Znicze

Wysoka łuna światła, unosiła się po drugiej stronie murów kościoła.

Palące się znicze na płytach nagrobnych, oddawały swoje ciepło.

Rozgrzana parafina pływała w koło, czarnego zwęglonego do połowy knota.

Szklane ścianki zdobione w anioły z rozłożonymi skrzydłami.

Utrzymywały klimat wspomnień o ludziach, którzy już odeszli.

Medaliony, teraz były bardziej wymowne.

Spoglądali z nich Ci, których ciała pochłonęła, już dawno ziemia.

Stanęła przy małym nagrobku- to był jej brat.

Nigdy go nie poznała, nawet dobrze się mu nie przyjrzała.

Przez uchylone drzwi, widziała tylko jego maleńką główkę.

Niemowlę leżało w trumnie, urodzony martwy. Szykowany był do pogrzebu.

Leżał w trumience stole, to był taki zwyczaj.

Nie pozwolili się z nim, przywitać ani pożegnać- była też dzieckiem.

Wspomnie zostało- Dlaczego.

Teraz widzi małego anioła, na jego nagrobku.

Trzyma w ręce tylko czerwoną różę, która upada mu z ręki wprost na skały.

Zanurzyła palce w gorącym wosku. Pokrywał skórę zastygając i ogrzewając jej dłoń.

Podnosi znicz z miseczką glinianą.

Wylewa sobie resztę ciekłej cieczy na dłoń.

Spływa po jej skórze lekko ją oparzając.

Poczuła nieprzyjemne pieczenie.

Podmuch wiatru próbuje zgasić niespokojnie szalejący płomień.

Schładza rozlaną powierzchnię i utwardza.

Dłoń jest unieruchomiona jak jej myśli.

Resztki kropelek zastygają przytulone do krawędzi płyty, pod którą kiedyś spoczął.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Mogador 5 miesięcy temu
    Pięknie napisane, skłania do refleksji. 5
  • Burton The Scribe 5 miesięcy temu
    -||-
  • Szudracz 5 miesięcy temu
    Wspomnienie wróciło, taki czas. Dziękuje i pozdrawiam!

Napisz komentarz