Wybrańcy 9

==+==

Rzym był nienasycony. Potrzebował niewolników, a to oznaczało podboje. Zgodnie z przyjętą polityką podbój nie oznaczał okupacji. Oznaczał natomiast kolejne przymierze z miejscową, plemienną władzą. Cesarstwo zostawiało swoich urzędników, dostarczało swoją, odmienną i wysublimowaną kulturę oraz towary, a zabezpieczało swoją egzystencję na podbitym terytorium, biorąc zakładników. Potomstwo wodzów. Tych traktowano zgodnie z obowiązującymi obyczajami. Kształcono jak równie znamienitych, własnych, obywateli. Tak utrzymywano pozorny spokój i pokój od Oceanu Atlantyckiego po Ren. Od Afryki po terytoria po Seleucydach i Grekach.

Stolica Imperium była więc mieszaniną ludzi o różnym kolorze skóry, odmiennych religiach, językach i obyczajach. Nikt nie zwracał początkowo uwagi na przybyłych z terenu między Egiptem a Syrią. Nie wyróżniali się ani wyglądem, ani językiem. Dopiero gdy ich wewnętrzne swary ujawniły odmienność religijną, zaczęli wzbudzać zainteresowanie. Tym żywsze, że to ich terytorium, mimo że rządzone przez nich samych, co chwilę wymagało interwencji kilku legionów.

Przybysze tymczasem zadomowili się w Rzymie. Stworzyli własną enklawę, a ich odmienna religia od niewolników i najbiedniejszych powoli przebijała się wyżej. Historia zanotowała, że Kefas-Szymon miał przyjaciół wśród zamożnych Rzymian. Ubogi, choć niewątpliwie bardzo inteligentny rybak, zapewne nie umiejący czytać, miał w stolicy imperium bliskich możnych, znajomych...

– Witaj Linusie – głos dochodzący z ciemności nie należał do nikogo znajomego – Kefas, którego tu Petrusem zwą, będący dotychczas Nadzorcą Rzymu urząd swój złożył. Został uwięziony, a wspólnota potrzebuje strażnika.

– Pan patrzy i widzi – odpowiedział głoszący, przybyły na wezwanie, z Toskanii.

– Niebawem Szaul i Kefas staną się męczennikami. Pamiętaj, byś ich śmierć otoczył należną chwałą. Weź teraz laskę i pierścień, oznaki twej władzy, lecz pamiętaj, że Pan nagradza i karze.

=+=

Śmierć Szymona przyspieszyła wybuch kolejnego powstania w stolicy jego rodzinnego kraju, które rozgorzało z taką siłą, że przekształciło się w wojnę. Ta trwała siedem lat, a zakończyła zbiorowym samobójstwem obrońców Masady. Kraj powoli przestawał istnieć.

 

Wspólnota jednak nie zginęła. Imperium nieświadomie wspomagało nową religię dokonując hańbiących egzekucji. Dotychczasowy tajemny znak coraz częściej zastępowany był krzyżem. Znakiem świadczącym o kolejnym męczenniku. Jeden z uczniów Jeszuy o imieniu Mattaj spisał wszystko to, co potwierdzało, że Joszua jest Wyzwolicielem, za nim powtórzył to drugi, uczeń Szaula i Kefasa spisując to, co mu opowiedzieli.

Głoszący, zwani teraz z grecka posłańcami, wędrowali niestrudzenie przez Imperium. To zaś nękane od wewnątrz i szarpane z zewnątrz nie zauważało, że kolejni, nominalni, przywódcy wspólnoty Rzymu coraz częściej są jawnymi gośćmi w domach nie tylko patrycjuszy, ale i senatorów. Po Linusie na tron Opiekuna wstąpił Anaklet. Obaj byli uczniami Szaula. Po nich nastał Klemens. Ten bardziej przychylał się wizji przyszłości wspólnoty Kefasa i dlatego poproszono go by zrezygnował na rzecz Ewarysta. Uczynił to skwapliwie i został uznany za świętego jak jego poprzednicy. Tak wspólnota weszła w drugi wiek.

 

Rzym nie wiedział ani o wejściu w druga setkę lat po męczeńskiej śmierci, która stała się początkiem nowej epoki, ani o czekających go latach powolnego staczania się. Zakładnicy, wykształceni przez najlepszych, często greckich nauczycieli, wracali do plemion, z których ich zabrano i tworzyli odwetowe siły, które z coraz większą zaciekłością pukały do bogactwa Imperium.

Stowarzyszenie dopiero teraz zaczęło się rozwijać jak nigdy wcześniej. Po raz kolejny zmieniono organizację. Spisane przez ewangelistów nauki pozwoliły dostrzec Radzie jak istotną rolę odgrywa słowo pisane. Wspólnota miała już najpotężniejsze w dziejach narzędzia. Informację i pismo. Wszędzie, gdzie to tylko było możliwe pojawiali się apologeci krzyża. Część oddawała życie. Mnożono te fakty i gloryfikowano. Lawinowo rosła ilość objawień i wiernych. Czas płynął szybko, a jeszcze szybciej zmieniali się Opiekunowie Rzymu.

=+=

– Dzięki Panu i naszej pracy zapędy Doklesa zostały zatrzymane. Dokonał tego Gaius Flavius zwany Chlorusem. Na jego dworze, nasz brat jest zarządcą niewolników. Doniósł nam właśnie, że konkubina cesarza powiła syna. Rada jest zgodna, iż czas już by nasza wiara przestała być prześladowana. Trzeba nam dołożyć wszelkich starań, by syn cesarza, mimo iż matka jego jeno konkubiną, został naszym zwolennikiem. Mamy wszak owego Greka, który nie tylko jest jednym z nas, ale i biegłym w leczeniu. Radzimy pokornie, by ów Grek szybko dotarł do dziecka. Resztę zostawiamy Feliksowi Opiekunowi.

– Słucham i jestem posłuszny – odpowiedział z półmroku głos

– Kończymy bracia na dziś obrady. Pan patrzy i widzi.

– Pan karze i nagradza – odpowiedzieli chórem rysujący się jedynie czarnymi sylwetkami uczestnicy.

Następne częściWybrańcy 10  Wybrańcy 11  Wybrańcy 12  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Powoli zaczynam się wkręcać w spiskową teorię:)
    Jak to jednak inteligent nie może przyjąć prostoty dziania się. Dobra, cichnę, pisz Waść dalej, proszę.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania