Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

40. Błysk i Grzmot - Część V - Grom // Rozdział III

UWAGA! Niniejszy rozdział (chociaż w mniejszym stopniu niż ostatnio) zawiera treści o charakterze erotycznym. Osoby poniżej 18 roku życia zapraszam do lektury innych utworów na opowi.pl. Dorosłych zachęcam do przeczytania.

 

***

 

Pomimo mojego wcześniejszego sceptycyzmu kolejny raz zostałam zaskoczona. Gdy podeszliśmy do gałęzi okazało się, że wewnątrz jest nie tylko sucho, ale też nie znajdują się tam żadne groźne żmije. Ziemia była pod lekkim kątem i do tego ubita, zupełnie tak jakby ktoś wielokrotnie korzystał z ustronności tego miejsca. Jama nie była głęboka. Miała raptem ze dwa metry długości i niecały metr szerokości. Widać było, że ktoś kiedyś własnoręcznie ją pogłębił – zapewne tak by dostosować ją do swoich rozmiarów. Spojrzałam pytająco na Adama, który właśnie wynurzał się ze środka czyszcząc rękawiczkę z zebranych pajęczyn.

 

- Moje dzieło – uśmiechnął się – nie zauważyłaś, że na wejściu ustawiona była ta przezroczysta bariera?

 

Zerknęłam w bok na pofalowany plastik. "Bariera" to nie do końca było właściwe określenie. Był to po prostu kawałek poliwęglanu, który kiedyś zapewne tworzył część daszka nad-drzwiowego. Naraz przyszło zrozumienie czegoś innego.

 

- To dlatego tak szybko się wtedy pojawiłeś? Musiałeś usłyszeć moje wrzaski...

 

Uśmiech zelżał na jego ustach:

 

- Tak... – przyznał niedbale skubiąc plątaninę pajęczych nici – Pamiętam to doskonale: To była wyjątkowo chłodna noc. Spałem znużony po powrocie ze Stolicy gdzie zatrzymałem się na kilka dni by nadrobić zapasy świec, ziół, soli i środków czystości. Kradłem z hal lub zabierałem wszystko z ruin rzecz jasna – dodał.

 

Nie roześmiałam się, ani nie odpowiedziałam. Stałam jedynie pogrążona w myślach trąc zimne dłonie jedną o drugą. Było mi go szkoda. To niesprawiedliwe, że teraźniejszość zmuszała nas do robienia takich rzeczy.

 

- Spałem więc od kilku zaledwie godzin, wciąż rozdrażniony, bo nie udało mi się wszystkiego załatwić tak jak sobie zaplanowałem. Parę razy ledwo uniknąłem złapania przez strażników i byłem nieco poobijany. Zawinąłem się więc szczelnie w śpiwór, okręciłem kocem i położyłem na karimacie. Byłem potwornie zmęczony. Jednak nawet wtedy mój umysł nie był tak otępiały by cię nie usłyszeć...

 

Zdjął rękawicę i zaczął wyciągać z naszych plecaków karimatę, śpiwór, koce i ręczniki. Wiedziałam, że jaskinia będzie strasznie wąska na nas dwoje, ale przytuleni powinniśmy jakoś przetrwać tę noc. Adam rozłożył wszystko bez słowa. Plecaki jak zwykle stanowiły poduszki, z tym, że teraz ułożył na nich ręczniki aby było bardziej miękko.

 

Gdy skończył podszedł do mnie i złapał moje dłonie w swoje. Potarł lekko i pociągnął mnie w stronę jamy. Zdjęłam buty i kurtkę, po czym wczołgałam się do śpiwora i zrobiłam mu miejsce obok siebie. Zdjął okrycie wierzchnie i położył się przodem do mnie, a następnie zapiął za sobą suwak. Wolną ręką sięgnął po koc i kurtki by nas wszystkim przykryć. Zerknęłam w kierunku wyjścia. Poliwęglan tkwił z powrotem na swoim miejscu, a w środku dodatkowo odgradzała nas gruba gałąź, której wcześniej nie widziałam. Zapewne po to by dzikie zwierzęta nie mogły nas dosięgnąć.

 

Adam ułożył się w końcu z jedną ręką na moim biodrze, a z drugą pod swoją głową. Przysunął mnie bliżej do siebie tak, że prawie na nim leżałam. Było ciemno i chłodno, chociaż w naszej obecności powietrze stawało się coraz cieplejsze. Pomimo wszystko było jednak dość przytulnie. Nie widziałam jego twarzy. Czułam jedynie powiew oddechu na swoim czole i włosach, gdy kontynuował:

 

- Przebudziłem się raptownie z sercem łomoczącym w piersi tak głośno jak po jakimś maratońskim biegu. Zdezorientowany zacząłem nasłuchiwać. Gdy tylko uświadomiłem sobie, że jakiejś kobiecie dzieje się krzywda wystrzeliłem stąd jak z procy. Szybko zgarnąłem wszystko z posłania do plecaka, nałożyłem barierę i popędziłem przez las. Sądziłem, że to niedźwiedź cię zaatakował. Głowiłem się jak to możliwe, żeby w środku lasu była jakaś babka, ale mój słuch nie mógł się mylić. Im bardziej się zbliżałem tym twoje wrzaski stawały się donioślejsze, dziksze i bardziej zajadłe. Tłumiła je nieco szamotanina ale i tak nie pasowało mi to do ataku przez dzikie zwierzę. Nie słychać było tego szczególnego pisku przerażenia. Tego zaskoczenia pomieszanego z lękiem. Byłaś... Po prostu byłaś wściekła. A potem wszystko gwałtownie ucichło...

 

Wstrzymałam oddech przypominając sobie jak Radek mnie uderzył. Jak czerń zaległa w mojej głowie i straciłam przytomność. Mocny przebłysk bólu, a potem tylko ciemność. Głucha cisza i nic poza tym.

 

- Podbiegłem do budynku. Już wcześniej zauważyłem faceta krążącego z papierosem przy wyjściu. Nie wyglądał na zdenerwowanego. Powiedziałbym, że był raczej zrelaksowany. Zupełnie nie zwracał uwagi na to, że w środku ktoś cię krzywdzi. Złość zawrzała we mnie jak lawa. Chwyciłem pierwszy lepszy ciężki przedmiot jaki znalazłem. Zaszedłem go od tyłu i rąbnąłem gałęzią w łeb. Runął na ziemię z cichym jękiem. Papieros wypadł mu z ust. Ze wstrętem zgniotłem go podeszwą.

 

Zniżył się i pocałował mnie we włosy. Ręka z biodra powędrowała w okolice mojego karku, po czym wplątała się w moje loki. Przygarnął moją głowę do swojej piersi tak, że czułam zapach mydła z jego bluzy. Oparłam jedną dłoń na jego torsie, a drugą przesunęłam wzdłuż jego pleców. Westchnął i mówił dalej:

 

- Zacząłem po cichu zbliżać się do wejścia. Przystanąłem tylko raz, bo już z przedsionka zauważyłem faceta, który jedną ręką podwijał rękaw w bluzie, a drugą nerwowo szarpał za suwak u spodni. A potem zdałem sobie sprawę, że coś leży na ziemi. Skuliłaś się wpół i tylko burza włosów zdradzała, że jesteś kobietą. Ten bydlak zdążył jeszcze podejść i szarpnąć cię za ramię, tak byś leżała twarzą do sufitu, a wtedy nie czekając ani sekundy dłużej, walnąłem go w plecy. Przewrócił się ponad tobą jednak nie stracił przytomności. Gdy chciał się odwrócić w moim kierunku, zdzieliłem go drugi raz. Trafiłem w skroń i padł jak długi. Adrenalina zaczęła powoli ze mnie schodzić. Nikt z nich mnie nie widział i odebrałem to jako dobry znak. Zastanawiałem się jednak co dalej. Dopiero kiedy jęknęłaś z bólu zdałem sobie sprawę, że odzyskałaś przytomność. Wtedy podjęłem decyzję. Nie mogłem cię zostawić. Nie wiedziałem kim jesteś, ani co robisz w takim miejscu, ale po prostu musiałem ofiarować ci pomoc. Nie byłem oczywiście szczęśliwy z tego powodu. Oznaczało to zdradzenie komuś lokalizacji mojej chatki, a nie wiedziałem czy okażesz się godna zaufania. Dlatego byłem z początku taki hmm... jakby to nazwać… szorstki?

 

Zachichotałam. Trafił w sedno.

 

- Byłeś chłodny i opanowany - odparłam - Ale dałeś mi oparcie i bezpieczeństwo. A nawet poczęstowałeś mnie chusteczką. Zimny drań - uśmiechnęłam się - ale dżentelmen.

 

Parsknął śmiechem. To było miłe czuć jak się przy mnie rozluźnia. Gdy już się opanował zabrał rękę spod swojej głowy i złapał mnie w niedźwiedzim uścisku. Tulił mnie do siebie serdecznie jak stary przyjaciel.

 

- Resztę już kochanie znasz. Wstrząsnęłaś całym moim światem. Wkradłaś się do niego niczym chochlik, a ja nie mam najmniejszego zamiaru cię z niego wypędzać. Jesteś wszystkim co mam. Kocham cię całym swoim sercem i duszą. Być może nie umiem tego odpowiednio okazać, ale wprost szaleję na twoim punkcie. Brak mi doświadczenia. Na pewno są rzeczy, które robię źle. Tak mało o tobie wiem. Nie wiem na przykład jaka jest twoja ulubiona potrawa, kolor czy dzień tygodnia. Nie wiem w czym lubisz chodzić, ani czy na co dzień się malujesz. Nie wiem jakie są twoje ulubione perfumy. Nie wiem czy, gdy cię dotykam to jestem wystarczająco delikatny. Nie wiem czy mnie...

 

- Lubię cię i kocham cię – weszłam mu w słowo – Uwielbiam pieczeń ze śliwką i do tego sok pomarańczowy. Mój ulubiony kolor to czarny. Lubię piątki. Chodzę w bluzach i jeansach. Nienawidzę się stroić. Na co dzień się nie maluję. Czasem tylko używam pomadki i tuszu do rzęs. Wolę być naturalna. Nie jestem piękna, ale nie zamierzam być plastikowa. Nie mam ulubionych perfum. Lubię zapach twojego mydła. Zwłaszcza na twojej skórze. A jeśli chodzi o twój dotyk...

 

Zabrałam jego dłonie z moich pleców i przesunęłam do przodu na skraj mojej bluzy. Podciągnęłam podkoszulek i wsunęłam jego ręce. Poczułam jak ogrzewają moją skórę. Przesunęłam je na skraj majtek i delikatnie zawadziłam o gumkę. Czułam, że wstrzymał powietrze. Pokierowałam nimi jednak nie w dół, ale przez pępek, do żeber i następnie na stanik. Lekko musnęłam nimi o odkrytą górę biustu, a następnie przesunęłam na tył by rozpiąć biustonosz. Myślałam, że zrobię to sama, jednak bez kierowania Adam mnie w tym wyręczył. Stanik nie miał ramiączek więc ściągnął go w dół. W tym czasie ja wyciągnęłam jego t-shirt spod bluzy i ze spodni, i położyłam dłonie na jego nagim torsie. Paznokciami lekko zawadziłam o jego sutki i przeorałam nimi jego skórę w dół brzucha i poprzez całą szerokość pleców. Wydał z siebie gardłowy dźwięk, który można było odebrać wyłącznie jako aprobatę.

 

Jego ruchy stały się gwałtowniejsze. Szybsze. Niekontrolowane. Uderzył łokciem o ścianę jaskini i wiedziałam, że go zabolało jednak zdawał się tego nie zauważać. Sięgnął szorstkimi dłońmi do moich piersi. Nie dałby rady pocałować moich sutków, bo z obawy o zimno nie mogliśmy się rozbierać. Skręcił je jednak w tym samym momencie, gdy jego język wtargnął do moich ust. Wydałam zdławiony jęk, gdy zapamiętale całował mnie i pieścił dłońmi. Poczułam znajome ciepło u złączenia ud. Nie chciałam być mu dłużna. Oderwałam od niego usta i zaczęłam obsypywać pocałunkami jego szyję i kąsać płatki uszu. Polizałam go za nimi, a następnie wróciłam do jego ust, i gdy tylko je rozchylił włożyłam dłoń pod jego spodnie dresowe. Teraz to on jęknął podczas pocałunku.

 

Gładziłam wybrzuszenie pod jego bokserkami niby leniwie ale jednak stanowczo. Adam również skuszony moją śmiałością włożył dłoń w moje spodnie. Poszedł jednak o krok dalej i po delikatnym dotknięciu mnie przez materiał odsunął moje majtki i zaczął pieścić mnie dłonią. Westchnęłam rozkosznie po czym pewnie ujęłam jego twardą męskość. Szybko uwalniając ją z bokserek zaczęłam posuwać dłonią w górę i w dół po całej jej długości. Nasze oddechy zaczęły się mieszać, jęki potęgować, a ciała drżeć. Mój świat eksplodował jako pierwszy. Wydałam z siebie cichy krzyk, gdy zaczęłam pulsować wokół jego palców wewnątrz mnie. Mój uścisk na jego członku zelżał, jednak z niewiadomych przyczyn po chwili zaskoczył mnie jego jęk i mokre ciepło na mojej dłoni. Wyglądało na to, że dotarł na szczyt tylko dlatego, że ja to zrobiłam.

 

Leżeliśmy głośno oddychając. Moje włosy były mokre od potu. Łydka zarzucona na nogę Adama. Ciało zrelaksowane i odprężone. Adam pospiesznie wytarł moją dłoń w ręcznik zmoczony wodą z termosu. Niewiele myśląc zabrałam mu go, wytarłam jego dłoń i polewając większą ilością wody umyłam siebie i jego w intymnych miejscach. Drugą stronę ręcznika zmoczyłam ponownie i przetarłam nasze twarze. Odłożyłam ręcznik i z termosu pociągnęłam łyk wody. Wyciągnęłam nam po garści jeżyn, które pospiesznie zjedliśmy by choć trochę oszukać głód, a następnie sięgnęłam po nasze szczoteczki. Podałam jedną Adamowi i umyliśmy zęby. Wiedziałam, że była to tylko namiastka toalety ale co innego mogliśmy zrobić?

 

Nie trwało długo aż zasnęliśmy. Wtulona plecami w jego pierś byłam spokojna i szczęśliwa. Czułam się gotowa na nadchodzące jutro.

 

Przecież chyba nic nie było już w stanie mnie zaskoczyć?

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Shogun 2 miesiące temu
    Nie no, Adam to jakiś mistrz survivalu. Nawet jamę własnoręcznie wykopał, stworzył, nie wiem jak to nazwać :D. Ale wyjaśniło się jak ją wtedy znalazł. Wyczuwam w tym rozdziale ciszę przed burzą :). Taka drobna uwaga "Jesteś wszystkim co mam. Serio." Usunął bym "serio". Moim skromnym zdaniem jest zbędne. Jak zawsze dobry rozdział. Czekam na ciąg dalszy :).
    Pozdrawiam ;).
  • Kocwiaczek 2 miesiące temu
    Serio dodałam dzisiaj ;) żeby cukierkowo nie było i widać przedobrzyłam... musiał sobie jakoś radzić. Jamy nie wykopał A jedynie pogłębił pod wystającym korzeniem :p
  • Shogun 2 miesiące temu
    No niech będzie ;p, ale to i tak wyczyn. Co do "serio" to twoja decyzja c z nim zrobisz. Ja tylko podałem sugestię :).

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania