Wizyta

Okno było otwarte. Do pokoju wdzierał się lekki wietrzyk. Na zewnątrz szeleściły liście brzóz i buków. Annabel siedziała na kolanach Stevena. Całowali się, a w przerwach wypalili swoje papierosy. Wszyscy uważali ich za idealną parę. Ich miłość była bardzo widoczna. Całowali się i przytulali w każdej chwili, którą ze sobą spędzali. Ich radość nie trwała długo. Ktoś uderzał o drzwi. Brzmiało to jak uderzenie kuli wyburzającej w budynek. Annabel wstała i podeszła cicho do drzwi. Pukanie nie ustawała. Lekko się stresowała. Nie wiedziała kto może za stać za drzwiami. Wreszcie zdobyła się na odwagę i pociągnęła za klamkę. Drzwi się otworzyła. Przed oczyma ukazał się wielki obrzydliwy potwór.

- Mamo! Proszę wejdź - powiedziała Annabel. Odsunęła się na bok. Teściowa weszła ledwo przeciskając się przez drzwi. Złapała się za biodro i wyprostowała. Rozejrzała się wokół swoim ślepym wzrokiem. Zatrzymała swój wzrok na Stevenie.

- Co to za wymoczek? - zapytała z obrzydzeniem.

- To mój chłopak, Steven - odpowiedziała z uśmiechem Annabel. Podeszła do mężczyzny i go przytuliła, żeby potwierdzić to co powiedziała.

- Twój chłopak? Gdzie go znalazłaś? Na wysypisku? - powiedziała teściowa ze wstrętem i złośliwością. Steven powoli tracił cierpliwość, ale nie miał zamiaru reagować.

- Nie mamusiu. Poznałam go w lidlu - Annabel nadal się uśmiechała. Wyglądało to bardzo nienaturalnie.

- Chyba był w promocji. Ja bym go nawet za darmo nie wzięła! - powiedziała mamusia. Zamorzyła rękę na rękę i patrzyła na Stevena wzrokiem węża. Na twarzy chłopaka malował się wyraz gniewu. Zacisnął pięści i próbował panować nad sobą.

- Wiesz co Annabel? Ten wymoczek to twój najgorszy chłopak. Nawet ten murzyn był od niego lepszy - granica została przekroczona. Steven wstał i ustał stanowczo przed teściową. Połknął ślinę i począł mówić:

- Słuchaj kurwo. Mam dosyć twojego pierdolenia! Jak tak bardzo tęsknisz za tym murzynem to idź się z nim pieprzyć! - niemal wykrzyczał Steven. Pokazał palcem na drzwi i tupnął w podłogę.

- A więc tak się bawisz!? Dobra. Chcesz wojny, to będziesz ją miał! - odpowiedziała teściowa. Podniosła dumnie swoją brodę i ruszyła w stronę drzwi.

- Steven! Co ty zrobiłeś!? Co ty zrobiłeś!? - Annabel rzuciła się na Stevena i zaczęła płakać. Chłopak ją przytulił. Nie wiedział co to znaczy, ale czuł się jakoś nieswojo.

 

 

Dwa miesiące później znaleziono Stevena martwego na tyłach Biedronki w Sosnowcu. Sprawcy nie odnaleziono.

Średnia ocena: 3.6  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Violet 2 miesiące temu
    Teściowe to wdzięczny temat :). 4
    Pozdrawiam.
  • Pan Buczybór 2 miesiące temu
    Wdzięczny i niebezpieczny. Dziękuję.
  • Ćwiartka 2 miesiące temu
    Teściowe zawsze są górą
  • Freya 2 miesiące temu
    "Pukanie nie ustawała." - ustawało
    "Drzwi się otworzyła." - otworzyły
    "kto może za stać za drzwiami." - zaza - tak kiedyś nazywano psa
    "Zamorzyła rękę na rękę i" - założyła
    Zdradził Lidla dla Biedronki,
    to musiało tak się skończyć. ;)
  • motomrówka 2 miesiące temu
    Jedno mnie zastanawia, czyja to była teściowa, skoro Steven był tylko chłopakiem? Poza tym daję 4, było kilka wpadek, ale tekst maił kilka ciekawie zgryźliwych fragmentów:)
  • Ewcia 2 miesiące temu
    Niestety teściów się nie wybiera.Daje 5
  • illibro 2 miesiące temu
    Fatum ;) Klątwa ;) Od tej pory będę na każdą Annabel uważał ;-) No właśnie, zawsze trzeba wziąć poprawkę na to, że nie wie się, z kim się rozmawia
  • Przemysław Zasański 2 miesiące temu
    Teściowej współczuję zięcia, zięciowi współczuję teściowej, a autorowi współczuję błędów - daję 3

Napisz komentarz