Uratuj smoka 19

Uratuj smoka - Rozdział 7 Wyprawa na wyspę cześć 5

 

 

O bladym świcie Paulina wróciła do pokoju i obudziła Szensu, gdy ta otworzyła oczy dziewczyna szepnęła – Choć ze mną. Gdy wyszły na zewnątrz Paulina opowiedziała wszystko jak było, Szensu ledwo stojąc na nogach i ocierając zmęczone oczy szybko doszła do siebie gdy usłyszała całą historię, potem drapiąc się po głowie zastanawiała się przez chwilę po czym rzekła – Już chyba wiem, choć do kuchni- gdy weszły do środka Szensu podeszła do stołu i wskazała na będącą w drewnianej misce czerwoną papkę – Spróbuj – powiedziała do Pauliny, ta wzięła łyżkę i spróbowała, gdy połknęła skrzywiła się okropnie a po policzkach spłynęły jej łzy.

- Ostre !!! Co to jest !

- Pikantny sos z najostrzejszej papryki hodowanej na tej wyspie, będziemy go podawać w niewielkiej ilości z mięsem dzika wraz z sałatą i ziemniakami.

- Ale dlaczego mi to mówisz ? Lepiej podaj mi coś do picia

- Nie rozumiesz sos jest naprawdę bardzo ostry, łzy lały ci się jak strumienie. Właśnie tak możesz zdobyć łzę Tunta, gdy skosztuje sosu.

W tedy Paulina zaczęła rozglądać się po kuchni.

- Co to ? – spytała wskazując na słoje w których były czerwone prochy

- Wędzona papryka główny składnik sosu

Dziewczyna rozglądała się dalej, jej uwagę przyciągał maleńka buteleczka z cieczą. Wzięła ją do ręki wyciągnęła koreczek i powąchała.

- Ładnie pachnie, co to

- To aromat który sama zrobiłam – odpowiedziała dumna i zadowolona z siebie Szensu

HLUP Paulina wylała aromat

- Co ty zrobiłaś ! robiłam go cały tydzień

- To jedyna maleńka i poręczna fiolka, którą łatwo ukryć, idealna do przechowywania łzy

- Jeśli ten plan powiedzie się to ci wybaczę, ale jeśli się nie powiedzie to cię zabiję. A teraz choć mamy jeszcze trzy godziny do pobudki a czeka nas ciężki dzień i nieprzespana noc

- Idź już ja zaraz dojdę

Paulina podeszła do drewnianej pułki i wzięła słój z ostrą papryką, po czym podeszła do stołu następnie do pikantnego sosu dosypała 1/3 papryki i dokładnie zamieszała, po czym przez chwilę podumała i wsypała wszystko co było w słoiku, wszystko dokładnie wymieszała i z uśmiechem powiedziała – Niech ci idzie na zdrowie Tunt. Po trzech godzinach rozpętało się piekło, od samego rana z kuchni wydostawała się gęsta i gorąca para, Jedne kobiety ciężko pracowały w kuchni a drugie szykowały miejsce w którym wszyscy mieszkańcy przybędą na wspólny posiłek, zarzucając śnieżno białe obrusy na kamienne stoły lub zdobiąc stare kolumny egzotycznymi kwiatami. Na stołach kładziono flakony z kwiatami i półmiski z owocami oraz świece i sztućce a na koniec porcelanowe naczynia. Jeszcze inne kobiety przyrządzały dzika, mężczyźni tym czasem załadowywali szlachetne i wykwintne wino do wagonów towarowych które zostaną przewiezione do kobiet, inni mężczyźni skubali i patroszyli kury które również pojawią się na stołach, inni zaś by się nie nudzili musieli rąbać drewno i czyścić broń. Tomek zamiast pracować chował się za ścianą próbując wypatrzeć Piotra, za chłopcem stał Daniel który marudził.

- Jak mogliście iść na wyspę be ze mnie, a ja wam tak pomagałem

- Cicho lepiej patrz czy nie widzisz gdzieś Piotra

- Tam idzie

Chłopcy zawołali Piotra który podszedł do nich z lekka zdziwiony.

- O co chodzi ? Coś się stało ?

- Piotrze wiemy jak się stąd wydostać

- Wiecie jak ?

- Na sąsiedniej wyspie uwięziony jest Smok Ziemi na wyhodować Tuntowi kwiat dający wieczność, wieczorem Paulina zamierza zdobyć łzę Tunta która spowoduje odwrotny przebieg wydarzeń.

Piotr spojrzał na chłopców zdumiony i z lekkim niedowierzaniem – Wszystko zacznie się tej nocy – dodał Tomek, Piotr spoważniał i przytaknął głową a temu wszystkiemu przysłuchiwał się starzec Oretto chowając się za drzewem, uśmiechnął się złowieszczo po czym odeszedł. Słońce zaczęło zachodzić dla Tunta i jego mieszkańców rozpoczęła się uczta, dla kobiet zaczęła się noc usługiwania i podawania, dla mężczyzn zaczął się wolny wieczór a dla naszych bohaterów rozpoczął się plan ucieczki. Podczas gdy mężczyźni odpoczywali pijąc zwinięte z winiarni wino, Tomek wraz z Piotrem skradali się do szatni, gdy do niej weszli znaleźli swe stare ubrania i się w nie ubrali a gdy to zrobili poczuli maleńki zew wolności. Pod wielkim kamiennym murem oddzielającym sektory stała drewniana buda w której przechowywana bała broń a tuż koło niej pełnił swą wartę strażnik – Musimy się tam dostać – Rzekł Piotr. Pod samym murem ciągnął się pas dużych krzewów, to właśnie dzięki nim przedostali się w kierunku budy. Jedyny pełniący służbę strażnik stał znudzony czekając aż ktoś go zmieni, nagle z zarośli zaczęła wydostawać się dłoń, cichutko i spokojnie zaczęła zbliżać się w kierunku strażnika i wtem dłoń chwyciła go za usta i wciągnęła w zarośla. Krzak zaszeleścił kilka razy po czym nastąpiła cisza, po chwili z zarośli wyszedł Piotr z Tomkiem. Gdy podeszli do budy zauważyli że dwie drewniane klamki splątane są łańcuchem na którym dyndała spora kłódka.

- Zamknięte ! – powiedział chłopak

- Odsuń się – rzekł Piotr trzymając w swych rękach włócznię strażnika

Piotr zacisnął włócznię a ze złotego stożka został wystrzelony złocisty promień który rozsadził wielką kłódkę na drobne kawałki, łańcuch spadł na ziemię a chłopiec otworzył drzwi. Bez chwili wahania zaczęli szperać po broniach – Mój miecz ! – zakrzyknął uradowany Tomek, Piotr również znalazł swój. Tomek wyciągnął z kąta zakurzony łuk należący do Pauliny, oraz strzały

- Nigdzie nie widzę wisiorka Pauliny, myślałem że Tunt uznał je za broń – rzekł Piotr

- Pewnie jest w innm miejscu

- Dobra mamy broń, a co teraz

Chłopiec ostrożnie otworzył drzwi by upewnić się czy nigdzie nie ma strażników – Za mną ! Biegniemy na plażę. Oboje biegli szybko przez łowieckie polany.

- Dowiedzieliście się o smoku i o tym że Tunt chce żyć wiecznie, a teraz obmyśliliście dokładny plan ucieczki….

Gdy podbiegli do płotu Tomek przykucnął i odsuną odciętą część płotu.

- …. Tylko kiedy to wszystko wymyśliliście ?

- Kiedy ty uganiałeś się za dzikiem

Tomek uśmiechnął się do Piotra i przeszedł na drugą stronę mówiąc – Tylko ostrożnie – Piotr podążył za nim i oniemiał gdy ujrzał ogromną przepaść, gdy pokonali stromą ścieżkę znaleźli się na plaży.

- Jesteśmy na miejscu

- To co teraz ?

- Teraz czekamy na Paulinę

Paulina stała w kuchni wpatrzona była w maleńką szklaną fiolkę którą miała w swojej dłoni.

- Idziesz już ? – powiedziała Szensu stojąc w drzwiach, Paulina zacisnęła dłoń w pięść.

- Tak, idę

Wszystkie kobiety szły po kamiennych schodach wysoko do góry, na szczycie kamienna droga prowadziła do placu na którym odbywała się uroczystość. Każda z kobiet niosła ze sobą jedzenie, jedne niosły po dwie tace a inne niosły ogromne półmiski trzymając je oburącz na głowie, podczas gdy jeszcze inne kobiety niosły napoje, wina w złotych dzbanach ozdobionych szmaragdami, napoje z owoców w srebrnych dzbanach przyozdobionymi szafirami zaś czystą wodę w miedzianych które zdobiły bursztyny. Dla Pauliny jednak było to coś więcej niż zwykłe usługiwanie i podawanie do stołu. Na głównym placu panowała wielka zabawa, zgromadzili się wszyscy mieszkańcy wyspy, Tunt siedział na honorowym miejscu, wszyscy jedli, pili, rozmawiali i śmiali się, niewolnice podchodziły zabierały ze stołów to co nie poczesne, donosiły jedzenie i nalewały napoje. Paulina spacerowała od stołu do stołu od gościa do gościa, trzymając złoty dzban i nalewając wina, nagle Tunt ją zawołał – Wina niewolnico wina – podeszła więc do niego gdy się pochylała spojrzała na klucz lecz to co ujrzała sparaliżowało ją. Na piersi Tunta oprócz klucza który może uwolnić smoka wisiał również magiczny wisior Pauliny – Powiedziałem wina, głucha jesteś ! Paulina uniosła wzrok i spojrzała na Tunta, ten natomiast uśmiechnął się przemądrzale, dziewczyna nalała wina do złotego kielicha i odeszła pośpiesznym krokiem. Gdy szła zawołał ją inny mieszkaniec wyspy, podeszła więc, stwór nie był trzeźwy uśmiechnął się dziwacznie i powiedział radosnym głosikiem – Nalej wina dziewczynko – gdy Paulina zaczęła nalewać wina ten chwycił ją za rękę i powiedział wesoły – A może tak przysiądziesz się i zabawisz co ? – Paulina wyrwała rękę z jego ucisku i odeszła, podczas gdy ten stwór i inni którzy siedzieli koło niego zaczęli się śmiać i rechotać. Zbulwersowana Paulina podeszła do Szensu .

- Kiedy w końcu podadzą dziczyznę, nie wytrzymam tu ani minuty dłużej !

- Dzik będzie główną atrakcją wieczoru, podadzą go dopiero za parę godzin

Po kilku godzinach przyjęcie trwało nadal – Zanieś to na stół – powiedziała Szensu – Paulina wzięła drewniany półmisek soczystych owoców, gdy nagle na plac wjechał wielki usmażony dzik, umieszczony na srebrnej tacy przyozdobiony owocami. Po kilkunastu minutach każdy z mieszkańców miał podany gorący posiłek, Paulina zbliżyła się na tyle by widzieć Tunta, on zaśnie śpieszył się, delektował się posiłkiem, w końcu nabrał na łyżeczkę sosu, Paulina podeszła bliżej, Tunt skosztował sosu i przełknął a po krótkiej chwili zrobił bardzo niewyraźną minę – Aaaaaaaa!!! Pali ! Wody ! Wody ! – zrobiła się panika i popłoch wszystkie niewolnice spieszyły do niego z wodą, Tunt wypijał wody szybko i łapczywie poczym wyrzucał dzbany.

- wydziera się jak małe dziecko

- Paulina czy ty dokładałaś papryki do sosu ?

- Tak słój a co ?

- Bo widzisz ja również trochę dołożyłam

- Ile ?!

- Dwa słoje

Paulina popatrzyła na Szensu z ogromnym zdziwieniem – No co ja też mam dość tej wyspy, Patrz zaraz zacznie płakać jak małe dziecko, idź i zrób to co masz zrobić.

 

 

Ciąg dalszy nastąpi

Następne częściUratuj smoka 20  

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • stefanklakson 3 tygodnie temu
    Szymon. Gdyby się dało po akapicie. Mógłbyś dzielić: Uratuj smoka 19a, Uratuj smoka 19b itd.
  • Szymon Skolarus 2 tygodnie temu
    No w sumie całkiem fajny pomysł ale już niewiele zostało do końca opowiadania, więc żeby nie mieszać pozostanę przy obecnym schemacie:) Dziękuję że tu zaglądnąłeś, co sądzisz o opowiadaniu?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania