Wyścig

Rozdział 1 " Wejście Smoka"

Moja przygoda, a właściwie tak jak wtedy myślałem życiowa porażka, zaczęła się od mojego przyjazdu... Już na samym początku dałem ciała. Ale zacznijmy tak jakby od początku, od tego co działo się na obozie jeszcze przed moim przyjazdem tam ( obóz to miejsce gdzie odbywał się wyścig).

A więc tak...

- Hej Tina! - powiedziała blondynka o niebieskich oczach

- Hejka Annabeth! - odparła niska dziewczyna w brązowych włosach o imieniu Tina

- Z kim startujesz w tym roku w parze? - zapytała Annabeth

- Jak to z kim? To Ty nie słyszałaś?

- Nie, a czego nie słyszałam? - odparła zaciekawiona Annabeth

- No w tym roku zmienili zasady... I teraz pary są już wybrane i nie ma wybierania z kim się startuję... - odparła Tina

- Nie? Czyli mam już wybraną osobę z którą będę w drużynie?

- Dokładnie, ale z kim dowiesz się dopiero na zgromadzeniu

- Ehhhh... - westchnęła blondyka

Annabeth wraz z Tiną poszedły do butki z hot dogami i innymi takimi fast - foodami

Tymczasem u mnie...

Byłem już w drodze do obozu w Arizonie. Zostało mi może ze 100km. Jechałem autem. Żeby nie było miałem 16 lat, czyli według prawa mogłem jeździć autem. Nagle usłyszałem TRZASK! Nie wiedziałem co się stało. Wyszedłem z mojego Pickupa z dużym bagażnikiem gdzie był mój rower, podszedłem by sprawdzić co się stało i zobaczyłem... Pękła mi opona, a ja nie miałem zapasowej. Nie miałem pojęcia co zrobić, po czym popatrzyłem na swój sportowy rower... Wyciągnąłem z bagażnika i położyłem go obok auta. Usiadłem i chciałem ruszyć, kiedy przypomniało mi się, że nie mogę tak zostawić mojego auta. Zadzwoniłem po mechanika, by odholował, naprawił i przechował mi auto. Rozłączyłem się i spojrzałem na czas w telefonie... Do zgromadzienia zostały 3 godziny... Nie byłem w stanie zapłacić mechanikowi i się nie spóźnić na zgromadzenie, musiałem coś wykombinować... Wziałem banknot 200 dolarowy i taśme z samochodu oraz kartkę papieru i długopis. Położyłem banknot na dachu auta i obkleiłem go tam. Na kartce napisałem: "Drogi mechaniku, tu jest zapłata za odholowanie oraz naprawę auta. Dziękuję bardzo. Wpadnę po autko w wolnej chwili. Clemont Blake, nr tel. 667******".

Przykleiłem karteczkę obok banknotu. Zadowolony z siebie wziąłem wsiadłem na rower i ruszyłem.

Jechałem z 2,5h i zostało mi już tylko 6km do końca, ale zgromadzienie miało zacząć się za 3 minutki...

A teraz zostawmy mnie niech sobie jadę i przejdźmy do tego co działo się wtedy na obozie...

Wszyscy byli już zgromadzeni na betonowym placu.

- No za chwilę dowiemy się z kim będziemy w parze... - powiedziała ochoczo Tina do Annabeth

- Taaa- westchnęła blondynka

- Boisz się?

Annabeth nie zdążyła odpowiedzieć, bo przerwał jej głos dobywający się ze sceny przed placem.

- Wiiitajcie na tego rocznyyyyym wyścigu paaaar!!! - odparł facet na scenie z mikrofonem

Wtedy rozległ się ogromy krzyk zadowolenia

- Ale w tym rooooku zmieniamy nieco zasady! Teraz pary są już wybrane!!

Tym razem zamiast okrzyków zadowolenia było buczenie i gniew

- Taaak! Wiem jak bardzo się cieszycie! Ja również - odparł prowadzący

- Tak więc nie ma co zwlekać! Czas na przeczytanie par! - znów on...

Prowadzący wyjął jakiś zeszycik i zaczął czytać:

- Vincet Downey i Rosey Holdberg

Oboje spojrzeli się na siebie i się zarumienili. Vincet był umięśnionym typkiem z czarnymi szpakowatymi włosami, a Rosey była niską dziewczyną z włosami różowymi jak sam nie wiem co...

- Gabriela i Susy

Dwie dziewczyny o miedzianych włosach, nie znały się wcześniej.

- Tina Ross i Frico Sam

- Ooo to o mnie chodzi! - wykrzykneła Tina i spojrzała na Annabeth, która była lekko smutna, ponieważ Vincent był jej Ex...

- Przepraszam - szepnęła do Annabeth

- Nie Twoja wina...

Frico był wysokim brunetem i do tego był przystojny, ale nie interesowało go nic poza samym sobą..

- Jason Brudy i Hason Brudy

Byli to bliźniacy... Mieli krótkie czarne włosy, byli zabawni i często nie da się ich rozróżnić.

I tak przeczytali chyba z 20 par i została im już ostatnia para.

- Uwaga! A naszą ostatnią parą są Annabeth Curse i Clemont Blake - powiedział prowadzący

Blondynka wyszła na scenę, ale mnie nadal na niej nie było, zatem prowadzący wywołał moje imię jeszcze raz...

- Clemont!

Nadal nic

- Jeżeli Clemont nie zjawi się tu w ciągu minuty, to będziesz musiała wystartować sama... - zwrócił się prowadzący do Annabeth szeptem

Pewnie ciekawi jesteście co ja wtedy robiłem. Już mówię... Próbowałem znaleźć drogę do obozu. Tak, wiem, wiem jestem przegrywem, wracając... Pewnie nadal bym się gubił w lesie, gdybym nagle nie usłyszał jak ktoś krzyczy moje imię. Pojechałem na swoim rowerze za głosem, który słyszałem. Dotarłem. Wszyscy zwrócili zwrok na mnie... W sumie nie dziwię się im, bo byłem cały podrapany od gałęzi, a z koszulki wystawały liście. Wyglądałem jak jakiś leśny skrzat, chociaż mój wzrost na to nie wskazywał. Po chwili prowadzący na scenie zwrócił się do mnie:

- Ty jesteś Clemont? - zapytał ledwo powstrzymując śmiech

- No tak - odparłem

- A przybyłeś tu na kółko miłośników natury czy na wyścig rowerowy?

- No... Myślę, że...

Prowadzący mi przerwał.

- No to chłopie nie myśl lepiej, bo może Ci się to nie udać. Chodź na scenę i zapoznaj się ze swoją parą.

Prowadzący zeszedł na bok mijając Annabeth szeptając do niej: Powodzenia...

Blondynka miała podłamaną twarz jakby chciała się zakopać pod ziemię.

Ja wszedłem na scenę i stanąłem obok Annabeth i przywitałem się:

- Cześć! jestem Clemont

- Wiem... - odparła jakby nie chciała mieć ze mną nic wspólnego

- Jesteśmy partnerami - powiedziałem do niej

- Niestety to też wiem...

I na tym zakończyła się nasza rozmowa.

Wszedł prowadzący i dał nam klucze do naszego domku. Tak, jako partnerzy musieliśmy mieszkać razem. Mieliśmy pokój numer 38.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Wrotycz 2 miesiące temu
    To mnie rozczuliło niemożebnie:

    "A teraz zostawmy mnie niech sobie jadę i przejdźmy do tego co działo się wtedy na obozie..."

    :) Fantastyczne.

    Więc pisz, początki, wiadomo, nie są łatwe. W książkach podpatruj zapisy dialogów, sposoby opisu, język.
    Bez oceny:)
  • Bleach003 2 miesiące temu
    Dzięki za opinię, z pewnością zerknę.
  • Canulas 2 miesiące temu
    Sam początek

    "Moja przygoda, a właściwie tak jak wtedy myślałem życiowa porażka, zaczęła się od mojego przyjazdu... Już na samym początku dałem ciała. Ale zacznijmy tak jakby od początku, od tego co działo się na obozie jeszcze przed moim przyjazdem tam ( obóz to miejsce gdzie odbywał się wyścig)." - moja przygoda/ mojego przyjazdu/ moim przyjazdem.
    Ucinaj niepotrzebne pookreślenia.
    Zapisuj cyfry/liczby (poza datami) słownie.
    Przeplatuj dialog narracją.
    Walcz, bydzie git... chyba.

    Pozdrox

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania