Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

ZBUNTOWANY

Rozdział II

Zbuntowany

 

Poszedłem do szkoły zawodowej w Szczecinie , z której sam zrezygnowałem w połowie roku szkolnego. Wdałem się tam w kradzież razem z dwoma kolegami z klasy. Był to dla mnie trudny okres życia. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje, nikomu też nie mogłem zwierzyć się z moich problemów. Rozumiałem to że inni też je mają. Postanowiłem że muszę w końcu podjąć jakąś konkretną decyzję. Doszedłem do wniosku że rozmówię się ostatecznie z bogiem. Udałem się w tym celu do kościoła w Wolinie.

Było to w zwykły dzień, w samo południe. Wszedłem do kościoła w którym nikogo nie było. Usiadłem w ławce i wpatrując się w obraz Jezusa z podniesioną do góry ręką powiedziałem:

- Boże jeśli w ogóle mnie słuchasz kiwnij lekko palcem. Dla mnie to wystarczy i nic więcej nie chcę. Czekam 5 minut. Wyczytałem o tobie że jesteś wszechmogący . Więc dla ciebie spełnienie tego o co proszę, nie powinno być problemem.

Gdy minęło 5 minut a palec na obrazie nie poruszył się, wstałem i wyszedłem z ławki. Stanąłem na środku kościoła i na cały głos powiedziałem.

- NIE MA CIĘ , NIE ISTNIEJESZ I JUŻ NIGDY W HUJA MNIE NIE ZROBISZ.

Obróciłem się i wyszedłem z kościoła. Wtedy właśnie zrozumiałem że jestem sam

i mogę liczyć tylko na siebie. Byłem w błędzie choć o tym jeszcze nie wiedziałem.

W prawdzie dzieciątko Jezus ze snu opuściło moje ciało, ale pozostała we mnie jeszcze jedna istota. I to z tą istotą będę toczył nierówną walkę. I jak się później okaże wyniszczającą.

17

W czerwcu 1975 roku ukończyłem drugą klasę zawodówki. Miałem dużo czasu i po mimo tego że nie dysponowałem gotówką, udało mi się zapoznać z bardzo miłą dziewczyną. Mieszkała ona w Karsiborze nie daleko od Międzyzdrojów.

Grażyna bo właśnie tak miała na imię, była bardzo ładną brunetką. Zakochałem się

w niej tak mocno, że chodziłem całymi dniami oszołomiony. Takie uczucie było dla mnie całkowitym zaskoczeniem. Chodziłem z Grażyną na spacery po plaży w Świnoujściu, bywałem z nią w kawiarni czerwony promyk. A pieszczoty

i pocałunki sprawiały mi ogromną przyjemność. Tak minęły prawie całe wakacje. Wiedziałem że zaraz pójdę do szkoły i nie będę mógł tak często spotykać się

z ukochaną. Postanowiłem iść na całość, zwłaszcza że czas uciekał. A na dodatek jeszcze nigdy tego nie robiłem. Czułem że będą z tym kłopoty. Był 25 sierpień , prawie koniec wakacji. Tego dnia byłem z Grażyną na plaży w Świnoujściu zacząłem ostrzej dobierać się do niej. Ta bardzo mocno wzbraniała się,

ja jednak nie odpuszczałem. Ale w końcu uległa mówiąc:

- Jeśli tak bardzo ci zależy to możesz.

Włożyłem swoją prawą rękę w spodnie Grażyny i bardzo szybko wyciągnąłem

ją z powrotem krzycząc:

- O kurwa, o kurwa, co do huja.

Zacząłem jednocześnie uciekać od niej. Nie mogłem tego zupełnie zrozumieć.

Gdy już odbiegłem na bezpieczną odległość plułem i rzygałem. Odkryłem że Grażyna zamiast piczki ma penisa.

Po tym zdarzeniu około miesiąca byłem w szoku. Jeśli chodzi o dziewczyny

to od tej pory obawiałem się ich.

18

Zacząłem też podejrzewać że to co mi się przydarzyło jest dziełem szatana. I od tej pory próbowałem wyjaśnić tą kwestię. To znaczy kwestię boga i szatana, bo z dziewczynami miałem zamiar dalej praktykować. Tłumaczyłem sobie to co mi się przydarzyło jako przypadek, że po prostu miałem pecha. Lecz więcej z Grażyną nie spotkałem się, ponieważ czułem do niej żal i odrazę. Na jakiś czas postanowiłem odpocząć od dziewczyn. W tym czasie ukończyłem szkołę zawodową w Świnoujściu. Rozpoczęły się moje ostatnie wakacje w życiu, bo nie miałem zamiaru uczyć się dalej. Ale tym razem dysponowałem gotówką. Dostawałem co miesiąc w szkole

1700 zł. za praktykę pracując w stoczni. Pierwszy tydzień odpoczywałem, aż w końcu postanowiłem ponownie spróbować z dziewczynami. Trochę obawiałem się ale stwierdziłem że, przecież od tego się nie umiera. Wyszedłem w końcu z domu i pojechałem pociągiem do Międzyzdrojów. Na dworcu kolejowym było bardzo dużo wczasowiczów, ponieważ była to pełnia lata. Postanowiłem zakupić wcześniej bilet powrotny, aby nie stać w kolejce potem. Podszedłem do kasy biletowej i stanąłem za jakąś dziewczyną. A ona obróciwszy się w moją stronę zapytała:

- Czy ma pan rozmienić 100 zł.?

- Tak zdaje mi się że mam.

Tak od słowa do słowa zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Bardzo szybko między nami zawiązała się nić sympatii.

- Przepraszam że zapytam, czy na długo pani przyjechała?

- Nie jestem żadną panią, jestem Magda.

- A ja Marian.

- Czy byłeś już w Międzyzdrojach?

- Jestem miejscowy znam teren jak własną kieszeń.

19

-Czy mógłbyś zaprowadzić mnie na plażę.

- Jak najbardziej zapraszam, proszę ze mną. Gdy już znaleźliśmy się na plaży

Magda spytała mnie:

- Czy masz dziewczynę?

- Nie, nie mam.

- A czy chcesz ze mną chodzić?

-Tak.

A po tym spotykaliśmy się co dziennie na plaży i oboje zakochaliśmy się w sobie. Obawiałem się kolejnej porażki, ale tym razem postanowiłem działać o wiele szybciej. Bez zbędnych ceregieli zaproponowałem Magdzie stosunek. Nie powiedziała nie ale, bardzo się wzbraniała. Byłem uparty i nie ustępowałem,

ze łzami w oczach w końcu zgodziła się. Zadowolony włożyłem ostrożnie rękę do majtek i długo jej nie wyciągałem. Magda rozpłakała się. Wyciągnąłem rękę mówiąc:

- Co z tobą?

- Wstydziłam się powiedzieć tobie o tym.

- Bardzo mi przykro ale między nami wszystko skończone.

Zerwałem z Magdą a najgorsze było to że nie widziałem co o tym wszystkim mam myśleć. Przecież to już drugi przypadek. Chociaż nie wierzyłem w boga to oficjalnie byłem osobą wierzącą. Postanowiłem że pójdę do spowiedzi, aby dowiedzieć się co ksiądz o tym myśli. Wybrałem do tego celu kościół w Wolinie.

Tego dnia było dużo wiernych chcących się wyspowiadać. Gdy nadeszła moja kolej odmówiłem formułkę i przystąpiłem do wyznania swoich grzechów.

- A więc proszę księdza byłem zakochany w dziewczynie,

20

która między nogami miała penisa. Pokochałem inną u której między nogami nie było nic. Miała tylko dziurkę do sikania, po prostu miała kozią piczkę. Co to oznacza proszę księdza? Ksiądz po chwili zastanowienia powiedział:

- Ja tu nic nie pomogę. `

- Co to oznacza?

- Prawdopodobnie jesteś opętany przez diabła i ja nie mogę dać ci rozgrzeszenia.

- To co ja mam robić?

- Musiałbyś poddać się egzorcyzmom, to tyle.

Wyszedłem z kościoła ale nie zwróciłem uwagi na ludzi, którzy wszystko słyszeli ponieważ bardzo głośno się spowiadałem. W ciągu kilku dni cała okolica wiedziała wszystko co powiedziałem księdzu na spowiedzi. Rad nie rad spakowałem torbę podróżną i wyjechałem na Śląsk, aby być jak najdalej od tego miejsca. W tym czasie budowała się tam huta Katowice. Znalazłem pracę w firmie Budo-stal Kraków

i dostałem stancję opłacaną przez zakład. Zarabiałem bardzo dużo. To znaczy dwie średnie krajowe. Gdy moja sytuacja osobista ustabilizowała się pomyślałem o egzorcyście. Szybko jednak zrezygnowałem wiedząc jak na mnie działa woda święcona no i te krzyżyki i olejki. No pewnie że chciałem mieć normalną

dziewczynę i założyć z nią rodzinę.

Nie chciałem też mieć spalonej twarzy. I w rezultacie zrezygnowałem z egzorcysty. A co do dziewczyn to liczyłem na to że, następnym razem trafię na normalną.

Długo nie musiałem czekać, zapoznałem bardzo piękną dziewczynę. Na imię miała Wanda. Dziwiłem się temu, bo ja nie byłem aż tak mocno ładny. Jednak coś ją do mnie przyciągało.

21

Byłem ostrożny, gdy przebywałem z nią obserwowałem i bacznie się jej przyglądałem. Nie chciałem przeżyć ponownie tego co z poprzednimi. Stwierdziłem w końcu że ma wszystko na swoim miejscu. Dałem jej jeszcze trochę czasu wypytując o wszystko. Doszedłem do wniosku że ta w końcu jest normalna. Od tej pory zacząłem śmielej odnosić się do niej. Gdy pewnego razu przebywaliśmy w pokoju na stancji, ośmieliłem się pieścić jej piersi. Obsunąłem swoje ręce niżej aż do pępka, Wanda odsunęła natychmiast moje ręce na bok. Nie dałem za wygraną, podniosłem jej bluzkę do góry i w okolicy pępka ujrzałem łechtaczkę. Narząd jej sięgał od krocza aż do pępka. Tego dla mnie było już za wiele. Wanda zamiast brzucha miała macicę. Natychmiast zakończyłem z nią znajomość. Wtedy dużo rozmyślałem i postanowiłem, że na jakiś czas zrezygnuję z dziewczyn.

Dotychczas w pracy układało mi się dosyć dobrze. Wykonywałem proste prace prostymi narzędziami. Ale w momencie gdy podjąłem decyzję o przerwie w moich podbojach co dziwnego się wydarzyło. Któregoś wieczoru przebywałem u siebie w pokoju na stancji. Puściłem na adapterze płytę Anny Jantar. Leżałem sobie na łóżku wpatrując się w sufit, i nagle poczułem swąd spalenizny. Zerwałem się szybko sądząc że coś zapaliło się od piecyka stojącego przy drzwiach. Lecz stwierdziłem że nic się nie pali. Rozejrzałem się po całym pokoiku i nic. Ale nadal czuć było nieprzyjemną woń siarki. Wyszedłem na zewnątrz budynku lecz ognia tam też nie było. Wchodząc z powrotem do pokoju zaczepiłem czymś o klamkę w drzwiach. Szybkim ruchem obróciłem się do tyłu i nic nie zobaczyłem. Ponownie położyłem się na łóżku i w tedy odczułem że bardzo pieką mnie oczy. Stwierdziłem też że boli mnie czoło po obydwu stronach głowy. Zaniepokoiłem się tym ale co mogłem zrobić. Poszedłem więc spać, a na następnego dnia wszystko było w porządku.

22

Udałem się więc do pracy. W pracy przydzielili mnie do spawacza. W pierwszym dniu pracy ze spawaczem spaliła się spawarka. Na drugi dzień załatwili nową i gdy tyko ją włączyli , dostała zwarcia i spaliła się. Brygadzista doszedł do wniosku , że spawarki palą się w mojej obecności. Nie chcąc narażać zakładu na dalsze straty, dał mi co innego do pracy. Zgodziłem się ponieważ chciałem dalej tam pracować. Przyszło mi wtedy na myśl że, mogło to mieć związek ze smrodem w moim pokoiku stancji. Gdy wróciłem z pracy postanowiłem coś z tym zrobić.

Udałem się w tym celu do sklepu warzywnego i kupiłem tam kilogram czosnku. Pomyślałem sobie że tym co śmierdzi może być wampir. Wtedy nie miałem jeszcze takiego doświadczenia w tej dziedzinie. Rozłożyłem czosnek w pokoiku i czekałem na efekty. Trochę przysnąłem, a gdy się ocknąłem usłyszałem skrzeczący głos który powtarzał jedno słowo:

- Idiota, idiota, idiota.

Pomyślałem sobie że czosnek działa, postanowiłem rozmówić się z wampirem.

- Ty jesteś większym idiotą jeśli sądzisz że, przestraszyłem się ciebie.

- Idiota, idiota, idiota.

- Tego już za wiele, pokaż się tchórzu. Bo jak nie to inaczej cię załatwię.

Wziąłem dwie główki czosnku, włożyłem w ręcznik i roztłukłem go młotkiem. Ręcznik z czosnkiem uchwyciłem w dłoń i wymachując nim powiedziałem:

- No co teraz zrobisz, gdzie się schowasz?

- Idiota, idiota, idiota.

23

Stwierdziłem że w pokoiku go nie ma, głos dobiegał tak jakby zza drzwi. Nadusiłem na klamkę i szybkim ruchem otworzyłem je. Rozejrzałem się po korytarzu lecz nikogo tam nie było.

Zapytałem ponownie:

- Gdzie się schowałeś?

- Idiota, idiota, idiota.

Teraz słyszałem dokładnie że głos dochodził z podwórka. Mocno już poirytowany szybkim ruchem otworzyłem drzwi i jakie było moje zdziwienie gdy ujrzałem przed sobą siedzącą na gałęzi papugę. Tydzień wcześniej uciekła ona gospodarzowi domu w którym mieszkałem. Całkowicie o tym zapomniałem. Wróciłem do pokoiku

i byłem mocno zdziwiony ponieważ , zamiast zapachu czosnku śmierdziało zgniłymi jajami. Zrozumiałem że to coś nadal tu jest. Po tym zdarzeniu wszystko tak jakby ucichło. Ale jak się okazało do czasu.

Ponieważ miałem 19 lat i byłem w wieku przedpoborowym, dostałem wezwanie na komisję wojskową. W tym celu udałem się do Będzina gdzie owa komisja się znajdowała. Grzecznie czekałem na swoją kolej, ponieważ wzywano wszystkich po nazwisku. W końcu wezwano i mnie. Gdy wszedłem do pokoju badań natychmiast przepaliły się, wszystkie żarówki. Zrobiło się całkowicie ciemno i z tego powodu powstało nie małe zamieszanie. Stałem tak przez chwilę w całkowitych ciemnościach. A przy stolikach komisji dało się słyszeć głosy:

- O boże, co to.?

 

24

- Kim on jest?

- O nie ! to straszne.

W tym momencie przywrócono oświetlenie . Podszedłem do stolika czekając na badanie, lecz komisja patrzyła na mnie jak na zjawę. Po chwili podszedł do mnie kierownik komisji i powiedział:

- Panie Marianie proszę iść ze mną, ja wszystko panu wytłumaczę.

Wyszliśmy na zewnątrz budynku a ja od razu zapytałem pułkownika:

- Panie pułkowniku co się dzieje, rozumiem że mieliście jakąś awarię.

- Tak i pan był przyczyną tej awarii.

- Przecież ja nic nie zrobiłem.

- Ale my wszystko widzieliśmy. Teraz proszę poczekać, my musimy naradzić się co z panem zrobić.

- No dobrze skoro tak to poczekam.

Czekałem prawie godzinę, aż w końcu wyszedł pułkownik i oznajmił mi co komisja postanowiła.

- Ponieważ jest pan zagrożeniem dla armii, z tego powodu nie możemy powołać pana do zasadniczej służby wojskowej.

- Czy mógłby pan panie pułkowniku powiedzieć mi czym zagrażam dla wojska?

- Nie mogę tego powiedzieć ponieważ jest to tajemnica wojskowa. Proszę oto pana książeczka wojskowa i proszę nikomu nic nie mówić o tym co tutaj się wydarzyło. Czy to co do pana powiedziałem jest jasne i zrozumiałe?

25

- Nie bardzo, ale nic nie będę mówił.

- To dobrze, to wszystko do widzenia panu.

- Do widzenia.

Gdy pułkownik odszedł otworzyłem książeczkę wojskową i uśmiechnąłem się. Kategoria D, tego właśnie oczekiwałem. Zadowolony wróciłem do domu na stancję. Pracowałem jeszcze jakiś czas w tej firmie aż w końcu stwierdziłem że, wracam w rodzinne strony. Trochę obawiałem się tego powrotu. No bo ludzie z sąsiedztwa i okolicy zapewne pamiętali co wyznałem w kościele. Musiałem wymyślić coś oryginalnego, żeby im zatkać gęby. Wpadłem na genialny pomysł , tak doskonale się złożyło że w Watykanie wybrali Polaka jako papieża. Postanowiłem udowodnić ludziom że, dostałem błogosławieństwo od samego papieża Jana Pawła II. W tym celu zakupiłem aparat fotograficzny, i własnym sposobem wykonałem zdjęcie na którym papież udziela mi błogosławieństwa. Tak przygotowany wracałem w rodzinne strony. Gdy byłem już na miejscu to znaczy w Mokrzycy Wielkiej. Koło domu rodziców spotkałem Kusiową. Która od razu zapytała:

- Maniek czy już miałeś te egzorcyzmy?

- Nie. Ale za to doświadczyłem objawienia.

- Ciekawa jestem jakiego?

- Byłem w Watykanie i papież udzielił mi osobiście błogosławieństwa.

- Każdy może tak powiedzieć.

- Mogę to udowodnić.

- Jak? Wyciągnąłem z torby zdjęcie i pokazałem je Kusiowej .

26

- Wzięła zdjęcie do ręki, patrzyła na nie przez chwilę aż w końcu powiedziała:

- Dotknął cię papież święty człowiek. Nie masz teraz żadnego grzechu jesteś

bardziej święty niż ksiądz z Wolina.

- Niech pani nie przesadza.

Wziąłem z jej ręki zdjęcie i pożegnałem się. Teraz wiedziałem że cała okolica będzie uważała mnie za bezgrzesznego prawie świętego człowieka. A to dlatego że

Kusiowa była największą plotkarą w okolicy. I rzeczywiście tak było.

W ten sposób mogłem zająć się swoimi sprawami.

 

27

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ozar 4 miesiące temu
    Dziwny choć momentami ciekawy tekst. Mimo wszystko wymaga sporej obróbki stylistycznej. Niestety ja tego nie potrafię, ale są tu tacy, którzy to potrafią.
  • Brynowiak 3 miesiące temu
    To jest tylko część mojej historii. Dziękuję za komentarz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania