...

Wtorkowe starocie z Canulardo (03) — New world order — część II

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Keraj rok temu
    Utrata jezyka za plotkowanie, dobre a gdzue inspekcja pracy 5
  • Canulas rok temu
    Nie istnieje
  • Ritha rok temu
    „W powietrzu unosił się ten specyficzny rodzaj dyskomfortu, kiedy to jedna osoba nie chce, by na nią patrzono, a druga nie chce spoglądać” – to, z rodzaju rzeczy, o których się nie mówi, bo są nieistotne, wszyscy mamy tego typu momenty, każdy o nich wie, nikt nie gada, bo giną w pędzie codzienności, ale! Ale cudnie wpleść je w tekst, jest wówczas głębszy.

    „Nie miała jednak pojęcia, że sprzątaczka robi tak z dwóch powodów. Z bezsilnej desperacji. A trochę także dlatego, że niecałe szesnaście godzin temu rozgrzane do czerwoności szczypce pozbawiły ją większości języka, zostawiając tylko maleńki fragment” – no i jesteśmy w domu, żegnamy Grocholę, witamy Canulardo

    „A Esmeralda Juanita Martinez uwielbiała” – kojarzysz Pulp Fiction? (ok, głupie pytanie) Kojarzysz scenę kiedy Butch wychodzi z walki (btw, Hebanowa scena wręcz), więc wychodzi z walki, gdzie miał przegrać a ubił i wsiada do taryfy, a pani taksówkarka (chyba ni ma takiego słowa), pani-taksówkarz ma latynoską urodę i nazywa się… no właśnie jakoś tak. Cały ten wstęp zmierzał do tego, że mi to przypomniało tę kobitę :D Także ten… idźmy dalej!

    „Jeśli nie sprzątnie do jedenastej ośmiu pokoi, straci wzrok” – wiesz, że to jest przerysowane? Trudno to kupić, jakieś kary, które można by ukryć, z którymi nie można by pójść na obdukcje i zaskarżyć hotel, to tak, ale to to obłęd (być może nie powinnam patrzeć na to opko przez okulary realizmu)

    „Aaa… i nie myśl sobie. Telewizor nie działa. Sprawdzałem. Trzeba chyba będzie kupić nowy.
    Pa, skarbie. Lecę ich pozabijać” – słodkie

    „że w tej właśnie chwili Jackquis Drebin, przy pomocy rozgrzanej mikrofalówki i dłuta, poznaje właśnie jakie” – 2 x właśnie

    „Podreptała do drzwi, nie wiedząc, że w tej właśnie chwili Jackquis Drebin, przy pomocy rozgrzanej mikrofalówki i dłuta, poznaje właśnie jakie sankcje grożą za jedno czerwone światło i przejechanie dwukrotne podwójnej ciągłej” – wiesz co i w tym momencie zaczynam kupować cały zamysł, obroniłeś to tym, że wyszło poza ramy hotelu (tak to rozumiem), że teraz sankcje wszędzie i za wszystko


    „Dziewięćdziesięcioletnia, głucha jak pień kobieta, która przeżyła wszystkich swoich mężów, prawie wszystkie dzieci i nawet dwoje wnuków” – dobry opis

    „Otwarcie wszystkich zamków zajęło kobiecinie sporo czasu, lecz w końcu je sforsowała. Buchnął smród kocich szczyn, choć pomieszczenie wydawało się schludne. Meble w tonacji ciemnego brązu i biała tapeta w duże wyblakłe bzy. Zdjęcia na półkach, święte obrazy na ścianach, i plastikowe kwiatki w każdym z dwustu wazonów. Nieudolne próby obronienia się przed nadchodzącą śmiercią lub cofnięcia czasu o trzy dekady” – opis, Twój, opis, miałeś tak też dawniej, dużo szczegółów ukazanych dynamicznie, kurde, Can, to dobre opko jest

    „Żeby się do nich dobrać, należało sforsować srebrne zamki, choć odrapania świadczyły o tym, że koty próbowały obejść system” – hahahaha

    Wiesz co, list do Verinique sprawił, że cofnęłam się jednak do – przerysowanie, w sensie dzieci skrzynkach..., odbieram to w kategoriach absurdu (absurd jest spoczi, nic nie mam do absurdu, po prostu tera piszesz inaczej ciut)

    „Na koniec, proszę mi wybaczyć niespójność, ale jak sama pani dobrze wie” – „pani” mogłaby być z dużej w liście (to samo tu: "że pani oraz pani partner to docenicie. Przewidzieliśmy także dla państwa bonifikatę”)


    Wisz co. Ja już teraz wiem jak to jest, czytam te nowe i te starsze i rysuje mi się takowy wniosek, bo tu w tym tekście jest bardzo ładna narracja, płynnie, lekko, wszystko elegancko, a w tym co piszesz teraz jest to plus moc i ona wynika z tego, że do bazy pierwotnych umiejętności/zdolności – lekkości w pisaniu, przemyślanego prowadzenia fabuły itp. dodajesz językowe smaczki, szpikujesz nimi tekst, jest gęściejszy, targa odbiorcą, masz lepsze pomysły i lepiej je potrafisz zrealizować. Wszystko podszyte przemyconą emocją, której raz mniej, raz więcej (w takiej Wyobraźni na przykład był potężny ładunek emocjonalny, napięcie, skondensowane wręcz). Do tego humor, dobre poczucie humoru to cecha wrodzona, więc była zawsze, wymagała jedynie szlifu. Szlif się odbył.
    Tekst mocno podszyty absurdem, czuć, że nie bieżący, ale, kurde, podobał mi się. Jestem w stanie kliknąć pięć gwiazd ;P
    Pozdro!
  • Canulas rok temu
    Powtórzenia - racja.
    Pani i Państwo w liście - racja
    Pulp Fiction - oczywiście.

    Tekst jest luźny i przerywany, bo pochodzi z mojego mini zbiorku {9 tekstów}, gdzie przerabialem kawaly.
    Ten brzmiał:

    Siedzi babka w domu. Nagle ktoś puka.
    Babka otwiera, widząc kuriera stawiającego dwie skrzynie.
    Kurier
    - Dzień dobry, przywiozlem dzieci z wakacji.

    Tak na szybko.


    Całość budowalem wkoło tego.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania