Centrum

Odważne spojrzenia to dopiero początek

Ekstrawaganckich gestów podczas wieczornych spacerów skwerem

Coś mówiłeś?

Pójdźmy razem w odległy świata, cichy od śmierci zakątek

Gdzie w końcu skończysz być mym przyjacielem

 

Obnaż się przede mną, ale nie zdejmuj szala

Koszuli, spodni, starych trzewików

Mów do mnie

Zalej mnie emocją, utop w rzece wspomnień, zakop w swoich żalach

Abym przestał tańczyć w końcu do strachu, głodu, męki i krzyków

 

Możemy tak, nadzy, rozmawiać o wszystkim

Nie martwiąc się, że nam będzie zimno

Lubisz kawę?

Bo będąc tym jedynym, unikalnym, tym bliskim

Nagość naszych dusz jest tą czystą, inną.

 

Czemu nadal szukasz tego co już dawno za tobą?

W jakim celu rozdrapujesz wszystkie stare rany?

Porozmawiajmy

Widzę przecież, że umysł masz przetrawiony nieznaną mi chorobą

Proszę cię, zapomnij, ukochany.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania