Alduin

- Opowiedz nam coś jeszcze bardzie - rzekł karczmarz.

- Hmm. Nastawcie uszy i posłuchajcie. Opowiem wam historię Alduina. To niezwykła przygoda, która mówi o przeznaczeniu.

***

Alduin miał zostać ukamienowany za kradzież królewskich klejnotów, jednak los się tego dnia do niego uśmiechnął. Można tak rzec. Trolle najechały Saragov...

***

- One zniknęły prawie dwa tysiące lat temu po Wielkiej Wojnie. Z tego co się orientuje ta historia ma miejsce dwa wieki temu...

- Zgodnie z przepowiednią mieli powrócić, gdy słońce i planety ustawią się w szyku, który otworzy portale do innych wymiarów - odparł bard - Mogę kontynuować?

- Tak.

***

Trolle rozpętały prawdziwą rzeź w mieście. Zabiły większą część mieszkańców. Nasz bohater uszedł z życiem i obudził się dwa dni po tym wydarzeniu w łóżku. Atak na pewno wydał mu się jakimś złym snem. Przy łóżku, na którym leżał, stała jakaś starsza kobieta.

- Nie bój się mnie - powiedziała staruszka.

- Kim jesteś? - spytał Alduin.

- Nazywają mnie Wyrocznią...

***

Z rogu pomieszczenia dobiegły wrzaski.

- Jeszcze jeden i jeszcze raz! Hyp.

- Zamknąć ryje! - krzyknął karczmarz - Jeszcze raz wydrzecie się, a wywalę was na zbite pyski stąd! Następni...

- Dddobrze... Hyp.

- Kontynuuj bardzie.

***

Wyrocznia opowiedziała naszemu bohaterowi o wydarzeniach w Saragov oraz przepowiednie. Znacie ją chyba wszyscy nieprawdaż?

***

- Pppolej! Pppolej! - dobiegły odgłosy znowu z rogu sali.

Karczmarz wstał i zaczął iść w kierunku stołu, od którego dochodziły wrzaski. Siedziało przy nim czterech już dość podpitych żołdaków.

- Ostrzegałem was Panowie!

- My tuu... Ooopijamy... wwważne wwwydarzenie...

- Gówno mnie to obchodzi. Won! - mówiąc to, karczmarz chwycił za ubranie najbliższego żołnierza i zaczął szarpać.

- Tttak się nnnie bbbaawimy... Jaaa Ciii daaam karwaszsz twarzrz... Hyp...

Jeden z żołdaków wziął w dłoń drewniany kufel. Zamachnął się. Uderzył nim karczmarza w głowę z taką siłą, że mężczyzna poleciał jak długi na podłogę.

- O wy kurwy!!! Gospodarza?!?! - wrzasnął siedzący obok barda krasnolud - Chopy!!!

W tym momencie wstało kilkunastu bardzo niskich mężczyzn. Krasnoludy były bardzo przywiązane do swojej kultury. Ich obyczaje uznawały atak fizyczny i słowny na gospodarza za obrazę honoru. Często przez to wywoływały burdy po karczmach. Najmniejsza utarczka słowna tak się kończyła, dlatego wielu ludzi omijało szerokim łukiem miejsca, w których zatrzymywali się przedstawiciele tej rasy. Zbliżyli się do żołnierzy.

- Teraz sobie pogadamy!

Wszystkie krasnoludy rzuciły się na wojaków. Bard schował się za ladą.

- Ludzie! Stwory naszych biją! - ktoś wrzasnął - Brać ich!

W karczmie rozgorzała potężna burda. Krzesła i stoły latały po całym pomieszczeniu. W ruch poszły pięści, kufle oraz butelki. Wrzaski dobiegały z każdego zakamarka. Ktoś w pewnym momencie chwycił za miecz i odciął dłoń jednemu krasnoludowi. Pobratymcy poszkodowanego szybko odpowiedzieli. Najstarszy z nich wziął topór, wyprowadził precyzyjny cios, pozbawiając jednego żołnierza głowy. Ścięty łeb poturlał się po kamiennej podłodze karczmy. Widząc to, bard uznał, że trzeba wiać. Już był przy drzwiach, gdy nagle otworzyły się. Został nimi uderzony. Upadł na podłogę. Do wnętrza weszło kilkunastu mężczyzn. Mieli na sobie kolczugi, tuniki koloru czarnego oraz na nogach solidne buty ze smoczej skóry.

- Koniec imprezy!

- Straż królewska...

- Jesteście wszyscy aresztowani!!!

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • fanthomas 2 tygodnie temu
    Aż muszę sobie skyrima odświeżyć
  • puszczyk 2 tygodnie temu
    Sorry, ale ja już nie kupuję popłuczyn po "Wiedźminie".
    W każdym razie językowo jest dobrze,choć wrzaski z każdego zakamarka nie brzmią dobrze.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania