(Brudne Noir) — I zapali się świat

Być może to było w tle: https://www.youtube.com/watch?v=QdIYVXCfrQM

 

Inspiracja?

Inspiracji jako takiej nie ma.

Inaczej. Są szare sterty powłok i plastikowe opakowania po złożonych ślubach. Zostało słowo "pierdolę" rzucone nie w złości, ale też nie w trosce. Coś jak, nie wiem w sumie.

Coś jak coś.

Ja już daleko nie chodzę. Jestem uważny. Trzymam się granicy. Możliwe, że nie bardzo jest gdzie uciec lub już po mnie idą nowocześni ludożercy z iPhonami w dłoniach. Całkiem prawdopodobne, że szwadrony latarek przeczesują pola. I tak to wygląda, że do końca nie wiesz, czy osiada mgła, czy trawy się palą. Tak już jest. Szachowe pionki mają zakodowane tylko ruch do przodu.

A bardzo prawdziwa jest pospolitość zwykłego cierpienia.

 

(Brudne Noir) — I zapali się świat

— wycinki —

 

"Pomiędzy Trwogą a Rozpaczą

Różnica – jest ta sama –

Co między chwilą Katastrofy

A czasem, gdy już się stała" — Emily Dickinson

 

"Śmierdzę tak, jak piszę" — ja

 

W 1946r. – a więc zaraz po wojnie – wyżłobiono pierwsze sto metrów włoskiej drogi do piekła. Budowę ukończono 19 lat później. Dokładnie 19 lipca 1965r. Kiedy więc przegryziono się przez Galicyjskie Alpy, nie było jeszcze nawet we mnie świata.

Jedenaście tysięcy sześćset metrów syntetycznie rozpraszanej ciemności. Sześć do dziesięciu minut, by z francuskiego Chamonix dostać się do włoskiego Courmayeur.

Albo, by się nie dostać.

Pięćdziesięciokilometrowy skrót do Turynu. A z bajek, jak dobrze wiemy, skróty często oznaczają kreskówkową śmierć.

I tak będzie. 34 lata później, dokładnie 24 marca 1999 roku o godzinie 10:53, ciężarówka marki Volvo wypełniona po brzegi margaryną, zatrzyma się pośrodku tunelu. Światła zgasną.

Ci najbardziej niecierpliwi, te przyszłe trupy, nerwowi spaleńcy, nacisną klaksony. Chór trąbek obleci przestrzeń. Ktoś pewnie rzuci wiąchę, uderzając w złości kierownicę. Inny może wysiądzie. Jeszcze inny spyta tych przed sobą, co się stało?

Dwie minuty później ogień stopi instalację elektryczną i wszystkie światła pogasną. Będzie ciemno.

I ja właśnie teraz pytam o to samo, patrząc na własną instalację elektryczną i czekając, aż w oczach osiądzie popiół dawno wygasłych gwiazd.

Taaaa. Na pewno.

— pamiętacie jakiej marki był samochód z pierwszego baletu? —

 

— drży mokre poszycie o kieszeniach blizn

zgasłe oczu okna

nie zobaczą

jak wśród stalaktytów murszejących żeber

wystyga kominek

z wypalonym sercem —

 

Upiorności zdarzeniu dodaje fakt, że system wentylacyjny skonstruowany był tak, że wprowadzał z powrotem toksyczny dym. Wielu kierowców (co zostało później potwierdzone) w panicznym odruchu skryło się wewnątrz aut. W ciemności, gryzącym dymie i tysiącstopniowym ogniu. Tak. Stopiona margaryna plus eksplozja cysterny wywindowały temperaturę do tego stopnia, że Tunel du Mount Blanc zamienił się w piekarnik. Mnogość tarasujących aut, uniemożliwiało skuteczną walkę z żywiołem. Wozy strażackie utknęły, a ich załogi uciekły, ewakuując się przeciwpożarowymi drzwiami.

Ludzie płonęli żywcem lub umierali uduszeni dymem.

Wszystko w absolutnej ciemności.

 

— tak sobie myślę że gdzieś tam

za progiem

tam gdzie leży porzucona pręga krętej szosy

a czochrane zębem wiatru wierzby układają szpaler

w miejscu w którym ospałe w srebrze światła

obserwują

że właśnie tam

albo jeszcze i kawałek dalej

może czekać moment

deziluzji

moment taki że...

w rzeczywistości – nic

albo wszystko naraz

przecież nikt nie może symulować konwulsji w nieskończoność

wszystko się pierdoli

w tym dystyngowanym świecie usłużności

nawet własne ślady stąpają po śladach —

 

Tunel został zaprojektowany tak, że przeciwpożarowe drzwi były umieszczone mniej więcej co sześćset metrów. W relacjach uratowanych przewijają się makabryczne sceny. Straszne wspomnienia. Jeden ze strażaków opowiadał, że kiedy już byli przy wielkich, ściennych drzwiach, usłyszeli piekielny poświst strzelających opon. Następnie doszedł ich ogrom eksplozji, niedającej się z niczym porównać. Wtedy nie wiedzieli, co się dzieje. Myśleli, że wali się góra i zaraz zostaną żywcem pogrzebani. Dopiero później ekspertyzy wykazały, że wybuchła cysterna z paliwem.

Strażacy ci zostali uratowani kilka godzin później, przez inny odział, który dostał się do nich wentylacyjnym szybem. Z piętnastki uwięzionych aż czternastu było w stanie ciężkich poparzeń. Jeden – dowódca – zmarł później w szpitalu.

 

— a ja się zastanawiam czy dym układa się w takich sytuacjach

napisem na blokach

głoszącym:

"Już po wszystkim. Już jesteśmy wszędzie"

i czy mięsne czaszki

wytopione we własnym tłuszczu oczy

wystające spod kapturów kikuty wypalonych włosów

przekazują sobie znak pokoju —

 

Wydarzenie to pokazuje, że w odpowiednio sprokurowanych okolicznościach ludzie i robaki giną równie łatwo. Wystarczy moment, chwila, pół sekundy.

Niektórym udało się zbiec do przeciwpożarowych schronów, w których mogli przeżyć do dwóch godzin. Nieliczni trafili do najstarszych schronów, mających już z okładam trzydzieści lat. Tutaj z kolei czas pozwalający na przeżycie wynosił powyżej godzin czterech.

Lepiej, prawda?

Tylko że ogień płonął prawie dwa i pół dnia.

 

— gdzieś i kiedyś

dwie mizerne niedoskonałości

miesiące separowały szufladami marzeń

nie wiedząc że każdy mózg ma dokładnie rozmiar wybranego boga

ani tego że nie zdołają poznać swego wzrostu

jeśli nikt ich nie zmusi do powstania —

 

W wyniku tego zdarzenia Tunel du Mount Blanc przepoczwarzył się w ogromny komin. Z jednej strony zasysał zimne powietrze, z drugiej wyrzucał gorące. W tragedii śmierć poniosło dwadzieścia siedem osób uwięzionych w pojazdach oraz dziesięć próbujących uciec pieszo, choć wikipedyjne źródła mówią o trzydziestu dziewięciu ofiarach.

Przeżyła zaledwie garstka.

 

— teraz

przez szczeliny przymrużonych oczu

w których zasnął ogień

widzę śnieg pokruszony

jakby z wnętrza chleba

 

dziś

na targu wypalanych naczyń

wyprzedaję

wszystkie małe kłamstwa

i wielkie słabości

piętruję w stosy uśmiechy

oddając je jutrzejszemu przedawnieniu

nikogo już nie obchodzi podpalony Rzym

 

jutro

jawi mi się ikarową parabolą lotu

pijaną arytmetyką wiary

naiwnością

w osiodłanie Słońca

a

ponieważ przegrywam

zostawię po sobie wielkie litery

wszystkich zmarłych zdań

których nie zdążyłem

skończyć kropką

 

wkrótce

trzeba będzie ruszać na południe

szukać gór wysokich

umrzeć za coś

póki jest jeszcze za co

 

widziałem koniec

na końcu się krzyczy —

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 13

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Dopiero oczy otwieram. Wrócę nawet nie czytam dalej, bo zbyt na tak : "I zapali się świat".
  • Canulas 3 miesiące temu
    Spokojnie.
    Przyjdź.
    Obadaj.
    Daj cynę.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Samochód z pierwszego baletu był marki Volvo. Pamiętacie. Przetransportował mi się podswiadomie do naszego opka, gdyż akurat bylam świezo po ponownej lekturze (ups)

    Wlasciwy komentarz pojawi się pozniej. Wstep... No pozniej ;)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Forma bardzo eksperymentalna. Jak się wszyscy podbijają - trudno.
    Co must be zrobione, must be zrobione będzie.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Canulas no widzę, widzę. Gites. Cuś innego.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Czy git, to się okaże.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Canulas zem czytala juz i Ci mowie nie we ciemno ;)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ritha, noo, wybiórczo siądzie. Zwłaszcza juzerą już z Canulardem obytym.
    Jednak jestem nastawiony na zarzut cieżkostrawności.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Canulas, jest to możliwe.
  • marok 3 miesiące temu
    Mocne, znaczy wstęp. Zabawie tu dłużej ale w południe, ale wiec, że jest git
  • Canulas 3 miesiące temu
    Heh, wstęp to wstęp. Oczekuję we napięciu będąc.
  • marok 3 miesiące temu
    Can, ale nie za mocno. Mój komentarz może być elektryzujący
  • Canulas 3 miesiące temu
    marok już "więc" mnie poblokował ;)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Bez ę
  • marok 3 miesiące temu
    Taa, trochę ciężko mi się przez to przebić. Nie wiem dlaczego. Czy to chodzi o brak rozeznania czy może już tak mam. No nie będę oceniał ,bo nie strawiłem. Wybacz, że teraz piszę, ale net mi się zjebał
  • Canulas 3 miesiące temu
    marok - ciężko, bo to ex-peryment. Dziena za próby, futrzaku ciepłolub(n)y
  • inkarnacja 3 miesiące temu
    Lubię, kiedy jakiś tekst nacechowany jest konkretną, fachową wiedzą autora, przez co wygląda on naprawdę profesjonalnie i czytelnik może mieć graniczące z pewnością wrażenie (pewna zachowawczość w tym zdaniu wynika z faktu, że jej brak byłoby manifestem naiwności z mojej strony), że oto ma okazję nauczyć się czegoś nowego i ciekawego, i że, generalnie, ma do czynienia z twórcą, który naprawdę wie, co tworzy. Już to samo w sobie – o ile nie jest nacechowane pyszałkowatością, a tutaj na szczęście nie jest – zdecydowanie podnosi jakość tekstu i przyjemność z czytania.

    Fakt faktem, czasami przekombinujesz, czasami z założenia błyskotliwe teksty okazują się raczej nieudaną próbą szpanowania trochę jakby na siłę, bez większego ładu i sensu – przykładów nie podaję, bo nie pamiętam – i czasem gdzieś to wszystko zgrzytnie po prostu, ale nie ma takich skuch wiele, a poza tym pamiętać należy, że nie zgrzyta tylko ten mechanizm, który nie pracuje. :) Mówiąc krótko, od strony literackiej jest bardziej niż dobrze.

    Fakt, uwór nie jest reprezentantem literatury z rodzaju tych, które mogłyby mieć (i miewają) fundamentalny wpływ na mój powiedzmy-że-jeszcze-młody umysł, a przy tym nie jest wolny od pewnych, w gruncie rzeczy niezbyt istotnych jednak wad, ale to wciąż naprawdę wciągająca, przyjemna i zasadniczo satysfakcjonująca lektura; jedna z tych, po których człowiek, zamiast mocniej przytulić podłogę, wypina się dupą do zegara i traci resztki nocy na kontemplację zapoznanej historii. A to zawsze cieszy (przynajmniej póki nie trzeba wstawać).
  • Canulas 3 miesiące temu
    Helloł.
    Dziękuję za budujący, rozbudowany koment.
    Fakt, mam czasem tendencję do upychania zbyt wielu czekoladek, do zbyt małej torby. Efekt może jawiś się jako tandetny, atencyjny chwyt lub przesłodzona ckliwość, jednak u podłoża tych błędów bardziej leży grzech nieumiarkowania.
    Tutaj jest naprawdę eksperymentalny dla mnie zapis, więc tam bardziej przyjmę na klatę wszelkie wątpliwości.
    Znaczy, widziałem już podobną formę, jednak jeszcze jej nie praktykowałem.
    Jeszcze raz dziękuję. Cieszę się, że gdzieś w tym udało Ci się znaleźć coś dla siebie.
    Pozdrox
  • Ritha 3 miesiące temu
    „Być może to było w tle” – pogrywanie sobie z czytelnikiem od pierwszych słów :D Lubię. Piosenka ładna. Smutna.
    Wstęp mnie rozwalił, zwłaszcza czytając na pół śpiąco i tytuł widząc dopiero niżej, i że dopiero niżej start, a to przecież już Noir, ten wstęp. O wstępie innym czasem, innym kanałem. Albo i wcale. Jest to po prostu uchyleniem zapieczonych drzwi. Takich, których się nie szarpie za klamkę.
    „Szachowe pionki mają zakodowane tylko ruch do przodu” – cudo

    Przekapitalny cytat Emily Dickinson, przekapitalnie skonfrontowany z cytatem z samego siebie. Zabieg 10/10.
    „Kiedy więc przegryziono się przez Galicyjskie Alpy, nie było jeszcze nawet we mnie świata” – to

    „Jedenaście tysięcy sześćset metrów syntetycznie rozpraszanej ciemności. Sześć do dziesięciu minut, by z francuskiego Chamonix dostać się do włoskiego Courmayeur.
    Albo, by się nie dostać” – i to (!)

    „Pięćdziesięciokilometrowy skrót do Turynu. A z bajek, jak dobrze wiemy, skróty często oznaczają kreskówkową śmierć
    I tak będzie” – i to

    Kurwax. Kopiowanie 90 % nie ma sensu. Ale jak mam inaczej pokazać zacne fragmenty. No jaaaaak? Jestem bezradna w tym momencie. Trafiłeś z tym Noirem na adhd. Cóż począć, taki pech.

    Film mi się przypomniał, ze Stalone, o tunelu.

    Nie podobają mi się fragmenty z instalacją elektryczną w tunelu. Za dużo mi się w głowie łączy. Połączenie się robią takie bzzzyt :(

    „— drży mokre poszycie o kieszniach blizn
    zgasłe oczu okna
    nie zobaczą
    jak wśród stalaktytów murszejących żeber
    wystyga kominek
    z wypalonym sercem —” – piękne, łapiące za serce (ps. kieszeniach*)

    Czytam dalej i mam katastroficzne obrazy przed oczami, lubię takie filmy, lubię takie historie.

    „przecież nikt nie może symulować konwulsji w nieskończoność” – wyciągnę to, choć w tych poetyckich fragmentach jest tego więcej

    „Nieliczni trafili do najstarszych schronów, mających już z okładam trzydzieści lat. Tutaj z kolei czas pozwalający na przeżycie wynosił powyżej godzin czterech.
    Lepiej, prawda?
    Tylko że ogień płonął prawie dwa i pół dnia” – z naciskiem na „Lepiej, prawda?”

    „ani tego że nie zdołają poznać swego wzrostu
    jeśli nikt ich nie zmusi do powstania —” – tu jest nuta czegoś pozytywnego, niewielka i słabo widoczna, ale wyczuwalna

    „przez szczeliny przymrużonych oczu
    w których zasnął ogień
    widzę śnieg pokruszony
    jakby z wnętrza chleba” — to całe muszę, z naciskiem na śnieg pokruszony

    Kurde, potem „dziś” jest jeszcze lepsze. „Jutro” trąca smutkiem, nie lubię tego w Noirach, tego uczucia przytłaczającego smutku, tego nie przekierowania go z wnętrza w jakimś kierunku, jakimkolwiek, unicestwienia czegoś, czegokolwiek, zamiast tkwienia w tym. A zarazem właśnie za te emocje je lubię, morze emocji, przemycanych, zapakowanych, owiniętych czarną wstążeczką. Trudne są takie utwory, do przekazania, do odebrania. I końcówka – bardzo łapiąca za serce.

    Forma widać, że inna, eksperymentalna, uporządkowany chaos, poezja i proza (czyli połączenie będące trzonem Noirów) tym razem widoczniej oddzielone, przez co całość może być właśnie bardziej zrozumiana przez czytelników (tak mi się wydaje), a zarazem fragmenty poetyckie są naprawdę za serducho łapiące. Ok, tyle na ten moment. Fajnie, że się udało napisać. Dobry Noir, choć być może trzeba Cię znać, czy coś. Duże, zasłużone gwiazdy.
  • Ritha 3 miesiące temu
    A! No i risercz. Brawa.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Forma bardzo eksperymentalna, gdzieś tam obserwowana. Riserch nie potrzebuje braw, bo to 5min roboty.
    Miało być o kopalni, ale w myśl Trylogia H. L. Hunley
    Topię się
    Spalam
    Grzebię
    I musi być tak.
    Błąd obadajmy na pniu.
    Dziękuję świątecznie za pozytywny odbiór.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ritha, a i gratuluję paru trafień. Może se zdajesz sprawę, może nie, ale gratuluję.
    Pozdroxon
  • Ritha 3 miesiące temu
    Can, widze wiecej niz wyglada, ze widze. Czesto.
    Risercz moze i 5 min, ale wyglada z boku na ohoho, porzadny.
    Pozdroxon zwrotny
  • Canulas 3 miesiące temu
    Taaa, udawanie mądrali przychodzi mi łatwo, ale baran w środku pozostaje ;)
  • Ritha 3 miesiące temu
    Canulas hahahaha, przestan :)
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Tez konkret. Wczoraj palił się kilkuset metrowy korytarz pod ziemią, pospolite cierpienie górników?
    Na nieliterackim bólu życie jest oparte, a Ty o tym dobrze wiesz, transformując piętno naszej egzystencji w literaturę fikcji lub, jak tutaj, w na pół dokumentalny, na pół liryczny, osobisty Noir - literacki autokomentarz.
    Bardzo mi to podeszło.
    W dodatku - Emily, moja ulubiona na wstępie.
    Pustka i Pogłos sprawiły, że znalazłam w Tobie również utalentowanego Poetę.
    Widzę wielgaśne, merytoryczne opinie powyżej, więc tylko powiem, że eksperyment - tygiel rodzajowy mi się bardzo widzi.
  • Canulas 3 miesiące temu
    I tu, miss Wrotycz, powtórzę: miało być o kopalni ale jeszcze nie czas.
    Ja się staram mutować. Pustka i Pogłos, to odprysk jednego z tekstów Noir. Ten z kolei, odbicie po H.N.Hunley. No i tak leci. Raz tak, raz tak. Tu dwa błędy, tam dziewięćset.
    Hej przygodo.
    Dziekns.
  • Canulas 3 miesiące temu
    A i jeszcze - jeśli idzie o E.D., to przeuwielbiam jej poszczególne frazy: Choćby " Podoba mi się w agonii".
    Miazga.
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Canulasowa liryka pełna treści:

    jutro
    jawi mi się ikarową parabolą lotu
    w dupę pijaną arytmetyką wiary {ową dupę jednak potraktowałabym synonimem]
    naiwnością
    w osiodłanie Słońca

    a

    ponieważ przegrywam
    zostawię po sobie wielkie litery
    wszystkich zmarłych zdań
    których nie zdążyłem
    skończyć kropką

    wkrótce
    trzeba będzie ruszać na południe
    szukać gór wysokich
    umrzeć za coś

    póki jest jeszcze za co

    ***
    Bardzo, bardzo dla twardego romantyka przekaz. I wymowa drugiej puenty w krzyku.
    Tryptyk śmierci światów w ogniu. Płonące wnętrze pierwszej łodzi podwodnej (ależ paradoks), ogień w skale i ten przyszły pod ziemią w metanowej burzy.
    Na końcu dobry, już bezbolesny ogień w krematoryjnym ogniu przed spopieleniem dla chętnych tej formy czasu po ostatnim krzyku.
    Między pierwszym ostatnim krzykiem prawie ciągły protest wobec zastanego, co?
    Ale wszystko co zaistniało na naszej Ziemi ( i na innych światach) powstało ze stygnących wnętrz gwiazd.

    ***

    A ten jej lubię bardzo, oprócz wspomnianego przez Ciebie.

    520

    O Świcie wzięłam Psa — i poszłam
    Zobaczyć się z Oceanem —
    Syreny z wodnych Suteren
    Wyszły mi na spotkanie —

    Fregaty — z Pierwszego Piętra
    Wyciągały Konopne Dłonie —
    Biorąc mnie za Mysz — wyrzuconą
    Na Piach przez Fale słone —

    Nie tknął mnie Nikt — dopiero Przypływ
    Podpełzł do czubka Trzewika —
    Rąbka Fartucha — Paska —
    Płóciennego Stanika —

    Groził, że mnie pochłonie całą —
    Jak Rosa, co przemoczyła
    Rękaw łodyżki Mlecza —
    Wtedy — ja też ruszyłam —

    A on — on za mną pełzł — o krok —
    Poczułam Uchwyt Srebrny
    Na Kostce — i znów Obuwie
    Zalały mi płynne Perły —

    Dopiero przed Statecznym Miastem —
    Chłodno je widać oceniał —
    Skłonił się — ze spojrzeniem Władczym —
    I cofnął się Ocean —

    tłum. Stanisław Barańczak
  • Canulas 3 miesiące temu
    Wrotycz- po pierwsze to już wiem, że Tobie nie można dawać źdbła podpowiedzi. Zwłaszcza w tekstach, o których jawność nie do końca się zabiega ;)
    Co do wlejonego wiersza super.
    Też mam jej wiersze w tłum. Barańczaka właśnie, ale że wybiórczo czytam, to jeszcze nie natrafiłem. Ale świetny.
    Dziękuję Ci pięknie.
  • rubio 3 miesiące temu
    ...to wierszowanie, przeplatanie. Pobieznie zerknalem, pozniej przeczytam, na kompie bedac. Ale mam silne wrazenie, ze beda z mojej strony niemale ochy i achy
  • Canulas 3 miesiące temu
    To ja tylko się przyznam wcześniej, że Twoje teksty mogły być jakąś tam inspiracją. Nie same przemyślenia, ale wira, że frywolność w zapisie nie musi uszczerbiać treści.
    Oczywiście nie pozwoliłem sobie na "aż takie" szaleństwa no, ale, no...
  • rubio 3 miesiące temu
    Canulas, i jeszcze ta najlepsza, obok Sylvii Plath, poetka, na samym początku.

    Nie będzie wielosłownych ochów i achów. Będzie raczej zaparty dech.

    Ty jesteś, kurwa, poetą. Nie w rozumieniu rzemioseł, magazynów połetyckich, śmiesznych szaliczków, wieczorków, i picia winka podczas czytania, z namaszczeniem, jakiegoś lirycznego pierdu-pierdu, tylko jesteś poetą w takim rozumieniu, że - naprawdę. Kurwa, gdzieś tam w szpiku, gdzieś tam w płynie mózgowo-rdzeniowym.

    Nie wiem, co tu jeszcze napisać. Nie wiem, po co.
    Wypada podziękować, że inspiracja, więc - dziękuję. Teraz chyba ja się zainspiruję Tobą, bo w mojej głowie posucha.
    pzdr
  • Canulas 3 miesiące temu
    rubio - spąsowiałem troszku, bo, wiesz - albo i nie - niektóre Twe kawałki utrwaliły mi się we łbie i już się pewnie nie dadzą wykurzyć. I nie chodzi, że ach za ach czy och za och. Ja się nie poruszam: nie umiem i nie chcę, drogą jakiegoś utartego czy "właściwego" szlaku artystycznego.
    Nie muszę mieć lapki wina, czystego stolika czy komfortu.
    Z drugiej strony też nie jest tak, że czym gorsze warunki tym lepiej. Ja chyba po prostu jakby jestem obok tego wszystkiego ze sobą włącznie.
    Jak idzie przypływ, pierdolę wszystko i oddaję się aktowi.
    Dzięki jeszce raz.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Hop hop.
    To w tle całkiem całkiem klimatyczne:)
    Sam motyw tragedii w tym konkretnym tunelu, nie wiem czy przypadkiem nie oglądałam na Discovery... Ogólnie przesrane;) zapamiętałam tylko tyle ,ze najlepiej uciekać z auta i szukać drzwi które są rozlokowane co ok pół kilometra."Śmierdzę tak, jak piszę" — ja - cudne i coś w tym naprawdę jest :)))
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Oj oj bardzo podobają mi się te wstawki

    drży mokre poszycie o kieszeniach blizn

    zgasłe oczu okna

    nie zobaczą

    jak wśród stalaktytów murszejących żeber

    wystyga kominek

    z wypalonym sercem
  • Canulas 3 miesiące temu
    kalaallisut - nadmienię, że ostatni wers dołożyłem na końcu. Nie wiem czy jest zasadny ;)
    W sensie, zabiera interpretacyjną przestrzeń.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    "a czochrane zębem wiatru wierzby układają szpaler" :))...nie może symulować konwulsji w nieskończoność
    wszystko się pierdoli
    w tym dystyngowanym świecie usłużności" - :))))dwie mizerne niedoskonałości
    miesiące separowały szufladami marzeń
    nie wiedząc że każdy mózg ma dokładnie rozmiar wybranego boga"
    I dalej
    ...przez szczeliny przymrużonych oczu

    w których zasnął ogień

    widzę śnieg pokruszony

    jakby z wnętrza chleba.
    I do samego końca

    ... I łapie oddech
  • Canulas 3 miesiące temu
    Nooo, łuskasz wiśnie, zostawiając obrys stwqrdniałego ciasta.
    To wszystko nie jest nierozerwalne.
    Przedzej dwutorowe.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Narazie żyje sobie te kawałki wierszowe....super extra ci wyszły i to na tle tego tunelu czy jakby w tunelu..
    Jest dobrze nie jest przekombinowane... Jest ze smakiem. Poczekaj jeszcze pomacam to swoimi mackami.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Żuję*
  • Canulas 3 miesiące temu
    kalaallisut, miałem problem, bo musiałem je miejscami amputowac, ale się przydadzą.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Canulas amputacji też muszę się nauczyć ale to tak na marginesie;) Ty to umiesz dlatego gdzieś tam jest utrzymana estetyka itd.


    A teraz wiesz że nawet ten link te Salem...palenie czarownic na stosie...
  • Canulas 3 miesiące temu
    kalaallisut, no tak. Brawo. Pierwsza zauważyłaś.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    I tak to wygląda, że do końca nie wiesz, czy osiada mgła, czy trawy się palą. - tutaj też ogień okrąg który coraz bardziej poszerza pole rażenia, zaciska pętle, ucieczka przed nieuniknionym ...kurcze jak dla mnie ogień alegoria dla ludzkiego cierpienia które i tak dopada człowieka i spala, i przedstawiasz różne obrazy ognia żywioł...Salem , wypalanie traw czy..? mgła czy dym? Nie wiesz uciekasz...
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Trzymasz się granicy ? Co? Od rzeczy i spraw osób które mogą przynieść ogień cierpienia...
  • Canulas 3 miesiące temu
    kalaallisut, mówiąc językiem tekstu, miejscami ciepło. Ale bravo za - Salem
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Śmierdzę tak, jak piszę" — ja - hmmm płoniesz? Śmierdzisz cierpieniem? A może niesłusznie osądzony? Tak sobie wiesz....
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Śmierdzę tak, jak piszę" — ja - hmmm płoniesz? Śmierdzisz cierpieniem? A może niesłusznie osądzony? Tak sobie wiesz....
  • Canulas 3 miesiące temu
    Taaa, no cóż....
  • Canulas 3 miesiące temu
    Interpretacyjnie jesteś dziś, no, powiedzmy w formie ;)
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    I jeszcze ten tytuł....wszystkich to nas czeka...słońce nas znaczenie palić a my będziemy jak na patelni podskakiwać.... jeszcze myślę nad tym motywem z iPodami i latarkami...sztuczne światło....a nasza elektryczność...i tak zjara prawdziwe i nie będzie już żadnej iluzji żadnej elektryczności ...żadnego sztucznego światła....
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Deziluzja wszystko wypali...
  • Canulas 3 miesiące temu
    Dezuluzja to co innego troszkę.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Chociaż chwilowo widziałam tutaj brak słońca,. Nie wiem z jakiego powodu, obstawiam dym, może bomba?, i zapali się świat iPodami latarkami- to tak na marginesie jeszcze z dziwnych wizji.
  • Canulas 3 miesiące temu
    kalaallisut, a wyobraź sobie dwie wielkie latarki, sunące równolegle
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Deziluzja w zanczeniu pozbawienia kogoś iluzji, ... nadziei
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Canulas aaaaa
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    dwie mizerne niedoskonałości
    miesiące separowały szufladami marzeń...
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Gdzieś tam krąże muszę uciekać. Narazie to tylko soczewka wpadła mi do oka. Ognisko soczewki.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ile osób, tyle konceptów
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Miłego dzionka. Ładna kompozycja. Niestety nie jestem na czasie bo nie mam tv i komputera :D ale to żadne wytułamczenie.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    To o czym to jest m.in. zaraz poczytam sobie wiadomości.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/zabici-i-ranni-po-wybuchu-w-czeskiej-kopalni-w-karwinie,894170.html
  • Canulas 3 miesiące temu
    kalaallisut, wiem, już miss Wrotycz nadała wstępnego komunikata
  • e make i ka pololi 3 miesiące temu
    Piekny dar. Zanurze sie w nim wieczorem,
  • Canulas 3 miesiące temu
    Taaa, miło. Muzyczna inspiracją nie będzie nowością ;)
  • nimfetka 3 miesiące temu
    "34 lata później, dokładnie 24 marca 1999roku" - Spacyjka panu uciekła. (Nawet nie wiesz jaką odczuwam satysfakcję, mając możliwość poprawienia Cię w czymkolwiek).

    Będzie wstyd, bo ja aż tak rozlegle się nie rozpiszę.
    "Brudny Noir" bawi i uczy. Nieważne, że risercz robi robotę. To w jaki sposób jednoczysz go w tak niesomiwte tworzywo.
    Dotragiczniasz prozą wystarczająco tragiczną masakrę. Sprawiasz, że jestem w stanie poczuć pokurwioną temperaturę tego rozżażonego kotła.

    "— a ja się zastanawiam czy dym układa się w takich sytuacjach
    napisem na blokach
    głoszącym:
    "Już po wszystkim. Już jesteśmy wszędzie"
    i czy mięsne czaszki
    wytopione we własnym tłuszczu oczy
    wystające spod kapturów kikuty wypalonych włosów
    przekazują sobie znak pokoju —" - Moje ulubione. Ten przekazywany znak pokoju wytopionych oczu, kikutów wypalonych włosów, mięsnych czaszek. Czarujące.

    Nie wiem no, Canu, dzisiaj jestem taka marna jeżeli chodzi komentarze. (Trochę jak zwykle).
    Anyway, ode mnie pięć oczywiste.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Z tą spacj to fakt, choć nie tyle uciekła, co zapisałem tak w oczekiwaniu na reakcje, bo nie mam do końca pewności jak jest poprawnie. Teoretycznie zapisy dat też powinienem popełniać w myśł: 1923 r. ale kurde, ten odstęp mnie wręcz boli.
    Dzieki Nimf, że - pomimo że taki zapis pewnie nie jest do końća w Twym guście - umiałaś coś dla siebie wydłubać.
    Pozdroxon. Dbaj o zęby ;)
  • sensol 3 miesiące temu
    po przeczytaniu przypomniał mi sie Marlon Brando z Czasu Apokalipsy - kiedy opowiadał o rosnącym stosie uciętych rączek dzieci i kończył słowami: groza groza groza. tu jest podobny klimat. (dobra robota)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Jest tak.
    Zbierałem vh-sy. Miałem tysiace.
    Potem dvd - równeiż tysiące
    Internetowa kradzież to już, kilkanaście tyś filmów.
    I jakimś trafem nigdy tego filmu nie widziałem. Cholera, no. Nie widziałem.
    Dzięki, że - coś ma - Pozdrox.
  • e make i ka pololi 3 miesiące temu
    Coz, Can.
    Uderzasz w sam srodek serca.
    Wiesz, ten poczatkowy fragment o inspiracji - dla mnie to jest niebo, najwyzsze loty, ten pierwszy, wstepny akapit.


    "— pamiętacie jakiej marki był samochód z pierwszego baletu? —


    — drży mokre poszycie o kieszeniach blizn

    zgasłe oczu okna

    nie zobaczą

    jak wśród stalaktytów murszejących żeber

    wystyga kominek

    z wypalonym sercem —" - To jest ponad wszelką miarę piękne.



    "— tak sobie myślę że gdzieś tam

    za progiem

    tam gdzie leży porzucona pręga krętej szosy

    a czochrane zębem wiatru wierzby układają szpaler

    w miejscu w którym ospałe w srebrze światła

    obserwują

    że właśnie tam

    albo jeszcze i kawałek dalej

    może czekać moment

    deziluzji

    moment taki że...

    w rzeczywistości – nic

    albo wszystko naraz

    przecież nikt nie może symulować konwulsji w nieskończoność

    wszystko się pierdoli

    w tym dystyngowanym świecie usłużności

    nawet własne ślady stąpają po śladach —" - to jest niewiarygodne. Piekne.


    I historia pewna jako tlo, jako farba do namalowania nie samej historii, a czegos ponad. Gleboko i mrocznie.

    Ja lubie mokradła.



    "Wydarzenie to pokazuje, że w odpowiednio sprokurowanych okolicznościach ludzie i robaki giną równie łatwo. Wystarczy moment, chwila, pół sekundy." - miewam podobne refleksje.

    Cenie ten noir za pokazywanie czyms - czegos innego, wiekszego.
    Cenie Cie jako autora i wszystkie noiry zasluguja na najwyzsze nagrody. Albo przynajmniej dla mnie sa tym, czym powinno byc dobre pisanie, co powinno w sobie zawierac.


    "ponieważ przegrywam

    zostawię po sobie wielkie litery

    wszystkich zmarłych zdań

    których nie zdążyłem

    skończyć kropką" - nie do wiary. Cudowne.



    Niezwykly noir. Gorzki, ukazujacy pewna nieublagana bezlitosnosc, ze zgasłą nadzieją, ogromną samoswiadomoscia i niewesola swiadomoscia tego, co na okolo.
    Czuje.
    Podzielam.
    Rozumiem.

    I coz. Bliski, wspanialy tekst.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ty, jeśli idzie o noiry, (nie dziwne, w końcu po Twoich tekstach się zaczęło) jesteś takim stemplem, po którym może być "ufff" albo "dobra, chuj tam, trudno". Tym bardziej się cieszę, że tym razem widzę na pieczęci duże "ufff". Jak widzisz, zapis lekko - przynajmniej dla mnie - nietypowy. No, ale cóż - tak chciałem.
    Historia w tle, to historia w tle. Ma swoje miejsce i potrzebę, by być, przynajmniej według mojej pojebanej logiki.
    Dziękuję pięknie za motywującego wpisa.
  • 00.00 3 miesiące temu
    Nie obniżyłeś lotu, poszybowałeś wysoko. Inne niż poprzednie, lepsze od poprzedniego.
  • Canulas 3 miesiące temu
    No, inne, inne, miss 00:00 :)
    Dziwne to, bo im więcej mam obaw, tym "lepsiejszy" odbiór.
    Dziena
  • stefanklakson 3 miesiące temu
    Canulasie, piszesz bardzo sprawnie po polsku, co oczywiście wymaga treningu. Na różnych portalach literackich są różne przedsięwzięcia i akcje i ciężko się w tym wszystkim połapać. Jak będę miał więcej czasu, poczytam więcej tekstów. Czy ta seria zaczyna się od preludium?
  • Canulas 3 miesiące temu
    Noiry to moje próby prozy poetyckiej i różne eksperymenty. Wszystko z lepszym lub gorszym skutkiem.
    Jako tako nie są ukształtowane seryjnie, choć niektóre z niektórymi się przeplatają.
    Z tym tekstem jest w jakiś sposób połączony H. L. Hunley oraz inne Balety. Natomiast same połączenia mogą być nie do końca jasne.
    Pozdrox. Dzięki za odwiedziny.
  • Maurycy Lesniewski 3 miesiące temu
    Hej!
    Zajebiście to rozegrałeś. Początkowo czytając, wydało mi się, że to jeden z Twoich mniej udanych tekstów, ale z każdą kolejną odsłoną dawałem się wciągać coraz bardziej i głębiej w czary, które zarzuciłeś na tych, którzy będą czytać i na końcu...
    Tamte sześć strof , stanowiłyby świetny "samo-wystarczający" wiersz, ale jako całość to wszystko uzupełnia się bardzo obrazowo i dopiero po odczytaniu ostatnich słów obrazy jeszcze spływały do mojej świadomości, więc powiem tyko:
    Good job mr Canulas!
  • Canulas 3 miesiące temu
    Dziękuję Mauryc.
    Chyba nie czuję się na tyle silny w wierszach, by je zamieszczać samopas.
    Pozdrox

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania