Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Bracia Wilcy - Za sławę! cz.1

Słońce od tygodni grzało tak, jakby chciało upiec świat, jak kuropatwę na ognisku. Starzy gadali, że to Świętowit żarem goni ze swej ziemi wyznawców Białego Chrysta, młodzi za to, że to Boska pomsta na tych, co wciąż kłaniają się wielu bogom. Nawet w gródku Bydlisko, zatopionym w dębowej puszczy i utopionym w cieniu, nieopodal miejsca, gdzie spotykają się Odra, Warta i Noteć, gorąc dawał się wszystkim we znaki. Trawa dla bydła usychała na pastwiskach, plon piekł się wraz ze wszystkim innym i ludziom nic się nie chciało, ale też nie mogli nic przecież na gniew bogów zaradzić. Siedzieli więc tylko, chowając się w cieniu chałup i palisady, uszczuplając zapasy wina i miodu. Nie wszyscy jednak.

Miestwin przedzierał się przez ostępy pośrodku prastarego boru. Stąpał ostrożnie i cicho, bosymi stopami omijając uschłe liście i drobne gałązki, które, gdyby na nie nadepnął, niechybnie spłoszyłyby zwierzynę. Chłopak ściskał w ręku sznurki prostej pasterskiej procy, jego jedynej broni, nie licząc małego żelaznego nożyka – największego skarbu, jaki posiadał. Coś zaszeleściło w leśnym poszyciu i młody myśliwiec zamarł w pół kroku, tocząc dokoła spojrzeniem, mając nadzieję ujrzeć kolejnego szaraka. Przy pasie, związane rzemieniem wisiały mu już dwa dorodne gachy, ale trzeci na pewno by nie zaszkodził. Zamiast tego zza drzew wyłoniła się postać mężczyzny odzianego w skórzaną zbroję, dzierżącego w ręku łuk. Miestwin wolno opadł na brzuch i przywarł do ziemi, ostrężyny i młode krzewy zapewniały mu doskonałe schronienie przed wzrokiem obcego. Patrzył i czekał. Mężczyzna szedł wolno i rozglądał się uważnie, po kilku chwilach za nim pojawił się następny, z toporem w jednej ręce i tarczą w drugiej. Chłopak poznał znaki na tarczy woja i przycisnął ręce do ust, by nie wydać z siebie żadnego dźwięku. „Wieleci!” przemknęło mu przez głowę i jego małe serduszko zaczęło trzepotać w piersi jak spłoszony ptak. Miestwin zachował jednak rozsądek i nie zerwał do ucieczki, zamiast tego wolno zaczął wycofywać się rakiem. Powstał na nogi dopiero, gdy usłyszał w oddali stłumione głosy wielu gardeł. Wspiął się wtedy na pobliskie drzewo, pokonując strach i drżenie rąk, i spojrzał w kierunku, z którego przybyli zbrojni. Przez leśną gęstwę, w dużym oddaleniu, przebijała się bezładna kolumna wojów i, co do tego nie miał wątpliwości, zmierzali wprost na Bydlisko.

***

– Wieleci! Wieleci idą! – Miestwin krzyczał ile sił w płucach, zbliżając się do grodu.

Strażnik zadął w róg, ludzie rozbiegli się między chałupami. Chłopak przebiegł już przez bramę, widział kobiety ciągnące do domów małe dzieci i wojów wybiegających z koszar, w pośpiechu dociągających pasy z orężem i poprawiających zbroje. Pośród nich biegli też Namir i Ostrobod – starszy brat i ojciec Miestwina. Gdy tylko ujrzeli, że to on wszczął alarm, natychmiast przypadli do niego. Namir, wysoki i barczysty, musiał zgiąć się głęboko, by spojrzeć bratu w oczy. Podczas gdy ich krępy ojciec zatrzymał się pół kroku dalej, świdrując bramę ciemnymi oczami, ledwo widocznymi spod czarnych, krzaczastych brwi.

–Widziałeś ich?! Wieletów? Gdzie oni?

Przerażony chłopak rozbieganym wzrokiem wodził jeno z ojca na brata i z powrotem – z brata na ojca – dysząc ciężko po przebytym biegu. Trudno było mu dobyć głosu gdyż usta i gardło wyschły mu bardziej niż spieczona skwarem ziemia. Przydarzało mu się to zawsze gdy czymś się mocno denerwował.

– Mówże dziecko! – warknął w końcu Ostrobod. – Gdzieś ich widział?

– Za jeziorem w kotlince, niedaleko uroczyska. Jakem ich zoczył, zaraz pognałem na okrętkę, obok psiej skały.

– A oni gdzie?

– Szli borem na wprost. Nie mogą być dalej jak dziesięć stajań.

– Ilu?

– Siła!

– Ilu?! – huknął Ostrobod.

– Gros. Może półtorej.

– Namir! Zamelduj dowódcy, a ty smyku słuchaj.

Ojciec chłopaków nie należał do wielkich chłopów, był trochę ponad dłoń wyższy od swego trzynastoletniego syna. Zbliżył się do niego i złapał ręką za jego głowę. Mówił nerwowo, szybko wypluwając słowa.

– Ruszysz po pomoc! Tyłem grodu przez bagna, znasz drogę, a teraz z tą pieruńską suszą i tak przedrzesz się łatwo. Dalej idź do Odry, a potem w górę jej biegu. Jutro w nocy zajdziesz do wsi Deć, zaczekasz na wchód słońca i ruszysz dalej wzdłuż rzeki. Gdy minie południe, skręcisz w ląd, idź cały czas za słońcem, ono cię doprowadzi do grodu w Lubuszu – to potężna warownia. Powiedz im, kto ty i skąd. Każ się prowadzić do dowódcy, wojewody albo i samego księcia nawet, jeśli tam jest. Padniesz na kolana i będziesz błagał o pomoc. Pojąłeś?

– Pojąłem! – Miestwin głośno przełknął ślinę, próbując powstrzymać łzy.

– Zuch! Pędź, z Bogiem!

Chłopcu nie trzeba było powtarzać dwa razy. Nim jeszcze brama się domknęła, a wszyscy wojowie stanęli na swych stanowiskach, on już pędził wąską dróżką pośród trzęsawisk, głucho klaskając gołymi stopami o groblę.

Następne częściBracia Wilcy - Za sławę! cz.2  

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ozar ponad tydzień temu
    Dzięki wielkie za powrót do Braci Wilków. Jak wiesz, ja uwielbiam takie klimaty. Ten odcinek tak samo dobry, jak ostatnie które czytałem. Wielki szacunek za pomysł i za klimat. Rzadko kto teraz pisze w takich staropolskich klimatach. Bedę czekał z utęsknieniem na następne części. Dla mnie 6 + co najmniej.
  • Nazareth ponad tydzień temu
    To ja dziękuję, że czytasz i komentujesz. Cieszę się, że puki co trzyma poziom. Zobaczymy co będzie dalej, tym razem "zmyślam" na gorąco :)
  • Ozar ponad tydzień temu
    Nazareth Kiedy czytam twoje teksty poprzypominają mi się podobne starych asów takich jak Korkozowicz, Strumski itd., a to jest oznaka tego, że twoje teksty czyta się z równym zaciekawieniem i wcale od tamtych nie odbiegają jakością.
  • Raagin ponad tydzień temu
    Niezłe opowiadanie, takie klimaty właśnie lubię
  • Nazareth ponad tydzień temu
    Miło mi.
  • Raagin tydzień temu
    Możesz się ze mną skontaktować na gg lub Skype, bo miałbym dla ciebie pewną ofertę współpracy;)
  • Nazareth tydzień temu
    Nie mogę... nie mam gg, ani Twojego skypa ;) Napisz mi maila, adres jest u mnie na profilu.
  • solly souk tydzień temu
    Bardzo mi się podoba ;) Mam wrażenie, że jest bardziej obrazowe niż ostatnio, widziałam oczyma wyobraźni całą akcję. Szkoda, że za krótkie, ale dobrze zostawić niedosyt. Gadzie.
  • Agnieszka Gu tydzień temu
    Witam,
    Świetny tekst, napisany fajnym stylem z użyciem ciekawego, pasującego do opisywanych czasów, słownictwem. Super.
    W wolnej chwili przelecę pozostałe części.
    Pozdr
  • Nazareth tydzień temu
    Dzięki, miło mi. Jeśli masz ochotę czytać, to polecam te wcześniejsze, skończone już części.
  • Agnieszka Gu tydzień temu
    Nazareth a propos wcześniejszych części: nie ma jednoznacznej kolejności który jest początkiem i cd...
    Od której cz. zacząć, żeby było - "od początku" i potem w jakiej kolejności czytać, żeby było "po kolei"?
    Bracia Wilcy - Pieniacz cz.1
    Bracia Wilcy rozdział 1 (Fikcja Historyczna)
    a może jeszcze któryś inny?
  • Nazareth tydzień temu
    Agnieszka Gu to są dwa autonomiczne opowiadania. Jeśli tylko zaczniesz od części pierwszej lub rozdziału pierwszego to będzie dobrze ;) nie ważne czy to będzie "pieniacz" czy opowiadanie bez tytułu.
  • Agnieszka Gu tydzień temu
    Nazareth ok dzięki
  • Maurycy Lesniewski tydzień temu
    Bardzo lubię takie klimaty, bardzo mi pasuje to opowiadanie.
  • Nazareth tydzień temu
    Miło mi.
  • KarolaKorman tydzień temu
    ostrężyna :) - Ja też tak mówię, co często spotyka się z protestem lub pytaniem: co to?
    ,,Miestwin zachował jednak rozsądek '' - tutaj wywaliłabym imię chłopaka, bo cały czas o nim jest mowa, a tym samym pozbyłabym się powtórzenia
    Trudna misja dla młodego chłopaka i daleka droga. Ja, będąc na jego miejscu, już zaczęłabym powtarzać te miary i odległości i na sto % martwiłabym się, czy aby na pewno jutro będzie słoneczna pogoda :(
    Klimat i fabuła - super :) Idę dalej :) 5 :)
  • Nazareth tydzień temu
    Dzięki za komentarz i radę. Uśmiechnąłem się czytając komentarz, bo miałaś absolutną rację, że Miestwin powinien jak najszybciej zacząć powtarzać sobie wytyczne ojca :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania