Poprzednie częściWH40K - Ja. Katedra Imperium - 1  

WH40K - Ja. Katedra Imperium - 2

- Inkwizycja… - szepnąłem, a Tytan zadrgał nienawistnie.

Jeśli było coś w tej galaktyce, co zarówno mnie, jak i Imperialusa wprawiało w złość – była to z pewnością Święta Inkwizycja. Miałem z nimi osobiste zatargi z licznych kampanii. Widziałem w nich wrogów równie parszywych co orkowie. Gardziłem nimi, a oni wzajemnością. Ich pogarda dla Omnissiah, dla Ducha Maszyny, wzbudzała mą furię. Spojrzałem na Ariannę zmuszając zarówno siebie jak i ducha Tytana do zachowania spokoju.

- Co Inkwizycja chce od Legio Kaiser Cathedrale? Czego chcą Inkwizytorzy?

- Nie wiem Pryncepsie. Od Kapłana Terisa wiem jedynie że chcą się z tobą spotkać.

- Wielu chce spotkać się z Pryncypsem Cathedralis Imperialis. Niewielu może. Która część z Inkwizycji chce zakłócić Mój spokój?

Arianna przełknęła ślinę patrząc na komunikat.

- To przedstawiciele Ordo Malleus i Ordo Hereticus. Są wśród nich Szarzy Rycerze i Siostry Bitwy…

Spojrzałem na Ariannę szczerze zaskoczony.

- Astartis i Sororitas, razem? Zaskakujące. Słyszałem że czasem współpracują, ale nigdy nie miałem okazji zobaczyć tego na własne oczy… Co może knuć Inkwizycja? Z dwóch różnych sekcji… co mogła zaplanować Inkwizycja że wysłała swoje pionki by się ze mną spotkać? – Powtórzyłem pytanie.

- Nie mam pojęcia Pryncepsie. Przybyli wczoraj na Akad, a dziś oznajmili że „żądają” spotkania z Pryncepsem Cathedralis Imperialis.

Zaśmiałem się mechanicznym głosem. Typowa dla Inkwizycji Ignorancja.

- „Żądają”? Jakiż to inkwizytor stoi na czele tej bandy, że odważa się zwracać tak do Tytana?

- Inkwizytor Berlian Visegrod z Ordo Hereticus.

- Mężczyzna?

- Tak.

- Szarzy Rycerze, zakon nad ludzi, dzieci Imperatora w służbie Inkwizycji, którzy polują na demony Adepta Sororitas złożona z fanatycznych kobiet polujących na wiedźmy oraz dowodzący nimi Inkwizytor… Czy kapłan Terris powiedział coś jeszcze?

- Niewiele mój Panie. Powiedział jedynie że Adeptus Mechanicus może wiele zyskać na tej współpracy. Wszystko jedynie zależy od ciebie.

Kiwnąłem głową i zastanowiłem się przez chwilę.

- Prześlij wiadomość do Inkwizycji że nie „żąda się” spotkania z Pryncepsem Cathedralis Imperialis. Przypomnij im o tradycji Legio Kaiser Imperialis. Przypomnij że żądać spotkania mogą jedynie towarzysze broni dawni i nowi, a ani Ordo Malleus, ani Ordo Hereticus nigdy nie było towarzyszami broni naszego Legio.

- Jesteś pewien Pryncepsie? – Zapytała Arianna. – Mimo wszystko to Inkwizycja.

- A my jesteśmy Adeptus Mechanicus. Bez nas Imperium nie ma floty, nie ma pancerzy, nie ma broni, nie ma Tytanów. Dłonie wiernych Duchowi maszyny sięgają głębiej niż Inkwizycja by pragnęła. Jesteśmy im potrzebni, ale oni nam Nie. Przekaż im wiadomość i przekaż naszemu Legionowi Skitarii, by byli w pełnej gotowości. Mimo wszystko to Inkwizycja. Mogliby chcieć odpowiedzieć na tą odpowiedź ostrzałem z bolterów.

- Jak sobie życzysz Mój Pryncepsie.

Skłoniła się i zniknęła w jednym z korytarzy. Sam utonąłem w myślach. Zastanawiałem się, na cóż to Inkwizycji potrzeba wsparcia całego Legio Titanicus. Całego Legio Kaiser Cathedralis. Mam pod sobą ponad dwa tysiące żołnierzy legionu Skitarii Kaiser. Moich braci i sióstr z mojej planety. Na tytany w mojej jednostce składa się ponad trzydzieści WarHund’ów, dwadzieścia Reaver’ów oraz osiem Warlordów. Potężna siła. Niektórzy by mogliby powiedzieć że równa zakonowi Kosmicznych Marines. Wiedziałem jednak że to nieuczciwe porównanie. Zakon Marinsów może wysłać zaledwie oddział by zmienić losy stu bitew. Adeptus Mechanicus musi wysyłać całe armie. Mimo że Cathedralis Imperialis jest wielki i potężny, nie jest niezniszczalny. Ktoś musi strzec jego flanek i nóg, kiedy miażdży pod sobą wrogie legiony. Właśnie po to potrzebne są te wszystkie niewielkie tytany. Tytan może operować samodzielnie, ale zaledwie w małej skali. Jeden tytan strzec może jednego miasta, ale całej planety pod zagrożeniem Inwazji. Jak można się domyślić, jeśli jest się Pryncepsem Tytana, wszystko widzisz z większej perspektywy.

Minęły dwa dzini od wysłania informacji do Inkwizycji. Po południu zabłyszczał alarm. Arianna momentalnie wbiegła do pokoju i skłoniła się.

- Mój Pryncepsie, trzy Tunderhawki zbliżają się do hangaru naszego Legio.

- A więc przybyli… - oznajmiłem spokojnie.

- Mój Panie?

- Inkwizycja jest pełna osób pysznych. Wiedziałem że będą chcieli spotkać się osobiście. Zatrzymać ich przy wejściu, ale nie atakować. Jeśli zaatakują pierwsi zniszczyć ich transporty i zabić resztę.

- Jak sobie życzysz mój Pryncepsie.

- Jeszcze jedno Arianno – patrzyła na mnie wyczekująco. – Jak naprawy?

- Zgodnie z rozkazem zostały już zakończone, tak jak rozkazałeś Pryncepsie. Większość modłów i święceń również.

- Wyśmienicie. Zwolnijcie zabezpieczenia Cathedralis Imperialis. Mimo wszystko mam nadzieję uniknąć rozlewu krwi. Oby sam cień Imperialusa wystarczył by wstrzymali swą chęć mordu.

- Rozumiem Pryncepsie. Rozpoczniemy procedurę rozgrzania reaktora.

- Dobrze.

Czekałem i nasłuchiwałem szeptu świętego Tytana. Bicia jego serca i rytmu jego kości. Patrzyłem oczami Tytana na otaczające mnie wnętrze hangaru. Zabezpieczenia zostały zdjęte. Wszystkie systemy w normie. Tanderhowki już lądują przed bramami hangaru. Uśmiechnąłem się rozbawiony.

- Ruszamy. Zobaczmy co przedstawiciele Inkwizycji mają nam do powiedzenia…

Postąpiłem krok, który wstrząsnął ziemią.

Następne częściWH40K - Ja. Katedra Imperium - 3  

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania