Wróg Republiki cz.10 - Star Wars

Rycerz Jedi, Toph Carven spoglądał w czerń kosmosu.

Ta wojna trwała zbyt długo, stanowczo zbyt długo. Powinien polować na generała Grievousa, a został wysłany by pokonać królestwo Terian. Westchnął zirytowany. Kolejny świat Separatystów, kolajna armia droidów, kolejna bitwa, która nie przyniesie zwycięstwa Republice.

- Wyczuwam twoją irytacją Carven, coś się stało? – doszedł go spokojny głos.

Mistrzyni Yie’na i jej uczennica Ha’errta stały kilka kroków z tyłu. Ich flota została połączona z jego, by szybko pokonać nowego członka Konfederacji. Ich flota była naprawdę imponująca, osiem Venatorów, dziesięć Acclamatorów i prawie trzydzieści statków w eskorcie. Siła wystarczająca by powalić Terian w jednym celnym uderzeniu. Uśmiechnął się lekko.

- Raz jeszcze walczymy z droidami, nie zbliżając się nawet do wrogich liderów. Poniesiemy straty, które nie powinny się pojawić.

- Obawiam się, że tym razem nie będziemy walczyć z droidami – odpowiedziała mistrzyni. – Terianowie mają w sobie krew Mandaloru i pokonali już jedną flotę, nie będąc częścią konfederacji. Podobnie, rajdy z ostatniego tygodnia nie zostały wykonane przez znane nam statki separatystów.

- Floty które nas zaatakowały były małe i składały się głownie z korwet – zaargumentował Caeven. – Dodatkowo według naszych raportów, flota separatystów broni Tyrantu. Nie sądzę by ta bitwa różniła się od poprzednich.

Ha’errta dotknęła swojego roku i zamruczała pod nosem. Kiedy stanęły na niej spojrzenia obu jedi, oznajmiła cicho.

- Mam złe przeczucia – oznajmiła. – Admirał Teriańskiej II Floty… Adam Terram. Jego brat popełnił samobójstwo na coruscant, kiedy miał być aresztowany. Wyczuwam coś, jak tylko o nim pomyślę.

- Z informacji jakie posiadamy, wychodzi na to że jest utalentowany.

- W walce z piratami, nie flotą Republiki. Jedyny statek mogący rywalizować z Venatorem, to jego statek flagowy. Cała reszta jest znacznie słabsza. Bardziej martwię się o separatystów, ich flota nie jest może duża, ale może zadać nam istotne straty. Najważniejsze, żeby osłaniać Acclamatory, to od nich zależy udana inwazja.

Yie’na pokiwała głową i ruszyła w stronę mapy Tyrantu, z tyłu mostka. Carven i jej uczennica poszli za nią. Kolony zasalutowały i na rozkaz przybliżyły obraz planety. Na zielono został zaznaczony wielki płaskowyż, a na czerwono stojące na jego granicy miasto i port kosmiczny.

- Helsreach – mistrzyni odezwała się cicho. – Miasto z największym portem kosmicznym na całej planecie, choć nie stolica – tu inne miasto zabłysło na czerwono. – Voidter jest daleko na południu i droga do niego jest długa – oznajmiła. – Wiele miast po drodze. Obawiam się, że będzie to ciężka kampania.

- Wydaje mi się, że obawiasz się bez powodu mistrzyni – Carven, widocznie nie przejmował się Tyrantem. – Czeka na nas armia droidów. Osobiście wolałbym się skupić na zaplanowaniu inwazji na Mers. Ta wielka stocznia i system ochronny będzie prawdziwym wyzwaniem.

- Niech ignorancja cię nie zaślepia Carven – mistrzyni skarciła go spokojnie. – Pamiętaj, ci ludzie mają w sobie krew Mandaloru. Brałam udział w bitwie o Galidraan, gdzie walczyłam przeciw Mandalorianom. Na własne oczy zobaczyłam człowieka który zabił piątkę jedi, gołymi dłońmi* - położyła dłoń na ramieniu Carvena. – Jedi mają po swojej stronie Moc, a wraz z nią zyskujemy siłę i umiejętności, o jakiej normalni ludzie nie posiadają. Nie czyni nas to jednak nietykalnymi. Jesteś wspaniałym rycerzem, Carven, ale nie pozwól by twe dotychczasowe zwycięstwa i duma, przysłoniły twój osąd. Musimy być na baczności.

Carven schylił głowę okazując skruchę, choć nie będąc w pełni przekonany przez słowa mistrzyni.

- Dobrze, mistrzyni.

Jeden z klonów spojrzał na kontrolki i oznajmił.

- Generale, kontakt z Corsuscant, od Rady Jedi.

- Połącz nas – nakazał Carven.

Minęła chwila i hologram wyświetlił mistrza Yodę, Macea Windu i Plo Koona.

- Mistrzowie – trójka jedi skłoniła się lekko.

- Jak przygotowania? – odezwał się Plo Koon.

- Jesteśmy gotowi, właśnie kończymy omawianie strategii i w ciągu godziny, może dwóch, ruszamy.

- Ostrożni być musicie – odezwał się Yoda. – Ciemna strona, tak, ciemna strona silna w tym systemie. Rzuca cień, na wszystko co wydarzyć się ma.

- Co masz na myśli mistrzu? – zapytała Ha’errta. – Czyżby Hrabia Dooku był w systemie?

- Nie – odpowiedział mistrz Windu. – Ale mistrz Re’tath, ten który strzegł świątyni na Uxelt, mówił że ciemna strona jest silna na terytorium królestwa. Dodatkowo istnieją pewne pogłoski o rodzinie królewskiej…

Carven uniósł brwi zaskoczony.

- Mistrzu! Czy chcesz powiedzieć, że królestwem rządzą sithowie?

- Nie mamy dowodu – odpowiedział Plo Koon. – Wszystko wskazuje na to, że król nie jest sithem…

- Ale wiedzę o Mocy, on ma – dodał Yoda. – Mądry i silny ród królewski Terian jest. Wiedzę antyczną zbierali i badali. Pewnie i wiedzę ciemnej strony poznali. Wiedzę tę użyć mogą.

- Są więc zagrożeniem – stwierdziła Yie’na.

Członkowie rady jedi kiwnęli głowami potwierdzająco.

- Musicie jak najszybciej zmusić Terian do kapitulacji – mistrz Windu mówił pewnie. – Są już sojusznikami Konfederacji, ale nie wiemy czy dzielą się z nimi informacjami. Jeśli Terian trzyma wiedzę która może wesprzeć Dooku w jego planach, musimy ich zatrzymać, zanim do tego dojdzie.

- Ostrożni być więc musicie – Yoda spojrzał na Carvena. – Ciemna strona zasłania wszystko. Pozwolić by was zmyliła, nie możecie.

- Nie zawiedziemy mistrzowie. Upewnimy się, że ta wojna będzie krótka – odpowiedział Carven.

- Dobrze. Niech Moc będzie z wami – zakończył Plo Koon.

Hologram zadrgał i zniknął. Carves uśmiechnął się lekko. Może ta misja nie będzie taka zła.

- Wrócą na mój okręt – oznajmila Yie’na.

- Daj znać, kiedy będziesz gotowa, a wyruszymy natychmiast.

Mistrzyni kiwnęła głową i ruszyła do hangaru. Carven natomiast odpalił mapę królestwa Terian

***

Hologram rozpadającej się na kawałki floty Separatystów wisiał przed jego oczami. Katrina zadrżała.

- Zniszczyli ją tak szybko… - wyszeptała.

Adam uniósł na nią krytyczny wzrok i uśmiechnął się lekko.

- Nie powinnaś przesadzać. Mieli znaczącą przewagę liczebną, a nasz sojusznik okazał się bardziej przydatny niż zakładałem. Dwa Vanatory i kilka korwet zniszczone, a większość floty uszkodzona. Jeden Venator już jest w odwrocie – uśmiechnął się usatysfakcjonowany. – Komodor Quer zdołał zadać większe straty niż zakładałem. Nie spodziewałem się, że będzie aż tak przydatny.

Adam uśmiechał się spokojnie. Teraz trzeba tylko uderzyć w odpowiednim momencie. Cała jego flota czeka w ciszy. Minimalna komunikacja i zużycie energii. Dalekosiężne skanery zarejestrują ich, jako niewielką grupę asteroid, sunących po dalekiej orbicie wokół gwiazdy systemu.

- Czy dostaliśmy kontakt od Yavoca?

- Jeszcze nie – odpowiedziała Katrina.

- Od tego momentu zależy czy wygramy tę bitwę – oznajmił chłodno. – Niech wszystkie statki będą na baczności.

- Na rozkaz.

Ciche komunikaty zostały przesłane. II Flota, szybowała w przestrzeni kosmicznej niczym orzeł, który zauważył swą zdobycz.

Teraz trzeba tylko poczekać na odpowiedni moment.

***

Yavoc spoglądał w niebo. Sześć wielkich kształtów wchodziło w atmosferę. Jeden Venator i pięć Acclamatorów. Do tego niebo pociemniało od chmary kanonierek, zbliżających się pod ogniem przeciwlotniczym do portu. Syreny alarmowe rozrywały swym wrzaskiem niebo, a odgłos strzelających dział zlewał się w przerażającą melodię. Liczne płonące kształty, spadały na powierzchnię płaskowyżu, by już nigdy nie wznieść ku gwiazdom.

Wiatr zawiał mocniej niosąc ze sobą odgłos silników wroga. Stał teraz na murach obronnych Helsreach, oryginalnie zbudowanych by bronić przed fauną i florą planety, a teraz, przed armią Republiki. Miał na sobie, ciężki czarny pancerz jego armii, Czarnych Diabłów, nie nosił jednak hełmu, chciał by żołnierze widzieli jego twarz. Milicjanci, uzbrojeni w przypadkowy sprzęt spoglądali na wroga w strachu. Gwardziści Stalowego Legionu Tyrantu, byli zaniepokojeni, ale trzymali równy szyk obronny. Służący pod nim dumni Marines, w ciszy oczekiwali wroga, a Astres, bogowie pola bitwy, stali wśród obrońców, niczym ogniska nadziei. Pierwsze kanonierki zaczęły zbliżać się do lądowania, poza zasięgiem dział, białe sylwetki klonów zaczęły wylewać się na płaskowyżu. Yavoc spojrzał po swoich żołnierzach, generalska buława, symbol jego władzy, bardzo mu dziś ciążyła.(Scena zainspirowana odcinkiem 7 serii Helsreach na YouTube)**

- Widzicie to? – Zapytał stojącego obok oficera.

Milczał.

- CZY TO WIDZICIE? – zwrócił się do wszystkich, zwracając ogólną uwagę.

Żołnierze patrzyli na niego wyczekująco. Bali się. Dla wielu była to pierwsza bitwa i to przeciwko armii Republiki z jedi jako dowódcami. Wszyscy mieli świadomość wartości Tyrantu. Planeta była zbyt cenna i nie mogła upaść. Yavoc uśmiechnął się szeroko i zaczął się śmiać, nie – rechotać. Ludzie patrzyli w szoku, na najbardziej przerażającego generała królestwa, wyśmiewającego się z nadciągającej armii republiki. Yavoc zamilkł i obrócił się przodem do wszystkich.

- Czy Wy też czujecie się podobnie znieważeni jak Ja? – Ludzie milczeli w szoku. – To, jest co wysłali przeciwko nam? TO, jest to co wysłali… TEN MOTŁOCH – jego głos był niczym zbliżający się sztorm. – Strzeżemy jednego z największych miast na planecie. Furia jego dział posyła wrogie kanonierki na ziemię w ogniu. Stoimy razem, tysiące dusz zjednoczonych wspólną sprawą. Nasza broń, niezliczona, nasz honor, niepodważalny i nasze serca, bijące odwagę przez krew… i TAK nas atakują?

Pozwolił by jego słowa rozeszły się echem i zawisły w sercach jego żołnierzy. Odetchnął.

- Bracia i Siostry… chorda niewolników i hipokrytów ląduje na naszej ziemi. Wybaczcie mi, kiedy uderzą o nasze mury. Wybaczcie mi, kiedy rozkażę wam marnować amunicję, na ich bezwartościowe ciała – spojrzał po wszystkich żołnierzach. – Słyszałem wiele dusz, wypowiadające me imię w strachu i szeptem, odkąd przybyłem do Helsreach… pytam was teraz, czy mnie znacie?

Milczeli. Strach ich paraliżował. Musiał go rozbić.

- CZY MNIE ZNACIE?! – zagrzmiał.

- TAK! – odpowiedział grzmot tysięcy głosów.

- Jam, jest Maks Yavoc, dowódca Czarnych Diabłów! Brat Stalowego Legionu tego świata! Nigdy więcej w życiu wasze czyny będą nosiły takie konsekwencje. Nigdy więcej, nie będziecie służyć, jak służycie dzisiaj. Wasza służba nie będzie więcej warta, ani chwała nie będzie smakować tak słodko – jego głos niósł moc odwagi. – MY jesteśmy obrońcami Helsreach. Tego dnia, piszemy naszą legendę krwią każdego wroga którego zabijemy – spojrzał po twarzach żołnierzy. - Czy staniecie ze mną?

- TAK! – Zakrzyknęli w odpowiedzi.

- Synowie i córki królestwa! Nasza krew, jest krwią bohaterów! Republikanie śmią atakować nasze miasto, śmią stąpać po świętej ziemi naszej planety. Zrzucimy ich truchła z tych murów, kiedy ta bitwa się skończy! – Ostatnie słowa wypowiedział ciszej i nienawistnie. - To jest nasze miasto! To jest nasz świat! – Yavoc uniósł wzrok ku niebu. – Krzyczcie! Wrzeście na cały głos! Niech skurwiele na orbicie usłyszą naszą furię!

- Nasze miasto! Nasz świat! – Żołnierze krzyczeli w niebogłosy.

- Chodźcie klony! Chodźcie republikańskie psy! Chodźcie do mnie! Chodźcie do nas i zgińcie w świętym ogniu! – Yavoc uniósł swą buławę. – Za Czarne Dziabły! Za Stalowy Legion! Za Helsreach!

- Za Helsreach!

- GŁOŚNIEJ!

- ZA HELSREACH!

- Nie słyszą was kochani!

- Z A H E L S R E A C H !

Furia tysięcy głosów zagłuszyła ryk dział. Yavoc uśmiechnął się szeroko i wymierzył buławą w nadciągających wrogów, teraz był pewny że wygrają.

- Uderzcie o te mury, republikanie! Gińcie od naszych ostrzy! Jam jest Maks Yavoc z Czarnych Diabłów i zrzucę wasze truchła z tych świętych murów!

Żołnierze wiwatowali i wrzeszczeli w niebogłosy. Furia roztrzaskała strach i obawy.

- Z A H E L S R E A C H ! Z A H E L S R E A C H ! Z A H E L S R E A C H ! Z A H E L S R E A C H !

 

Gdzieś na płaskowyżu, Toph Carven wylądował w swojej kanonierce. Rozejrzał się i uniósł włączony miecz świetlny.

- DO ATAKU! W IMIĘ REPUBLIKI!

 

*Tym razem nie Cannon, a Legends – w bitwie tej starł się oddział jedi prowadzony przez Dooku z 300 mandalorianami prowadzonymi przez Jango Fetta. Fett w furii, zabił piątkę jedi gołymi dłońmi. Jedi wygrali, ale ponad połowa z nich zginęła, a z 300 Mandalorian przetrwało zaledwie dwóch.

** Link: https://www.youtube.com/watch?v=a8_MjeU8MLM

Polecam obejrzeć całą serię.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • krajew34 2 miesiące temu
    Widzę, że nie narzekasz na wenę. :)
  • Kapelusznik 2 miesiące temu
    e
    nic nadzwyczajnego
  • Pontàrú 2 miesiące temu
    Czyli jak dobrze rozumiem aby statki były wzięte za chmarę asteroid przez skanery, będą lecieć setki kilometrów od siebie? Brzmi jak dobre rozwiązanie…
    v(・∀・*)
    Zobaczymy jak poprowadzisz walkę. Jak na razie uniknąłeś chyba jakiegokolwiek opisu pola walki, nie licząc okrzyków bojowych.
    Ciekawi mnie jak to dalej będzie (pomimo iż część planu już znam ;)
  • Kapelusznik 2 miesiące temu
    Setki kilometrów od słońca, na dalekiej orbicie, ale blisko siebie, by komunikacja działała bez przeszkód
  • Kapelusznik 2 miesiące temu
    Czy obejrzałaś filmik?
  • Pontàrú 2 miesiące temu
    Który?
  • Kapelusznik 2 miesiące temu
    Pontàrú
    Link jest - w odniesieniu do mowy
  • Pontàrú 2 miesiące temu
    Jeszcze nie bo na telefonie siedzę inie mam na tyle neta
  • Pontàrú 2 miesiące temu
    W sensie jestem poza domem
  • Kapelusznik 2 miesiące temu
    Pontàrú
    A ok
    Przy okazji zobacz. Warto
  • slawko00 2 miesiące temu
    Tekst bardzo ciekawy i wciąga :) Mam do Cb kilka pytań, ale chciałbym zadać Ci je na priv jeżeli jest tu taka możliwość.
    Pozdrawiam
  • Kapelusznik 2 miesiące temu
    nie sądzę że jest taka szansa
    Pytaj śmiało tutaj
  • slawko00 2 miesiące temu
    Kapelusznik Jedno pytanie dotyczy kwestii czysto technicznej, a mianowicie funkcji na opowi, drugie tekstów. Możesz mi powiedzieć czy istnieją tutaj funkcje edycji własnych komentarzy po zatwierdzeniu? A drugie pytanie nie wiem w ogóle jak je zadać.Może tak. Na przykładzie moich tekstów zauważyłem, że największą popularnościom cieszą się pojedyncze opowiadania. Jak próbuję pisać ich kontynuację to odbiór jest co najmniej kiepski. Z czego to wynika? Bo trochę mi głupio, że akurat przypadku dwóch ostatnich części ,,Czarnych Diabłów" ( tak mimo codziennych obowiązków znalazłem czas aby je napisać :)), gdzie naprawdę na siedziałem się przy nich, odbiór jest wiesz ;/. Może ja jakieś błędy robię co odpychają.
    Pozdrawiam.
  • Kapelusznik 2 miesiące temu
    slawko00
    Edycji komentarzy nie ma
    Z seriami tak jest, ilość wejść rośnie powoli, wiele osób nie ma po prostu czasu na czytanie serii, ja czytam aktywnie 2/3 maks
    Pozdrawiam
  • slawko00 2 miesiące temu
    Kapelusznik Dziękuję, za odpowiedź

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania