Pirat drogowy

Wylazł Włodek z dzikiej głuszy.

W Polskę drogą bryką ruszył.

Gnał ze swojej leśniczówki,

aż dojechał do Hajnówki.

 

Zamiast zwolnić, dodał gazu.

Nie hamował ani razu.

Jak kret ślepy, z groźną miną,

nagle zderzył się z babiną.

 

Co po pasach przechodziła

cudem kontakt z nim przeżyła.

Włodek szybko dał drapaka

Chryja jest nie byle jaka.

 

Teraz straszny ma dylemat,

by pod dywan zamieść temat.

Zbrodnią swą się nie przejmuje

Do Brukseli kandyduje.

Średnia ocena: 2.1  Głosów: 12

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Bogumił 2 miesiące temu
    Pozwoliłem sobie przerobić nieco wiersz jakiegoś anonimowego kolegi.
  • sensol 2 miesiące temu
    wus wus! wus wus!
  • Abbadon 2 miesiące temu
    Przerobić?! A ja już piątaka dałem
  • Bogumił 2 miesiące temu
    Dziękuję.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania