8. Współpraca

-... i właśnie dlatego muszę z tobą pogadać...

Nie należę do osób, które chętnie współpracują. Egzystowanie w grupie nie zalicza się do moich ulubionych czynności, dlatego najczęściej pracuję sama. 

- Wybacz, ale w połowie przestałem słuchać. 

I właśnie z tym problemem udałam się do jednej z mądrzejszych osób w tym domu - do Liama, bliźniaczego brata Ryu. Sama nie wiem dlaczego akurat do niego. On sam jest typem samotnika i w głowie mu tylko maszyny, a nie ludzie. 

- Zauważyłam... W trakcie mojego monologu przynajmniej dwa razy wyszedłeś z pomieszczenia. 

- Trzeba było krzyknąć. 

- Nie. Najwidoczniej potrzebowałam się tylko wygadać. 

Albo na głos ułożyć myśli i nadać im odpowiedni tok. Samodzielność nawet przy próbie proszenia o pomoc. Czy na tym świecie są same absurdy? 

Albo absurdalność to moja cecha charakteru. Ciekawe czy mogę to uznać jako wadę czy może zaletę? 

- Skoro tak. Nie obrazisz się, jak wrócę do pracy?

- Nie. Nawet jeśli powiem inaczej, to i tak zrobisz po swojemu. 

- Bardzo możliwe. 

- Pewne. 

Lubię Liama. Na pierwszy rzut oka wydaje się trochę ciapowaty, ale po pierwszej rozmowie jego intelekt przysłania te niedorzeczne wrażenie. W przeciwieństwie do brata cechuje go praktyczność i logika. Nie działa pod wpływem emocji i to w nim najbardziej lubię. 

Byłby idealnym kandydatem na męża, gdyby nie jego nieśmiałość względem kobiet. 

Oczywiście ja go nie zawstydzam, gdyż sama nie czuje się tak do końca zżyta z moją płcią. Żadnych ,,gender" czy innych pierdół, po prostu mam ważniejsze rzeczy na głowie niż ludzkie ciało czy kobiece myślenie. 

To chyba we mnie odstrasza inne istoty... Ostatnią osobę, którą uraczyłam moimi przemyśleniami tak zmartwiłam, że zasugerowała natychmiastowy kontakt z terapeutą. Tylko, że ja nie widzę w tym żadnego problemu. 

Ludzie chorzy psychicznie podobno nie chcą się leczyć, gdyż za bardzo utożsamiają się ze swoją chorobą... czy jakoś tak... 

W sumie jest mi to chyba obojętne. 

- To może powtórzysz, to co mówiłaś wcześniej? Tym razem obiecuję, że cię wysłucham. 

- Nie trzeba. Już zapomniałam w czym jest problem. 

Liam spojrzał na mnie z leksza zdziwiony. Pierwszy raz odkąd tu przyszłam odwrócił wzrok od swojej roboty. 

- Pamięć złotej rybki?

- Możliwe. Nie wiem. Może, to nie było aż tak ważne?

- Zaskakujesz mnie. Od kiedy, to dręczące cię problemy nie są ważne? 

- Chyba odkąd zaczęłam oddzielać fizyczną mnie od tej... duchowej? Nie, to nie jest odpowiedni przymiotnik. 

- Psychicznej? 

- O, to bardziej. Chociaż trochę się źle kojarzy. 

- No dobrze. To bazując na wcześniejszym słowotoku, który zdołałem zarejestrować, to masz problem z współpracą? 

- Może nie tyle problem, co niechęć. 

- Nie spłycaj. 

- Dobrze. 

Liam ściągnął gogle, rękawice robocze i postawił je na blacie. Przez chwilę przyglądał się mi w zamyśleniu, aż poczułam delikatne zawstydzenie. W końcu podszedł do mnie i usiadł obok. 

- Pamiętasz Jimmiego i jego żonę? 

- Ta... Przyszywany wnuczek Ryu był moją malutką chlubą. 

Uśmiechnął się delikatnie kącikiem ust. 

- A pamiętasz początki naszej znajomości?

- Pamiętam. Od początku miał dryg do maszyn... Długo nie chciałeś go uczyć. 

- A zastanawiasz się dlaczego? 

- Była z ciebie taka Zosia-Samosia. 

- Owszem... Ale też uważałem, że wszystko wiem i że nie ma mądrzejszych ode mnie. Myliłem się. Jimmy szybko mi dorównał. Mógłbym nawet zaryzykować stwierdzenie, że był lepszy ode mnie. 

- Faktycznie w pewnych kwestiach okazywał się niezawodny, ale to ty go przewyższasz doświadczeniem. 

- Dziękuję za słowa otuchy. 

- To sama prawda. 

- Ale przechodząc do morału tej historii. Może boisz się, że okażą się lepsi od ciebie?

...

...

...

Zatkało mnie. 

...

...

...

W mojej własnej głowie mnie po prostu zatkało.

...

...

...

Czy to jest możliwe? 

- Głupstwa wygadujesz. Doskonale wiesz, że ludzie są głupi, a że ja jestem człowiekiem, to jestem tak samo głupia, jak cała reszta. 

- Zmieniasz temat. 

- Wcale nie!

- Ależ tak. Posłuchaj... Nie musisz znać się na wszystkim. 

- Wiem o tym. 

- Tak więc na spokojnie przemyśl swoje zachowanie. Albo otwórz ostatnie wydarzenia w myślach i spójrz na siebie z boku. 

- To drugie jest bardziej w moim stylu. Sprzyja w szybkim wyciąganiu wniosków. 

- Nie uważam by był to zdrowy sposób, ale zawsze jakiś. 

Coś w mojej podświadomości podsunęło mi myśl, że powinnam go przytulić. Tak więc zrobiłam. Prawdopodobnie zaskoczyłam go i zawstydziłam tym niespodziewanym wybuchem uczuć, ale to nieistotne. 

- Dzięki Liam. 

- Polecam się. A teraz możesz mnie puścić? Twoje piersi...

- Czyżbym ci przypomniała o moich kobiecych cechach?

- Ta... Dość namacalnie. 

Był cały czerwony. Jak go dłużej tak potrzymam, to na pewno zacznie się jąkać ze zdenerwowania. Oszczędziłam mu dalszych wrażeń i puściłam, a on zniknął w drugim pokoju. 

Moje postacie rozwijają się wraz ze mną, dlatego cieszą mnie każde sytuacje, gdzie przywracają ich pierwotne wersje. 

To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że wciąż tkwi we mnie, to dziecko, które po napisaniu pierwszego opowiadania nie mogło powstrzymać szczerego uśmiechu i okrzyków radości. 

To bardzo pokrzepiające. 

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas 7 miesięcy temu
    "Liam spojrzał na mnie z leksza zdziwiony. " - leksza?

    ALe ogólnie bardzo, bardzo ciekawe.
  • Cyber.Wiedźma 7 miesięcy temu
    Can, plusem pisania z pierwszej osoby jest brak jakichkolwiek zasad. Jak osoba myśli - tak pisze.
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Fajne masz te swoje przemyślenia... Jakbyś własne głosy z głowy wrzucał na papier :)
    Pozdrowionka
  • Cyber.Wiedźma 7 miesięcy temu
    Dziękuję AGu. Bo w sumie tak to działa.
  • wróżek zgnitek 7 miesięcy temu
    Uwielbiam twoje teksty. Dzięki nim jakoś czuję się mniej sama ze swoimi problemami i dziwactwami...
  • Cyber.Wiedźma 7 miesięcy temu
    wróżek zgnitek, polecam się.
    I witam w szaleństwie. Mamy fontannę z czekoladą i własną pizzerię.
  • wróżek zgnitek 7 miesięcy temu
    Cyber.Wiedźma, brzmi jak świetna zabawa ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Cyber.Wiedźma 7 miesięcy temu
    wróżek zgnitek, bo tak w rzeczywistości jest.
  • Kim 7 miesięcy temu
    Podoba mi się treść, ale widzę pewien schematyzm w formie i bardzo mnie to drażni. Cały czas opka kręcą się wokół tego samego. Tekst sprowadza się do nieodpowiadania na pytania, które zadają postaci. Spoko, może i postaci są ciekawe, ale nie widzę tu ani żadnych przemyśleń (poza sarkastycznymi wtrąceniami, które nic nie wnoszą) ani konkluzji.
    Taki kotlet którego po raz 50 ktoś przewraca na patelni. Może i się trochę przysmaża za każdym razem, ale to nadal jest ten sam kotlet.
    Początek naprawdę mi się spodobał. Teraz już jest średnio.
    Pozdrawiaki Cyber.
  • Cyber.Wiedźma 7 miesięcy temu
    Kim, taki typ.
  • Kim 7 miesięcy temu
    Cyber.Wiedźma typ czego
  • Cyber.Wiedźma 7 miesięcy temu
    Kim, typ tekstu.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania