Poprzednie częściW ciemno  

W ciemno - 2

Martyna: Super. Czekam na następny mail, dodaj coś szybko bo wykłady mam teraz strasznie nudne. ;)

 

Filip: Wieczorem, jak tylko znajdę chwilę czasu. A wykłady zawsze mogą inspirować, by ... napisać coś swojego?

 

Martyna: No niestety nie, rozpoznawanie przyczyn śmierci u małych dzieci i jeszcze ten widok, raczej mnie nie inspirują do pisania. :(

Filip: To na jakim jesteś kierunku?

Martyna: Medycynę sądową, no i to wiąże się z częstymi wizytami w kostnicy.

 

Filip: To rzeczywiście trudne, by przy takich klimatach, mieć wenę, ale podziwiam odporność na takie estetyczne wrażenia wizualne. Sny to raczej mało kolorowe, no i bez intensywności przeżywasz.

Martyna: .Da się przyzwyczaić,a sny mam normalne, ale jak ktoś ma słabe nerwy to będzie się bał spać po tym widoku.

Filip: Nie jestem może zbyt delikatny, ale jednak przyzwyczajenie w tym wypadku to dłuższy etap-przynajmniej dla mnie. A ze snami to masz rację, przeżywa się pewien okres, po czasie jest lżej, zaczynamy wypierać to innymi sytuacjami.

Filip: Zawsze staram się, by jakaś wiadomość tekstowa nie kolidowało z następna, dlatego poczekam, byś spokojnie wyraziła swą opinię.

 

Martyna : Decyzja należy do ciebie :) A tak poważnie, to mnie to nie przeszkadza, możesz słać do woli, a z grzeczności ograniczę się do czytania.

Filip: Jesteś bardzo taktowna, a ja ...uparty i cierpliwie zaczekam na swoją kolei.

Martyna: Faktycznie to bardzo długo trwa, ja też tak miała przez rok.

 

Filip: To jak w szpitalu, po kilku dniach zaczynamy się dostosowywać do sytuacji, do bieli, stetoskopów itp.

Martyna: Ale ja mam nieraz wykłady przy zwłokach to duża różnica

 

Filip: To prawda, że mało adekwatne są moje porównania, ale nie miałem aż tak bliskiego kontaktu z ciałem któremu ustały funkcje życiowe, więc tylko to mogę sobie uzmysłowić. Powinni jednak jakieś matryce, manekiny, no tak uważam, że przy dzisiejszej technologii i to można dokładnie odtworzyć, każdy organ.

Martyna: Ale to nie jest już to samo, gdy widzisz ciało człowieka możesz więcej dostrzec, komputer cię nie nauczy wszystkiego.

Filip: Czyli nawet w takich sytuacjach substytut, namiastka człowieka, nie zastąpi prawdziwego ciała? Na prawdę z własnego doświadczenia, możesz powiedzieć, że to pomogło Ci w przyswojeniu wiedzy?

 

Martyna: No nie będę zaprzeczać,bo to prawda, wiele się w taki sposób nauczyłam,no ale niestety jestem sama na roku sami chłopacy

 

Filip: Ciało dla Ciebie nie stanowi tajemnicy, to jak dla mnie ciągle enigmatyczne zagadnienie, te wszystkie cząsteczki, kosteczki . A co do chłopaków , to szkoda, że chociaż kilka pań nie ma. No ale za to fory masz bo rodzynek.

Martyna: Oni by tak chcieli ale ja im na to nie pozwalam , ale idzie się z nimi pośmiać

Filip: Ważne by mieć dystans do siebie, więc jak jest oprócz nauki jest i czas na własne rozluźnienie, to tylko się cieszyć. Pare koleżanek to Ci zazdrości, takiego towarzystwa, a może i czegoś więcej. Nie dociekam , bo....

Martyna: Powiedzmy, że ja odpoczywam jak ich niema w mieszkaniu, wynajmuje z nimi, bo jest wtedy jest tak cicho i spokojnie.

Filip: To już wiem, że lubisz spokojne analizowanie dnia , nostalgię, pod tym względem nie różnimy się.....powiedzmy? Czy to znaczy, że jest czasem ciężko żyć z chłopakami?

Martyna: Jak się wygłupiają to tak, a uwierz mi, że oni mają tak codziennie rano i wieczorem, ale są bardzo mili.

Filip: Mili dla Martyny.? Świat kobiet jest bogatszy od naszego, dlatego może czasem ciężko jest nadążyć za waszymi pragnieniami, tym co jest z naszej strony popisem , dla was może być niesmakiem. No ale można się uczyć , przez własne ułomności, dostrzegać kompromis. Dobrze jednak tak popraktykować inne opcje myślenia , co

 

Martyna: No coś w tym jest, ale jak zaczynają mnie podrywać, wtedy to już nie mogę wytrzymać tych ich spojrzeń i uśmiechów.

Filip: Wszystko ma swoje granice, ale powiem Ci, że mam na ich obronę pewien aspekt, to upały i wasze zwiewne stroje. Mam sam do siebie pretensje o zbyt intensywne taksowanie wzrokiem, o przemycanie do umysłu tych wgnieceń, uwypukleń, ale to jest ten okres.

 

Martyna: Ale oni upały czy nie robią to samo,choć muszę przyznaje,że robią dobre śniadania:)

Filip: No to jestem w domu. To ja już wiem, że Ciebie to oni też adorują, a tego kobieta nie może nie zauważyć. Niby tak nie wiele, ale jednak dobrze tak zacząć dzień ,sam bym tak chciał, żeby tak mi...

 

Martyna: No ale ja nieraz mam ich dość, chyba się z tobą zamienię najakiś czas, jak z nimi trochę pobędziesz to zrozumiesz

Filip: Ja już rozumiem i jestem pewny, że dla mnie nie będzie śniadanka, ba! może nawet moje zwiewne stroje nie stają-przepraszam- nie wystarczą do czegokolwiek

Martyna: Jak ładnie poprosisz to ci zrobią, tylko, oni nie jedzą mięsa, więc raczej zrobili by ci sałatkę, mnie też tym karmią.

Filip: Wegetarianie? Ja tez nim prawie jestem, tylko jak jestem u mamy to nie robię scen i jem co poda. Sałatki, no lepiej nie mogłaś mi dogodzić, -tak sądzę

Martyna: Oni w ogóle nie tolerują mięsa, jak kiedyś upiekłam sobie kurczaka to patrzeli się na mnie jak bym popełniła zbrodnie.

 

Filip: Biedne stworzonko, przecież to była kiedyś taka mała cipcia, a Ty ją ....aauu aż mnie zabolało

 

Martyna: To tylko kurczak, a ja lubię czasami sobie zjeść udko z kurczaka, a mogę tylko jak ich niema w mieszkaniu.

 

Filip: Każdy tak lubi, powinno się i żelazo dostarczyć organizmowi, na zdrowie. Dziwie się, że aż takie stanowisko zajmują w Twojej obecności, każdy ma prawo wyboru. Mam nadzieje , że Ty ich nie nakłaniasz do tłustego?

 

Martyna: Nie, ja jem bo potrzebuje energii no i muszę trochę przytyć bo moja mama zawsze narzeka, że jestem za chuda

 

Filip: To słodkiego się czep, takie ptysie jak schamkasz, to pupa jak serducho się zrobi. Ja pierniki i wafelki tak dziabie ale wciąż pytają o numer sms by w treści " pomagam " mi wpisać. Straszny przeszczep ze mnie.

Martyna: Lubię słodycze,a najbardziej białą czekoladę i rodzynki a ty

 

Filip: A ja bitą śmietanę, gorącą lawę czekolady, sernik, no i lody- cały czas piszę o ...tym co lubię?

 

Martyna: Tak bym sobie zjadła lody, a nie mam :(:(

 

Filip: W nocy i w łóżeczku? Wiesz co... ja też. Oj tak, tak , to by smakowało, takie pchanie do buzi , każdej gałeczki, mniam

Martyna: Oby chłopcy jak najszybciej wrócili, a będę mieć lody :

Filip: A skąd ta pewność granicząca z ,, cudem?

Martyna: Bo oni mnie lubią, więc mi kupią :)

 

Filip: A Ty z nimi to nigdy nie wychodzisz ,to powinno być normą, jak razem , to wszystko, od śniadania po noc.

 

Martyna: Wychodzę, ale dzisiaj mi się nie chciało.

 

Filip: Jakiś wirus czy nostalgia? A może piękne plany zamknięcia się w swej samotni bez patrzenia na swoje jutro, a tylko dziś?

 

Martyna: Nie, musiałam odpocząć po wykładzie.

 

Filip: To nazywasz odpoczynkiem? Ja Cię męczę swoimi pytaniami, a mogłaś tyle sobie przyjemności sprawić

 

Martyna: Wcale nie męczysz, ja tak odpoczywam

 

Filip: To samo mogę powiedzieć i ja, że zawsze mi łatwiej wypocząć gdy mogę pytać i porównywać to do siebie.

 

Martyna: Cieszy mnie taka zgodność.

 

Filip: Dobranoc Martyna, niech Ci się śnią baranki i aniołki. dziękuję ZA MIIIIIIŁY wieczór.

 

Martyna: Dobranoc:):)

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania