Z wizytą u mechanika Kwantowa

- Proszę zobaczyć na to autko. Nówka sztuka niestukana. Tylko trochę mu się ostatnio blacha wygięła.

- A co się stało?

- Gdyby tak po ludzku powiedzieć to potknął się i spadł ze schodów.

- Aha.

- No. To będzie dużo kosztować?

- Trochę tak.

- Spokojnie, ubezpieczalnia wszystko pokryje. Mam wykupione wszystkie możliwe ubezpieczenia. AC, OC, WC i wiele innych.

- Wie pan, tylko krążą plotki że ten pański samochód staczając się ze schodów zapewne zupełnie przypadkowo wpadł na inne auto. A do tego był pijany.

- Co najwyżej lekko nietrzeźwy. Kto tak mówi?

- Tak się składa, że właściciel wozu, na który spadł pański pojazd, zostawił go także u nas do naprawy. Padło z jego ust wiele niemiłych słów w pana kierunku.

- Tak? A co powiedział?

- Gdyby pominąć wszelkie przekleństwa, wulgaryzmy i inne niecenzuralne słowa, to w zasadzie cały czas milczał.

- A co mnie obchodzi jakiś nawalony popieprzony szaleniec? Zwykłe kłamstwa.

- A gdybym panu powiedział, że to ja jestem tym kierowcą, w którego samochód pan uderzył, jadąc po pijaku?

- Co? Niemożliwe.

- Z chęcią wyklepię panu maskę i urwę kilka części.

- Eee...To ja przyjdę kiedy indziej... ktoś inny przyjdzie. Do widzenia.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Maurycy Lesniewski 4 dni temu
    Jak to można dwa razy zle trafić :)
  • Nuncjusz 4 dni temu
    Dobre :)
    Ktoś cię nie lubi chyba
  • fanthomas 4 dni temu
    Pewnie komuś się źle wcisnęło ;)
  • Canulas 4 dni temu
    100 pro fantoma w fantomie można rzec.
    Ot scenka, ale zacna.
  • Gimbus 4 dni temu
    dobre, nawet smiechłem

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania