Bez nazwy

Dziś otwieram oczy i patrzę, jak zawsze.

Z pozoru wszystko jest w porządku.

Chociaż od dawna nie słucham zdrowego rozsądku.

Ciężko opisać by wszystko od początku.

Patrzę i widzę ponury świat bez zabarwień.

W mojej głowie setki zmartwień.

Jak zawsze, otwieram oczy i patrzę.

Może lepiej byłoby przez chmury?

Beznamiętne życie podpowiada mi, że od tego są sznury.

Może zniknąłby świat ponury?

Wyleczyłyby się serca dziury?

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania