Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

XI [1] Dać wiarę.

[... Czemuś mnie jeszcze śmierci nie zabrała?

Przecież sam już wzywam na co dzień Ciebie

Czemuś jeszcze mi swej pieśni nie zagrała?

...]

 

Nie mogłem uwierzyć w tę historię od dójki przybyszów, że niby są z innego świata? Przecież to niedorzeczne. Chodziły mi po głowie teraz różne myśli, ale z drugiej strony czemu miałem im nie wierzyć? Przecież nie wyglądają jakby byli stąd. Mają dziwne imiona i są strasznie przerażeni. Poza tym w ostatnich godzinach miało miejsce dziwne wyładowanie energii. Nigdy za życia nie widziałem czegoś takiego.

-Mam dać temu wszystkiemu wiarę? Naprawdę?- chciałem po prostu się upewnić- nie jesteście może tymi niesławnymi... tfu- splunąłem- łowcami bandytów?- w końcu za moją głowę dawali niezłą sumkę swego czasu. Za każdego z mojej bandy.

-Co? - odpowiedział przerażony chłopak- Przecież powiedziałem, że nawet nie wiemy jak się tu znaleźliśmy, gdzie jesteśmy. Szliśmy tylko parkiem do domu...- znów zaczął powtarzać całą historyjkę.

-Czekaj, czekaj, czekaj- przerwałem mu. Już miałem dość, nie chciało mi się znów słuchać tych bredni- jak Ci tam było Antek? i Zośka? Tak?- przytaknął- uratowaliśmy was. Ciebie znaleźliśmy w trupim dworze jak się wykrwawiałeś, a ją obok wieży. Macie nam czym zapłacić?- sam wiedziałem w duchu, że jestem sukinsynem, ale moje pytanie nawet zdziwiły moich kompanów. Przecież było widać, że to tak zwani gołodupcy.

-Niestety nie mamy nic- zaciął się- znaczy kilka złotych- wyciągnął w moją stronę dziwne monety ze stali i jakieś dziwne papierki. Roześmiałem się. Co on ma mnie za debila?

-Już może wam wierzę- pierwszy raz w końcu widziałem takie monety. Machnąłem ręką na wyciągnięte "pieniądze" w moją stronę.

-U nas płaci się tym- pokazałem w palcach przeźroczyste owalne kapsułki z proszkiem, na których była wyryta liczba uncji.

-Jest to paliwo zasilające w zasadzie wszystko, waluta tu obowiązująca- spokojnie patrzyłem na zdziwione miny moich "gości". Nic nie odpowiadali przyglądali się tylko. Gdy dziewczyna wyciągnęła rękę po kapsułki odruchowo cofnąłem dłoń. Przestraszona dziewczyna zamarła w bezruchu.

-Przepraszam- usłyszałem cichy głos- nie chciałam Ci tego zabrać tylko zobaczyć- dodała.

Chciałem zobaczyć tylko ich reakcje. Powoli już sam prowadziłem wewnętrzną wojnę czy, aby im nie uwierzyć.

-W naszym świecie wartość ma tylko paliwo, jezdnie i szlachetne metale, z których można coś przydatnego stworzyć- taki świat przeszło mi przez myśl.

-Aha i skąd to macie?- wyciągnąłem księgę do góry. Usłyszałem szmery wśród kompanów. Nikt w końcu z nas nie mógł nadziwić się, że są w posiadaniu przeklętego necronomiconu. Legendy głosiły, że dzięki tej księdze można przyzywać demony, żyć wiecznie, a także przenosić się między światami. Sam uważałem to za bajki dewotów, ale skoro mam już to coś w dłoni to chyba musze lekko zmienić moje zdanie odnośnie istnienia tego przedmiotu.

Może to jest potwierdzeniem ich opowieści? Przeszło mi przez myśl

-Jak ją oddacie powiedzmy, że będzie to prawie zapłata za uratowania życia.

-Nie jest to głupia myśl- powiedziała dziewczyna.

-Ale chcemy mieć jeszcze jedną prośbę w zamian za księgę- wtrącił chłopak.

-Masz tupet sukinkocie. Ja Cię ratują i ją też zresztą- obróciłem się na pięcie i zacząłem chodzić raz to w ich lewą, raz to w ich prawą- a Ty chcesz mieć jeszcze prośbę za należną mi zapłatę- zarechotałem. Pierwszy raz miałem doświadczenie z takim niewdzięcznikiem.

-Tak. Chcemy wrócić do domu- mówił bardzo pewnym głosem- a to chyba jest tego warte- spróbował wyrwać mi księgę.

-Nie tak szybko- rzuciłem księgę za siebie, którą złapała Jeflime- pracujcie dla nas to wam pomożemy- wyciągnąłem rękę. W końcu wiedziałem, że ta księga może nas ustawić na kilka lat, a że mam kilku znajomych alchemików w mieście to może dowiem się czy w środku jest coś przydatnego. Jeśli nie to sprzedam to badziewie jakiemuś napalonemu dewocie.

-I mówcie mi XI, resztę przedstawię wam później- powiedziałem to odchodząc w drugą stronę.

-Averdin, Jeflime zastańcie jeszcze tu chwile. Reszta rozejść się!- rzuciłem rozkaz. gdy tłum wrócił do swoich zadań, a w komnacie zostaliśmy tylko w piątkę musiałem podjąć szybką decyzję co zrobić ze świeżymi.

-Oprowadźcie ich po naszej kryjówce, dajcie im księgę, jeszcze nie jest nasza- popatrzyłem w oczy Jeflime- i przygotuj ich na szkolenie- powiedziałem tak, żeby dzieciaki nie słyszały.

-Mam nadzieje, że wiesz co robisz- za kokietowała mijając mnie.

-Ale mamy jeszcze pytania- powiedziało któreś. Nawet nie zwróciłem uwagi.

-Później- machnąłem ręką nie obracając się i ignorując kolejne słowa młodych.

Zawsze mogłem po prostu ich zabić, a księgę zabrać. W końcu jesteśmy bandytami i zasady nas nie obchodzą. Jednak wewnętrzne poczucie sprawiedliwości się we mnie odzywało.

Trzeba przygotować żarcie dla tej bandy pojebów, których nazywam towarzyszami myśląc to udałem się w stronę kuchni i spiżarni.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kim ponad tydzień temu
    Hej!
    Znalazłam parę błędów:
    "Nie mogłem uwierzyć w tę historię od dójki przybyszów, że niby są z innego świata?" - dwójki chyba mialo być?
    "-Mam dać temu wszystkiemu wiarę? Naprawdę?- chciałem po prostu się(...)" - brak spacji po myślniku dialogowych. Mała pomoc tu, jakby coś: http://www.opowi.pl/art/jak-pisac-dialogi/
    "-Jak Ci tam było Antek? i Zośka? Tak?- przytaknął" - zwroty grzecznościowe won. Nie stosujemy ich w tekstach chyba że to listy czy inne takie.
    "sam wiedziałem w duchu, że jestem sukinsynem, ale moje pytanie nawet zdziwiły moich kompanów" - nie lepiej będzie brzmiało '(...) zdziwiły nawet moich kompanów' ? Luźna sugestia. Obadaj :)
    "wyciągnął w moją stronę dziwne monety ze stali i jakieś dziwne papierki" - tu rozumiem powtórzenie jest celowe? :)
    "Nikt w końcu z nas nie mógł nadziwić się, że są w posiadaniu przeklętego necronomiconu" - to 'w końcu'' bym wyrzuciła. A jak bardzo chcesz je zatrzymać, to zmień szyk zdania, bo w takiej formie brzmi dziwnie.
    Doobra, to tyle.
    Jak na razie za dużo nie wiadomo. Tajemniczo, bandyci, dziwny świat w którym płaci się paliwem nie monetami.
    Czytałabym dalej. Popraw błędy i będzie git. Solidne 4+ na start.
    Pozdrawiam :)
  • Black_Cat ponad tydzień temu
    Dzięki bardzo za info. Artykuł przeczytam na pewno i wprowadzę poprawki w najbliższych dniach.
    Owszem zgodzę sie póki co nic nie wiadomo. Równolegle udostępniam prolog do opowieści XI jakbyś więc był ciekawy zapraszam.

    Poza tym jeszcze raz dzięki za znalezienie błędów z którymi się borykam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania