(Brudne Noir) – O jaka piękna nicość. O jakie cudne nic

(Może być delikatnie kasztańskie, ale muszę jakoś się wstrzelić po przerwie. Bon appétit).

 

— Bardzo lubię spoglądać z okna na podmiejski autobus linii dziewięć.

Majestatyczny, czerwony, przegubowy.

Autobus linii dziewięć, któremu się rzucę pod koła. —

 

Stali wśród szumu trzcin, mocząc stopy w błocie i chłonąc swoje własne zezwierzęcenie. Upieprzeni po pachy, poobijani, lecz jednocześnie naelektryzowani oczekiwaniem na finał tego jakże niecodziennego aktu. Transgresja kwitła na twarzach. Adrenalina frontowego żołnierza na sekundy przed opuszczeniem okopu.

— Zrównoważeni — wyszeptał blondyn, odprowadzając kątem oka toczące się nieopodal auto. Samochód zwolnił, lecz raczej za sprawą dosyć ostrego zakrętu. Po chwili zniknął w mgielnej zawiesinie, którą bez widocznego zapału próbowały zwalczyć ostatnie promienie zachodzącego słońca. Czerwień po ciemni nieba płynęła falą.

— Opanowani — oddała piskliwym głosem jego ciemnowłosa koleżanka. Chwilę po tym kredowe zwisy chmur pękły, ulewając z trzewi potop szarej wody. On ruszył ku niej. Ona ruszyła ku niemu.

Utonęli, choć jeszcze nie osiadł deszcz.

 

— Jestem tobą ukąszony — oznajmił jakiś czas później, gdy wsparty o przechył potarganego przez wichurę drzewa na powrót zapinał spodnie. Wszędzie wokół kalekie zmory poutrącanych olch próbowały wyrwać dla siebie trochę miejsca, rozpychając się kikutami gałęzi. Deszcz zelżał. Świat ucichł. Pierzasta plama wysoko nad ich głowami poszukiwała drogi ku ciepłu i bezpieczeństwu. Oni nie mieli ciepła i bezpieczeństwa. Nie mieli celu. Efekt dewiacji kompasu. Na końcu cisza.

Pośrodku jeziora grająca na wiolonczeli śmierć obiecywała, że poprowadzi ich precyzyjnie donikąd. Porcelanowa twarz, krwistoczerwone usta. Bransoleta z naskórków oraz łusek oczu.

Dziewczyna nie zareagowała. Zapewne w myśl tego, że kamień z profilu jest zawsze taki sam. Zbliżył się więc, zaciskając palce na jej chudej ręce i doskonale wyczuwając kość. Ścisnął. Szarpnął. Z lekkością odwrócił przodem.

— Uduszę cię sznurem — wycedził wolno przez swe wilcze zęby. — Uduszę, a potem przybiję do drzwi twoją samotność. Czy tego chcesz?

Uśmiechnęła się, za nic mając jego nieudolnie sfingowaną złość. Trudno kogoś przestraszyć w czasach, gdzie w 4K można już nagrywać umieranie.

Na chwilę zapletli palce, na chwilę zbliżyli usta. Potem mu powiedziała, co ma zrobić.

Rozkaz od zagubionej wydany niepotrzebnemu.

 

Wrócił, kiedy świtało, wybudzając ją z nerwowego snu. Ułożona w kłębek, przykryta jedynie bluzą, spytała, czy się udało. Pytanie było poniekąd retoryczne, jednak ostatni zryw nocy nie pozwolił jej dostrzec płatów zakrzepłej krwi, w której skąpane miał ręce. Pomógł dziewczynie wstać. Następnie poświecił smartfonową latarką.

Spodnie, koszulka, twarz.

Zrobiła kilka zesztywniałych kroków, próbując energicznymi wymachami rąk nałapać ciepła. Z nosa kapało. Zęby szczękały z zimna.

— Wszyscy?

Skinął głową, odkładając torbę z narzędziami. Następnie usiadł na podgniłym pniu, wycierając dłonie w mokrą trawę. Widząc jej pytające spojrzenie, doprecyzował:

— Już cię nigdy nie skrzywdzą, Annabelle. Żadne z nich.

Dziewczyna nie miała na imię Annabelle, ale było to w zasadzie bez znaczenia. Odparła tylko, że "wreszcie", na co chłopak ledwie zauważalnie skinął głową. Później usnęli, by po obudzeniu, już w promieniach sierpniowego słońca, ostatni raz poszukać w sobie ciepła.

Potem zaś nastał koniec.

Nie rozmawiali, idąc za ręce na dno.

 

— Oświetleni rubinową poświatą abażuru lamp

szyjemy zabawki

kalecząc swe palce

w plastykowych formach z ługu żołnierzyki

nie chcą iść na wojnę. —

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 17

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • TseCylia 3 miesiące temu
    Nie czytałam poprzednich części, więc teraz w oderwaniu - wciąga, fajny styl. Jest napięcie, są niedopowiedzenia, które lubię. Pozostaje mi przeczytać części poprzedzające. ;->

    Potknęłam się na: "ku ciepłu i bezpieczeństwu". Naturalniej brzmiałoby "do ciepła..." - wg mnie, oczywiście.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Hej.
    Ten cykl nie jest w żaden sposób ukształtowany numerycznie. Każdy to zamknięty, osobny twór. Mają jednak jakieś cechy zbiorcze i dlatego oszyldowałem pod wspólnym.
    Serdecznie zapraszam do tanga ;)

    (wątpliwość obadam dopiero wieczorem, z kompa)
  • Karawan 3 miesiące temu
    Wielokrotnie pisałem, że na poezji się nie znam. Szczerze dodam, że wręcz nie lubię tych wygiętych w konwulsjach konstrukcji, które w zamyśle twórcy miały tworzyć cudowną koronkę, a w moje ocenie są bezsensownym kłębem bełkotu. Gdyby jednak te twory były napisane jak to co powyżej... Głęboki pokłon Canulasie! To jest w mojej ocenie tekst poetycki, kompletny, piękny, refleksyjny. Dziękuję Ci więc z pokłonem. ;)
    aaa... skleroza nie boli - pięć chyba nikt wątpliwości nie ma.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Kurde.
    Dzięki piękne.
    Treść jest raczej wymówką dla przypomnienia sobie kreacji obrazów. Jak się wypadnie na chwilę z siodełka, trudno wskoczyć
    Cieszę się, że nie było "żenuy".
    Pozdrawiański
  • Szudracz 3 miesiące temu
    Pobudza bardziej od kawy zaspany umysł. :)
    Pięknie. :)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Haaaa, miss Szu. Niby ni ma, ale jest. Dobrze. Raduje mnie to :)
  • Szudracz 3 miesiące temu
    Can Pochowaliście mnie żywcem, to tak wyszło. :)'
  • Canulas 3 miesiące temu
    Szudracz, to wróć.
  • marok 3 miesiące temu
    Zostawiam ślad, że byłem. Tekst mi nie podszedł, więc nie oceniam. Nie chcę psuć średniej.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ej no, spokojnie, śmiało możesz wstawić co uważasz. Sam wisz, że gwiazdki, to ten, tego
  • Canulas 3 miesiące temu
    A w ogóle, Marok, to samo przeczytanie też je very git.
  • marok 3 miesiące temu
    Canulas, jednak zostawię bez oceny. Moje zdanie nie jest tak ważne jak innych bardziej doświadczonych :)
  • Canulas 3 miesiące temu
    marok, bez sensu gadka. Że ja nie, bo gorszy itd. Nie wymagam oceny. Napisałeś dwa słowa i git. Nie siadło Ci git. Tylko jak czujesz, że trzeba przypierdolić 2+, to się nie krępuj.
  • marok 3 miesiące temu
    Can, jakoś dziwie się że tylko mi ten tekst się nie podszedł.
  • Canulas 3 miesiące temu
    marok, oj tam. Grunt, że szczerze. Szanuję. Terribel też średnio. Nie pekaj.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Wróce tutaj :)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Haaaa, nie wątpię ;)
  • Justyska 3 miesiące temu
    Łeb mi dziś pęka, wrócę wieczorem jak trochę minie.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Spokojnie. Wróć jak będzie ok. Nie zginie ;)
  • Okropny 3 miesiące temu
    Faktycznie, jak w tytule. Nicość. Byłem, zostawiam ślad, pozdrœ
  • Canulas 3 miesiące temu
    "egzakly", młodzieńcze. Dzięki za ślad.
  • betti 3 miesiące temu
    Lubisz ocierać się wyrachowanie. Zaplanowali, wykonali. Przed śmiercią bliskość, jakby porozumienie ciał jeszcze mocniej łączyło ich dusze. Bardzo mroczne, chyba zacznę się Ciebie bać...
  • Canulas 3 miesiące temu
    Masz rację - lubię. Tutaj jednak to jedynie szkic treści. Bardziej mi zależało na odnowieniu pewnego charakterystycznego stanu psychicznego.
    Bac się nie ma co. Jak puszysty i dobrocią oblany bardziej niż niemowli króliczek.
    Dzięki piękne za odwiedziny.
  • betti 3 miesiące temu
    Bezlitosny wykonawca i czuły kochanek?
  • Canulas 3 miesiące temu
    Na to mogłoby odpowiedzieć rozwinięcie i w pewnym momencie zasymtanawialem się czy tego jakoś nieskonkretyzować czy rozwinąć.
    Postawiłem jednak na próby oddania treści obrazami, choć sama treść może być przez to potraktowana jako swego rodzaju wymówka dla tych obrazów.
    Ale w skrócie - tak.
    Choć w tym wykonawstwie bardziej bym widział oddanie i współdzielenie krzywdy.
    No ale racja.
    Co ma być zrobione, musi być zrobione.
  • betti 3 miesiące temu
    Oddałeś wiernie oddanie i współdzielenie krzywdy, czyli jest wszystko. Ładnie to zrobiłeś, wydaje mi się, że dzięki tym obrazom, bardziej wchodzi...
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ale jednak wszystko zachowawczo. W ostatnim noir pod tym kątem chyba przedobrzyłem i teraz wszystko dużo bardziej ostrożnie.
    Cóż. Mówisz, że git, więc git.
    Dziękuje pięknie za wizytę i gawędę.
  • e make i ka pololi 3 miesiące temu
    Aaaa.
    Jest wreszcie!
    Pod wieczor bede czytac. Ale sie ciesze. I to noir.
  • Canulas 3 miesiące temu
    No tak, ale treningów ka, więc bez napinki. Byl nawet zamysł na "balet", ale nie udzwignąłem. Nie wiem czy przyszłość nie przyniesie serii w tym klimacie.
    Póki co buduję dom na piachu.
    Pozdroxix
  • Canulas 3 miesiące temu
    treningówka
  • Elorence 3 miesiące temu
    Ooo, zaraz tu będę. Tylko przygotuję herbatkę i śniadanko, i jestem :)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Super. Czekam.
  • Elorence 3 miesiące temu
    No to zaczynamy :)

    Początek i koniec są jak klamry, trzymając tekst w ryzach. Trochę szkoda, że środek, czyli część najważniejsza, jest tak krótka. Ogarnęłam w komentarzach, że to treningówka, że przygotowujesz się na coś większego, ale i tak uważam, że mogło być ciut dłuższe.

    A przechodząc dalej, chcę poinformować, że moja interpretacja może się różnić o Twojej :) Ostatnio odczuwam pewne problemy z czytaniem, a to może zwyczajnie burza hormonów, które nie pozwalają mi myśleć "po mojemu".

    "— Opanowani — oddała piskliwym głosem jego ciemnowłosa koleżanka. Chwilę po tym kredowe zwisy chmur pękły, ulewając z trzewi potop szarej wody." - w mojej głowie wyświetlił się piękny, romantyczny obraz. Piękne słowa, Can.

    "Jestem tobą ukąszony" - jak dla mnie, pokazuje toksyczność relacji między kochankami.

    "— Uduszę cię sznurem — wycedził wolno przez swe wilcze zęby. — Uduszę, a potem przybiję do drzwi twoją samotność. Czy tego chcesz?" - mocne, ale z nutką jakiejś popieprzonej czułości.

    "Potem zaś nastał koniec.
    Nie rozmawiali, idąc za ręce na dno." - i tu nie wiem za bardzo jak to zinterpretować. Z jednej strony, wydaje mi się, że się zabili, ale z drugiej, chcę to traktować jak metaforę, ale nijak mi to pasuje.

    Oczywiście, zacznę teraz szukać drugiego dna w tym wszystkim. Toksyczna miłość, na niepewnych fundamentach, dająca upust na łonie natury. Walka ze światem, wojna z systemem, plan mordu. Nerwowy sen, lodowaty deszcz, wymierzenie sprawiedliwości, krew na rękach. Chwilowy spokój i upadek na dno.

    Hmm, stworzyłeś bardzo żywe obrazy. Prawdziwe kolory, dobrze dobrana pogoda. Ale... miałeś lepsze teksty, tego typu. W skali 0-10, waham się między 7 a 7,5. Tekst naprawdę świetny, ale ustawiłeś sobie poprzeczkę bardzo wysoko, i nie będę udawać, że jej nie ma :)

    Nie wiem Can, czy w ogóle ten komentarz nadaje się do przeczytania, ale próbowałam uformować swoje myśli. Jednak nie do końca wiem, z jakim skutkiem :)
    Pozdrawiam!
  • Canulas 3 miesiące temu
    Elorence - "Potem zaś nastał koniec.
    Nie rozmawiali, idąc za ręce na dno." - i tu nie wiem za bardzo jak to zinterpretować. Z jednej strony, wydaje mi się, że się zabili, ale z drugiej, chcę to traktować jak metaforę, ale nijak mi to pasuje." - właśnie. Świetnie dostrzeżone.
    Zgadzam się w pełni, co do oceny, długości tekstu i do wszystkiego.
    Bardzo celnie dziś strzelasz. Kapitalna analiza ;)
  • e make i ka pololi 3 miesiące temu
    Do wieczora nie wytrzymam, skoncentruję się teraz.

    ''Czerwień po ciemni nieba płynęła falą.'' - w kwestii szyku, to ja bym: Czerwień płynęła falą po ciemni nieba / Po ciemni nieba płynęła falą czerwień, no ale znowu - to kwestia gustu i mojej zbytniej skrupulatności nad Twoimi Noir'ami.

    ''Wszędzie wokół kalekie zmory poutrącanych olch'' - Jak pięknie ujęte.
    ''Efekt dewiacji kompasu.'' - To też


    ''Trudno kogoś przestraszyć w czasach, gdzie w 4K można już nagrywać umieranie.'' - Bardzo pigułkowa (?), e, w sensie - minimalistyczna, ale wiele niosąca i mówiąca myśl. Bardzo mi się podoba. Ironiczno gorzka, ale pyszna.


    ''w plastykowych formach z ługu żołnierzyki

    nie chcą iść na wojnę.'' - ładne zakończenie.


    Całość zadowalająca. Ten mój komentarz taki suchy. Ale nie jestem w formie ostatnio.
    Jak będą 'balety', to przyszłość będzie słodsza, z nimi.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Komentarz adekwatny do treści. Wolno łapię odpowiednie natężenie. Chwilę to pewnie potrwa. Wątpliwość obadam na spokojnie w domu.
    Dzięki piękne. To fajnie, że ktoś czeka.
    Balet będzie przynajmniej jeszcze jeden.
    Pozdrówka
  • Canulas 3 miesiące temu
    Komentarz adekwatny do treści. Wolno łapię odpowiednie natężenie. Chwilę to pewnie potrwa. Wątpliwość obadam na spokojnie w domu.
    Dzięki piękne. To fajnie, że ktoś czeka.
    Balet będzie przynajmniej jeszcze jeden.
    Pozdrówka
  • Maurycy Lesniewski 3 miesiące temu
    Canie to zupełnie nie mój klimat, ales to napisał tak, że ja pierdziu, i teraz to już jest mój klimat.
    Masz tu tyle rzeczy, których Ci zazdroszczę, że ja tak nie umiem, że to masakra, jak mozna tak krotki tekst nafaszerować tak gęsto, tak zajebistymi frazami. To taki Pewex (skojarzyło mi się z dawnymi latami) wśród tekstów. Niektóre się czyta, np moje, no jest cos tam, ale biednie i na kartki, u Ciebie na bogato i nawet dewiz nie trzeba.
    Podoba mi się bardzo ten tekst, tak z 10 na całe 10 punktów lub nawet wiecej. Wybrałem moje ulubione fragmenty, choć jak pisałem wyżej jest tego miodu tu naprawdę dużo.
    „Chwilę po tym kredowe zwisy chmur pękły, ulewając z trzewi potop szarej wody. ”
    „Wszędzie wokół kalekie zmory poutrącanych olch, próbowały wyrwać dla siebie trochę miejsca, rozpychając się kikutami gałęzi.”

    Do tego tekstu nie dorzucić kompletu gwiazd to według mnie przestępstwo, dziś po dłutowaniu pępowiny spodziewaj się ich od mua.
    Pozdro
  • Maurycy Lesniewski 3 miesiące temu
    I podoba mi się ten wiersz, tak to mi zabrzmiało przynajmniej, na końcu. Dopina całość jak ta lala.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Maurycy Lesniewski, Olaboga, panie. Miło mi, że tak siadło. Ciężko mi się jakoś rezolutnie odnieść.
    Nie chciałem przesadzić z gęstości, bo ostatnio to zrobiłem. Widzą Ci się zdania, które się widzą i mi. Odczuciowa korelacja. Pieknie.
    Wielkie dzięki za wizytex.
    Się kłaniam.
  • Ritha 3 miesiące temu
    "Majestatyczny, czerwony, przegubowy" - taa, potem jest jeszcze "Spodnie, koszulka, twarz", jakże prosty zabieg, a działa wciąż

    "któremu się rzucę" - wiesz co bym tu zrobiła z "się" ;D Taki krok jak we szachach, ale to oczywiscie nie jest to konieczne :)

    "Stali wśród szumu trzcin, mocząc stopy w błocie i chłonąc swoje własne zezwierzęcenie. Upieprzeni po pachy, poobijani, lecz jednocześnie naelektryzowani oczekiwaniem na finał tego jakże niecodziennego aktu. Transgresja kwitła na twarzach. Adrenalina frontowego żołnierza na sekundy przed opuszczeniem okopu" - to!

    "Chwilę po tym kredowe zwisy chmur pękły, ulewając z trzewi potop szarej wody. On ruszył ku niej. Ona ruszyła ku niemu.
    Utonęli, choć jeszcze nie osiadł deszcz" - to też

    "Wszędzie wokół kalekie zmory poutrącanych olch, próbowały wyrwać dla siebie trochę miejsca, rozpychając się kikutami gałęzi" - i to

    Taa...

    "Pośrodku jeziora grająca na wiolonczeli śmierć obiecywała, że poprowadzi ich precyzyjnie donikąd. Porcelanowa twarz, krwistoczerwone usta - i to

    "Dziewczyna nie zareagowała. Zapewne w myśl tego, że kamień z profilu jest zawsze taki sam. Zbliżył się więc, zaciskając palce na jej chudej ręce i doskonale wyczuwając kość. Ścisnął. Szarpnął. Z lekkością odwrócił przodem" - i to

    "Rozkaz od zagubionej wydany niepotrzebnemu" - zatrzymałam się przy tym zdaniu, czytałam dalej, cofnęłam się

    "Dziewczyna nie miała na imię Annabelle, ale było to w zasadzie bez znaczenia" - to, przez klimat, nieprzywiazywanie wagi do pewnych spraw, inne sprawy, w obliczu ktorych zwyczajnosc jest bez znaczenia

    Pierwszy i ostatni akapit z kreseczkami, klamrujace elegancko. Dużo niedopowidzen, ktore stanowia caly rdzen tekstu, całą "tajemnicę" (kogo on ubił, dkaczego i co finalnie z tą parą), nic nie trza rozjasniać, tak jest bene. I co najwazniejsze - wrócił jakis taki luz. Luz w narracji, luz w doborze tych wszystkich "Twoich" zwrotów, porównań itp.

    Bardzo git, Canulardo, bardzom na tak.
    Pozdro! :)
     


     
  • Canulas 3 miesiące temu
    O luz, o powrót głównie chodziło. Treść jest wymówką. Kto obcował z tekstami noir, mógłby nawet zarzucić tekstowi pewną wtórność. Musiałem to napisać przed powrotem do serii. Tera ona.

    PS. To się z początku tym razem musi tak być.
    Cudne dzięki.
    Pozdro
    (zdjęcia rób).
  • Ritha 3 miesiące temu
    Robie, robie. Zdjuncia deszczu, fotografoe ulewy i ujecia błotka xD
    Mam nadzieje, ze bydziesz mial w Bieszczady ładniej.
    Pozdro raz jeszcze
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ciao
  • Keraj 3 miesiące temu
    Sierpniowe słońce i szukanie ciepła. Bardzo ładnie 5
  • Canulas 3 miesiące temu
    Podziękował
  • Blanka 3 miesiące temu
    "Noir"- przynęta:)
    No dobrze...
    Ładnie.
    "Chwilę po tym kredowe zwisy chmur pękły, ulewając z trzewi potop szarej wody. On ruszył ku niej. Ona ruszyła ku niemu.

    Utonęli, choć jeszcze nie osiadł deszcz."- romantycznie wręcz, sensualnie.
    "Uduszę, a potem przybiję do drzwi twoją samotność. Czy tego chcesz?"- to również bardzo ładne. Zawsze w ten "mrok" wplatasz takie cieplejsze nutki. To jest chyba największą zaleta tych tekstów.
    "Potem zaś nastał koniec.

    Nie rozmawiali, idąc za ręce na dno."- no, o tym mówię.
    Wy
    Nie ma się czego przyczepić, ale... Podpadnę trochę.
    Niby wszystko super- jako zarys, jakiś szkic grubym ołówkiem, ale nie "całość". Czegoś brakuje. Poskąpiłeś , schowałeś, ukryłeś, nie dałeś:) Nie wiem. Może gdybym nie czytała tych poprzednich...
    To trochę tak, jak ktoś proponuje najpierw ramię, a potem wyciąga dłoń. Niby miłe jedno i drugie, ale pole do grymasów jest. No to ociupinkę grymaszę.
    Ale poza tym, przyjemnie się czytało. Pzdr.:)
    PS Uściski i pozdrowienia dla Thelmy;)
  • Blanka 3 miesiące temu
    To "Wy", to nie wiem co to i skąd. Się samo napisało.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Taaa, do Thelmy właśnie siadam.
    Masz sporo racji. Odpowiadając na komentarze już o tym pisałem. Tutaj treść jest niestety wymówką dla wskrzeszenia słów jako takich. Dla zapisu zdań. Treść na tym straciła, ale ja się umiem odbudować tylko tak.
    Dzięki piękne.
    (oddawaj teksty)
  • Justyska 3 miesiące temu
    Mroczno - romantyczny klimat. Bardzo mi się podobało, ale nie bardziej od poprzedniego, bo tamto zwaliło mnie z nóg.
    "Wszędzie wokół kalekie zmory poutrącanych olch, próbowały wyrwać dla siebie trochę miejsca, rozpychając się kikutami gałęzi" tu ten opis drzew, które uwielbiam złapał mnie za serce.
    Ale czytałam to w sumie 3 razy i "zaś" mnie wkurza. Czemu nie "znów" :) Ale to pierdoła, lubię Cię w takim wydaniu.
    Pozdrawiam serdecznie!
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ok, obadam to "zaś", bo to już nie pierwsza opinia. Dzięki cudnie, Justyska.
  • KarolaKorman 3 miesiące temu
    Oj pięknie to wyszło, pięknie :) Już ten autobus na początku mnie urzekł, a cała reszta dopełniła zachwytu :)
    5 wstawione :)
    Pozdrawiam :)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Hej, miss K. K. Dziękuję :)
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Hej, jak dla mnie lepiej tzn od jakiegoś nasadzonego gesto tekstu co poprzednio czytałam, jest klimat mimo mroku nie przytłacza, i tu jest balans i stonowanie i nawet bym rzekła delikatnie, przede wszystkim te stonowanie mi siadło, naturalnie z lekkością się czyta wcześniej pamiętam odczucie przesady, coś w stylu zbyt obficie przystrojonej choinki czy za gęstej zupy, ale to tylko było moje subiektywne wtedy zdanie.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Haj, to miej świadomość, że lżejszy kaliber tego tekstu jest w dużej mierze podyktowany Twoim komentarzem pod tamtym. Komentarzem, z którym się w pełni zgodziłem. Dzięki piękne.
  • nigdy 3 miesiące temu
    Znowu buszuję po nocy, ale dziś to nie najazd, zerkam jedynie nieśmiało i chyba jednak wrócę do tekstu jak się po nocce wyśpię bo albo do mnie nie dotarł albo może tym razem to nie miłość od pierwszego wejrzenia. Ale o żołnierzykach co nei chcą na wojne jakoś mi się spodobało, zgrabne takie zakończenie
  • Canulas 3 miesiące temu
    Możliwości sporo.
    Tekst słaby.
    Nie Twój klimat (czytaj: tekst słaby)
    Wiesz jak to się mówi: Nie można dać wszystkim wszystkiego, bo wszystkich tak dużo, a wszystkiego tak mało.
    Dzięki za wizytę.
  • rubio 3 miesiące temu
    Dobre są te Twoje obrazy, no. Coś jak gdyby, ja wiem, rozmiękczona, ciepła, brudna plastelina. Może dziwaczne skojarzenie, ale ja raczej nie miewam niedziwacznych, a to było pierwsze. I ono jest komplementem, jak by co.
    Z innej strony - "Nie mieli celu. Efekt dewiacji kompasu. Na końcu cisza. ". Przykładowy cytat; te wstawki - "Efekt dewiacji kompasu". Za każdym razem mnie to mnie kupująco zaskoczy.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Taaa, treść wymówką, złapaniem się na stopa, by wrócić do gry. Krok po kroczku w stronę cienia. Już blisko.
    Piękne dzięki, bo lubię tę czerwoną kropeczkę, co przez pierwsze 20minut się zapala, jak ktoś coś nasmaruje. Zwłaszcza w nocy się zajebiście żarzy.
  • rubio 3 miesiące temu
    No wymówką, umówmy się, w tym, co dodajesz (nie we wszystkim, ale często), nie o fabułę przede wszystkim chodzi.
    Masz kolejną kropeczkę.
    ps. mimo wszystko, czasem ta kropeczka potrafi jeśli nie wkurwiać, to nużyć. Dobrze, że 'to' nieczęsto się zdarza ;)
  • Canulas 3 miesiące temu
    rubio, hmmm, mnie na razie nie nuży. Masz rację. Nie o fabulę ;)
  • rubio 3 miesiące temu
    Nieoczekiwanie nuży w sensie dziwnej gównoburzy. Rymowanka na dobranoc. Nieprzyzwyczajony jeszcze jestem widocznie ;D
    no, mam nadzieję że powrót do gry będzie owocował częściej
    pzdr
  • Canulas 3 miesiące temu
    Mam nadzieję taką też. Nigdy nie miałem pod tekstem kupi-wichury, ale mniemam, że światełko wtedy silne.
  • pasja 3 miesiące temu
    Dzień dobry
    Cóż mam rzec. Obraz jak Szał Podkowińskiego.
    Porcelanowa twarz, krwistoczerwone usta. Bransoleta z naskórków oraz łusek oczu - piękność i gdyby jeszcze rude włosy rozwiane na wietrze.
    Naturalne opisy i umieranie w nicości, wcześniej oddanie wszystkiego.
    i Potem zaś nastał koniec.
    Nie rozmawiali, idąc za ręce na dno... dno zawsze jest brudne, u ciebie czyste i piękne.
    Pozdrawiam i ukłony dla Autora
  • Canulas 3 miesiące temu
    Dziękuję, dziękuję. Rude włosy spoko pomysł w sumie. Widzę to w głowie. Jest git.
    Równiez ukłony ślę.
  • Adam T 3 miesiące temu
    Kurde, taki mam egoskiz, że nie lubię, kiedy lubią coś, co ja, ci, co ich nie lubię. A w zasadzie, nie tyle ich, co tego, jak się wypowiadają. Cóż, z regóły omijam miejsca z takimi "naroślami", no alę, jak tu ominąć takie tekst? No, jak, kurna? Nie da się. Choćbyś omijał setki razy, za sto pierwszym napiszesz komentarz, bo jak inaczej.
    Co ja będę pierdzielił jak jakiś zgrzybiały emeryt.
    Krótko - jest zajebiście.
    Pozdrawiam ;)
  • Canulas 3 miesiące temu
    No, ja chyba tak nie mam. Narośl czasem jest purchlem zagubienia. Często otwiera we mnie pokłady (niekiedy zgubne) Jezusowości.
    Naroślowcy nie są z reguły źli. To ośle zagubienie ich popycha ku przepaści z napisem "smieszność" na dnie. Ja ich lubię.
    Pozdroxix, dzięki za wizytę.
    ;)
  • Adam T 3 miesiące temu
    W takim razie bardzo romantyczny z Ciebie bohater (mesjanizm, i tak dalej). Kiedy Cię będą krzyżować, pamiętaj, zawsze patrz na tę jasną stronę życia (ukłony od Monty Pythona).
    Ale widzisz? Przemogłem się. Pisanie Twe to sprawiło.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Adam T , taaa, Life of Brian is very dobry. Mój romantyzm jest wybiórczy. Staram się nie wychodzić z tlenowym dficytem w nic niedających gawędach. Szturchać patyczkiem wolę w realnym świecie.
  • nimfetka 3 miesiące temu
    Ja nie będę cytować, bo nie umiem tak profesjonalnie jak inni. Nie chcę być wazeliniarska, ale chciałabym kiedyś mieć takie umiejętności. Albo w ogóle, jeszcze bardziej to chciałabym mieć umiejętności ludzi, którzy Cię tam jakoś konstruktywnie skrytykowali kiedyś. Nie podlizuję się, ale warsztat to masz Pan przekozacki.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Jezu, nie musisz profesjonalnie czy coś. Przeczytałaś, dałaś hasło i git. Podobało się - pięknie. Jakby nie podeszło - trudno. Lubię pisać w tym akurat stylu, choc nie jest on mym wiodącym. Bardziej odskocznią. Ten tekst jest po dłuższej przerwie. Broni się, ale też nie zrywa papy z dachu.
    Dzięki piękne.
  • Elorence 3 miesiące temu
    Uwaga! Komunikat!
    Ogłaszamy tworzenie nowego projektu TW 3.0!
    Wszystkich zainteresowanych zapraszamy jutro (poniedziałek, 23.07.2018) do wątku "TW 2.0". Obrady rozpoczną się między godziną 19 a 20.

    PS: Przepraszam za spam :)
    PS2: Jak wszyscy to wszyscy :D
  • Canulas 3 miesiące temu
    Fajnie. Lubię jak miga ta "kropecka" czerwona.
  • Margerita 3 miesiące temu
    Pięć bardzo mi się podoba
  • Canulas 3 miesiące temu
    Dzięki, Margeritito
  • Enchanteuse 3 miesiące temu
    O, rany.
  • Enchanteuse 3 miesiące temu
    "Upieprzeni" - zgrzyt. Pewne przekleństwa u mnie przechodzą, ale pewne nie. T właśnie jedno z nich. Zbyt pospolite? Nawet nie to. Nie wiem, po prostu wydaje się być z niższej półki. Jakoś klasyczna "kurwa" mniej mnie boli niż to. Ot, takie zboczenie :)

    "oddała piskliwym głosem" - literówka. "Dodała".

    "Wszędzie wokół kalekie zmory poutrącanych olch, próbowały wyrwać dla siebie trochę miejsca, rozpychając się kikutami gałęzi. " bez przecinka.

    "Uśmiechnęła się, za nic mając jego nieudolnie sfingowaną złość. Trudno kogoś przestraszyć w czasach, gdzie w 4K można już nagrywać umieranie." to

    "— Bardzo lubię spoglądać z okna na podmiejski autobus linii dziewięć.
    Majestatyczny, czerwony, przegubowy.
    Autobus linii dziewięć, któremu się rzucę pod koła. —" - to

    "Stali wśród szumu trzcin, mocząc stopy w błocie i chłonąc swoje własne zezwierzęcenie. Upieprzeni po pachy, poobijani, lecz jednocześnie naelektryzowani oczekiwaniem na finał tego jakże niecodziennego aktu. Transgresja kwitła na twarzach. Adrenalina frontowego żołnierza na sekundy przed opuszczeniem okopu.

    — Zrównoważeni — wyszeptał blondyn, odprowadzając kątem oka toczące się nieopodal auto. Samochód zwolnił, lecz raczej za sprawą dosyć ostrego zakrętu. Po chwili zniknął w mgielnej zawiesinie, którą bez widocznego zapału próbowały zwalczyć ostatnie promienie zachodzącego słońca. Czerwień po ciemni nieba płynęła falą.
    — Opanowani — oddała piskliwym głosem jego ciemnowłosa koleżanka. Chwilę po tym kredowe zwisy chmur pękły, ulewając z trzewi potop szarej wody. On ruszył ku niej. Ona ruszyła ku niemu.

    Utonęli, choć jeszcze nie osiadł deszcz." - to

    Właśnie, powyżej jest coś na zasadzie paralelnych zdań. Uwielbiam tę technikę, sięgać po nią, choć trzeba z tym uważać, by nie iść za bardzo w stronę powtórzeń.

    i to:

    "— Oświetleni rubinową poświatą abażuru lamp
    szyjemy zabawki
    kalecząc swe palce
    w plastykowych formach z ługu żołnierzyki
    nie chcą iść na wojnę. —"

    Reszta jest opakowaniem. Tłem.
    Ale każde diamenty muszą mieć tło. Niemniej, po "Balecie Zimowych Noży" poprzeczka tkwi zawieszona wysoko. Koń pociągowy nie śmiałby marzyć o takich wysokościach, ale tu mamy do czynienia z ciepłokrwistym ogierem, który wziął ślub z parkurem.
    Werdykt?
    Jest dobrze, momentami fantastycznie, ale mogłoby być lepiej. 7/10 ;) (mocne)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ench, bomba... Super, czad i w ogóle miód. Obadam jak dojadę do domku lub jutro. Dzięki przepiękne.
  • Enchanteuse 3 miesiące temu
    Canulas, drobiazg :)
    i sama przyjemność. Okrwawiony księżyc był zresztą świetną okazją do odkopania.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Enchanteuse, haha. Cudna puenta. Ja padłem. Jakby jakąś apokalipsa, to bym wstał, ale...księżyc, w lesie, wśród wycią wilkołaków, strofujących pazursmi swoje niesforne wilkołaczęta...?.
    Nie.
    Wolałem spać.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ok, Ench. Lecim.
    Upieprzeni zostaje, gdyż zależało mi tu na półśrodku bardziej niż jaskrawości. Poza tym tonacja. Lubię wybudzać, rzucając kurwami w wypowiedziach,. Narracja natomiast lekko mnie w tym (oj, nie zawsze, nie zawsze) hamuje.

    ""oddała piskliwym głosem" - literówka. "Dodała"." - nie ma tu literóki. Oddała tak, jak noc oddaje echo krzyku, czy studnia dająca pogłos odbijającego się w jej trzewiach kamyka.

    "Właśnie, powyżej jest coś na zasadzie paralelnych zdań. Uwielbiam tę technikę, sięgać po nią, choć trzeba z tym uważać, by nie iść za bardzo w stronę powtórzeń." - również uwielbiam ten rodzaj echa. Najbardziej lubię udźwięczać na trzy, choć ostatnio kombinuję z rozszerzeniem tego udźwięczania. Coś na kształt, jeden wyraz, dwa i trzy. Ciężko wytłumaczyć bez przykładu, a nie mam teraz mózgu na podorędziu

    Tekst (co już pisałem) jest próbą uzyskania stosownego i odpowiedzniego syku w głowie. Treść nie jest odkrywcza i stanowi wymówkę dla technicznych wrzutek.
    No niestety taka prawda ;)

    Dziękuje cudnie, przecinki już dokręcam
  • Canulas 3 miesiące temu
    "Wszędzie wokół kalekie zmory poutrącanych olch, próbowały wyrwać dla siebie trochę miejsca, rozpychając się kikutami gałęzi. " bez przecinka." - ale chyba bez pierwszego tylko?
  • Agnieszka Gu 3 miesiące temu
    Witam,
    Dotarłam w końcu i... uderzyłam głową w mur — z wrażenia, żeby nie było niedomówień.
    Mroczna atmosfera, swoisty klimacik, świetne porównania, celne zwroty i nic nie podane wprost na tacy. Takim Cię lubimy ;)
    Pozdrawiam
  • Canulas 3 miesiące temu
    Heja-Hej. Dzienks A.Gu. Takie to... no jest jakie jest.
    Dzięki piękne.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania