Chemia

Utworek z kategorii "Pierdoły"

 

Jako osobnik nadzwyczajnie uzdolniony w pierwszych klasach szkoły podstawowej bardzo się nudziłem. W odróżnieniu od swoich współklasowiczów już w wieku pięciu lat umiałem czytać tekst z gazety, więc w zerówce wyniośle wzdychałem na słyszenie ich dukania. Pisać też umiałem i nie wyjeżdżałem piórem poza linijeczki.

Potrafiłem w momencie znaleźć zbiór wspólny różnych tam rzeczy, najbardziej zgrabnie na materacu robiłem fikołky, rysowałem cudne szlaczki, świetnie grałem na flecie i trójkącie, mając nadzwyczajną pamięć wzrokową potrafiłem wyrysować na tablicy proces widzenia i opowiedzieć o faktach historycznych zapoznając się z nimi na pięć minut przed wejściem do klasy na lekcje.

Wszystko się zmieniło, gdy w szóstej klasie zderzyłem się z przedmiotem najbardziej okropnym jakim jest chemia.

Nigdy do końca nie zrozumiałem zasad nią rządzących, co odbijało się na moim świadectwie. Przez czwórkę z niej nie otrzymałem od szóstej klasy nagrody książkowej, a do tej pory zawsze miałem.

Traumę z tego faktu powstałą terapeutowałem na zajęciach garncarstwa przez dwanaście lat.

W szkole średniej było nie lepiej.

Myślałem, że uwolnię się od tej przeklętej dziedziny nauki, ale niestety na studiach miałem laboratorium z chemii. Wlewałem w probówki różne substancje, podgrzewałem je, a asystujący przy ćwiczeniach laboratoryjnych technik nakładał dwie pary okularów, kilka fartuchów i z przerażeniem patrzył na wykonywane przeze mnie czynności, a ja udawałem, że spisuję wyniki z różnych tam rzeczy.

Z technikiem, przecudnej urody młodym mężczyzną i nie wiedzieć dlaczego bardzo nieśmiałym, miałem umowę, że za każde niezawołanie przez niego adiunkta na me wyczyny z probówkami pomogę mu się umówić z jedną z moich koleżanek.

Kilka z nich miałem na wydziale metalurgii, od których zrzynałem prawidłowe wyniki.

Przez chemię stałem się oszustem i stręczycielem.

I przez chemię nie zrobiłem do tej pory prawa jazdy, bo najbardziej w niej bałem się akumulatorów, zachodzą w nich jakieś niezrozumiałe dla mnie reakcje.

Gdyby w szkole za czasów mej edukacji zakazano uczenia tego przeklętego przedmiotu byłbym teraz bez wątpienia najlepszym kierowcą świata.

Średnia ocena: 2.4  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas 6 dni temu
    Zacne, życiowe, opatrzone humorasem. Podobało się niejakiemu mi, ale to nie jest tekst, który będę pamiętał, choćby w czwartek. Nie oceniam, bo nie mam koncepcji.
  • refluks 6 dni temu
    Canulas Toż uprzedziłem na wstępie, że pierdoła.
    Ale zgrabna.
    Nie można powiedzieć.
  • Zaciekawiony 6 dni temu
    Ja miałem raczej odwrotnie, choć podobnie.
  • Aisak 6 dni temu
    Niby pierdoła, ale potrafi uśmiechnąć.
  • refluks 6 dni temu
    O. Ale mi luf nawstawiali.
    Musi chemicy tu byli.
  • Tanaris 6 dni temu
    Trauma chemiczna :D
  • Pan Buczybór 5 dni temu
    heh, fajne to. Tworzysz ciekawy klimat, który nadaje ton całej opowieści. Rzeczywistość w krzywym zwierciadle + fajna, ironiczna puenta - I like it. Pozdro.
  • Herbie 4 dni temu
    Też miałam podobnie z tym czytaniem, ale z chemią już gorzej haha
    Zgrabny, to jest dobre słowo, bardzo zgrabny utwór.
    Pzdr x

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania