Wrotyczowi Do 100 lat Brahmy :)

Od tygodnia walczę ze swoim leniwym umysłem. Próbuję wykreować uniwersum. No, bo jakże napisać opowiadanie fantastyczne bez świata? Jaka nie byłaby zamierzona treść, powinna mieć logiczną podstawę. Magia musi mieć reguły, tak samo, jak przyszły, całkowicie zdigitalizowany świat. Mój dotyczy przeszłości i istot na wskroś żywych, a to wymusza określenie panteonu i jakiejś w miarę sensownej religii. Oczywiście nie wymyślę niczego nowego. Tego nie zrobi nikt. Pomysł to przecież efekt doświadczeń, wiedzy zaczerpniętej od innych i skojarzeń odległych czasem faktów w jakąś sensowną (może nie do końca, ale jednak mającą, chociaż pozór racjonalności) całość. Monoteizm czy politeizm? A może totemizm? W sumie nie ma większego znaczenia! Wszak pokazać trzeba jednego czy kilku osobników, którzy wieść będą rozmowę o tym, co dla każdego najważniejsze – śmierci. Ten moment określa nas, a w związku z tym każda próba wykreowania innych bytów sprowadzi się do rozważań co dalej.

Pomysł życia po śmierci jest tak okrutnym absurdem, że należy go od razu odrzucić. Jakim nieludzkim (to oczywiste! Przecie bóg nie jest człowiekiem!) bytem musiałby być nasz opiekun, czy kochający (jak chcą niektórzy) kreator, by skazywać nas na wieczny byt? A więc należy przyjąć, że śmierć kończy naszą pamięć. Nikt przecie nie wytrzymałby nieskończonej egzystencji ze świadomością tego, co uczynił i czego nie uczynił! Może jednak mamy jakąś część trwalszą od naszej fizycznej powłoki? Cząstkę podobną do genu, który choć przekazywany, pamięci nie posiada, mimo że informacje przenosi? No, to już tylko kroczek dzieli nas od wejścia w metempsychotyczne rozważania.

Tak! Pomysł tylko trochę podrasować i pasuje jak ulał. Kradnę więc od Camerona i przetwarzam:

Każda planeta, na której istnieje życie, ma pulę. Niematerialną informację związaną z globem, która powoduje, że panuje ciągła równowaga. Jeśli przybywa roślinożerców, ubywa roślin, przybywa drapieżników i śmierci, a wraz z nią bakterii, grzybów i znowu roślin. Proste jak koło! Można pod pomysł podpiąć jednego czy stu bogów, jedną czy sto cywilizacji. Nic się nie zmieni...

No, ale kto decyduje o tym, czy dany kawałek przestrzeni nadaje się do życia? To sprawa do długiej dyskusji. Można założyć sobie, że wszystko to, co wiemy o naszym wszechświecie dotyczy innych wszechświatów. Wtedy łatwiej jest uogólnić i przyjąć, że całość jest oczywistym perpetuum mobile. Czas pochłania Przestrzeń. Białe Wszechświaty pochłaniane są przez Czarne Dziury, które wypluwają pył. Ten zaś w eonach Czasu zbija się i tworzy nowe Białe Wszechświaty. Czyż to nie życie i śmierć w wymiarze makro? A więc nie wymyśliliśmy reinkarnacji… Jak zwykle. Wszystko, co sądzimy, że wymyślamy tak naprawdę jest tylko zwerbalizowaniem otaczającego nas i zinterpretowanego przez nas świata. Nikt z nas nie jest w stanie poczuć czuciem psa, kota, słonia czy myszy. A cóż mówić o innych cywilizacjach?

Z książek, które przeczytałem utkwiły mi w głowie pomysły głęboko refleksyjne; Dar Wan z powieści Cykl Ogniowy – osobnik wiedzący od chwili urodzenia ile zostało mu jeszcze życia; Richard Muller z powieści Człowiek w labiryncie – jednostka zmieniona przez obcych w ten sposób, że wszystkie ludzkie uczucia są emitowane na zewnątrz. Człowiek-wizytówka ludzkości.

Żadne jednak opowieści o zielonych czy innych obcych nie wzbudziły u mnie tego zadumania się, jakie towarzyszy nam, gdy myślimy o przemijaniu, czy sensie istnienia. Jak mówi mój nauczyciel; język określa nasze możliwości. Eskimosi mają dwadzieścia rodzajów śniegu, Polacy więcej kolorów niż Anglicy itd. itd.

I w sumie im dłużej myślę, tym częściej dochodzę do wniosku, że nie cel, a droga do celu jest istotą naszego życia.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Florian Konrad 2 miesiące temu
    niegłupie przemyślnia
  • Karawan 2 miesiące temu
    Dziękuję ;)
  • Jared 2 miesiące temu
    CHYBA że byłaby to wieczność w formie niebiologicznej - bo ludzka kopuła akurat do immortalizmu się średnio nadaje. Znudzi się nam, w nihilizm wpadniemy, kiedy zdominujemy środowiska całkowicie. "Polacy więcej kolorów niż Anglicy itd. itd." - i przekleństw! XD Ile jest izotopów samego słowa "kurwa"? :P Od skurczysyna do sukinsyna :P To teoria Saphira-Whorfa, że język determinuje widzenie świata. :P Jak zbierasz rozkminy o istnieniu i obcych, to polecam trylogię Valis Dicka (koniecznie!), Solaris Lema (koniecznie + !!) i Perfekcyjną niedoskonałość Dukaja (koniecznie + !!!). :D
    "I w sumie im dłużej myślę, tym częściej dochodzę do wniosku, że nie cel, a droga do celu jest istotą naszego życia." - co kto lubi. Dla mnie zdecydowanie szczyt a nie wędrówka jest celem - świadomość, że idę i nie osiągnę szczytu jest dla mnie nie do pomyślenia. :P Wincyj dawaj przemyśleń na Opowi, Wozie :P
  • Karawan 2 miesiące temu
    Solarisa znam od dawna;) Całego chyba z resztą Lema, również Snerga Wiśniewskiego. Valisa poszukam (Dziękuję!) Dukaja tysz. Dziękuje za komentarz i wizytę ;)
  • Pan Buczybór 2 miesiące temu
    Noo, Jared ma rację. Coraz fajniejsze te twoje przemyślenia.
  • Karawan 2 miesiące temu
    Miło Panie BB, że przypasowało ;) Dzięks!
  • Wrotycz 2 miesiące temu
    O kurczę! Zaraz obczaję:)
  • Wrotycz 2 miesiące temu
    Hm... są punkty zbieżne i rozbieżne:)
    A 100 dni Brahmy to pytania o determinizm losu, ciągłości jednostek w bycie, takie tam rozważania czy przyszłość może już istnieć.
    ____________________________________________________________________
    Czy już potrafimy pomyśleć wszystko, co język może wypowiedzieć? Język szeroko rozumiany, zakodowany w informacji jaką jest wszechświat.

    Dzięki za tak rozbudowaną odpowiedź na 'prowokację' :)
    Mogę się zrewanżować czymś już istniejącym (po malutkiej modyfikacji:).
  • Karawan 2 miesiące temu
    Wrotycz Jaka różnica między prowokacją, a inspiracją? Powinienem napisać "Inspiracja prowokująca", bo Twój Budda sprowokował u mnie przymus napisania. Dziękuję więc za gwałt ! Przeżyłem i było miło! Dziękuję :)) !!
  • sensol 2 miesiące temu
    celu nie ma. jest tylko droga. czasem to chciałbym o tym przestać myśleć, bo głowa pęka. Fajny tekst.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania