Zewnętrze Dołu

~~~//~~~

 

Dół zakopał się we mnie. Jest mi cholernie niewygodnie. Na dodatek te jednostajne poklepywanie ziemią łopatę. Jestem dołem. Muszę wydostać się z niego. Oddech traci ciało. Ma problem, gdyż jestem pustką. Świat przestał mnie widzieć. Do dźwięków docierają niewidoczne uszy. Nagle wszystko się zmienia. Kroki nade mną, słyszą mnie tutaj na dole. Jak mogę cokolwiek odczuwać. Przecież nie mam ciała. No to w co się zakopał ten cholerny dół, który w tej chwili ze mnie wychodzi? Co będzie jak wyjdzie? Ziemię wyrówna.

 

Jestem wewnątrz zewnętrznej strony dziury. Dziwnie to uczucie. Kwiaty mnie widzą. Padają na deszcz. Spływam na niego. Na zewnętrzną stronę wewnętrznego zewnętrza. Dostrzegam wokół chodzące ślady. Zostawiają pełno butów po sobie. Kanaliki sznurowadeł wlewają się do wody. Kto to wszystko posprząta. Gdzie właściwie jestem. Znowu oddech zaczyna mnie tracić. A skoro traci to widocznie jestem. Powtórnie spoglądam na zewnętrzną stronę dołu, ale tym razem od środka. Wchodzę tam. Jest tu przytulnie i w miarę ciepło. Przynajmniej nie przemoknę deszczu. Mam racje. Krople są cholernie suche. Prawie jak suszony ogień na liściach.

 

Chyba ze mną coś ma problem. Duży problem. Sypię na ziemię komplet siebie. Całą swoją egzystencje. W ziarenka piasku wlatują usta. Każde do innego. Czyżbym miał ich więcej. Zaczynają się krztusić. Są zamknięte powłoką z kamienia. Na dodatek wpadają do zewnętrznej strony dołu. Normalnie prześladuję go sobą. Cholera jasna. Jeszcze tego brakowało. Wilgotne, że aż suche gałęzie rozpalają ogień. Póki co, nie ma do mnie dostępu. Jedynie ziemia snuje się po nim. Na nieboskłonie Słońce wywraca się gorącą podszewką na wewnątrz. Pokazuje swoją drugą twarz.

 

Rozum intensywnie wierci mną. Kropelki czoła błyszczą na pocie. Dobrze, że nie na kocie. Po diabła myśli tak mną pomyślały. Skrada idzie cicho po szarym zwierzaku. Nie mam gdzie uciec. Dół nie chce się we mnie zakopać. Może niewidoczny byłbym w sobie. Kot przechodzi obok. Zwyczajnie po ziemi. Znika w oddali. Zostawił miauczenie przy mnie. Głaszczę go. To mnie uspokaja. Wpadam w dół. Ktoś mnie zasypuje ziemią. Klepie łopatą. Słyszę miarowe przytłumione uderzenia. Normalność powróciła.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • pkropka 4 miesiące temu
    Przemówiłeś do mnie.
    "Wpadam w dół. Ktoś mnie zasypuje ziemią. Klepie łopatą. Słyszę miarowe przytłumione uderzenia. Normalność powróciła." - piękne zakończenie. Każdy ma swój stabilny stan, w którym czuje się bezpieczne. Nawet, jeżeli jest to stan gorszy emocjonalnie.
  • Dekaos Dondi 4 miesiące temu
    Pkropka. Coś w tym jest co napisałaś. Pozdrawiam
  • Justyska 4 miesiące temu
    Być swoim własnym dołem, mieć swój azyl. Bardzo ciekawe, kurczę muszę się jeszcze nad tym zastanowić, ale wyraziłeś w tym takście myśl, która za mną chodziła.
    Pozdrawiam serdecznie DD!
  • Dekaos Dondi 4 miesiące temu
    Dzięki Justysko. Za mną też tak myśl chodziła. Pozdrawiam
  • Wrotycz 4 miesiące temu
    Dół zakopał się we mnie - jestem dołem. Bardzo pomysłowa opcja i niosące konsekwencje. Oddech traci ciało, podmiot staje się pustką, słyszą go jednak kroki nad dołem. Dół chce z podmiotu mówiącego wyjść... niepokój - co wtedy?
    Dalej (2. akapit) - bycie zewnętrzną stroną wnętrza, ale zakręcone:) I odwrócenie następstw wokół - kwiaty padające na deszcz, podmiotu spływanie na deszcz, ślady szukające butów - ładne:) Zewnętrza wnętrza arcyciekawe.

    - " Na zewnętrzną stronę wewnętrznego zewnętrza." Rzeczywistośc cięta na plasterki, każdy można podzielić na cieńsze i każdy z nich ma
    ma w środku epidermę wewnętrzno - zewnętrzną:) Ale zakręciłeś! Od wnętrza zewnętrza podmiot spogląda na dół, który go wypchnął z ciała. Podmiotowi jest dobrze.

    Akapit trzeci - 'COŚ' ma z tym odczuwaniem podmiotu problem. Uciekł sobie z siebie i mu dobrze. Wrzuca siebie (usta jako symbol wyrażenia się) w ziarenka piasku. Ten mix powoduje kamienienie i prześladowanie dołu, który się w podmiocie zakopał. Dół płacze, ale ogień płonie i Słońce pokazuje się od wewnątrz. To "Coś" - nie ma dostępu do podmiotu.

    Czwarta odsłona oderwania się od swojego -ja ciała- wypełnionego dołem. Rozum (logika) wrzuca podmiot w swoje wnętrze.
    Już nie dół wpada w podmiot, ale podmiot w niego. Normalność przerażająca - jestem pochowany, to co wcześniej, to stany endorfinowe efekty agonii. Ucieczka przed śmiercią, wejście w niezwykłe wnętrze odwrócenia bytu, patrzenie przez śmierć. Śmierć może być "Cosiem".

    Bardzo ciekawy tekst, dla mnie - Twój najlepszy.
    Oczywiście można go interpretować jako opis efektu halucygenów, choroby psychicznej, snu...
    Autor rządzi:)
    5!
  • Dekaos Dondi 4 miesiące temu
    Oj. Wrotycz. Dzięki za obszerny komet. Lepiej zrozumiałem, co chciałem przekazać. Niby wiedziałem, ale
    wiesz... pisałem na ''miedzy'' Niby wiedziałem co, ale sama wiesz jak to czasami jest.
  • Agnieszka Gu 4 miesiące temu
    Witaj,
    Bardzo ciekawy eksperyment myślowy, który można rospatrywac na kilka sposobów.

    Jako pewna forma personifikacji - w tym wypadku obdarzasz dół możliwościami postrzegania i odczuwania świata, co ciekawe, również samej siebie i co jeszcze ciekawsze, z pozycji dołu właśnie.

    Inna możliwość, jako odzwierciedlenie stanu psychicznego człowieka zmagającego się z problemami w postrzeganiu siebie samego i świata, jak i siebie w świecie.

    No i jeszcze, wizję i schizy po zażyciu środków halucynogennych.

    Jak by tego utworu nie interpretować, daje on szeroki wachlarz do popisu.
    Oczywiście istnieje jeszcze jedna możliwość, bardzo przyziemne i prozaiczna w gruncie rzeczy - mianowicie postanowiłem się zabawić i opisać świat z punktu widzenia "dołu" :))

    Tak, czy inaczej - fajnie ci to wyszło :)) Eksperyment uważam za bardzo udany :)
    Pozdrowionka :)
  • Dekaos Dondi 4 miesiące temu
    Dzięki Agnieszko Gu. Tak. To eksperyment myślowy. Sam się trochę w tym pogubiłem.
    Jakbym nie tylko ''ja'' pisał. Pozdrawiam
  • kalaallisut 4 miesiące temu
    Dondi oj lubię tak, bardzo nawet;) Fajna gimnastyka... Jest też dużo poszukiwania "siebie" które zapadło się pod siebie, dużo jak by to ująć... jak cofniętej taśmy filmowej klatka po klatce. Poszukiwanie jedności, spójności takiej utraconej, próba dopasowania spowrotem do "pokrywy".
  • Dekaos Dondi 4 miesiące temu
    Dzięki K a l i l k a. "Dopasowanie do pokrywy'' - też ciekawe bardzo. Pozdrawiam
  • pasja 4 miesiące temu
    Witam
    Mocno zabrałeś myśli czytelnika do dołu. Być swoim dołem, mieć doła to pewnie nie to samo. Jednak zakopać się w dole jest ciekawym eksperymentem poznania siebie pod względem swojej psychiki. Jak bardzo jesteśmy słabi w poszukiwaniu samego siebie.
    Fajna rozkładówka emocjonalna.

    Zostawił miałczenie... miauczenie
    Pozdrawiam z dołu
  • Dekaos Dondi 4 miesiące temu
    Pasjo Dzięki Różnie to z tymi dołami jest.Pozdrawiam:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania