Bezdech - część 1

Witam

Jestem Paweł mam dziewiętnaście lat. Razem z moimi czterema znajomymi mamy... nietypowe hobby, lubimy odlot. Kiedyś piliśmy, potem paliliśmy, a dziś wykorzystujemy zupełnie inny sposób, aby udać się w podróż do innego wymiaru. Utrata przytomności na wskutek duszenia, może to głupie, ale ktoś w końcu na tym świecie musi być głupi żeby ktoś inny nazywał się mądrym, nieprawdaż? Spotykamy się na wspólny "odlot" co najmniej raz w tygodniu. Miejsca nie wybieramy, bo miejsce już na nas czeka od początków naszych pierwszych prób. Witamy się zawsze tak samo

- Hej... Cześć - zawsze tak samo.

Lekko przestraszeni jak to dzisiaj będzie, ale jednocześnie zaciekawieni co dzisiaj nam się "przyśni" kierujemy się do opuszczonej rudery na którą nikt o zdrowych zmysłach nawet by nie spojrzał. Wspominałem już, że jesteśmy głupi? Siadamy w kółku i krótką grą w marynarza wybieramy pierwszego szczęściarza który jako pierwszy dziś zobaczy co za obrazy mu podsunie niedotleniony mózg.

- 3... 2... 1... Agnieszka! - Odliczyłem spokojnie wskazaną przez wszystkich na palcach liczbę i wybrałem pierwszą dzisiaj podróżniczkę do innego wymiaru.

- Brawo nareszcie jesteś pierwsza - odparł Tomek który skrycie podkochiwał się w Agnieszce, jednak robił tak nieudolne podchody, że nawet mój pies by ją już dawno wyrwał.

- Będę trzymał za ciebie kciuki - dorzucił Tomek jeszcze jedną łyżeczkę cukru do ich przesłodzonej przyjaźni. Miałem już ochotę jego pierwszego zacząć dusić, aby tylko nie zwymiotować od tej słodkości, ale Agnieszka jak to zwykle ona wyjaśniła naszego alvaro jednym krótkim zdaniem

- Cieszę się, że się cieszysz moim szczęściem, ale muszę się teraz skupić, więc przymknij się na chwilę - klasyk w jej wykonaniu. Agnieszka mimo, że najmłodsza z naszej paczki, bo raptem skończyła siedemnaście lat, nie odbiegała od nas. Lubiła odlot, miała poczucie humoru no i była gotowa na wszystko żeby tylko poczuć chwilę swobody - idealna partia dla nas.

- Jeśli już będziesz gotowa połóż się na ziemi i zrelaksuj - kładliśmy się jeszcze przytomni żeby zniwelować niebezpieczeństwo w razie upadku.

- Okej... Jestem gotowa - Agnieszka położyła się kladąc zwiniętą bluzę pod głowę.

- To kto chciałby dzisiaj wprowadzić koleżankę w nieznane? - nikt się nie zgłosił, a więc wiedziałem, że jak zwykle ja będę musiał zacząć przedstawienie

- Dobra kiwnij głową kiedy będziesz gotowa, a ja zadbam o resztę - Aga jeszcze przez chwilę patrzyła tępo przed siebie po czym kiwnęła głową. To był mój rozkaz i bez wahania zacisnąłem dłonie na szyi siedemnastolatki. Ona na początku leżała jak przed ściskiem jednak po paru chwilach zaczęła się wiercić. Próbowała odruchowo złapać oddech i po paru nieudanych próbach chwyciła mnie za ręce próbując zwolnić scisk, jednak ja wiedziałem, że jeśli odpuszcze jej dyskomfort pójdzie na marne. Ścisnąłem jeszcze bardziej gdy Agnieszka chwyciła mnie za palce teraz nawet jakbym chciał nie mogłem jej puścić. Duszenie było drugą rzeczą która wywoływała u mnie odlot porównywalny do zażycia ekstazy. Dziewczyna zaczęła machać nogami i walić o ziemię, po chwili kopanie zamieniło się w symulowanie biegu, potem chodzenia, aż w końcu przestała ruszać nogami i odpłynęła...

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas 4 miesiące temu
    Spoko pomysłz gorsze wykonanie. Kuleje interpunkcja i niekiedy zapis dialogów.
    Tak samo zapis cyfr. Poza datami najlepiej pisać słownie.
    Jakiś zamysł jest, ale wyżej wymienione błędy utrudniają złapanie klimatu.
  • Minia215 4 miesiące temu
    Popieram canulas dlatego bez oceny
  • Canulas 4 miesiące temu
    W kuluarach się szepcze, że słowo Canulas da radę odmienić, ale...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania