Użalania się ciąg dalszy [zapiski]

lubię spadać jak ten pet z balkonu

samotnie

tych parę minut pocałunku

w powietrzu

rozgrzewa nas we dwoje

 

niedogaszony tlić się

chwilą nadziei

ktoś mnie podniesie

podnieść sam się nie mogę

może mnie zdepczą

nic więcej nic dalej

może

jednak

ktoś poda mi dłoń

złudnie dającą nowe marzenia

które skończą

na śmieciach

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Justyska 2 miesiące temu
    Pierwsza strofa bardzo, później mniej, ale rozumiem zamysł i podoba mi się myśl, która przechodzi przez utwór.
    Pozdrawiam
  • Ramzes 2 miesiące temu
    Dziękuję za poświęcony czas

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania