Cesarskie opowieści - Rozdział 1 - fragment 2

Tego samego dnia w mieście oddalonym o 4 świty, w Kirt’cie od rana trwały walki o owe miasto graniczne. Miasto leżało nad potężną rzeką Kabr która płynie aż od gór Uaon od stolicy państwa środka, Stral. Aż po Tavand.

Wojska Cesarskie ruszyły jednocześnie na kilka miast a największymi starciami były właśnie walki o Kirggród i Kirt. Walkę wręcz poprzedził kilkunasto minutowy ostrzał a wraz z przekraczaniem Kabru rozbłyski i chmury dymu oślepiały obrońców ale takżę i atakujących. Pierwszy raz użyto wtedy nowej, tajnej broni - czarnego proszku który uderzenie miał jak setki strzał, to był proch. Tworzony odkilkunastu lat nieopodal Jeziergrodu. Obrońcy Shine pierwszy raz zmierzyli się z czymś takim, również mieli proch ale nie opanowali sztuki która pozwalała wystrzeliwać żelazne kule z rury.

Armia Cesarska którą w tym regionie zarządzał wysoki i siwy jak popiół generał Oazr herbu Czarna Wrona. Dzięki jego umiejętnością Kirt szybko bo już wieczorem był niemal cały zdobyty, tylko garnizon w północnej części starego miasta gdzie obrońcy zdesperowani bronili się zaparcie. W garnizonie były dwa bataliony które broniły się przed dziewięciokrotnie liczniejszymi siłami Cesarskimi.

Już od pierwszych godzin mieszkańcy części Shine’u burzyli się, nie podobała się im nagła zmiana władzy.

napięcie narastalo przez kolejne dni kiedy to front był już 3 dni drogi z tąd. W Kirt’cie ludzie chowali się po domach, tylko niewielki odsetek mieszkańców uciekało . królestwo Shine ogłosiło po kilku dniach od rozpoczęcia walk utworzenie Armii Wolnego Tavandu oraz w razie wygranej wojny utworzenie niezależnego królestwa z ziem gdzie Tavandczycy stanowią więcej niż ⅔ całej ludności. Ludzie z widzieli w AWT wyzwolenie przez co wielu z jeszcze nie zdobytych wiosek i mniejszych miast pędziło do punktów kumulacyjnych.

Była w śród nich także drobna dziewczyna o szarych oczach i włosach które sięgały jej nieco poniżej linii ramion. Miała imię zwyciężczyni, Viktoria. Córka lokalnego barona, mieszkającego na obrzeżach Kirt’u w potężnej rezydencji zbudowanej z marmuru u modrzewia. Cała posiadłość spłoneła w trakcie walk o miasto a sam jej ojciec zginął broniąc skarbca. Viktoria nigdy nie zaznała biedy, do dwie wiosny wcześniej gdy miała 17 lat zginęła jej matka która była wielką patryjotką w przeciwieństwie do ojca, który nie dość że nie był patriotą to jeszcze miał słaby kontakt z córką.

Zazwyczaj przed wojną włóczyła się po mieście, jako iż nie należała do najbiedniejszych to od młodości udzielano jej lekcji szermierki co było popularne wśród elit. W czasie rozpoczęcia ataku była ze znajomymi w łaźni miejskiej. Gdy wybuchła panika a Cesarskie wojska przedarły się przez rzekę i oni zaczęli uciekać w popłochu. Niestety gdy batalion jeźcców zmierzał ku miejscu walk stratował dwóch przyjaciół a ona sama padła na chwile i nie mogła się podnieść, była bezbronna. Leżała tak ledwo żywa, aż w końcu dotarły do niej pierwsze, nie wyrzyte barbarzyńskie hordy cesarskie które rabowały, gwałciły i porywały. Taki los miał spotkać i ją, zerwano z niej szczero złote naszyjniki i bransolety. A gdy już się ockneła szarpano ją i chciano porwać, krzyczała - zostawcie mnie! - lecz oni mieli to za nim. uratował ją tylko cud, a dokładniej przejeżdżający generał Oazr wraz ze swą osobistą gwardią, zmierzał do ratusza który został zdobyty i zabezpieczony. To on widząc bezbronną dziewke o niezwykłej urodzie kazał dwóm gwardzistą z bronią prochową wystrzelić to barbarzyńskich żołnierzy, zatrzymał się, skinął głową i było po wszystkim. Była na pozór bezpieczna, rzekł do niej:

nie bój się już wszytko dobrze - siegnął wtedy do kieszeni w swym brunatnym płaszczu i wyjął coś jakby wisior z kryształu i rzucił go jej mówiąc - to jest moja pieczęć, noś ją a żaden żołnierz nietknie cię bez powodu.

Złapała go czym prędzej, a brunatny jeździeć odjechał razem ze swoją gwardii. Powoli podniosła się i widząc żołnierzy czym prędzej ubrała owy naszyjnik. Idąc powoli ku domowi widziała dym, było ciemno od dymu palącego miasta, idąc wzdłuż rzeki widziała tłumy gapiów z Cesarskiej części miasta oraz żołnierzy którzy wybijali tych którzy próbowali przepłynąć rzekę.

 

Jest to kolejny fragment, przepraszam za błędy ale pisze bez poprawek na bieżąco a mam dysgrafię, proszę o wyrozumiałość i opinię, dziekuje za poświęcony czas

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania