Uratuj smoka 20

Uratuj smoka - Rozdział 7 Wyprawa na wyspę część 6

 

 

Tuntowi po czerwonym policzku spłynęła łza, Paulina przecisnęła się pomiędzy kobiety i w ostatniej chwili wystawiła fiolkę, łza spadła do maleńkiej buteleczki, w zgiełku tym i chaosie ani Tunt ani nikt inny nie spostrzegł tego co się stało. Gdy Paulina spojrzała na Szensu ta uśmiechnęła się i przytaknęła głową, Paulina uczyniła to samo po czym zaczęła mknąć przed siebie, uciekła z miejsca uczty i zbiegła kamiennymi schodami w dół, gdy była już na głównym placu kobiecym sektorze wbiegła do małego domku który był szatnią. Podbiegła do sterty poduszek które zaczęła odrzucać w inne miejsca, gdy wyrzuciła ostatnią największą poduszkę ujrzała swe stare ubranie które schowała, zrzuciła z siebie niewolniczy struj i ubrała swą białą bluzkę z krótkim rękawem i pomarańczowym paskiem przez środek, swe czarne krótkie spodnie, zdjęła też sandały i ubrała białe skarpetki i tenisówki. W swych starych ubraniach pobiegła do ogrodu, uklękła przed płotem i odsunęła jego część. Tymczasem na plaży znudzony Piotr powiedział.

- Gdzie jest Paulina, czekamy na nią już cztery godziny, a jeśli coś się jej stało, jeśli coś poszło nie tak

- Musimy być dobrej myśli…. to ona

Chłopiec dostrzegł biegnącą do nich Paulinę – Jesteś wreszcie, martwiłem się, udało ci się ?

Dziewczyna pokazała małą fiolkę i z uśmiechem rzekła – A teraz do Smoka Ziemi – po dopłynięciu na wyspę bezzwłocznie udali się do smoka który już na nich oczekiwał.

- Jesteście …… a to kto ? – spytał

- To Piotr, on został uprowadzony razem z nami

- Rozumiem

- Smoku zdobyłam łzę Tunta

- A więc niech łza spłynie na kwiat

Paulina ostrożnie przechyliła fiolkę nad kwiatem, łza powolutku wypłynęła z buteleczki i spadła na kwiat, nastąpiła cisza, kwiat delikatnie zaczął się kołysać, wszyscy zamilkli i zastygli w bezruchu, kwiat kołysał się powoli z boku na bok po czym gwałtownie się zatrzymał i uwolnił potężny podmuch wiatru, niczym fala dźwięku która rozniosła się po całej wyspie, korony drzew drgały burzliwie i chaotycznie. Po chwili wszystko się uspokoiło , biała lilia przybrała czerwoną barwę, pączek kwiatu zaczął się rozkładać z pomiędzy opadających płatków kwiatu zaczęły przebijać się promienie czarnego światła. Lilia życia zakwitła a nad kwiatem unosiło się czarne nasionko, w tym samym czasie Tunt siedział wściekły na swym tronie.

- Piecze ! Piecze !

- Panie, kobiety zaraz przyniosą ci zimnej wody – powiedział strażnik

- Co tam woda ! Moja uroczystość zniszczona !!! Któraś z kobiet nie umie gotować ! A może to żaden brak umiejętności tylko celowe zagranie. Jeszcze dziś rano każecie zebrać się niewolnicom na placu, już ja dowiem się która za tym stoi ! Winowajczyni poczuje ten sam ogień a nawet gorszy !!!

- Co masz na myśli Panie ?

- Przygotować sznur, pal i słomę gdyż winną zamierzam spalić na stosie !

Paulina podeszła bliżej kwiatu i spojrzała na nasiono obracające się w okuł własnej osi.

- Jeśli Tunt je zje nastąpi jego śmierć, w tedy ty będziesz musiała zdobyć klucz

Nasiono przestało się kręcić i wisieć w powietrzu po czym spadło na dłoń dziewczyny

- Tak zrobię

Do komnaty Tunta weszło dwóch strażników pomiędzy nimi stał strzec Oretto

- Co to ma znaczyć ? Po co żeście go tu przyprowadzili !?

- Panie ten niewolnik uważa że ma ci coś ważnego do powiedzenia

- A więc mów, co takiego ważnego masz mi do powiedzenia

- Panie jeszcze zanim zaczęła się uczta udało mi się podsłuchać rozmowę dwóch ludzi

- Kogo konkretnie ?

- Tych dwóch co to od niedawna u nas są Piotr i ten chłopak

- Tak, no i ?

- Towarzyszyła im dziewczyna prawda ?

- Tak

- Dziewczyna ta wie o sąsiedniej wyspie i o Smoku Ziemi, właśnie tej nocy miała zdobyć ostatni składnik do jakiegoś kwiatka

- Do lilii życia ?! Gdzie oni teraz są !

- Zapewnie są już na wyspie

- Ta gówniara pewnie chce zdobyć nasiono życia dla siebie ! Straż ! Macie wypłynąć na wyspę i pojmać ich ! Już ja im dam nauczkę o której nigdy nie zapomną

- Co będzie z moją nagrodą ?

- Nagroda ?

- Zgadza się, gdyby nie ja o niczym byś nie wiedział

- Tak masz rację, dostaniesz wspaniałą nagrodę… Straż zamknąć go w bunkrze !

- Co !? Nie możesz mi tego zrobić !!!

- Jestem władcą i mogę wszystko

Strażnicy wyprowadzili oburzonego starca z Sali tronowej. Słońce zaczęło wschodzić Paulina i Tomek szli maleńką ścieżką między gęstymi zaroślami, podczas gdy Piotr pozostał przy smoku.

- To co teraz ? – Spytał Tomek

- Wy zostaniecie na wyspie, ja udam się do Tunta, dam mu nasiono oraz zdobędę klucz i swój wisior, w tedy do was wrócę, uwolnimy Smoka Ziemi i uciekniemy z tej przeklętej wyspy, będziemy wolni. Gdy doszli na plaże ich uśmiechy zniknęły, na wodzie dryfowało kilkanaście łodzi w każdej siedziało po dwóch strażników – Koniec zabawy ! wrzasnął jeden ze strażników, podczas gdy kilku innych wyskoczyło z łodzi po czym zaczęli biec w kierunku dzieci – Stać ! – zakrzyknęła Paulina pokazując nasiono, strażnicy zatrzymali się – Oto nasiono wiecznego życia, z tego co wiem waszemu władcy bardzo na nim zależy. Mogę upuścić je na piach lecz w tedy straci swą moc, lub mogę je zjeść a to Tuntowi się bardzo nie spodoba – Paulina zauważyła strach w oczach straży oraz to że nie zamierzają atakować – Zaprowadźcie mnie do swego władcy – dodała po czym zupełnie spokojnie weszła do jednej z nich, Tomek pozostał na plaży i patrzył jak odpływają. Tymczasem zniecierpliwiony Tunt siedział na swym tronie, w tedy wielkie drzwi otworzyły się a w nich stało dwóch strażników i Paulina. Tunt na jej widok zeskoczył z tronu i wystrzelił w jej kierunku swój długi wijący się wąs który oplątał się wokół jej tali po czym gwałtownie przyciągnął ją w swoją stronę, przed samym tronem upuścił ją, dziewczyna upadła na kolana, Tunt podszedł bliżej, pochylił się nad nią i rzekł.

- Masz coś co należy do mnie mała dziewczynko, proszę cię więc byś mi to oddała

- Najpierw oddaj mi mój wisior a może oddam ci to co w cale nie należy do ciebie !

Na te słowa Tunt wściekł się ogromnie, swym długim czerwonym wąsem oplótł rękę dziewczyny mocno ścisnął, Paulina zakrzyknęła z bólu.

- Ty gówniaro ! Zapomniałaś chyba że jestem twoim władcą a ty moją niewolnicą, moją własnością !

- Ty nie jesteś moim władcą !

- Milcz !!! – Tunt ścisnął jeszcze mocniej – Nie będę bawić się z tobą w interesy, albo oddasz mi nasiono albo ja zmiażdżę ci rękę ! A potem zabiję ! Więc jak ?

Tunt wysunął swą małą czerwoną rękę, w tedy Paulina otworzyła pięść a nasionko spadło na jego dłoń. Tunt puścił jej rękę i wpatrywał się w nasionko jak w skarb, spojrzał jeszcze raz na Paulinę chłodnym spojrzeniem, jednym swym wąsem chwycił ją za kołnierz i uniósł do góry tak że zawisła w powietrzu, drugim zaś uderzył ją z całej siły w twarz, Paulinę odrzuciło i z hukiem upadła na podłogę, po czym znów zaczął wpatrywać się w nasiono, oczy urosły mu z zachwytu, Tunt łapczywie włożył czarne nasiono do ust i przełknął, Paulina delikatnie uniosła głowę, a na jej twarzy pojawił się tajemniczy uśmiech – Czuje jak moc płynie przez moje ciało. Zachwycony Tunt ponownie podszedł do dziewczyny, spojrzał na nią z dominacją i rzekł.

- Ja jestem potężnym panem i władcą ! Ja będę panował przez wieczność !!!

- Nie koniecznie – wtrąciła się dziewczyna

Po czym zerwała wisiorek i klucz z jego szyi, Tunt chciał ją chwycić lecz zesztywniał i niczym szkło roztrzaskał się na tysiące kawałeczków które rozsypały się po podłodze i zniknęły. Właśnie nastąpił koniec panowania czerwonej bestii. Tunt władca wyspy zginął. Strażnicy na ten widok oniemieli, szybko jednak pochwycili broń po czym zaczęli strzelać do Pauliny złocistymi promieniami, dziewczyna w ostatniej chwili uniknęła ciosu promień uderzył w tron doszczętnie go niszcząc, Paulina uciekając przed kolejnymi ostrzałami wyskoczyła na wielkie nieoszklone okno i spojrzała w dół, było bardzo wysoko. Strażnicy nie wiedzieli co dziewczyna zamierza zrobić lecz byli gotowi oddać kolejną serię strzałów, Paulina zdała sobie sprawę w jak kiepskiej jest sytuacji wiedziała bowiem że strażnicy ją zabiją, i w tedy przypomniała sobie że znów posiada swój wisior, wzięła więc głęboki wdech i wyskoczyła z okna. Spadając tak z wielką szybkością na pewną śmierć Paulina wypowiedziała słowa –Proszę ocal mnie – wisiorek zabłysnął zielonym jaskrawym światłem, i w tedy poczuła że już nie spada lecz dryfuje niczym łódka na morzu, spokojnie i powoli. Paulina otworzyła swe przerażone oczy i zrozumiała że leży na grzbiecie śnieżnobiałego Smoka.

- Ty jesteś pewnie jednym z pięciu wielkich smoków ? Prawda ?

- Zgadza się jestem Smokiem Wiatru, przybyłem na twe życzenie, a teraz powiedz mi dokąd lecimy

- Na tamtą wyspę, odbijamy bowiem Smoka Ziemi

- Mam nadzieję że wszystko poszło dobrze – powiedział Piotr

- Na pewno

Wtem z nieba stąpił potężny wiatr, to biały Smok powietrza lądował – To Paulina ! – Zakrzyknął uradowany Tomek – Na Smoku !!? – dodał Piotr – Tomek łap ! – zakrzyknęła dziewczyna po czym rzuciła klucz. Chłopiec złapał go i pośpiesznie podszedł do Smoka, po czym włożył klucz do zamku i przekręcił, wielka kłódka otworzyła się i z łomotem spadła na ziemię ciągnąc ze sobą łańcuch – Jestem wolny !!! – wykrzyczał Smok Ziemi po czym przysunął swe skrzydło do chłopaków i dodał – Wskakujcie na grzbiet ! Odlatujemy stąd !

Oba Smoki wzbiły się w powietrze, gdy byli już bardzo wysoko Tomek spojrzał na pałac Tunta i rzekł – Nareszcie wolni ! – w tedy Paulina zerwała się gwałtownie.

- A co z innymi niewolnikami ?! Nie możemy ich zostawić !

- Wiele nam pomogli – dodał chłopiec

- A więc trzymajcie się ! – rzekł Smok

Po czym zaczął lecieć w kierunku wyspy, na wysokim murze zebrali się strażnicy i ustawili w długim rzędzie – Zestrzelić ich ! – każdy ze strażników strzelał złocistymi promieniami w kierunku uciekinierów – Trzymaj się ! – zakrzyknął Smok ustawiając się poziomo, Paulina mocno trzymał go za białą grzywę bojąc się że spadnie. Smok wiatru zatrzepotał skrzydłami, potężny wiatr zdmuchnął wszystkich żołnierzy z muru. Oczy Smoka Ziemi zabłysły a z jego paszczy wydostał się głośny ryk, wielka kamienna brama zaczęła drżeć, pękać i kruszyć się, w tedy zielony smok uniósł swe skrzydła, morze zaczęło drżeć, z wody zaczęły wynurzać się wielkie głazy, każdy w kształcie idealnego sześciokąta które zaczęły łączyły się ze sobą, tak powstała szeroka i bezpieczna droga zaczynająca się od podnóża zniszczonej bramy a kończąca się na stałym lądzie. Biały smok dmuchnął ile sił, wiatr z zawrotną prędkością przeszył wyspę niszcząc dwie drewniane bramy i krusząc mur oddzielający kobiety od mężczyzn. Mieszkańcy wyspy i pozostali strażnicy uciekali w popłochu siejąc panikę, niewolnicy natomiast zbiegli pod bramę i ujrzeli drogę.

- Patrzcie ! Smoki – zakrzyknął Mahotain

- Wiem sam pomagałem Tomkowi w ratowaniu jednego – odpowiedział dumny z siebie Daniel

- To ich zasługa ?!

- dziękuję ci Paulino – powiedziała Szensu widząc drogę

Gdy spojrzała w górę ujrzała dwa odlatujące Smoki po czym dodała – Żegnaj – Paulina, Tomek i Piotr odlecieli wraz ze Smokami w kierunku złotego słońca.

 

Ciąg dalszy nastąpi ( To już ostatnia część tego rozdziału) Jeśli przeczytaliście to napiszcie co sądzicie?

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania