Poprzednie częściHistoria niezwykłego pogrzebu  

Historia Robina z Locksley

Naszym rodakom, przebywającym na Wyspach Brytyjskich, współczesna Anglia jawi się jako oaza stabilności, dobrobytu, postępu i bogactwa. Najczęściej nie wiedzą, jak burzliwe dzieje miała Anglia w minionych wiekach i tysiącleciach, jakie wydarzeniach historyczne i ludy wpłynęły na tożsamość i charakter współczesnych Brytyjczyków.

 

Na zadane pytanie z kim lub z czym kojarzy się nam Wielka Brytania, wielu z nas bez chwili wahania wymieni zapewne wielkie odkrycia geograficzne i zamorskie imperium, a wśród znanych postaci historycznych wymieni królową Wiktorię, Elżbietę I Wielką, Henryka VIII, twórcę Kościoła anglikańskiego.

 

Wielu z nas nie ma pojęcia, że zanim Anglicy militarnie opanowali rozległe terytoria, a ich język zdobył pozycję uniwersalnego narzędzia komunikacji międzynarodowej, o wiele wieków wcześniej podbili świat swoją epiką rycerską. Angielskie sagi rycerskie i pieśni dworskie docierały różnymi drogami do wszystkich zakątków średniowiecznej Europy. Opowiadane były zarówno na dworach arystokratów, jak i wśród ludzi prostych, stając się swoistym znakiem firmowym angielskiej kultury. Do najbardziej znanych należą opowieści o legendarnym królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu, jak też o niepokornym łuczniku z lasu Sherwood, Robin Hoodzie, walczącym skutecznie z okrutnym szeryfem hrabstwa Nottinghamshire.

 

Kanwą do powstania obu legend były konkretne wydarzenia historyczne związane z dramatyczną przeszłością zarówno antycznej, jak i średniowiecznej Wielkiej Brytanii. Do dziś nie ma całkowitej pewności, czy postacie te są tylko wytworem fantazji ludzkiej, czy też miały swoje pierwowzory wśród realnie żyjących ludzi.

 

Herodot z Halikarnasu określa Brytanię w swoich dziełach, jako Wyspy Cynowe (nĕsoi Kassiderides). W czasach gdy Brytanię zamieszkiwały plemiona celtyckie sprowadzano bowiem z tego rejonu do krajów basenu morza Śródziemnego cynę, służącą do wyrobu ozdób i wytopu brązu, będącego ważnym elementem broni. Kres epoki celtyckiej zakończyli Rzymianie podbojem dużej części Brytanii w początkach pierwszego tysiąclecia po Chrystusie. Z kolei schyłek Cesarstwa Rzymskiego zakończył rzymską okupację na przełomie IV i V w.

 

Ponieważ jednak polityka nie znosi próżni, a pozostawione same, bezbronne plemiona celtyckie, w dużej części zromanizowane, nie zdołały wykształcić jednolitego organizmu politycznego zdolnego do obrony, Wyspami Brytyjskim zainteresowali się władcy plemion germańskich, zamieszkujących kontynentalną Europę.

 

Plemiona germańskie odznaczały się niespotykaną jak na owe czasy mobilnością, potrafiły stworzyć flotę zdolną pokonać niebezpieczne szlaki wodne. Ludy te szukały nowych, żyznych terenów do zasiedlenia, a opuszczone przez Rzymian i słabo, albo wcale nie bronione Wyspy Brytyjskie potraktowali tak jak biblijni Izraelczycy, uciekający z Egiptu, jako Ziemię Obiecaną. Postanowili się tutaj osiedlić na stałe.

 

Należy zaznaczyć, że przedstawiciele Saksonów i Anglów zamieszkiwali Brytanię już wcześniej, ale głównie jej obrzeża nad morzami i oceanem. Wykorzystywani byli przez Rzymian jako żołnierze najemni do obrony granic Imperium przed najazdami morskich rozbójników, często swych rodaków z kontynentu, korsarzami irlandzkimi i Piktami zamieszkującymi tereny dzisiejszej Szkocji. Dodatkowo cieniem na historię Anglii kładzie się historia jednego z celtyckich królów który wezwał oddziały Saksońskie do pomocy w walce z Piktami. Był to postępek nierozważny, porównywalny ze sprowadzeniem do Polski przez Konrada Mazowieckiego krzyżaków. Zarówno krzyżacy, jak i Sasi zwrócili się przeciw swoim protektorom, zamiast ich bronić.

 

Napór Anglów z północnego – wchodu, Sasów zaś od południowego – wchodu na centralne i zachodnie tereny Brytanii spowodował, że opanowali prawie całą nizinną część wyspy. Rdzenna ludność celtycka uciekła, wyginęła lub poddała się zdobywcom. Ostateczne zjednoczenie plemion anglosaskich nastąpiło w początkach IX w. pod panowaniem króla Wessexu – Egberta, który podporządkował sobie pozostałych władców.

 

Nowi mieszkańcy wysp nie byli wolni od obcych najazdów i zagrożeń. Przez długi okres anglosaskim mieszkańcom zagrażał najazd Wikingów pochodzących głównie z terenów Danii. Wszystkie te zagrożenia dało się jakoś przezwyciężyć i odeprzeć do momentu, gdy udaną próbę podboju wyspy podjął normandzki król Wilhelm (Wiliam) Zdobywca.

 

Kim byli Normanowie? Byli potomkami przybyłych ze Skandynawii Wikingów osiadłymi w 911 r. na północnych wybrzeżach dzisiejszej Francji, z czego wykształciła się dzisiejsza nazwa tego regionu zwanego Normandią. Przeciw Anglosasom zastosowali nową technikę walki operując przede wszystkim kawalerią. Podbój nizinnej części wyspy zapoczątkowany pechową bitwą pod Hastings, w której zginął Harold I, trwał kilkanaście lat i zakończył się ostatecznie ok. 1081 r. ujarzmieniem przez Normanów północnej części kraju oraz Walii. Dla Anglii rozpoczęła się całkiem nowa epoka. Wilhelm rozpoczął panowanie od budowy w całym kraju potężnej sieci umocnionych warowni. W tym okresie zbudowano m. in. Tower of London, zamki w Warwick i w Nottingham.

 

Anglosaska klasa panująca praktycznie znikła z kart historii, zastąpiona została przez możnowładztwo normandzkie. Normanowie piastowali też wszystkie wyższe godności administracyjne i kościelne. Ustanowione surowe prawa obowiązujące Anglosasów, czyniły z nich praktycznie ludność niewolniczą. Skonfiskowano lub wykupiono ziemię od autochtonów, na ludność nałożono wysokie podatki, wprowadzono system feudalny. Lasy przekształcono w domeny królewskie, wstęp do nich groził oślepieniem. Za ściąganie podatków w hrabstwach, sądownictwo, administrację odpowiedzialni byli mianowani przez nowego króla szeryfowie. Ludność anglosaska musiała podporządkować się tym wszystkim brutalnym szykanom. Nieliczne, słabo zorganizowane bunty Normanowie krwawo tłumili. Język francuski stał się oficjalnym językiem klasy panującej aż do XIV w.

 

Analiza historycznych wydarzeń w Anglii rozgrywających się na początku drugiego tysiąclecia nie pozostawia wątpliwości, że u podłoża powstałej w XIII w. legendy o szlachetnym banicie z Sherwood leży konflikt anglosasko – normański. Średniowieczna saga opiewa wydarzenia rozgrywające się za panowania króla Ryszarda Lwie Serce, znanego podróżnika. Król rzadko bywał w królestwie, a częściej na kontynencie lub w Palestynie walcząc w obronie miejsc świętych.

 

Władał krajem w latach 1189 – 1199. Generalnie władcy normandzcy dysponujący dużymi posiadłościami na terenie Francji, nieraz całymi miesiącami przebywali poza wyspą. W takich razach lokalni szeryfowie pozwalali sobie na samowolę, na którą nie zdobyliby się w obecności króla.

 

Legenda wyrażała tęsknotę za idealnym królem, który opiekuje się swoimi poddanymi. Widać w niej mechanizm dobrze znany w carskiej Rosji. Dobremu ojczulkowi carowi przeciwstawiano złych urzędników, którzy nie informowali go uczciwie o tym co dzieje się w kraju i gnębili na własną rękę poddanych. Banita z Sherwood pełnił więc w tej ludowej sadze o Robin Hoodzie rolę zastępcy nieobecnego króla, walcząc z samowolą możnych.

 

Nottingham już w czasach anglosaskich było świadkiem ważnych wydarzeń dziejowych. To tutaj, w mieście zwącym się wówczas Stonegaham (lub Snotingham) angielski król Ethelred stoczył zwycięską bitwę z Wikingami. Wikingowie bronili się w zajętym uprzednio, silnie umocnionym mieście. Podpisane wówczas zawieszenie broni dało Anglikom czas na przygotowanie bardziej skutecznej obrony.

 

Po raz wtóry Notingham wkroczył na arenę dziejów i stał się miastem znanym w cały świecie, właśnie dzięki legendzie o Robin Hoodzie. Najprawdopodobniej okrutny szeryf Robert de Rainault despotycznie władający miastem i hrabstwem był Normanem, zaś jego przeciwnik skrzywdzonym przez Normanów Sasem walczącym o prawa ludności miejscowej. Uosabiał mściciela wywodzącego się z upokorzonego narodu.

 

Nie wiadomo, czy był postacią historyczną, brak na to jednoznacznych dowodów, jeśli nie liczyć kilku odosobnionych notatek pochodzących z dawnych czasów. Być może był anglosaskim dzierżawcą wyjętym spod prawa. Surowe karanie ludności anglosaskiej za jakiekolwiek przejawy buntu, czy niesubordynacji wobec normańskich władców skutkowało bowiem najczęściej eksterminacją fizyczną winowajcy, więzieniem, pozbawieniem godności i majątku, a w najłagodniejszej formie banicją. Represje stosowano także wobec rodzin. Być może kanwą epickiego pierwowzoru łucznika – banity było kilka różnych postaci historycznych. Niezadowolenie z twardych rządów normańskich i rozgoryczenie wśród Sasów było wówczas powszechne.

 

Wbrew legendzie postać banity z Sherwood chyba nie budziła powszechnego entuzjazmu, jak przedstawia się to w powieściach czy filmach. Na pewno nie wśród Normanów. Historycy odnaleźli XV – wieczną notatkę z krytycznymi słowami skierowanymi pod adresem słynnego łucznika Inna notatka, tym razem pochodząca z ksiąg kościelnych, określa banitę, jako człowieka wyjętego spod prawa, grasującego ze swoimi wspólnikami po Sherwood i po innych miejscach Anglii, dopuszczającego się nieustannych napadów rabunkowych. A więc również ocena nieprzychylna. Ta niechęć wynikała najprawdopodobniej stąd, że banita z Sherwood zdobycze gromadził napadając nie tylko na normandzkich rycerzy i możnowładców, ale również na kościoły i klasztory.

 

Legenda znana początkowo tylko w średniowiecznej Anglii zaczęła żyć własnym życiem i w dziesiątkach wersji, fabularnie rozbudowana przedostała się na kontynent. Dziesiątki filmów i seriali telewizyjnych świadczą o jej ciągłej popularności. Jest świadectwem wydarzeń sprzed 800 lat, z którymi można się zapoznać po odwiedzeniu miasta Notthingham i jego okolic, gdzie prezentowane są sylwetki Robin Hooda, Lady Marion i ich towarzyszy.

 

I w bonusie, dla tych, którzy przebrnęli przez tekst:

 

Byle do wiosny

Dawno już przeminął czas letnich uniesień,

krajobraz zmieniła złota polska jesień.

Biedronki na zimę zmieniły swe kropki,

a na polach trwają ostatnie wykopki.

 

Z nostalgii za latem wiatr rzewnie powiewa,

liście cicho łkają na zmarzniętych drzewach.

Księżyc noc rozjaśnia srebrzystą poświatą,

po łąkach się snuje cudne babie lato.

 

Zziębnięty zajączek po lesie się błąka,

szronem się pokryła ukwiecona łąka.

Jesienne słoneczko coraz krócej świeci,

że nawet pająki zwinęły swe sieci.

 

Pracowite pszczółki w ulach robią miody,

szykując spiżarnię na jesienne chłody.

Ci, dla których jesień to nie czas radosny,

wciąż żyją nadzieją, że byle do wiosny.

 

09.10.2019, g. 22.08

 

Zapraszam do zabawy

Średnia ocena: 2.5  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • yanko wojownik 2 tygodnie temu
    i wtedy rozkwitną uczucia radosne, znów.
    byle do wiosny, byle
    czekamy wszyscy już na tą chwilę
    tak Bogumile, tak Bogumile
    byle do wiosny, byle
  • yanko wojownik 2 tygodnie temu
    rymy radosne o je
    byle do wiosny
    tak Bogumile,
    byle
  • Tom Bordo 2 tygodnie temu
    Fajny tekst, Bogumił.

    PS. Pamiętaj, że jutro długo oczekiwana zapowiedź najbardziej kontrowersy
  • Tom Bordo 2 tygodnie temu
    Jnego opowiadania w historii opowi
  • Bogumił 2 tygodnie temu
    Dzięki Tomku, przeczytam.
  • Tom Bordo 2 tygodnie temu
    Bogumił niestety... Niecałe 2 tygodnie po Kornelu Morawieckim zmarł były minister Szyszko
  • Nuncjusz 2 tygodnie temu
    A co z Jarkiem?
  • Tom Bordo 2 tygodnie temu
    Nuncjusz jakim Jarkiem?
  • Nuncjusz 2 tygodnie temu
    Tom Bordo z Prezesem
  • Marek Adam Grabowski 2 tygodnie temu
    Tom Bordo A co to ma wspólnego z tematem?
  • Tom Bordo 2 tygodnie temu
    Nuncjusz no a czemu w ogóle teraz o nim wspominasz? Nie rozumiem
  • Bogumił 2 tygodnie temu
    Tom Bordo bardzo go lubiłem
  • betti 2 tygodnie temu
    Pięknie płynie, jest lirycznie, ale... skoro zacząłeś na poważnie, a widać, że w duszy Ci gra pięknie, to musimy nad rymem popracować, bo to kuleje.

    Nie może być ;;odczuwają - układają'' - to rym gramatyczny. Od takich się ucieka. Poczytaj o tym, naprawdę warto.
  • Bogumił 2 tygodnie temu
    Betti, popracuję nad nim.
  • Bogumił 2 tygodnie temu
    Dawno już przeminął czas letnich uniesień,
    krajobraz zmieniła złota polska jesień.
    Biedronki na zimę zmieniły swe kropki,
    a na polach trwają ostatnie wykopki.

    Z nostalgii za latem wiatr rzewnie powiewa,
    liście cicho łkają na zmarzniętych drzewach.
    Księżyc noc rozjaśnia srebrzystą poświatą,
    po łąkach się snuje cudne babie lato.

    Zziębnięty zajączek po lesie się błąka,
    szronem się pokryła ukwiecona łąka.
    Jesienne słoneczko coraz krócej świeci,
    już nawet pająki zwinęły swe sieci.

    Pracowite pszczółki już robią zapasy,
    szykując spiżarnię na zimowe czasy.
    Ci, dla których jesień to nie czas radosny,
    wciąż żyją nadzieją, że byle do wiosny.
  • yanko wojownik 2 tygodnie temu
    Był tylko wiersz, teraz tekst nabrał objętości - pewno było kopiuj/wklej - skądś. Ozar wrzucił to i tu przybyło...
  • Bogumił 2 tygodnie temu
    Ot, masz zagwozdę Janku. Podyskutuj o tym Halmar w kurniku u Nuncjusza.
  • Marek Adam Grabowski 2 tygodnie temu
    Nie potrzebnie do wiersza dorzuciłeś artykuł. Ocenię jedno osobno, a drugie osobno.
  • Bogumił 2 tygodnie temu
    Oki, chciałem odpowiedzieć Ozarowi na bieżąco, bardziej na podstawie chłodnej analizy historycznej, która jest niezbędna do badania tej legendy Robin Hooda.
  • Marek Adam Grabowski 2 tygodnie temu
    Jeśli chodzi o artykuł to jest to być może twój najlepszy tekst; dobrze napisany i pokazujący, że masz duża wiedzę w temacie. 5
  • Bogumił 2 tygodnie temu
    Tak jak powiedziałem zainteresowała mnie historia starożytnego Rzymu od paru lat, a przy tym trochę przeczytałem książek o historii Anglii.
  • Marek Adam Grabowski 2 tygodnie temu
    Jęli chodzi o wiersz to sympatyczny, ale nieco dziecięcy.
  • Bogumił 2 tygodnie temu
    Dziękuję
  • Marek Adam Grabowski 2 tygodnie temu
    Robin nie wzbudzał sympatii. Nie dziwię się, z reguły rewolucjonistów się nie lubi; dopiero potem powstają o nich legendy.
  • Marek Adam Grabowski 2 tygodnie temu
    Anglia kojarzy się z dobrobytem i stabilnością? Chyba nie...
  • Bogumił 2 tygodnie temu
    To zależy. Teraz widać, że to pozory, nienawiść między patriotami i internacjonałami dokładnie taka sama jak u nas.
  • Zaciekawiony 2 tygodnie temu
    Widzę, że zacząłeś wręcz ad malum.
  • Bogumił 2 tygodnie temu
    Te ponad dwa tysiące lat nakładania się na Brytanię różnych ludów jest widoczne choćby w geograficznym rozkładzie głosów brexitowych
  • Ozar 2 tygodnie temu
    Ciekawie opisujesz kawałek historii. jak widzę dość bliskie są tobie takie klimaty. Może napisz coś o średniowieczu? Może o Inkwizycji i paleniu na stosach, bo o tym też krąży mnóstwo bzdur w internecie. Bla mnie angole to taki dawnych wspomnień czar, czyli były czasy, kiedy byli jedną z największych potęg na świecie. Później tak od II wojny Wielka Brytania przestała być wielka i została się tylko Brytania. Niestety jak mi się wydaje Anglicy chyba tego jeszcze nie zrozumieli i nadal mają się za coś w rodzaju imperium, a tak na prawdę sa średniakiem w Europie. Jednak ta duma i już teraz sztuczna wielkość nadal w nich żyje, co widać choćby po Brexicie.
  • Bogumił 2 tygodnie temu
    Może to gra nie warta świeczki, ale starałem się możliwie historycznie nakreślić historyczne tło powstania historii Robin Hooda. Bardziej położyłem akcent na aspekt narodowościowych, niż socjalny, który został dorobiony znacznie później. Coś było na rzeczy, bo plemiona germańskie nie pogodziły się łatwo z inwazją Normanów. Zresztą Wilhelmowi Zdobywcy nie udałoby się być może podbić Brytanii, gdyby nie to, że została ona wówczas zaatakowana z dwóch kierunków, z północy przez duży desant Wikingów. Zanim doszło do bitwy pod Hastnigs gdzie zginął Harald I stoczyl on wcześniej bitwę z Wikingami na północy, którą wygrał. W ciągu kilku dni błyskawicznie przemieścił wojska o kilkaset kilometrów na południe, niestety ta druga bitwa potoczyła się nieszczęśliwie i poległ. Ot przypadek, który zaważył na obliczu dzisiejszych Angoli.
    Bez tego objaśnienia przydługiego mało kto chyba zorientowałby się o co chodziło w tym konflikcie Anglosasów z Normanami.
    Zresztą historia WB jest i tak dodatkowo skomplikowana bo na bohaterów biorą sobie postacie z historii walk Celtów z Rzymianami. Pisałem o tym kiedyś, tylko wtedy nie wzbudziło to większego zainteresowania, obok mostu Westminsterskiego stoi pomnik celtyckiej królowej Boudiki (Buduki), która zniszczyła instalacje rzymskie w całej południowo wschodniej Anglii podczas powstania w latach 60 - 61 po Chrystusie.

    http://www.opowi.pl/zemsta-boudiki-a35515/
  • Bogumił ponad tydzień temu
    Tu jeszcze muszę dodać że w ciągu 2 tysięcy lat na wyspach trzykrotnie doszło do wymiany i wymieszania ludności. Początkowo zamieszkiwali wyspy wyłącznie Celtowie, gdy Juliusz Cezar zniszczył ich w Galii dzisiejszej Francji kolejni cesarowie dokończyli dzieła w Brytanii. Przez cztery stulecia dominującą warstwą byli Rzymianie, później ostatecznie Celtów zniszczyli Anglosasi czy plemiona germańskie z kontynentu, a ostatecznie z nimi rozprawili się Normanowie, którzy władają wyspą od tysiąca lat. Mimo to ślady celtyckie są na wyspie trwałe w Szkocji i Walii nieco mniej, nie mówiąc o Irlandii, której Rzymianie nie podbili.
  • Bogumił ponad tydzień temu
    Jak fajny temat do dyskusji to ten pseudohistoryk tu nie orzylezie bo nic do powiedzenia nie ma.
  • Aisak wczoraj o 14:14
    Polak zabija Żyda i przerabia go na ciało Jezusa

    polaczki polaczki
    leniwe robaczki
    opasłe bydlaczki

    żyd haruje
    żyd oszczędza
    modli się gorliwie
    wokół zazdrość
    piętnowanie
    patrzy polak chciwie

    polaczki polaczki
    leniwe robaczki
    opasłe bydlaczki

    lubią pić
    lubią jeść
    lubią się zabawić
    szablą machną
    głowę ciachną
    racz nas boże zbawić

    racz też żyda zabić!

    24.08.2019-18:...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania