ZNISZCZONA

PROLOG

 

Wyobraźcie sobie piękny, malowniczy widok z okna na jezioro. Gdzie słońce biło blaskiem, odbijając się od wody. Gdzie trawa miała cudowny kolor zieleni, a drzewa różnorodne barwy. Taki widok wychodził z mojego pokoju. Zawsze marzyłam o tym, by biegać boso z rana po mokrej trawie, a wiatr rozwiewałby moje włosy. Jednak to tylko marzenia... Dla innych do spełnienia w życiu codziennym, a dla mnie... No cóż, pozostaje pragnieniem.

 

Większość z was miało życie udane, barwne, radosne, żyliście w szczęśliwej i kochającej się rodzinie. Gdzie dla was zwykły spacer to normalka, a dla mnie byłby to raj.

 

Ja w swoim dwudziestopięcioletnim życiu, nie zaznałam niczego. Nie wiem co to mama, bo umarła jak miałam dwa latka. Po prostu jej nie pamiętam. Nie dane mi było zatrzymać zdjęcia własnej rodzicielki, bo zostały mi one odebrane.

Zapytacie z pewnością co z moim ojcem. Tata dwa lata po śmierci mamy ponownie się ożenił z kobietą, która nie widziała nikogo prócz samej siebie. Nienawidziła mnie do takiego stopnia, że gdy ojciec wychodził do pracy zamykała mnie w ciemnej piwnicy bez picia i jedzenia. Miałam wtedy pięć lat. Ojciec o niczym nie wiedział. Próbowałam mu powiedzieć, ale wstrętna macocha zawsze obracała to na moją niekorzyść i tata na mnie później krzyczał. Nigdy nie miałam wsparcia w swoim ojcu, a ja tylko pragnęłam miłości.

Jego żona zaszła w ciążę i wtedy przestałam całkowicie się liczyć. Tata w ogóle przestał zwracać na mnie uwagę. Kiedy moja macocha urodziła, postanowiła mnie sprzedać facetowi, który zajmował się dziecięcą prostytucją. Miałam wtedy dziesięć lat. Nie pozwoliła mi niczego zabrać, nawet mojego króliczka Dibo. Płakałam i prosiłam ją, by mnie nie oddawała, ale ona tylko się śmiała.

Nie wiem co powiedziała ojcu, że znikłam, nie interesowało mnie to, bo przecież mnie nikt nie kochał. Moje życie wtedy przegrałam z kobietą pozbawioną serca.

 

Zostałam wywieziona z dala od domu. Nie chcecie wiedzieć jakie miałam życie. Mając jedenaście lat straciłam dziewictwo z facetem, który mnie kupił. To był horror. Po tym stosunku, on przychodził do mnie co noc i mnie gwałcił. Krzyczałam, płakałam i błagałam, jednak nie dało to nic, jedynie więcej siniaków na twarzy i ciele. To tak bardzo bolało. Później nawet się nie broniłam, tylko czekałam kiedy skończy i wyjdzie z mojego pokoju, a zazwyczaj zasypiał i wychodził w nocy. Oczywiście nie miałam prawa wyjść z pokoju, nie chodziłam do szkoły, było mi wszystko zabronione. Wiedziałam, że nie tylko ja byłam w domu, bo inne dziewczynki też. Słyszałam ich płacz i krzyki. Pokój zawsze zamykany był na klucz.

 

Któregoś dnia mój oprawca przyszedł do pokoju, zgwałcił mnie kolejny raz i oznajmił mi z wielkim uśmiechem

 

- W końcu mała kurewko, zaczniesz zarabiać na mnie. Koniec z utrzymywaniem ciebie. Jutro wysyłam cię do mojego burdelu - przejechał ręką po moich nagich piersiach.

 

Jaką ja pogardę czułam do niego. Miałam wtedy piętnaście lat. Inne dziewczynki w moim wieku miały różne przyjemne marzenia, a ja marzyłam o tym by go zabić.

 

- Cycuszki masz całkiem niezłe - jego gęba śliniła się okropnie, aż obrzydzenie mnie brało - Nieźle na tobie zarobie - zaśmiał się w głos i wyszedł zamykając drzwi na klucz.

 

Pobiegłam szybko do łazienki i weszłam pod prysznic. Usiadłam w brodziku, a gorąca woda obmywała moje zabrudzone i zniszczone, młode ciało. Siedziałam i płakałam nad własnym losem. Zastanawiałam się, co ja takiego w życiu zrobiłam, że takie spotkało mnie życie.

Postanowiłam wziąć swój los we własne dziecięce rączki i zawalczyć o wolność.

 

Wiedziałam, że Bob przyjdzie do mnie jak co noc i zaśnie. Tak właśnie się stało. Kiedy ponownie mnie zgwałcił, opadł na łóżko.

 

- Im częściej ciebie pieprze tym bardziej jesteś rozwarta - z tymi słowami zasnął.

 

Odczekałam moment gdy zaczął chrapać, ubrałam się i wyjęłam z jego kieszeni klucz. Wymknęłam się i zamknęłam go w pokoju. Nie wiedziałam co mnie czekało poza moim pokojem, ale wiedziałam, że to będzie lepsze.

 

Szłam korytarzem i usłyszałam płacz dziecka. Wiedziałam, że muszę jej pomóc. O dziwo, drzwi były otwarte i zabrałam dziewczynkę ze sobą. Miała na imię Natali i miała dziesięć lat. Jej twarz była cała w siniakach. Wiedziałam co czuje, bo ja miałam tak samo w jej wieku.

 

Udało nam się uciec. Jednak nie miałam pomysłu co z nią zrobić. Biegłyśmy przed siebie w stronę jeziora. Wołałyśmy o pomoc i szczęście się do nas uśmiechnęło.

 

Zabrała nas młoda kobieta, kiedy zapytała się co się stało, to nie wiedziałam od czego zacząć. W końcu opowiedziałam jej o Bobie, o tym co nam robił. Kobieta natychmiast zawiozła nas na policję. Po wszystkich przesłuchaniach, badaniach i leczeniu, zostałyśmy oddane do domu dziecka.

 

Bob trafił do więzienia, mój ojciec odwrócił się ode mnie i zrzekł się praw rodzicielskich. Stwierdził, że uciekłam i na własne życzenie stałam się małą dziwką.

 

W domu dziecka nie liczyłam na nic, nawet nie marzyłam o tym, że ktoś by chciał mnie adoptować. Jednak po roku czasu zainteresowało się mną młode małżeństwo. Dali mi wiele miłości i ciepła rodzinnego. Byłam szczęśliwa, tak mi się wydawało, ale to wszystko było do czasu.

 

Witam was.

W końcu po długiej przerwie, wracam do was z nową książką. Być może się wam spodoba. Miło mi będzie jak napiszecie mi co myślicie o tym prologu.

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • KarolaKorman 03.01.2017
    Witaj, kesi :) Daaawno Cię nie było i ucieszył mnie Twój powrót :) Prolog wydał mi się trochę naciągany. Tyle nieszczęścia zebranego w jednej pigułce, ale przecież i takie rzeczy się zdarzają :( Z przyjemnością przeczytam część pierwszą, bo ciekawa jestem, co znowu stało się złego tej biednej dziewczynie. Zostawiam 4 i pozdrawiam :)
  • TeodorMaj 03.01.2017
    Ciężki temat poruszyłaś w tym opowiadaniu. Co do wykonania – średnio. Dialogi wydają się nienauralne, a opisanie historii w sposób jaki zrobiłaś, nie oddaje takich emocji jakie powinno.
    Nie sądzę, aby zniknięcie jedenastoletniego dziecka nie wzbudziło podejrzeń, chociażby ze strony szkoły (obowiązek edeukacji). Słabo wyszło. Ode mnie 3+ na zachęte.
  • kesi 03.01.2017
    Posiedzę nad tym i poprawię. Faktycznie nie za bardzo to wyszło.
  • Freya 03.01.2017
    Chyba to opko odbiega nieco swoją kanwą, od dotychczasowej tematyki, którą podejmowałaś. Przyznam, że tak drastyczny wątek jest częstym, aby pobudzić ("określone", ehem) emocje czytelnika. Lecz ty nie robisz tych "wyszukanych opisów", którymi posługuje się literatura bazująca na podnieceniu seksualnym.
    To dopiero wstępniak, a ty pisujesz długaśne rzeczy, więc trudno wyrokować jak będzie, ale mam przeczucie, że finalnie jednak happy... new year, twgl. przy okazji. ;)
  • Dark1 03.01.2017
    Dorzucę swoje pięć groszy. Prolog mnie zniechęcił. Nie zaciekawiło mnie przedstawienie przez Ciebie suchych faktów. Wyszło to trochę jak streszczenie. Niby dużo się dzieje, ale wszystko jest przedstawione pobieżnie i dość mało wiarygodnie. Dziecko doświadczające takiego traktowania zachowuje się nieco inaczej, mianowicie brakuje tu odrobinę wiedzy psychologicznej - poszperaj w necie. Czytelnik lubi delektować się słowem, opisem, które w przedstawionych przez Ciebie sytuacjach, aż proszą się o rozwinięcie - uzyskałabyś wtedy wiarygodniejszy obraz sytuacji. Jest też inna kwestia. Ja, jako czytelnik, lubię sam wyrabiać sobie opinię na temat bohaterów. I tu trudne zadanie do autora - przedstawienie postaci tak, by można samemu stwierdzić czy kibicuje się postaci czy też nie. U Ciebie można wyczuć Twoje zdanie na ten temat, sugerujesz mi, co mam myśleć i czuć, a to mi się delikatnie mówiąc nie podoba. Wybrałaś oklepany, a co za tym idzie trudny temat na opowiadanie. Musisz starać się przedstawić tę historię w taki sposób, by czytelnika nie zanudzić oczywistymi rozwiązaniami. Musi się dziać, ale dorzuć opisy, poboczne wątki, które wykorzystasz w dalszej fabule - pamiętaj, by nie pisać o sytuacjach, których nie wykorzystasz. Jest to istotne zważywszy na gatunek jaki wybrałaś. Dialogi są trochę sztuczne, urywane... Brakuje w nich autentyczności, ruchu - mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi. Zauważyłem też, że mieszasz czasy i kuleje trochę interpunkcja. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe moich przemyśleń i sugestii. Pozdrawiam i powodzenia życzę w dalszym pisaniu.
  • Dark1 03.01.2017
    Poszperaj w tutejszych tekstach w wybranej przez Ciebie kategorii, bo jest tu paru autorów, którzy radzą sobie dość dobrze z podobną tematyką. Pod ich tekstami zdarzają się też komentarze, które mogą pomóc.
  • Adam T 03.01.2017
    Zgadzam się z opinia Dark'a. Za bardzo poszłaś na tani szok; mam wrażenie, że czytam jakiś tabloid. Jest sztucznie, brakuje brudu, lęku, zaszczucia... Drętwo i "po łebkach" :) Ode mnie 3:)
  • ewa 07.01.2017
    Kiedy kontynuacją?
  • ewa 07.01.2017
    A ty DARK1 nie wiesz co lubią czytać kobiety. Nie dołuj Kesi
  • Dark1 07.01.2017
    Widzę, że Kesi nie ustosunkowała się do mojego komentarza, co jest dla mnie delikatnym rozczarowaniem. Poświęciłem jednak trochę swojego czasu na przeczytanie pokaźnej ilości Pani prac. Wnioski zostały wyciągnięte z dość obszernego dorobku, jaki można znaleźć w profilu, a moje sugestie są jak najbardziej w życzliwym tonie. Powinny Cię pchnąć do przodu. I tego właśnie Ci życzę i oczekuję po następnych tekstach.
    Co do Ciebie Ewo, może masz i rację, że nie wiem, co lubią kobiety, ale na pewno jestem trochę obyty w literaturze adresowanej właśnie dla kobiet. A rady nie są bynajmniej dołowaniem, Ewo.
  • kesi 09.01.2017
    Nie było mnie, dlatego nie odpisywałam na komentarze. Za co z góry przepraszam. Żaden komentarz mnie nie dołuje, raczej bardziej mnie prowadzicie na lepsze rozumowanie pisania. Idealna nie jestem i z pewnością nigdy nie będę pod względem pisania. Każde wasze uwagi mnie czegoś uczą. Pozdrawiam i dziękuje Dark1 za przeczytanie i uświadomienie mnie :-)
  • Dark1 19.01.2017
    Kesi, jeśli pisanie sprawia Ci przyjemność, a mniemam że tak właśnie jest, przy odrobinie samozaparcia zapanujesz nad słowem pisanym. Twoje teksty trafiają do kobiet, które poszukują takiej rozrywki i nie ma w tym nic złego. Każdy lubi co innego. Musisz się rozwijać, a na to nigdy nie jest za późno. Powodzenia.
  • Basia 24.01.2017
    piękne brak mi słów bardzo wzruszające a za razem straszne biedne dzieci

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania