W deszczu

Obok naszego parku rozkrzyczał się telefon.

– Mała, masz czas?

Głęboki oddech pomaga zebrać siłę.

– Mam.

– Spotkajmy się w Heliosie, mogę tam być za pięć minut, a ty?

– Mam go niemal przed sobą.

– To wejdź i poczekaj, dobrze?

 

Leje jak z cebra. Siedzę tyłem do sali na wprost wielkiej tafli szkła, porysowanej długimi igłami deszczu. Obserwuję hotelowy parking. Jest! Wysiada z taksówki, otwiera fikuśną, kolorową parasolkę i biegnie w stronę wejścia.

A we mnie dygot nad smużką pary. Leniwie wijąc się nad filiżanką, zaprasza do kawy czarnej jak ból. Energiczny rytm obcasów za plecami przyspiesza drgania, już i tak przerażonego serca. Uspokój się, kobieto – szepczę w stronę deszczu.

– Cześć, ładnie wyglądasz.

– Szkoda pierdół na spotkanie, siadaj i przejdź do sedna.

– Chcę ci pomóc.

– Kiciu, nie stać cię na to.

– Wiesz, co mi powiedział, kiedy spytałam, co będzie z tobą po naszym ślubie?

Ręka sama sięga po papieros, druga szuka zapalniczki, a usta drżą, gdy z kpiącym uśmieszkiem podsuwa ogień.

– No co?

– Najwyżej się odkochasz.

– Rozumiem, że ciebie akurat to nie martwi.

– Skądże, ale powiedz, naprawdę pasuje ci status kochanki? Czemu nie odchodzisz?

Patrzę na nią z autentycznym politowaniem. Chora i duszna dobroć, z cholernego poczucia wyższości nad siedzącym naprzeciw zlepkiem, przypadkową sumą właściwości, doprawdy bez znaczenia – naiwnie czy bezczelnie – tak prosto w oczy żądającą największego wyrzeczenia, ta moja nienormalna, wszystko usprawiedliwiająca empatia na szczęście już umarła. Milczę. Wzdycha ostentacyjnie. Pewnie zaraz zacznie się dzielić mądrusimi radami z kobiecych pisemek. A to współczujące spojrzenie może sobie...

– Mała, zrozum, życie z nim byłoby dla ciebie piekłem, ma okropnie trudny charakter, nigdy nie wiadomo jak zareaguje, nawet gdy człowiek chce dla niego dobrze. Nie dasz rady ułożyć mu życia, sprzątać, gotować, kochać, kiedy będzie cię zdradzał z przypadkowymi dziwkami, bo akurat uzna, że ma takie prawo.

– A tobie to nie przeszkadza? – pytam retorycznie, sylabizując ostatnie słowo.

– Nie, ja chcę być z nim na zawsze, urodzę mu dzieci i zrobię wszystko, aby przedtem ciebie znienawidził.

Nie maskuje zawziętości w spojrzeniu, energicznie rozgniatając niedopałek w popielniczce. Jestem tym nędznym, obślinionym petem, którego w lokalu nie wypada zgasić pod butem.

Odpowiadam niewymuszonym uśmiechem, bo miłość to niezwiązane żadnym złym nakazem pragnienie, wirujące, ulotne pomieszanie wszystkich odsłon czułości, bólu i inteligencji, a ta dziewczyna naprzeciwko myśli, że potrafi ułożyć mu konkret, wspólne życie.

Trochę to przeraża, trochę bawi, a i jeszcze mocniej dziwi, bo w przeciwieństwie do niej nadal nie wiem, czy można kogokolwiek na stałe wpasować do ciebie, bez strat. Nawet mnie.

Przedłuża się cisza, trzeba wreszcie o tym głośno powiedzieć. Nie pozwolę, wilku, zniknąć ci w usłużnych ramionach Kici, w tych śniadankach do łóżka, kapciach pod nogi, bezruchu.

– Posłuchaj, wciąż nie ogarnęłaś najważniejszego prawa.

– Dowiem się wszystkiego o tobie i wykorzystam przeciwko.

– Nie w tym rzecz, ale próbuj. Pamiętaj jednak, że jest z tobą, bo ma mnie na wyciągnięcie ręki. Twoje piekło rozpali się, gdy pójdę własną drogą, a potem on zostawi ciebie. I wszyscy będziemy osobno, aż do mnie wróci, bo zawsze tak było, nie jesteś naszą pierwszą przeszkodą, przecież o tym chyba wiesz, Kiciu?

Cisza jest nagrodą. Wstaję od stolika.

– Gdy tak zrobię, uwierz, męczyć się długo z nim nie będziesz. A my jesteśmy jak niekończący się deszcz. Zamknięty, chmurny obieg. Nie można go odparować na zawsze.

 

Idąc wolno deptakiem w stronę Rynku, czuję niesmak. Przegrasz, przeliczysz się. Idź do klasztoru, Kiciu bez winy. Idź, tak jak zapowiadałaś, w razie gdyby cię zostawił. Miejsca bezwzględnych i naiwnych kobiet, chcących zawsze być czegoś lub czyjąś własnością.

Czas na ruch. W domu, wybierając najważniejszy numer na liście adresatów życia, nogi mam jak z waty.

– Co tam, kochanie? Zaraz u ciebie będę.

– Nie przychodź więcej i nie dzwoń, to koniec.

*

Będziemy umierać z determinacją i odwagą, obojętnie kiedy samotność zawoła lub jej zapragniemy, takie rzeczy wymagają wielkiej miłości, a ona jest tylko w człowieku mocno na sobie opartym.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Freya 6 dni temu
    Co za kuleżanka... ;)
  • Wrotycz 6 dni temu
    Frey... trudno zaprzeczyć, ale wszystko względnym, działanie zależy od miejsca usytuowania.
  • Freya 6 dni temu
    Tzn. rozumiem iż wszelkie nieścisłości pozostają zagadnieniem powściągliwości wyobraźni... :)
  • Wrotycz 6 dni temu
    Freya, oczywiście:)
  • Dekaos Dondi 6 dni temu
    Po przeczytaniu pomyślałem: Wrotycz stać na o wiele więcej. Niby wszystko napisane o.k., ale czegoś mi tutaj brakuje. Ociupinkę, ale jednak.
    Sam nie wiem: czego? To jeno odczucie me. No chyba, że tai był Twój wybór. To co innego.
    Sorry ale nie chce wychwalać wbrew sobie. Pozdrawiam-4
  • Wrotycz 6 dni temu
    Słusznie, DeDo, oceniasz. Nie jestem zadowolona, w ogóle rzadko jestem z tworków swych, a tu... szczególnie jakby tła zabrakło.
    Może dlatego, że niemal cała akcja osadzona jest na niezbyt długim dialogu.
    Bardzo cenię sobie szczerość, więc serdeczne dzięki za podzielenie się odbiorem.
    Pozdrawiam.
  • TrzeciaRano 6 dni temu
    Trochę jakby romans
  • Wrotycz 6 dni temu
    Dobrze, że -jakby- :)
    Pozdrawiam.
  • Canulas 6 dni temu
    Bliżej się przyjrzę po wyspaniu, czyli w szeroko pojętym niebawem. Teraz jednak mam kolejną refleksję.
    Bardzo rzadko piszesz wspomnieniowo, rzadko kiedy wybierasz ten rodzaj refleksyjnej narracji. Bardzo często natomiast wszystko jest tu i teraz. Wszystko żyje, a małe sprawy urastają do rangi tych będących na ostrzu noża.
    Jeszcze wrócę, bo gry na strunach głów to bardzo mój klimat.
  • Wrotycz 6 dni temu
    Bo tak trudniej pisać... przynajmniej mi w tej konwencji. Mam hopla na rugowaniu bytu narratora wszechwiedzącego. A pamięć, ona zawsze wykoślawia. Kolejna fobia.
    Czekam niecierpliwie, tylko pisz bez ogródek, proszę, jestem dzielną dziewczynką:)
  • Canulas 6 dni temu
    Wrotycz, będzie bez... ale chyba wpierdolu na łączu to się nie masz za bardzo co spodziewać. Bardziej propsy. Lubię kiedy coś lubię i teoretycznie mógłbym nakoślawić podziurawionymi komplementami teraz, ale wolę wpierw podłapać ostrość widzenia. Może po kawie czy cuś.
  • Wrotycz 6 dni temu
    Nie spiesz się, czekać też umiem całkiem nieźle.
    I doceniam baaardzo - uważność, wielkie dzięki.
  • Canulas 4 dni temu
    Wrotycz

    Trochę sobie tutaj wchodziłem, porównywałem z innymi Twoimi tekstami. Szukałem pierwiastka.
    Wpierw stwierdziłem, że dobre pisanie nie musi (może, ale nie musi) mieć definicji. Że wszystkie zwroty pochwał to i tak jedynie frazesy w obliczu tych najprostszych, typu: "podoba mi się" i "lubię to czytać", "czekam na następne". No bo w sumie, co by nie napisać, to jest najważniejsze.
    Ale ja lubię szukać i dłubać, jeśli akurat uznam, że warto.
    W tym tekście (tak naprawdę w zasadzie o niczym) podoba mi się drobiazg. To on buduje spektakl i powoduje, że każde zdanie trochę podpala następne.
    "Chora i duszna dobroć, z cholernego poczucia wyższości nad siedzącym naprzeciw zlepkiem, przypadkową sumą właściwości, doprawdy bez znaczenia – naiwnie czy bezczelnie – tak prosto w oczy żądającą największego wyrzeczenia, ta moja nienormalna, wszystko usprawiedliwiająca empatia na szczęście już umarła." — ten fragment, ten zapis przemyśleń jest dla mnie clou tekstu. Być może jeeszcze nie do końća wiem czemu, ale ufam sobie na tyle, by tak sądzić.

    Można tu zrobić sporą wyimkozę zacności. Np: A my jesteśmy jak niekończący się deszcz. Zamknięty, chmurny obieg. Nie można go odparować na zawsze". — to.
    Tylko, że raczej nie ma to sensu, bo siła tego tekstu nie leży w pojedynczym achu czy ochu, ani celnie ciśnietej ripoście, tylko w równomiernej, elektryzującej kompozycji. Nie ma tu magii, robotów czy karabinów, ale pojedynek jest i bez tego kapitalny. Uwielbiam florety mózgów. Walki głowami. Tutaj to mam, choć jest to raczej zachowawcze, preludyjne. Dwie silne osoby badają się, szukając luk w pancerzach. Lekko parzą, patrząc gdzie boli, a co spływa jak deszcze po kaczuszce. Lubię to. Jarają mnie tego typu obserwacje.
    W Twoim pisaniu — tak, to już refleksja szersza — lubię jeszcze nierozkluczanie. Nie masz na całe szczęście tej nowo-modnej tendencji, by wszystko na siłę roztłumaczać. Ekranizować własny żart czy puentę. Świat się w tej kwestii delikatnie skurwił i już czasem na końcu filmu leci tutorial do końcowych napisów. Ludzie nie wierzą w ludzi. W ich intelekt. Wszędzie wyjaśnienia. Nie zakładaj na łeb foliowej torebki, nie połykaj skówek od długopisów, nie wsadzaj fujary do mikrofalówki. Esy-floresy i instukcje do życia w pięciu wymiarach i pół.
    U Ciebie spada się ze spadochronem w środek — bardzo często w taki soczysty in medias res — i trzeba sobie radzić. Masz tyle, ile zrozumeisz, ale postać nie zastyga nagle i nie wyjaśnia, że to tak, a to tak. I dobrze. Nadaje to wszystko sekretnego efektu podglądactwa. Bycia nieproszonym gościem czy świadkiem. Oni gadają czymś swoim, czymś zakluczonym i rozumianym dla nich.
    Tak więc puentując moje przyjebane wywody — to chyba lubię tak skrojoną inteligencję w słowie.
    Ooo, taaa, mogłem się zawęzić do tego.
    No i tyle.
    Baj.
  • Wrotycz 4 dni temu
    Canulas, proś o co chcesz, tfu, co chcesz - bierz:)
    I czy Ci się to podoba czy nie, jeśli ktoś będzie utyskiwał na 'nierozkluczenie' - bezczelnie będę cytować długie fragmenty Twojej opinii:)
    W życiu, nigdy lepiej nie potrafiłabym zdefiniować moich ( i nie tylko moich:) zasad pisania.
    Dziękuję.
    Ochłonę i wrócę do części poświęconej clou - W deszczu.

    Muszę poszukać wysokiego kieliszka:)
  • Canulas 4 dni temu
    Wrotycz, cóż, no. Dzięki za brawa, ale wolę oklaski. A tak naprawdę, to myślę jak myślę. Trzy razy się pomylę, raz nie i kołowrotek pędzi. Szukaj, szukaj. Alko jest git ;)
  • Wrotycz 3 dni temu
    Canulas - posłucham i poszukam:)
    Dziekuję, na dziś dość pozytywnych emocji.
    Oklaski będą;)
  • Wrotycz 3 dni temu
    Canu, masz rację z długaśnym zdaniem. W założeniu zmieniać miało charakter relacji Kici i Małej. W punkt wielkiej zmiany trafiłeś więc bezbłędnie. Od "pomyślenia" tego zdania Mała zaczyna być aktywną stroną zaistniałej sytuacji (finał).
    I tak, w sumie dialogowe opko jest o niczym, czyli brak tu fabuły nawet, ale jeśli zatrzymuje uwagę i prowokuje do szukania - jest git!:)
    Dzięki za kapitalny koment, za kolejne wyłożenie tendencji. Bywa, że nie rozumiemy samych siebie, a przynajmniej w stopniu zadowalającym, wiesz, mam w ciągle w głowie Twoją wypowiedź o spinającej teksty nucie tragedii. Naprawdę nie miałam pojęcia, że to fundament. Zrobiłam sobie nawet przebieżkę po tworkach i tylko nikły procent na innej bazie powstał.
    Korespondencie z linii moich tekstów, Krytyku Wyrozumiały, Komentatorze Wnikliwy - szacun i dozgonna wdzięczność z mej strony!
    Mam nadzieję, że długo zdrów będziesz, bo toasty jak najszczerzej wczoraj wzniesione:)

    Pozdrawiam:)
  • Canulas 3 dni temu
    Wrotycz, dzięki. Ogniste płomienie zawstydzenia zawładnęły mym prawym polikiem, ale być może też za sprawą piecyka, będącego naprawdę nieopodal. Lubię szukać w Twych teksach. Uosabiasz rodzaj pisania, który osiąda ten stopień somoświadomości, że może oszukać nawet autora(kę) lub coś przed nim(ą) ukryć. Jest tu kilka osób na tym poziomie.
    Nad naprawdę żywymi historiami autor nie ma władzy, ponad taką, że dają mu się napisać.
    Pozdrox.
  • Wrotycz 3 dni temu
    Canulas, kolejna perła od Ciebie do kolekcji - niedouświadomień. Samoświadomość uzyskująca nadwładzę. Sztos. Chyba humanitarnymi pobudkami się kieruje. Ta druga, czasami jest w stanie ten efekt dostrzec:)
    Piecyk elektryczny czy smogowa koza?:)
  • Canulas 3 dni temu
    Wrotycz - elektric.
  • Wrotycz 3 dni temu
    Eee, to nie ten nastrój:)
  • Canulas 3 dni temu
    Wrotycz, chodzi o przeżycie
  • Wrotycz 3 dni temu
    Canulas, usprawiedliwiam zatem:)
    Byle do lata dolecieć.
  • Adelajda 6 dni temu
    Mi przypomniał się Twój tekst "Las". Takie trochę inne oblicze. Mimo wszystko nie chcemy być samotni, nieważne za jaką cenę. Ale ta samotność spada na nas niespodziewanie jak deszcz i trwamy w niej, próbując przetrwać godnie ulewę.
    A scenka jaką przedstawiłaś to jakby zderzenie dwóch żywiołów.
    Gdzieś tam ją widziałam i wyobraziłam sobie.
    Dla mnie bardzo ciekawe, inne, fajne.
    Pozdrawiam.
  • Wrotycz 6 dni temu
    Cieszę się, że scenkę zobaczyłaś. Czyli coś tam się udało.
    Dzięki za refleksje i opinię.
    Pozdrawiam serdecznie:)
  • Karawan 6 dni temu
    Dla mnie czyste science-fiction! Nie wyobrażam sobie takiej spokojnej rozmowy dwu rywalek. Nie dochodzi do mnie, by delikatne, przytulne stworzenia mogły być tak zimne, tak zdeterminowane, tak... Idę kupić sznur i hak niklowany by ładnie zwisnąć ;) 5!
  • Wrotycz 5 dni temu
    A chodziła mi po głowie scenka w kisielu:) Sorry za narażenie na wydatek, haki są w cenie.
    Dzięki, Karawan.
    Pozdrawiam ślicznie i niefeministycznie:)
  • kalaallisut 6 dni temu
    A dla mnie to z kolei inne oblicze Sidła. D
  • kalaallisut 6 dni temu
    Uciekło mi deszcz- symbol smutnej nieszczęśliwej miłości, beznadziejnej sytuacji. Jest tu taki schemat tkzw wiecznej tęsknoty( pewne schematy czy odrzucenia czy kochania drani itd wynosi się z dzieciństwa). Ten dzwoniący deszcz zawsze będzie o tym przypomniał. Takie sidła deszczowej miłości. Cykliczność tak naprawdę u każdej ze stron wciąż będą wchodzić, powielać pewne schematy. Bolesne - igły deszczu, które rysują ich filmowy obraz miłości.
  • Wrotycz 5 dni temu
    Utalentowana Pani detektyw jak zawsze ma niucha dobrego:)
    Bardzo ciekawy komentarz, mocno się odcisnął w odbiorze. Powiązania z filmem zacne. I komplementujące:)
    Wdzięcznam.
    Dobrze, że jesteś.
  • kalaallisut 5 dni temu
    Wrotycz hmmm gdyby zmienić ciut aranżacje https://youtu.be/gKmnb8RpX1E
  • kalaallisut 5 dni temu
    Wiesz co sorry, to chyba moje dziwne wizualizacje. Czasami się zdarza...
  • Wrotycz 5 dni temu
    Zasłuchałam się i zapatrzyłam.
    W wodzie - w deszczu.
    No coś Ty! Wielkie dzięki. Coś w tym jest wspólnego.
  • Wrotycz 5 dni temu
    Już wiem, ten obraz jest wspólny z każdą prawdziwą miłością.
    Ta z deszczu jest jedną z wielu. I Twoja.
  • kalaallisut 4 dni temu
    Wrotycz Utwór- też tam bardziej emocjonalnie odbierałam. Być może Pogoń za czymś nieosiągalnym, wieczna tęsknota do wiecznej miłości hmm być może ta "linia(Twoja poprzednia)" jest zarezerwowana tylko dla świętych i Boga. My mamy obraz falowy, który się raz przybliża raz oddala. co nie zmienia faktu, że mamy dążyć do osiągnięcia prostej.
  • kalaallisut 4 dni temu
    mirage de amure
  • kalaallisut 4 dni temu
    Coraz mniej wierzę, że u człowieka jest coś prawdziwego...
  • Wrotycz 4 dni temu
    Hm. W "Glissando" struna, jej brzmienie nasyciło po brzegi, nikt więcej nic już nie pragnął. Woda - to początek życia biologicznego.
    Tu mamy muzykę, wodę i obietnice bliskości, szczęścia w tańcu. Ruch, kolory, rozkołysanie materii.
    Zdjęcie maski, która odpływa.
    Wspaniały, urzekający mix.

    Podwodny taniec delfinów jest bardziej prawdziwy? O to Ci chodzi?
    Miłość mirażem? Skądże, trudno po prostu ją spotkać i być w niej naturalnym.
    Trudno ją zdefiniować.
  • kalaallisut 4 dni temu
    Wrotycz "Tu mamy muzykę, wodę i obietnice bliskości, szczęścia w tańcu. Ruch, kolory, rozkołysanie materii. I to "trudno po prostu ją spotkać i być w niej naturalnym" - tu tak zgadzam się. A pisałam o lini ciągłej tym stanie ci poet coma. Że nam bliżej do lin - fal niż dla tej ciągłej. Wszystko co ludzkie bardziej wygląda sinusoidalnie, nawet fale podczas snu, ten spokój taki niezmącony wieczny jakby poza nami tylko posmierci wraz z ustaniem fal EKG.
  • Wrotycz 4 dni temu
    A, sorry, nie załapałam tego z poet.com.a - oczywiście, racja.
    Ciągła - o tym tez pisałaś, to linia śmierci na wykresie EKG. Surowość, doskonałość, nieludzkość.
    Oczywiście, coś w tym jest.
  • Wrotycz 4 dni temu
    Ale sinusoida to sztuczność? Nie. Życie to zmiana, czas to zmiana, równanie życia jest wpisane w falę.
  • kalaallisut 3 dni temu
    Wrotycz nie, nie sztuczność, tylko nietrwałe, zmienne, plus coś co nam się wydaje wspaniałe po jakimś czasie już nie jest., Taka szamotanina trochę dużo sił by trwać jak najdłużej i najbliżej spokojnej prostej. O tak, ładnie:"równanie życia jest wpisane w falę."
  • Wrotycz 3 dni temu
    Kalaallisut, a może lepiej na łagodnie tylko wznoszącej się i opadającej sinusoidzie? Prosta jest nieosiągalna nawet dla medytującego bramina czy mnicha:)
    Nie ma nieskończenie wznoszącej się góry, zawsze schodzić/spadać nam trzeba po osiągnięciu największych czynów/uniesień/emocji.
    Ale pewne stany, chocby nawet w niedoskonałej pamięci pozostają wspaniałe. I daltego warto doznawać, ryzykować, aby coś tak niewiarygodnie Wielkiego poczuć.
    Dzięki za wspaniałą rozmowę, Kala.
    Uściski.
  • Justyska 5 dni temu
    Ładne nawiązanie do tego deszczu i smutna rozmowa dwóch nieszczęśliwych kobiet. Muszę jednak przyznać, że musiałam przeczytać dwa razy, żeby zrozumieć, kto mówi. Wydaje mi się, że warto by było wrzucić jakiś uściślający komentarz dialogowy, albo to coś z moją percepcją, bo widzę, że tylko ja zgłaszam wątpliwości:)
    Tak czy siak, ciekawy wyimek z życia.
    Pozdrawiam:)
  • Wrotycz 5 dni temu
    Wybacz, Justysko. Pomyślę nad uściśleniem autorstwa wypowiedzi, ale łatwo mi nie będzie.
    Gdyby był zewnętrzny narrator - opowiadacz albo czas przynajmniej przeszły w scence dopisałoby się od razu.
    Dziękuję za przeczytanie i cenne uwagi.
    Pozdrawiam:)
  • Pan Buczybór 5 dni temu
    O Boże, dopiero po chwili się skapnąłem, że tu dwie kobiety gadają... Myślałem, że facet i baba.
    Albo się nie skupiłem, albo nie było to wystarczająco zaakcentowane.
    Albo się nie skupiłem... Raczej.
    Dobra. Naprawdę spoko opowiadanie. Ładne opisy - szybkie, uderzające w sedno.
    Nawet jeśli czasem mącące... :)
  • Wrotycz 5 dni temu
    O! Dobre! Ciekawe która z postaci zmyliła płcią... fajnie, że o tym napisałeś.
    Fakt, autorstwo w dialogu niezbyt mocno akcentowane 'zapowiadaczami', ale zbyt dobitne tworzyłyby szmirę.
    :) - "ona mówi", "mówię", ona otwiera usta i mówi", " teraz ja mówię".

    Dzięki za uwagi, opinię i przepraszam za 'mącenie':)
  • NihiluśSmurf 5 dni temu
    Wiesz, Wrotycz, taki np. Sapkowski czyni takie bezosobowe dialogi jednak moim zdaniem sprawniej. U Ciebie już drugi raz się natykam na mętlik, a jeszcze Buczybór zwraca na to uwagę, więc może coś jest na rzeczy? Może za mało absorbujące wprowadzenie do dialogu, żeby komuś się chciało rozkminiać, kto jest kim w samej rozmowie? Może, stylem wystąpień Morawieckiego, lubisz na początku zbudować labirynt niedopowiedzeń, żeby potem się w nim plątać, ale ja, chodź dobrnąłem do końca wolę kleić logiczną całość na bieżąco, a nie 10 razy czytać ten sam tekst i bawić się w Szerloka na loopie. Co do samej treści - gadałem kiedyś z typiarą, co pisała, że obietnice to dla niej hajp itepe. Ja tego chyba nigdy nie pojmę jak można coś komuś ponaobiecywać, a tymbardziej do grobowej deski i jeszcze być z tego dumnym, wierzyć w to i mieć z tego fun i powód do chełpliwości/poczucia zwycięstwa nad kochanką, czy czego tam jeszcze. Ach, słodka alternatywo poliamorii, ach. Pozdrawiam!
  • NihiluśSmurf 5 dni temu
    *wierzyć w to, że się obietnicy dotrzyma za wszelką cenę na dobre i złe
  • NihiluśSmurf 5 dni temu
    P.S.
    Czy Ty się harlekinów za młodu naczytała?
  • Wrotycz 5 dni temu
    NihilusiuSmurfusie, fajnie że przyszedłeś i dobrnąłeś do końca, bo opinia warta komentarza.
    Więc tak, lubię czytać teksty, które nie spływają treścią głaciuchną, oczywistą, lecz zmuszające do natężenia uwagi. Stawiają opór, m.in. przez niedopowiedzenia. I podobne piszę.
    Oczywiście, tutaj na pewno można było wyraźniej oznaczyć autorstwo kwestii, ale się nie udało. Za małe umiejętności, przyznaję.
    Jedyne co mogę teraz dla dobra Czytelnika (przyszłego, ewentualnego) uczynić, to przestrzec Go przed trudnościami w czytaniu:

    UWAGA! TEKST WYMAGAJĄCY SKUPIENIA UWAGI! UTRATY CENNEJ ENERGII I CZASU!
    WCHODZISZ NA WŁASNE ŻYCZENIE!

    ________
    Za ocenę zachowań bohaterek wielki plus. Ich relacja to clou dialogowego opka. Nie tak częsta w końcu. Zacznę czytać harlequiny, bo rozumiem, że takie wątki zawierają.
    A może polecisz konkretne tytuły?
    Będę wdzięczna. Będzie fun.
  • NihiluśSmurf 5 dni temu
    Tak, pierwsze co mi się nasunęło po lekturze, to wprawdzie wersja kinowa i nie wiem, czy korzystasz z facebooka, ale: https://www.facebook.com/woda.sie.gotuje/videos/909464215924452/
  • Wrotycz 5 dni temu
    Nie korzystam z facebooka.
  • NihiluśSmurf 5 dni temu
    https://youtu.be/s8gwI2JJrew
  • Wrotycz 5 dni temu
    Aha:)
  • Angela 5 dni temu
    Bardzo dobry tekst, nie zgadzam się, że czegoś w nim brakowało, dla mnie jak szyty na miarę.
    Pozdrawiam.
  • Wrotycz 4 dni temu
    O! Fajnie.
    Dzięki, Angela:)
  • jagodolas 4 dni temu
    A ja bardzo lubię okoliczności tu. Deszcz, park, smużka pary, potem okolice rynku. Moze to maj i przedpołudnie. Igły deszczu. Fajne
  • Wrotycz 4 dni temu
    :) Wyrwać okolicznościom akcję i robi się pięknie. Też takie lubię.
    Dziękuję za uśmiech. Za spokój.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania