.

.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Karawan 10.02.2017
    Nie jestem trybunałem ani nie czuję się kompetentny aby próbować oceniać merytorycznie. 5!
  • ausek 11.02.2017
    Dzięki za przeczytanie ;)
  • KarolaKorman 10.02.2017
    Ode mnie również piąteczka :) Ale poleciałaś z wyobraźnią, armii się nie spodziewałam. Jakichś leków bardziej. Długie, ale przeczytałam jednym tchem. Trzymam kciuki :)
  • ausek 11.02.2017
    Miałam za dużo pomysłów, które chciałam tu jeszcze wykorzystać. Z powodu limitu znaków wyszło jak wyszło. Dzięki za czytanie długasa... ;)
  • KarolaKorman 11.02.2017
    ausek, wyszło bardzo dobrze. To tylko ty wiesz, czego nie dopisałaś, a my, czytelnicy tego nie wiemy. Nie możemy więc ocenić czy gdybyś dopisała wszystko, co miałaś w głowie byłoby lepiej czy gorzej. Ja właśnie z tego powodu (brak ograniczeń) cieszyłam się pisząc mój tekst na bitewny temat. Mogłam do woli fantazjować :) Pozdrawiam :)
  • Freya 11.02.2017
    Fabuła jest dosyć ciekawa, jednak nie zauroczyła mnie w wyjątkowy sposób. Być może z tej przyczyny, iż tekst nie był czytany jednym ciągiem. Są literówki, przy czym jedna bardzo fajna, bo wcale nie musi nią być i jest wręcz poetycka. Nie podoba mi się użycie słowa "posoka", ponieważ ma ono kontekst "od zwierzęcy" i kojarzy się bardziej z juchą, albo jakimiś zwierzęcymi substancjami fizjologicznymi. Według mnie, brakuje także kilku przecinków i teges.

    Po przemyślenia całej fabuły myślę, że spaliłaś ciekawą możliwość, zdecydowanego, nawiązania do książki "Folwark zwierzęcy" Orwella. Taki myk na pewno, dałby dużego kopa grupie oceniającej. Ten książkowy (i nie tylko) temat, stał się ostatnio bardzo modny u naszych "skromnych braci" zamorskich. Związek sceny polityki globalnej i adekwatne odniesienia do hodowli przemysłowej są zawsze aktualne. Szkoda, że oni jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego, że centrum logistyczne wszechświata znajduję się tutaj, no... ale to przyjdzie z czasem.Twoje opko ma wydźwięk mało-humanitarny i dlatego takie gupie myśli wpadły mi do łepetyny. Fajne pomysły objawiają się przeważnie dopiero po ptakach, łeee. Pozdro:)

    Ps. Michałowice chyba nie są przypadkowe:)
  • ausek 11.02.2017
    Tak, literówki i przecinki są moją zmorą. O ile z interpunkcją jestem jeszcze jakoś w stanie walczyć, to literówki są dla mnie w jakiś tajemny sposób niewidoczne. Czytam dość szybko i może dlatego moje oczęta ich nie widzą... Hm, posoka - zakładając, że kojarzy Ci się z czymś zwierzęcym, to wydaje mi się, że do tekstu pasuje. No bo przecież w tym wypadku traktowano ludzi nieco inaczej, chciano ''wyprodukować'' lepszych a może i nowy gatunek. Jak już wspominałam pomysł na opowiadanie przerósł moje możliwości pokazania wszystkich wątków jakie wpadły mi do głowy. Skupiłam się wiec na tym, by ukazać temat bitewny w jak najszerszym aspekcie. Początkowo tekst zawierał jeszcze historię mamy Igi, ale limit znaków pokrzyżował mi plany. Dzięki za wizytę i swoje spostrzeżenia. ;)
    PS. Nie Michałowice, a Miechowice (dzielnica Bytomia) - zaryzykowałam i umieściłam akcję w faktycznie istniejącym miasteczku. XD
  • ausek 11.03.2017
    Freya, odpowiedz mi proszę, bo coś nie daje mi spokoju. Zastanawiałam się, dlaczego zapytałaś o Michałowice? Czytam właśnie książkę, w której akcja toczy się w tej miejscowości i zastanawiam się, czy Ty masz z tym coś wspólnego. Jeśli mam słuszne przypuszczenia, no, to jestem w domu ;)
  • pasja 11.02.2017
    Tytuł od razu skojarzyl mi się z krwią. Znowu Rosjanie i Miechowice? Kobieta w roli głównej. Geny płynące we krwi i przewaga płci żeńskiej. Więzy rodzinne to Tomasz, który przejął po ojcu swoje zamiłowanie do genetyki. Ostatni myk z cenną sojuszniczką...która...zdawał jest świetny. ! Rodzina to niekończąca się saga. Fajnie się czytało i piąteczka. Pozdrawiam
  • ausek 11.02.2017
    Tak, Miechowice. ;) Jak już pisałam wyżej ta historia w pierwotnej odsłonie jest dość rozbudowana. Obawiałam się właśnie tego, że skrócenie jej może nie pokazać tego, co siedzi mi w głowie. Ale to już muszą ocenić czytający. Dziękuję za odwiedzinki i pozostawienie po sobie śladu., również pozdrawiam.
  • Jared 16.02.2017
    Zacznę od błędów, które były raczej symboliczne, ale jednak:

    "Jej zdziwienie sięgnęło zenitu, nastała noc w środku dnia, gdy rozpoznała znajome rysy"
    "dodał drugi, śmiejąc się na całego." tutaj akurat ok, tylko to "na całego" tak odstaje stylem
    "waśnie"
    "nie maiła"


    Pierwszy fragment, z całą szarpaniną i pobyciem w celi, można było trochę bardziej tajemniczo zorganizować. Nadać rysów tajemniczych, ale też sugestywnych, bo jakoś nie pociąga (mojej) wyobraźni. Scena przesłuchania była dziwna, miała za prostą konstrukcję, dwa pytania na krzyż - "nie wiem, nie wiem" i była mało sugestywna. W takich przypadkach zawsze stawiam za wzór scenę przesłuchania z Wiedźmina przez Vernona Roche. Fabuła jakoś mnie nie uwiodła, może dlatego, że nie ma kontrastu spokoju i akcji, wiecznie coś się dzieje, ale mimo wszystko nie ma terapii szokowej. I nie mogłem się pozbyć wrażenia, że to wszystko element jakiejś większej całości, której nie ogarniam. Kiedy Tomasz mówi, że podłożyli ładunki wybuchowe i wysadzili ten... kompleks, zdziwiłem się nieco. Trochę na zasadzie "było i nie ma" i trochę z kapelusza, wolałbym to widzieć w tekście. Dużo jest takich momentów, gdzie prosi się o większy behawioryzm, choćby i ta cela, w której przebywa Iga. Dużo nam mówi narrator o tym, co czuła, co jej przeszkadzało, co myślała, a względnie mało o jej działaniach. Wydaje się być raczej rekwizytem fabularnym przeniesionym na przesłuchanie i nazad, który nie podejmuje żadnego działania (nieco to irytuje). Ogólnie, o ile pomysł był ciekawy z tym DNA, krwią itd., z tymi nazwiskami rosyjsko-polskimi, z ruinami (wobec których miałem spore nadzieje, że tchną nieco klimatu a la Goszczynski), to muszę powiedzieć, że jakoś się nie wciągnąłem. :c Mam tylko nadzieję, że Cię nie zdemotywuję tym komentarzem, bo rozumiem, że to opowiadanie naprawdę może się podobać. Po prostu nie w moim stylu :P I wybacz, że tak późno, miało być wczoraj, ale zapomniałem x.x
  • ausek 16.02.2017
    Wymyśliłam skomplikowaną historię. Nawet bardzo skomplikowaną. Zmuszona byłam pominąć część wątków, bo limit znaków mnie nieco ograniczał. I tak jak przypuszczałam, całość na tym ucierpiała. :(
    Dzięki za szybki odzew. ;)
    Ps. Prace konkursowe mają limity 10 i 20tyś. znaków. I jak upchać w tym podobną historię?
  • Rasia 19.02.2017
    Ogółem zdarzyło się kilka literówek, gdzieś tam brakowało myślnika czy przecinka, czasem też użyłaś niewłaściwej odmiany czy sformułowania, ale jak na tak długi tekst wyszło Ci bardzo ładnie ;) Co prawda historia aż tak mnie nie porwała, jako że po prostu nie jestem wielką fanką tego typu tematów, ale z pewnością sprostałaś zadaniu. Jak już mówiłam, dla mnie najbardziej przekonujący był sam wstęp, a później rzeczywiście rozpoczęłaś tyle wątków, że ich rozwinięcie nadawałoby się raczej na książkę, nie na bitwę :D Ale ogólne wrażenia są dobre. Miło znów u Ciebie zawitać :)
  • ausek 28.02.2017
    To mi miło, że przeczytałaś ;)
  • Ciekawski 06.03.2017
    Przeczytałem wszystkie trzy bitewne prace i każda jest inna. Twoja historia aż prosi się o szersze rozpisanie. Zgadzam się z powyższą opinią, że mogłaby powstać z tego niezła książka. Wszystkie opowiadania mają doskonale ukazany temat bitwy. Swoją drogą ciekawy konkurs sobie wymyśliliście. Szkoda, że mało osób z tego korzysta.
  • ausek 06.03.2017
    Miły komentarz ;)
    Nie mam zapędów na pisanie książki, bo z moim krótkim stażem raczej nie jest to możliwe. Dużo muszę się jeszcze nauczyć i znaleźć kierunek w jakim mam podążać. Mam wzloty i upadki jak każdy piszący, ale sprawia mi to przyjemność, a to jest chyba w tym wszystkim najważniejsze. Nie mam parcia, by coś wydać, bo to raczej nierealne w moim przypadku. Samo życie. Zależy mi bardziej na sensownych komentarzach i radach, które mogę wykorzystać. Bitwy są właśnie jedną z takich możliwości. Praca jaką muszą włożyć w ocenianie sędziowie jest godna podziwu. Nie szkodzi, że mi się oberwie. Wszystkie opinie są dla mnie cenne i dają punkt odniesienia, możliwość spojrzenia z perspektywy czytelnika -- a to jest dla mnie istotne. Ci, którzy nie potrafią tego docenić, tylko na tym tracą. Kopniaki w tyłek dają więcej, niż głaskanie po główce. Jednak do tego trzeba dojrzeć. Ja jestem na tym etapie i mimo braku czasu staram się każdego dnia pisać choć jedną stronę, chociaż niekiedy dosłownie padam na pysk -- taki mały fetysz. Zauważyłam, że pewne rzeczy można wyćwiczyć. Co z tego, że zajmuje mi to więcej czasu niż innym. Mam ogromną satysfakcję ze spełniania swoich przyziemnych marzeń. Rozpisałam się, a miałam skrobnąć zwyczajne dziękuję. Dziękuję ;)
  • Mała Maggie 06.04.2017
    Jejku, ausek! Jak ja dawno Cię nie czytałam. Kiedyś mnie tutaj można było zobaczyć, potem znikłam, miałam kilka spraw... teraz wracam, co prawda z innym nickiem, ale tą samą chęcią publikowania. Dlaczego skasowałaś swoje teksty? Chętnie bym poczytała...
  • ausek 06.04.2017
    Samo życie dziewczyno z gitarą ;) Chyba dobrze rozpoznałam?
  • Mała Maggie 06.04.2017
    ausek
    Tak, tak dobrze. A no życie czasem zawiłe jest i niełatwe. A będziesz publikować jeszcze?
  • ausek 06.04.2017
    Mała Maggie, nie wiem czy będę. Teraz mam dużo na głowie. Zwolniłam trochę. Staram się skupić na poprawie własnego warsztatu. A czy mi się to uda, tego nie wiem. Za to chętnie poczytam Twoje teksty. :)
  • Mała Maggie 06.04.2017
    ausek
    Rozumiem, czasem trzeba przestoju, zatrzymania się w pędzie życia, spojrzenia na siebie i swoją twórczość. Będą, będą, na razie właśnie czekam na akceptację moderatora...
  • athame 09.04.2017
    ausek. Nie zamieniliśmy wielu zdań. Znowu zaczałem czytać i się zatrzymałem.. Moze chodzimy do tej samej klasy tylko siedzimy w róznych ławkach. Ale dziękuję ci za odważne słowa i życzę powodzenia. Ulatniam się jak poranna mgła. Kiedy zobaczysz czerwoną różę na śniegu, sprawdź dlaczego jest czerwona. :)
  • ausek 09.04.2017
    Wiesz, czasami jest lepiej nie dociekać pewnych rzeczy. Niech zostaną takie jakie są. Grunt to wzajemna tolerancja jako takie zrozumienie. Na pewnym etapie życia człowiek ma dość wybuchów i przewracania wszystkiego do góry nogami. Trzeba zacząć doceniać to, co się już ma i cieszyć się z tego, pozdrawiam. ;)
  • athame 09.04.2017
    ausek Dzięki. Racja :))

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania