rano
Zawsze rozlewasz tę piekielną kawę, jakbyś nie umiał po prostu jej
wypić.
Siadasz przy stole, wsypujesz cukier, mieszasz i hlus.
Potem wyciągasz z szafki bagietkę, myślisz, że nie wiem, że to ty,
Ale ja wiem wszystko, znam cię dobrze.
Palisz papierosa, a dym - choć szary - tworzy aureolę nad twoją głową.
Nie wiem, dlaczego zapamiętuję te sceny,
chyba chcę cię mieć blisko, gdy znikniesz.
Bo na pewno znikniesz, u mnie nic nie jest stałe.
Każdy odchodzi, ty pewnie też odfruniesz...
Pozostanie tylko ślad po kawie,
nadgryziona bagietka
i kłębek dymu z niedopalonego papierosa.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania