Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

4.

Deszcz nasilał się.

Tomek obserwował krople deszczu prześlizgujące się po szybie. Przypominały mu STAR TREK, scenę jak statek wchodził w prędkość nadświetlną. Kropla rozbijała się na szybie, zaczynała drżeć, następnie powoli poruszać się w górę lub w bok szyby, powoli zaczynała się wydłużać aby nagle przyśpieszyć i zniknąć. Jak STAR TREKI. Kolejna kropla i kolejna. Zamyślił się bezmyślnie.

Niektóre krople wpadały w wytartą ścieżkę przez poprzedniczkę i natychmiast podążała jej ścieżką. Jedne krople poruszały się do boku, drugie w stronę dachu samochodu. Były jeszcze krople na masce które dygotały jak galaretki na talerzu tkwiąc w miejscu a z czasem wyparowując. Nie można zapomnieć o kroplach które potrafiły omijać pojazdy, przed samą maską unosiły się dzięki sile inercji płynnie pozwalały przejechać pojazdowi nie dotykając , jakoby lewitując. Są jeszcze krople tkwiące w miejscu, niewzruszenie niczym z kamienia. Ani siła pędu, wiatr, ani inne krople nie ruszają ich z szyby, omijając je bokiem.

Krople są jak ludzie – pomyślał - Jedni drążą ścieżki, przyśpieszają i znikają w odmętach rzeczywistości, inni podążają ich śladem. Są tacy który życie jakby nie dotyczyło zawieszeni gdzieś w rzeczywistości. Są też walczący tkwiący w miejscu, których inni omijają niczym woda kamień w rzece, są jeszcze tacy którzy rzucają się w miejscu, trzęsą się, rozbijają na drobne, będąc w niemocy, gotują się w sobie aż w końcu wyparowują. Ciekawe którą ja jestem?

Droga mijała w milczeniu, wracali do komisariatu. Deszcze padał coraz szybciej. Drobny. Subtelny. Jak morska bryza, albo mgiełka perfum. Od czasu, do czasu spadała większa kropla, robiąc wielkiego kleksa na szybie. Irek oszczędzał wycieraczki.

Ulice, nadal były puste. Gdzie, nie gdzie szedł jakiś człowiek. W końcu Irek przemówił, a głos jego był głęboki i zmęczony, niczym mojżeszowy po czterdziestoletniej wędrówce przez pustynie.

- Musimy poprosić komendanta o wsparcie.

Tomek lekko się wystraszył, nie spodziewał się jakiejkolwiek konwersacji.

- Zgaduję, że nie będzie to łatwa rozmowa.

- Oj nie.

Wjechali na parking przed komendą. Zrządzenie losu chciało, że Komendant wysiadał właśnie z cywilnego radiowozu.

- Wraca chyba z jakiegoś spotkania – powiedział Irek obserwując uważnie całą scenę – mam nadzieje, że jest w dobrym nastroju.

Do komendanta wyszedł z komisariatu asystent. Zbiegł energicznie po schodach i zaczął obskakiwać komendanta. Komendant był dobrze zbudowanym mężczyzną, kiedyś dowódcą jednostki antyterrorystycznej, wysoki o gęstych czarnych włosach, lekko zmęczonym wzroku. Asystent niskim, chuderlawym człowieczkiem w okularach. Cała scena wyglądała jak spacer z dwoma psami, jeden to wielki Pit bull a drugi to Ratlerek.

Założę się, że każdy z was widział, jak idzie duży pewny siebie pies na smyczy. Powolnym dumnym krokiem. Niczym niedźwiedź. Obok niego, natomiast, raz z lewej, raz z prawej, to znów z lewej mniejszy. Pofukując. Prychając. Powarkując. Zaczepiając inne większe od siebie psy i w razie zagrożenia uciekając do większego. Tak właśnie zachowywał się asystent.

Asystent miał jeszcze jedną charakterystyczną manierę. Ręce trzymał niczym dobrotliwy ksiądz, pięknie złożone, prawą dłonią zaciskał lewą. Lubił je zacierać, lub lekko przyklaskiwać. Zachowaniem tym, wbrew pewnie swoim założeniom, wzbudzał podejrzliwość i dystans. Innymi słowy uchodził przez to za cwaniaka. Do tego za gbura, mruka i zwykłego chama. Reasumując chodzący ideał, wymarzony współpracownik, człowiek roku.

Komendant zniknął za drzwiami.

- Dobra idziemy, czym szybciej to załatwimy tym lepiej. – Wyszli z samochodu i energicznie wbiegli po schodach do komendy. Komendant biuro miał na parterze. Kiedy weszli do środka Sławek – asystent – właśnie kogoś opierdalał.

- A ty co się tak rozjebałeś jak żaba na liściu? Na służbie już jesteś, czy jeszcze na Rodos? Bo jak na Rodos to ci jeszcze spodenek w palemki brakuje. Jak ty kurwa wyglądasz, to jest Policja tutaj się zapierdala……

Irek z Tomkiem obeszli asystenta, jak wtedy kiedy wiesz, że musisz przejść koło gnojownika bo nie ma innej drogi i skierowali się od razu do komendanta.

- Marcin! Przepraszam, możemy chwilę?

- Jasne wchodźcie.

Każdy laik zauważy, że komendant i Irek znali się i szanowali. Komendant doceniał podejście Irka i jego umiejętności. Znali się jeszcze z wojska. Komendant – komandos, Irek wywiad i kontrwywiad. Dwie strony tej samej monety. Po odbytej służbie obaj poprosili o przeniesienie do Policji. Marcin trafił do antyterrorystów, Irek do dochodzeniówki. Po latach ich drogi się zeszły, Irek ciągle w dochodzeniówce, Marcin z kolei pioł się do góry. Weszli do gabinetu komendanta.

- Słuchaj, co do tego teamu - Irek przetarł ręką usta – Piotr gdzieś wsiąkł. – Obaj znali umiejętności Piotra.

- I co zamierzasz?

- Chce go odnaleźć, będę potrzebował kilkoro ludzi.

- A wiesz gdzie go szukać?

- Mam kilka pomysłów, ale we dwóch zajmie nam to za wiele czasu, jakbyśmy dostali jakąś pomoc, nie wiem, dziesięciu ludzi.

- Irek? – przerwał komendant – Pojebało cię? I może podgląd z satelity? Nie jesteśmy w woju. Wiesz jakie mamy stany kadrowe? Chłopie. A wiesz co się dzieje. Mamy sierpień. Pielgrzymki idą, trzeba to zabezpieczyć - kumpel, kumplem, ale komendant zawsze będzie komendantem pomyślał Irek – mamy rok wyborczy. Premier się tu wybiera. W parku krajobrazowym jakiś wariat strzela na stacji. A ty mi przychodzisz po dziesięciu ludzi?! No kurwa? Chyba jak ich zaciągniesz. Sławek!!! Sławek!! - Sławek wpadł do gabinetu.

- Masz jeszcze te podania z ogniwa?

- Mam. – Sławek założył rękę na rękę, i zmierzył wzrokiem Tomka i Irka.

- Wybierz trzy obiecujące osoby i przydziel do Irka. Tylko chybcikiem.

- Tak jest!

- Coś jeszcze?

- Nie. Myślę, że na razie wszystko. Dzięki Marcin.

- Irek. Znajdź go szybko i zajmij się tą sprawą. – Irek nic nie mówiąc zamknął drzwi i wyszedł razem z Tomkiem z gabinetu. Podszedł do Sławka, który przeglądał podania z ogniwa.

- Przyślij ich jeszcze dzisiaj do czwórki. Tak na szesnastą.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania