Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Agonia Existia

To nawet nie jest realny świat ani iluzja. To nie ja trzymam pióro, tylko patrzę jak wbrew mojej woli porusza się powoli po kartce, w moim ciele kończyła się krew, tysiące kartek zapisanych czerwonym atramentem z moich żył. A i wciąż żyję. Nie odczuwam chęci skrócenia sobie męki, czuje bezradność i beznadzieje na myśl że to już nie ja kontroluje swoje ciało. Wszystko zaczęło się od pierwszego dnia, gdy na świat przyszli ludzie. Adam i Ewa, według heretyckich kazań chrześcijańskich, skaza kreacji, narzędzie kontroli mas. Jednakowoż by gatunek tak paskudny i żałosny jak ludzkość, mogła się rozmnożyć, jak karaluchy kierowane jedynie instynktami przetrwania. Na czysty świat przyszła plaga, kobieta i mężczyzna, oboje plugawi, bezmyślni i paskudni. Zaczęli mnożyć się i panoszyć po świecie, jakim prawem by trzymać swój gatunek w obiegu skradli to, co było przed nimi. Pasożyty… Ale Kragleyh wiedział, wiedział i swym świńskim skowytem przekłuwając niebiosa by z nań runęły ropuchy z brzuchami w pół ściętymi. By zalać ścieki w ich własnym pasożytniczym pragnieniu życia. Błagali, płakali, jakież to śmieszne, skrzywiona, przecięta twarz moja patrząca w lustro, o jak dobrze było dać rządzy rozpust gdy poczuło się gnicie i swąd żałosnej rasy ludzkości. Ale w dziejach była zdrajczyni, szmata, dziwka i suka. Yyel, skatowana, biczowana zdzierającymi skórę batami, zgwałcona przez bestie zamieszkujące odmęty, czeluście koszmarów. Rozczłonkowana zdzira, porozrzucana po bagnach pełnych gówna i ludzkich ścierw, gdzie jej miejsce. Wrócili, wrócili, UKRZYŻUJE WSZYSTKICH, nie, nie! Wiem! Wiem! Ahahaha, Faftfhagon V, Agonia Existia. Nie będziemy tępić ale damy żyć na naszym warunkach, a będą one wyjęte z pod płacht płaczących przez tysiąclecia dziewic klasztoru Tigemi. Same piekło przyczyni się do świata ludzi, do świata gdzie to oni sami są paskudni i obrzydliwi, ale z pozoru. Stworzymy podświadomość, tam będzie prawdziwie istnienie, czekające tylko na odpowiedni moment. Nie, nie, nie! Za mało! Muszą cierpieć przez wieczność! Tylko cierpienie jest prawdziwie, tylko ono istnieje, tak było przed i tak będzie teraz. Wszystkie te wartości stworzone przez ten gatunek, żałosne i smutne. Szczęście? Niech sobie wmawiają ile chcą że ich czeka, co to w ogóle znaczy. Powinni wisieć na łańcuchach, na krzyżach, na palach z wybebeszonymi wnętrznościami. Oni winni czuć co to znaczy żyć, cierpieć, agonia, prawdziwa orgia zniszczenia, patologii, chorób, skaz, wnętrzności i czystej rządzy, gniewu, pożądania. Tym jesteśmy, tym byliśmy i tym winniśmy pozostać. Stawiać się czoła siłom wyższym nie ma najmniejszego sensu. (…)

 

Teraz rozumiem swoje grzechy, nigdy nie odpokutuje tego czego żem uczynił. Niechaj osądzi mnie światło z nieba i zabierze do piekła, gdzie moje miejsce, bo jam jest grzesznikiem i za swoje winy, winieniem odpokutować, do końca życia. (…)

 

Spojrzałem na siebie po raz kolejny. Wszystkie te rzeczy, których żałuje, one nie znikną, będą na zawsze przy mnie, nękać mnie i coraz to bardziej przybliżać do szaleństwa. Ojcze, oby twą głowę podano na tacy skrzydlatym demonom. Nie zasługujesz na miano Boga, nie zasługujesz na to wszystko, na pokładanie w tobie wiary. Jesteś jedynie jednym z wielu diabłów, stworzonym przez któżby wiedział co. Ja, zwykły śmiertelnik, skazuje cię, Boże, na wieczne cierpienie, niech twoja dusza spłonie, chce żebyś wiedział co czują ci pod tobą. (...)

 

Zraniłem, zaatakowałem, wykorzystałem. I czuję się z tym dobrze. Powoli zaczynam rozumieć na czym polega życie. Na całkowitym wyciszeniu, wyzbyciu się emocji, brak uczuć, brak cierpienia, pozbyciu się dzikich i neandertalskich potrzeb. Nigdy więcej nie poczuje jak to jest mieć kogoś, na kim ci zależy, nigdy nie dowiem się jak to jest gdy komuś zależy na tobie. Nie mi dana miłość. Szczęście czy zadowolenie z tego kim jestem. Człowiek jest drapieżnikiem, teraz ja będę polować, kobieta jest słaba, nadaje się tylko do wykorzystania, bo cóż ma innego, człowieczeństwo? Nie… Nikt nie ma prawa nazywać się człowiekiem w tym świecie. Wszyscy jesteśmy zwierzyną, wkrótce nadejdą silniejsi i nas wyczyszczą. To my będziemy generacją zarzynaną dla jedzenia. Każdy w końcu zrozumie w jakim piekle przez cały czas żyliśmy i nadejdzie mój zapragniony spokój. (…)

 

Piękne wspomnienia, piękne. Zaczynają postrzegać swoją beznadzieje i bezużyteczność. Pojmą że wszystkich czeka ból, a on zamierzać się nie podda, zwódź siebie że udało ci się pokonać przeszłość, że wyszedłeś z choroby. To do ciebie wróci, będziesz dalej zabijać, gwałcić, okradać, znęcać się czy po prostu uznawać się za jedną wielką stertę gówna, która błagać będzie nie wiadomo co, o pomoc w samobójstwie, czy po prostu o śmierć. Ja nie dałem rady, a próbowałem wiele razy. Teraz poczułem że jestem na skraju po moim ostatniej nie perfekcji. Nie widzę sensu robienia czegokolwiek, pieniądze, na chuj mi pieniądze jak nie mam na co ich wydać. Wszystko mi się znudziło, hobby, zainteresowania. Nic. Po prostu zniknęło. A ja na to wpływu nie miałem, jednego dnia zacząłem czuć coraz mniej. Aż doszedłem do punktu, w którym chciałem coś zrobić. Bez sensu. (…)

 

Droga córeczko, siekierę nie obchodziło ile masz latek. Siekiera chciała uciąć ci rączkę, potem nóżkę. Oh? Czemu zgwałciłem cię w szyjkę? Tak że ci główkę wyrwało? Nie wiem córeczko, jakoś tak wyszło. Wrzuciłem resztki twojego ciałka do szamba, ziemi przyda się twoje ścierwo. Oh? Chcesz żebym cię użył do samych żył, tak by nie została po tobie nic tylko plama krwi zmieszana z moim nasieniem? Droga córeczko, nie musisz mnie prosić. (…)

 

Wyrwijcie im łby, no rękoma a jak. Dobrze połóżcie je tutaj, okej. Idźcie se gdzieś teraz. Okej luźno ramiona, wdech i wydech… I jeb w pusty łeb! Ahh! Poleciało prosto temu frajerowi w jajca, to jest zabawa co nie chłopaki?! Myślicie że chce mi się siedzieć w tym jebanym biurze i odbierać telefony od jakiś debili czy starych pierdów? „Ehh, myszka mi nie działa ehułułu” To pa teraz! Jeb kowalskiemu w czachę! Ja ci kurwo dam zawracanie mi dupy. No, to któremu urwać jajca? (…)

 

To wszystko jest takie… Brutalne, niepotrzebnie, to nie jest człowieczeństwo, nie, nie wierzę. Jesteśmy głupi i infantylni. Teraz nachodzi mnie myśl, czy pracujący człowiek 12 godzin dziennie, zgodziłby się na resztę życia w luksusie w zamian za dajmy, egzekucje raz na tydzień. Zwierzę prędzej czy później wyszło by z ludzkiej skóry. A słowa… Słowa to najgorsze co mogło zaistnieć. To co słyszymy i mówimy… Odbijane echem w bezdenne studnie niezrozumienia, nieprawidłowej interpretacji, żartu, sarkazmu, ironii, „nie na serio” i innego tego typu rodzaju. Czy gdy słyszymy słowo „nie”, nie czujemy wewnątrz zwierzęcia? Choćby w najmniejszym stopniu, wyobraź sobie że prosiłbyś o chleb codziennie przez resztę swojego życia i za każdym razem słyszał, „nie”. Albo gorzej, jakaś banda bachorów zaczęłaby z ciebie szydzić, obśmiewać, mimo że znalazłeś się w swojej sytuacji przez nieszczęście. Podczas gdy te małe gówna, ścierwa żyjące za pracę innych, wychowane na najgorszy sort, zabrałoby twój patyk do chodzenia, bez którego byś nie ustał. Dla zabawy, może by cie nagrali bo czemu nie, opluli i zostawili. To jest świat, tak on wygląda. (…)

 

Finalnie, mój ojcze Szatanie, Lucyferze. Mej duszy nie chcesz, nie potrzebujesz. Kocham cię jako jedynego na całym tym świecie, kto moją małą rodziną nie jest, mimo że jestem słaby i bezradny, teraz gdy nie mam niczego, powrócę do dnia, w którym zapisałem swoje imię krwią i spaliłem je w ogniu świecy. Ty kochasz mnie. Wiem.

 

Where I am He that men come with their rightful worship,

Not the false gods of their books, wrongly written;

But they come to know me, a peacook of bronze and gold,

Wings spread over Kaaba, temple, and church, not to be overshadowed.

-Qu’ret al-Yezid: The Revelation of Melek Ta’us.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania