Apeiron - fanthomas

Zawoalowany w bezczasie, nie mogłem dostrzec prawdy pod kopułą niebytu. Wokół mnie przesuwała się bez końca wieloistotowość monad, pulsujący rytm arche, prażycie, w najbardziej niezmiennej formie stanowiło zaledwie ułamek tego, czym zdawałem się być, wobec siebie samego i wszystkiego, co żywe i martwe wokoło. Istotom złożonym wyłącznie z nicości trudno jest określić punkt odniesienia i cel w nieoznaczoności.

Bóstwo spoglądało na człowieka, wydającego ostatnie tchnienie. Czuło empatyczną symbiozę z obcym ciałem, chłonęło jego ból, tęsknotę, smutek, ale i radość z tego, że pewien etap właśnie się kończy. Niewykluczone, że psyche przetrwa w niezienionej formie albo zniknie zgnieciona przez siły Wszechświata, towarzysza sennych wędrówek, kiedy ciało zasypia, a budzi się prawdziwa dusza zatopiona w ciszy.

Średnia ocena: 4.4  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania