Całuje, mając kefir w ustach

Karyna jest czarnooka a środowisko zanieczyszczone. Wysportowany Arnold odchodzi od rozanielonej Doris, o drzewo opartej. Dalekie przedmieścia miasta, bring it on, bring it on, mista. Falset oddalenia, zamajaczenia, poimprezowego rozebrania. Idziemy na północ, mówiąc aglomeracji baj. Laska woła drugą: Wera, Wera! Wszędzie kluby dyskusyjne, omawianie minionej nocy. Chodnikowy pomidor, szkło, gumki i marlbo-ro. Z lewej palacz grupy pall mall, z prawej Asterix Gall. Superman. Zamieszanie dużej grupy - energetyczny koktajl. Spierdalaj! Ktoś, coś? Chaos.

Arnold Beborodo rzuca grubymi słowami. Non stop kolor, soczystość, pikanteria. Dorota wyraźnie zniesmaczona, zmęczona, zdezelowana. Z ręki do ręki wędruje kubeczkowa cola. Arleta, Weronika, Kaśka i Małgośka. Najgłośniej Małgośka, najznośniej Kaśka. Pomiędzy - orbitowy mężczyzna, wyczuwalny Marcin, krążownik Aurora. Z tych, co niemówieniem mówią, albo wysyłają myśli wirusowym dehaelem. Zainfekowana, czuję w brzuchu motylki. Dmuchawce, latawce, wiatr. Senność pęka, klęka niemoc. Druga doba zostanie prześledzona niezmąconą czujnością, bo: danie jest wporzo, wporzo danie. Reminiscencja: taniec, klub, pożądanie. Odnowione niezmordowaniem tego samego myśliwego. Marrrcin. Jakiś obcy typ. Ten chyba tak ma. Mało gada.

Arleta wypluwa do ucha magiczne hasło: plaża. Dobrze więc, kierunek obrany, trzoda poinformowana. Entuzjazm, upuszczona butelka Lecha, pędząca na spotkanie gleby. Arni podtrzymuje wysiadającego Remigiusza. Rozprutych należy holować, rozdartych - hamować. Cicho Gośka, głośniej Kaśka. Ośka robi: pisku, pisku, rower Pawła, Baśka za sterem. Wera kręci nosem, że idziemy lasem. Ze smartfonowego głośniczka wypływa Martyniuk Zenon. Bór sosnowy, igliwie osnowy, zgaście pety barany. Katarzyna w burzy oburzenia, pokrwawieniu róży. Eko, zwolenniczka naturalnego mleka. Kok, sto pro sok, amok. Koprofag Arni spijający ślinę Doroty, znowu drzewo, znowu oparcie a Remi porzucony.

Tymczasem...

Prowadzi mnie tam, gdzie: nie ma drogi, trwogi umierających biesiadników. Głosy zdychają jak muchy porażone prądem. Miejsce zaczyna lśnić ideałem. Za lasem morze, za morzem Szwecja. Tutaj: nasza polana.

Między Polką a Polakiem wyrasta alkaloidowy, przezroczysty mak. Owłosiony kielich, zaczarowanie. Czerwona, czerwony, czerwone. Bit serca, sample oddechów. Stoimy w nieruchomościach, zrywamy ewentualności pomnikiem wysokości. Obserwujemy, przełykamy, czekamy. Nie ingerujemy w przestrzeń wypełnioną konfliktem. Wstyd i duma powiązana z rozdrażnieniem występującym po, versus pragnienie, wrzask ciała. To drugie silniejsze, zdecydowanie.

Jesteśmy sami. Wszelkie wyobrażenia dotyczące sfery rzygającego sumienia - zanikają niczym mięśnie istoty pozbawionej dostępu do światła słońca. Arytmia niezdecydowanego zdecydowania nakłada pieniężną karę. Ruchy, ruchy - kwiczą wewnętrzne duchy. Mamrotanina podskórnych zberezeństw, dziura braku samokontroli. Przedłużające się napięcie - męczy. Wyczerpuje bardziej, niż sam akt. Rób coś Marcin.

Siadamy pod naporem nut romantyzmu. Siadamy blisko. Macka ręki, rozpinane guziki. Dłoń jako kuzynka Antychrysta, obnażająca fakty. Szyja tętniąca tęsknotą. Benedyktyn smutnooki, bo habit zgubił. Konar brzozy zbyt szpetny, zbyt żylastoonieśmielający. Kaczan - broń, wroga zwalczaj zajadle.

Rozgarnia chaszcze kończyn, krzak zawiera nektarynkowe serce, krzak gęsty, wiedz o tym. Pamiętaj. Wchodzi. Strzela impulsami a miałam wygłosić przed-wo-je-nną prze-mo-wę. Czyni bruzdy, kroi. Marnacja soku. Krzywda uczyniona niewinności, przez ułamek sekundy wisi kapiącym zmasakrowaniem. Wzbierająca przyjemność beszta wszystko inne. Balon rośnie, skośnie, skośnie, koliście. Wychodząc - zalewa twarz. Całuje. Nici lepkości pomiędzy akwarelowymi twarzami, pajęczyna odwłokowego powiązania. Rozmazuj, zamazuj. Czyń powinność Spidermanie.

Posprzątaj.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Lamb 2 miesiące temu
    ,,Tymczasem...

    Prowadzi mnie tam, gdzie: nie ma drogi, trwogi umierających biesiadników. Głosy zdychają jak muchy porażone prądem. Miejsce zaczyna lśnić ideałem. Za lasem morze, za morzem Szwecja. Tutaj: nasza polana.''

    To bardzo ładne.

    Świetnie uchwycony weekendowy, imprezowy zgiełk, już wypluty z sensu, czuć upojenie i chaotyczną, tak powtarzalną i odwiecznie identyczną krajobrazowość friday nights, coś jest zawsze w tych wieczorach takiego samego, ładnie to tu ujęte.

    ,,Bit serca, sample oddechów'' - też śliczne :).

    ,,Dłoń jako kuzynka Antychrysta, obnażająca fakty. '' - i tooo.




    Świetny tekst, cudowne słownictwo, rytm. Doskonały zmysł obserwacyjny w tej części pierwszej, opisu wędrówki imprezowiczów, doskonale poubierane w słowa sceny erotico w tej części drugiej, intymniejszej.
    Końcówka mocna.


    Ach, czekałam, aż znowu coś dodasz :))).
  • jagodolas 2 miesiące temu
    Lamb, dzięki wielkie za Twój koment :)
  • Aisak 2 miesiące temu
    Styl kojarzy mi się z dwoma osobami stąd.
  • Light 2 miesiące temu
    Mi z Florianem!
  • jagodolas 2 miesiące temu
    Nie wiem z kim, ale ten styl mnie już męczy, chciałbym trochę inaczej :) dzięki
  • jagodolas 2 miesiące temu
    Z Florianem, to porównanie dla mnie zajebiste, choć czuje że jestem przy Nim b. mały
  • Light 2 miesiące temu
    jagodolas ależ tak jest bardzo dobrze, nic nie zmieniaj :)
  • jagodolas 2 miesiące temu
    Heh, może se zmienie. A co :)
  • Florian Konrad 2 miesiące temu
    Jeju... aż mi głupio, że ktoś tak pisze. nie ma co się czuć mały przy mnie, wcale nie jestem gigantem - mam 182 cm wzrostu :D
  • jagodolas 2 miesiące temu
    A ja mam 177, także tego :)
  • Aisak 2 miesiące temu
    tak :) z Florkiem i z Okropnisiem.
  • Lamb 2 miesiące temu
    W mojej opinii skromnej Okropny koło tego nawet nie stał. 10 kilometrow od tego nawet nie stal. A Florian Konrad jest mniej kameleoński, jak to artysta: jest egocentrykiem, Florian Konrad umie przepieknie, ale tylko o Florianie Konradzie.

    Ten zas niesamowity typ ma doskonaly zmysl wczuwania sie w. Oraz obserwacyjny. Umie wejsc w skore kobiety i napisac z tej perspektywy, przy topornosci stylu Okropnego jest krolem miesistej poetyki, a slowami żongluje se tak, ze mozna jeno bic brawo.

    Co nie umniejsza w niczym Florianowi Konradowi wg mnie, bo on naprawde przepieknie umie o tym, co tam u Floriana Konrada.
  • jagodolas 2 miesiące temu
    Okropnisia nie czytałem. Ale wszystko przede mną :)
  • jagodolas 2 miesiące temu
    hehe, Lamb :) Znaczy nie chcę startować do żadnych zawodów z potęgami prawdziwymi bo wiem że przegram. Znam swe miejsce i jest chyba git mi. Ale i tak miło bardzo. Noc zrobiona. Dzięks :)
  • Florian Konrad 2 miesiące temu
    Lamb Florek - kawał egocentryka, bomba zegarowa we łbie wciąż mu tyka :)))))))
  • betti 2 miesiące temu
    Czytając wyświetlił mi się obraz naszych rodaków za granicą. Ten szał, kiedy przyjeżdżają i czują wolność... są przecież anonimowi w obcym kraju, więc można wszystko. Kiedyś na to patrzyłam i zachodziłam w głowę, jak możliwa jest tak szybka przemiana. Z matek, żon wychodziły zwykłe dziwki, głośne, upojone tanią wódką i towarzystwem mężczyzn, którzy gdzieś tam w Polsce zostawili żony, dzieci... a jak którejś trafił się jakiś zagraniczny typ, to nawet narkotyków nie trzeba było, tak upojona powodzeniem.


    Czytam, że Aisak znowu jakieś teorie spiskowe węszy... mnie to nie obchodzi, kto to napisał. Tekst dobry, obrazy precyzyjnie nakreślone, czegóż trzeba więcej...

    Pozdrawiam.
  • jagodolas 2 miesiące temu
    Dzięki za wpadnięcie i komencik bardzo :)
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Padam już i tylko skrótowo zaakcentuje obecność:obraz czytelny i doodczytu dla pozostałych z zakończeniem które wbija w fotel. Świetne
  • jagodolas 2 miesiące temu
    Dzięki za obecność serdecznie i mile :)
  • sensol 2 miesiące temu
    fantasticzne! pokręcone ale nie na tyle, żebym stracił trop. "Dorota wyraźnie zniesmaczona, zmęczona, zdezelowana." świetnie dobrane przymiotniki, szczególnie "zdezelowana" wbił mi się w głowę i otworzył mnie na obraz wczorajszej (?) damy. gratulejszyn!!
  • jagodolas 2 miesiące temu
    Zdezelowanym nie jest łatwo, oj nie. Dzięki, pozdro :)
  • Freya 2 miesiące temu
    No przeczytałem ten też teges. Faktycznie... na koniec jest sporo erotyki. W ostatnio czytanej książce miałem scenę erotyczną, która bardzo mi się podobała. Wszystkiego trzeba było się domyślić (niejako z zarysów własności intelektualnej) z pokładu wyobraźni osobistej... :) Pzdr
  • jagodolas 2 miesiące temu
    Dla mnie punktem odniesienia w tym zakresie zawsze będzie Zwrotnik Raka Millera i Pożądanie Jelinek. Pożądanie nawet bardziej. Ta książka zbeształa mnie swego czasu . Dzieki za wizit :)
  • Mia123a 2 miesiące temu
    Pomyślałam, że się skuszę gdyż nie wiem czy wiesz ale o Twoich pracach jest naprawdę głośno. Podobnoś jesteś jakimś geniuszem. Więc przeczytałam, skuszona tytułem - co za pomysł! I treść. Stworzyłeś piękny klimat. Ciekawy. No a to zakończenie to już wogóle. Niezłe :)
  • jagodolas 2 miesiące temu
    O mnie głośno? A geniuszem nie jestem żadnym, mia. Dzięki piękne za wizytę, pozdrowki
  • Canulas 2 miesiące temu
    No i uczciwość każe mi się wyłamać. No trudno. Tekst ma wszystko, by mi sięspodować, a jednak... A jednak wiele Twoich tekstó cenię wyżej. Oczywiście to kwesia ostrzelania z Twoją twórczością. Gdyby to był mój debiut, zapewne bym piał, ale to debiut nie jest, więc... bardzo ok, ale jednak jakoś ominęło.
    Pozdrox
  • jagodolas 2 miesiące temu
    Dzięki Canulas, może następny tekst siadzie. Nie wiem jeszcze o czym będzie i kiedy ale będzie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania