Poprzednie częścizawołanie  ciche zawołanie  

[zawołanie]

ścielę się cieniem na twych powiekach

księżyc rozróśł się i wyjął z mroku

twoje ciało, ciepłe jeszcze

minionym aktem uniesienia

 

myśli ostre jak krawędź papieru

przecinają cieńką warstwę sennej zależności

wszystko się miesza, plącze i zapada

w szepcie tęsknoty mojej - cichym zawołaniu

 

palcami wstrzymuję krzyk

stojący na progu zimnych warg -

strach zgęstniał i opadł na dno krtani -

upadłem pod ciężarem rozpaczy

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Maurycy Lesniewski 5 miesięcy temu
    cieńką? - cienką raczej chyba co?

    Okaj, poza tą literówką dla mnie bardzo spoko.
    Pozdrawiam
  • ówczesny 5 miesięcy temu
    Dziękuję za odwiedziny i opinię, Mauro:)
  • Aisak 5 miesięcy temu
    Pierwsze wersy wszystkich strof BOSKIE!!!!!

    Tylko "upadłem pod ciężarem koszmarnych rąk*
    jest takie...yyyyyyy, ale czoło to jest xD

    To jest złe. Bardzo proszę o przemyślenie płenty, bo inaczej pogadamy :>
    Nie wolno marnować czegoś boskiego takim zdaniem!

    Najn
    Najn
    Najn
    !!!!!!!!
  • ówczesny 5 miesięcy temu
    Jawohl, Frau Aisak!;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania