ciężkostrawny
jak wiesz znam miasto bardów i maczet
ostrych niczym sos chili wtryskiwany do burgera
przeładowanego ofiarami derbów
tych sportowych rzecz jasna
znam miasto
rozpostarte we wnętrzu śmieciowej buły
totalne zwarzywienie wyklucza reakcję na akcję
przemoc
krew wypływa bokiem z majonezem
jedziemy więc uwikłani w gęstość
szyby skody są skropione kropidłem listopadowego dziada
dlatego świat zewnętrzny tworzą zniekształcenia
rozlane plamy parasoli
czerń żab
tymczasem kierowca ojciec milknie
jego gul bije rekord mamuciej
mam dziesięć lat a już unikam myślenia o mechanizmach zachowania
to proste
korek zepsuł pogodę ducha i prognozy
na jutro
Komentarze (9)
Oryginalność w charakterystyce rzeczywistości - mega!
Lęk przed komunikacją - lepszy korek, ironia co do maczet, trywialność epoki zbiorowej konsumpcji, deprecha od dziecięcia, plamy parasoli, listopad dziad, czerń żab, ech... zazdroszczę, bdb wiersz.
Bardzo dziękuję Wrotycz
Gdybym miała zaznaczyć co mi się w wierszu podoba, wypadałoby skopiować 90%, oprócz tej wzmianki o majonezie : )
Świetny wiersz.
Pozdrawiam.
Dziękuję Gandalfie
Drugi raz czytane znacznie lepsze. Poczytam jeszcze.
Dziękuję JamCi
Treść bardzo na tak. Ale wydaje mi się, że można by z wiersza wycisnąć więcej przy innej wersyfikacji.
Dziękuję za sugestię Tjeri
jagodolas to nie sugestia, tylko takie moje rozważanie. :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania