Uratuj smoka 22

Uratuj smoka- Rozdział 8 Ruiny królestwa Dellarossa część 2

 

 

Paulina poczuła ogromne ciepło od środka, jej szczęście osiągnęło szczyt, poczuła że wreszcie wróci do domu, nagle odezwał się jakiś głos – Ja mam życzenie i to nie jedno – był to głos Dalkora który właśnie przyłożył Paulinie miecz do szyi. Tomek chwycił za miecz – Odłóż to chłopcze bo inaczej ona zginie na twoich oczach, Tomek odłożył broń, wówczas zadowolony łotr zwrócił się do Smoka. Wiem że jesteś istotą o największym sercu i dobroci, nie zniósł byś gdyby umarli

- Jakie są twoje żądania

-Spełnisz wszystkie ale to wszystkie moje najskrytsze marzenia, bo jeśli nie to poderżnę jej gardło

- Niech będzie

Paulina poczuła jakby zniknął grunt pod jej nogami, tyle trudu i gdy nadszedł upragniony moment jej życie zawisło na włosku jak nigdy dotąd – Żadnych życzeń nie będzie – rzekł Piotr przykładając do pleców Dalkora swój miecz – Piotr ! – zakrzyknęły dzieci. Dalkor odepchnął dziewczynę i rzekł – Dziś zostanę najbogatszym i najważniejszym człowiekiem na świecie, lecz zanim to nastąpi muszę pozbyć się kilku przeszkód, mam na myśli ciebie i te smarki ! – wtedy chwycił miecz i ruszył na Piotra, oba miecze otarły się o siebie. Dalkor zagwizdał, nagle pojawił się jego stwór, po czym Dalkor ruszył swym ostrym mieczem na Piotra, rozpoczęła się walka na ostrza, walka na śmierć i życie. Potężny stwór masywny jak niedźwiedź o pysku psa, spojrzał na dzieci i wystawił kły groźnie rycząc i niczym błyskawica ruszył w ich stronę. Tomek chwycił miecz, chciał zadać cios lecz zwierze odskoczyło na bok, chcąc zaatakować od tyłu, zwierzak podskoczył szeroko rozwierając zębiska – Tomek za tobą ! – chłopiec odwrócił się i zadał cios rozcinając bestii skórę na łbie. Niedźwiedzio – wilk upadł lecz szybko się podniósł, z pyska ciekła mu krew, zwierze zawyło przeraźliwie. Piotr walczył zaciekle ze swym przeciwnikiem, żaden z nich nie zamierzał odpuścić, unikali i zadawali sobie ciosy nawzajem, po ruinach roznosiło się echo zderzających się ze sobą mieczy.

- Ta walka nie będzie trwała długo tak jak twój pobyt w niewoli na wyspie – rzekł zadowolony Dalkor

- Wiedziałeś że jesteśmy uwięzieni mimo to niczego nie uczyniłeś !

- Miałem pozwolić by i mnie schwytano, co prawda bez tych dzieci nie dostałbym się do Smoka, lecz przynajmniej nie byłbym niewolnikiem

- Oh Dalkor, wkrótce zamilkniesz i to na zawsze.

Wielki stwór spojrzał na Toma ze wściekłością po czym ruszył na niego, chłopiec zaczął uciekać, zwierze biegnące tuż za nim chciało go zagryźć. Paulina chwyciła łuk, wzięła strzałę i naciągnęła cięciwę, następnie wycelowała w stwora, dokładnie w tył jego łba, już miała wystrzelić strzałę by ta mogła dokończyć dzieła, gdy nagle z nieba spadła ogromna kula ognia, uderzając w ruiny między dziewczynę a bestię i Tomka, siła uderzenia odrzuciła ich wszystkich. Tomek bez zastanowienia zerwał się na równe nogi i zaczął biec przed siebie, lecz bestia był tuż za nim. Paulina natomiast wstała powoli, wpatrzona w ogromny płomień, nagle zawiał mocny wiatr a płomienie zniknęły, w tedy ujrzała czerwonego Smoka Ognia na którego grzbiecie siedział królowa Bella – Królowa Bella ?! – powiedziała niezwykle zdziwiona,

- Jak dobrze że pani jest ! musi królowa na pomóc

Czerwono włosa kobieta roześmiała się wprowadzając dziewczynę w osłupienie.

- Długo ci zeszło dotarcie tu od chwili opuszczenia mojego pałacu

- Nie rozumiem ? O czym pani teraz mówi ?!

-Naprawdę nie rozumiesz ? Ja nie przybyłam z pomocą, ja przybyłam po coś zupełnie innego

- O nie, pani również jest tą złą

-Zgadza się, śledziłam cię przez całą podróż

- I pokazała się pani dopiero wtedy gdy ukazał się Złoty Smok, prawda ?

Królowa nie odpowiedziała, tylko uśmiechnęła się ironicznie

- I czego pani chce ! Złota, sławy, a może większego pałacu !!!

Bella zaśmiała się jeszcze głośniej

- Przecież ja to wszystko mam, mi nie trzeba codziennych dóbr, ja chcę czegoś znacznie cenniejszego , chcę moc jaką posiadają smoki !

Paulina nie mogła uwierzyć w to co usłyszała, miła królowa Bella, która przyjęła ją z gościnnością, teraz okazała się być kimś zupełnie innym.

- Mój wierny druhu – rzekła królowa

- Tak pani ? – Spytał Smok Ognia

-Załatw ją

Smok otworzył szeroko pysk z którego wyzioną ogromny płomień pędzący wprost na dziewczynę która krzycząc zasłoniła się.

 

 

Ciąg dalszy nastąpi

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania