Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Cmyk cz. 18

Trudno jest zabić człowieka.

Najgorzej za pierwszym razem.

 

Dlatego żołnierze na froncie z czasem przestają to analizować, działając automatycznie. Odgórna aprobata, jakkolwiek ją nazwać — rozkaz, patriotyzm, misja, to tylko pieczęć. Metka na towarze, umieszczonym głęboko w mózgu, w którym coś zdążyło już pęknąć, a mocna, moralna bariera została ze zgrzytem przesunięta. Dlatego seryjni mordercy potrafią działać bez mrugnięcia okiem, zachowując spryt i skupiając się na strategii działania, jednocześnie wypierając emocje, zwłaszcza te z rodzaju osłabiających — empatię, współczucie, wyrzuty sumienia, strach. Zostaje jednak coś jeszcze. Podniecenie, poczucie władzy i w końcu — siła, energia wynikająca z nowej przestrzeni, bo gdzieś głęboko wewnątrz runął budowany od najmłodszych lat, ograniczający pole manewru mur. Na podobnej zasadzie pierwsza kradzież rodzi złodzieja, a jedna zdrada ułatwia kolejne.

Pewne sytuacje zmieniają człowieka nieodwracalnie.

 

Max zapalił papierosa. Zaciągnął się głęboko, zamykając oczy i pozwalając, by dym rozniósł wszystkie szkodliwe substancje po płucach, oszukując mózg rzekomym relaksem. Rozmyślał nad tym przez chwilę. Pozwalał się oszukiwać, a nawet oszukiwał sam siebie, po to, by przez krótki czas poczuć się minimalnie lepiej. Dokładnie tak samo robiły miliony ludzi, paląc, pijąc, ćpając, pieprząc się z przypadkowymi osobami, nawet obżerając nafaszerowanym cukrem żarciem.

Wszystko było oszustwem.

— Skąd masz fajki? — Karl przyglądał się przyjacielowi uważnie.

— Od Serga.

— Od... Serga... — powtórzył tamten, akcentując oburzenie.

— Częstuj się. — Max kiwnął głową w stronę leżącej na stole paczki.

— Nie chce nic od — przeciągnął — Serga.

— Taa? A obiad wpieprzałeś, aż ci się uszy trzęsły. — Zaciągnął się po raz kolejny, upajając świadomym oszustwem.

— To co innego, byłem głodny. Nie miałem wyboru.

— Zawsze masz wybór. Każdy ma wybór. Zawsze. Nawet jak zostaniesz jeńcem. Nawet jeśli nie masz żadnego ruchu. Nawet w takiej sytuacji, tylko od ciebie zależy, jak to przyjmiesz, czy się złamiesz, czy okażesz hart ducha. Zawsze masz jakiś wybór.

— Pierdolisz, Max, gdybym cię nie znał, pomyślałbym, że zrobili ci pranie mózgu. Ale na szczęście znam cię na tyle dobrze, żeby poznać tę gadkę. Choć zwykle musiałeś wcześniej trochę wypić...

— Jadę do miasta — wtrącił. — Chcesz jechać?

— Po co?

— Załatwić jedną sprawę.

— Mhm... Czym? Rowerem? — zakpił.

— Samochodem.

— Furę też od Serga dostałeś?

— O co ci chodzi? Najadłeś się? Najadłeś. Wyspałeś się? Wyspałeś. Ciepło masz? Masz. Nikt cię nie zabił, siedzisz sobie cały i zdrowy, rumiany i bez większych zmartwień. Zdaje się, że miła odmiana. Co ci jeszcze nie pasuje?

— Martwię się o ciebie, jeśli już o zmartwieniach rozmawiamy.

— Niepotrzebnie.

— I o Cassie. Byłem u niej, mnie też nie poznaje. Mówiła, że na nią wrzeszczysz i że się ciebie boi.

— Trudno. — Zgasił niedopałek ciężkim butem i ruszył w stronę drzwi. — Chodź! Trzysta koni cię zrelaksuje.

 

Szli sterylnym korytarzem aż do windy, Max nacisnął „parter”, zjechali w milczeniu. Temperatura na zewnątrz pobudzała krążenie i z pewnością nie sprzyjała nocowaniu w lesie, o czym Karl odruchowo pomyślał. W bramie chłopak o imieniu Aaron dał im kluczyki i broń, mówiąc, że gdy wrócą, odbierze ją w tym samym miejscu. Zasugerował, że nie pozwolą, by Max miał karabin przy sobie w budynku.

Nie protestował. Już miał iść, jednak obrócił się na pięcie.

— Jeszcze moja siekiera — zaznaczył.

Mężczyzna nie spiesząc z odpowiedzią, po raz kolejny zmierzył Maxa wzrokiem pełnym dezaprobaty i nieukrywanej pogardy.

— Jest w bagażniku — wysyczał, po czym splunął pod nogi i wrócił do kanciapy, która stanowiła coś w rodzaju wartowni.

Wsiedli, chłopak przekręcił kluczyk, lekko dodał gazu, koła zakręciły się po oszronionej, twardej ziemi, kierując wóz wprost w stronę powoli otwieranej bramy. Karl zapiął pas. Samochód wyjechał na ulicę, Max uśmiechnął się pod nosem, napawając tą chwilą. W pokoju na ostatnim piętrze wraz z zanikającym rykiem silnika, Cassie pogrążała się we śnie.

 

Kobieta czuła pulsujące w niej życie każdą komórką ciała. Być może powinna być martwa. Być może wcale nie. Dokładnie obejrzała swoje sine od zimna dłonie. Zastanawiała się jak to możliwe, że krążąca w niej krew nie wypływa. Coś zamyka obieg. Przypomniała sobie, że czytała kiedyś, że krzepliwość jest cudem. Rozmnażanie jest cudem. Życie jest cudem.

Wszystko jest pierdolonym cudem.

Zapachy uderzały w nią z każdej strony. Zebrała w skostniałe dłonie trochę śniegu i zbliżając do twarzy, zaciągnęła się głęboko, tylko po to, by potwierdzić swoje spostrzeżenia. Czuła jego zapach. Pachniał wodą, mrozem, zimą, iglastym lasem, wełnianym szalikiem, drewnianym trzonkiem łopaty do odgarniania śniegu, ciepłą herbatą, dzieciństwem, życiem.

Pachniał pierdolonym cudem.

Wiedziała gdzie iść, instynktownie wiedziała też po co. Zapolowała tego dnia kilkukrotnie, na małe gryzonie, za każdym razem cholernie skutecznie. Była szybka, słyszała nadzwyczaj dobrze, wychwytywała zapachy perfekcyjnie.

Jedynie wzrok mógłby być lepszy.

 

— To ma trzysta koni? — Karl już trzykrotnie sprawdzał, czy aby na pewno zapiął pasy.

— Aha. Sześć biegów.

— Ale manualnie...

— No raczej! Automaty są bardziej pedalskie niż e-papierosy. Silnik boxer na turbosprężarce, wiesz, jaką to ma siłę napędową? — Max aż nabrał rumieńców. — To jest WRX STI! Zobaczymy, ile pociągnie?

— Może lepiej nie...

— No weź, nie pękaj, sto pięćdziesiąt mil na godzinę na bank! Pojedziemy na autostradę sprawdzić?

— Jesteś jak dziecko. Miałeś podobno coś załatwić.

— Oj, załatwimy. Jest czas. Na obwodnicę, chociaż. Będzie fajnie. — Puścił oczko, a Karl zobaczył w jego spojrzeniu coś jeszcze. Coś, czego nie było bardzo dawno. Coś jak mieszankę radości, euforii chwili i pozornego braku zmartwień.

Coś jak beztroskę.

Podczas gdy Max gnał przez puste ulice w stronę wschodniej obwodnicy, Karl przerzucał kolejne piosenki playlisty w poszukiwaniu czegoś interesującego.

— Bon Jovi, zostaw — polecił towarzysz.

— To? Przecież to staaare jak świat.

— Zostaw!

— Okej... — ustąpił.

— To nie jest piosenka dla złamanych serc... — nucił Max. — Nie będę tylko twarzą wśród tłumu.

Karl przewracał oczami.

— To moje życie — fałszował dalej, coraz mocniej zaciskając palce na kierownicy. — Nie będę żył wiecznie... — śpiewał, wciskając gaz i pompując nową energię w swoje żyły.

Licznik przekroczył sto czterdzieści mil na godzinę.

— Chcę po prostu żyć... póki jestem żywy — wtórował równolegle do głosu z radia.

Satysfakcja z tej krótkiej chwili smakowała tęsknotą i szczęściem. I tęsknotą za szczęściem. Wyparł tęsknotę, zostawił to drugie. Żonglował. Nie pozwolił sobie na słabość, uformowaną w myśl, że to tylko moment. Odrzucił ją, nim wykwitła strachem. Przypomniał sobie o strzykawce, o świecie za bocznymi szybami, o kobiecie, która go nie zna.

— Moje serce niczym otwarta autostrada...

Zapomniał. Po prostu śpiewał.

Po kolejnych dwóch refrenach o niezbyt skomplikowanej treści Karl w końcu przełączył piosenkę, a Max nadal nucił pod nosem kilka ulubionych wersów.

— Karl?

— Co? — warknął coraz bardziej poirytowany.

— Zawracałeś kiedyś subaru... na ręcznym?

Świat zawirował.

Następne częściCmyk cz. 19  Cmyk cz. 20  Cmyk cz. 21  

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 17

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Margerita 10 miesięcy temu
    pięć cały Max zaciąga się papierosem by poczuć się macho ciekawe skad miał te fajki super część
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Ech, tez sie zaciagam, by poczuc sie macho ;D
    No od kogo mial? Odpowiedz jest w tekscie :p
  • Canulas 10 miesięcy temu
    Jak to? Kiedy?
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Kiedy? Tydzien pisane nie bylo, to chyba czas najwyzszy
  • Canulas 10 miesięcy temu
    Ritha, noo taa, ale jakoś tak - mnie nie było i myślałem, że mi przeleciało coś. Jużem spokojny.
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Nic nie przelecialo, dopiero co wyplute, jeszcze nie odlezane:)
  • Justyska 10 miesięcy temu
    Pierwszy akapit tej części mnie powalił. W moim odczuciu rewelacja. Czytało się jak zawsze lekko.
    Trochę wątpliwości.
    " Pierdolisz, Max, gdybym cię nie znał, pomyślałbym, że zrobili ci pranie mózgu. Ale na szczęście znam cię na tyle dobrze, żeby poznać tę gadkę. " - wydaję mi się, że za dużo "poznania"
    "W bramie chłopak o imieniu Aaron dał im kluczyki i broń, mówiąc, że gdy wrócą, odbierze ją w tym samym miejscu. Zasugerował tym samym, że nie pozwolą, by Max miał karabin przy sobie w budynku." - powtórzenie "tym samym"
    "kierując wóz wprost w stronę otwierającą się powoli bramy." - otwierającej się

    "Pachniał wodą, mrozem, zimą, iglastym lasem, wełnianym szalikiem, drewnianym trzonkiem łopaty do odgarniania śniegu, ciepłą herbatą, dzieciństwem, życiem."
    Pachniał pierdolonym cudem." - pięknie ujęte.

    pozdrawiam serdecznie :) 5
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Hej hej, dwa błędy poprawione. z tym - znam/poznanie musze pomyśleć na spokojnie w jaki sposób zmienić. Dziękuje za czuje oko, odwiedziny, komentarz :)
    Pozdrawiam :)
  • Okropny 10 miesięcy temu
    "Silnik boxer na turbosprężarce, wiesz, jaką to ma siłę napędową? — Max aż nabrał rumieńców. — To jest WRX STI!" Cytat jak z tym barrettem. Nie wiem, mi się to nie podoba, ale mi nie musi. Część jak część, tłumaczenie tekstu Bon Jovi - mi się gryzie, ale to wiesz, chuj z tym.

    Fajne to z tym cudem, lubię.
  • Okropny 10 miesięcy temu
    A, i jeszcze:
    "pierdolisz, max" to ja sam pomyślałem ;)
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Okropny po ang. by brzmiało lepiej (słowa piosenki), ale skoro całość po polsku, więc napisałam tak, scena w mojej głowie wygląda lepiej niż po przeistoczeniu w literki - to fakt.
    Jak pisze o broni czy wozach, zawsze masz jakieś "ale", więc wiesz... ;D Mogłabym o tym subaru jeszcze na pół strony, w ostatniej chwili ciełam o stałym napedzie na cztery koła itp, ogólnie - nie wiem o co Ci chodzi. Nie pisze tego, zeby cokolwiek o samochodzie (tudzież broni) napisać, tylko dlatego, ze uważam, ze tak własnie by rozmawiali.

    Z cudem fajne powiadasz - git.
    Że Max pierdoli, no być może. To taki myśliciel czasem ;)
    Pozdro
  • Okropny 10 miesięcy temu
    Ritha no ok, jesli tak to widzisz, że tak by rozmawiali - ok. Dla mnie, cytując klasyka, "zní to nějak papírově" - czyli, uogólniając, brzmi to (podkreślam, dla mnie) sztucznie.
    Ciężko mi uwierzyć, że ktoś miałby tak mówić. Kojarzy mi się to z Truman Show i sceną z kakao.
  • Okropny 10 miesięcy temu
    Mówię o tym wozie, czy wcześniej o karabinie.
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Okropny bo nigdy nie marzyles o subaru, jak ja przez pol zycia i neszcze mi sie objawilo przed oczani na ulicy niedawno.
    I model WRX i wszelkie dane nie zguglalam pod kątem sztucznosci opka. Wiem nawet, ze kosztuje 47 tys. euro. Nie moglam sie oprzec, zeby Max sie nim nie zachwycal.
  • Okropny 10 miesięcy temu
    Ritha no spoks, tylko Ci mówię, brzmi to papierowo, jakbyśmy się spotkali i ja bym Ci na sucho encyklopedią leciał na tematy. Ja tak nie umiem - ale nie neguję, że może tak ktoś faktycznie... Może.
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Okropny Ty mi czesto encyklopedycznie lecisz xD
    Byles kiedys u mechanika? Tam faceci caly czas tak gaworza, baa, jeszcze bardziej zawile:)
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Moze naped na 4 kola brzmialby naturalniej, niz silnik, ale... jeden chuj
  • Okropny 10 miesięcy temu
    Ritha biorę pod uwagę, że może to faktycznie ja jestem takim zjebem, o technikaliach nie rozmawiam bo i z kim i po co?, na mnie jakieś silniki czy napędy wrażenia nie robią, może to o to chodzi?
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Okropny byc moze, co nie zmiania faktu, ze na Maxie, tak jak na wielu facetach, mogą robić. Ale nawet Cie rozumiem, bo na mnie tez nie robia wrazenia rozmowy lasek o ciuchach i kosmetykach (niby babskie), podnicanie sie sztucznymi rzesami za 150 zl, ktore robia miotly z powiek i tego typu rzeczy :D
  • Canulas 10 miesięcy temu
    Ok. Zaczynamy.

    Tym razem inaczej. Nutą refleksji, która pomimo potencjalnej odrębności zapewne jest podwaliną pod dalszy ciąg. Dygresyjka zwalniajaca. Grzmoty też idą pierwsze przed błyskami.

    "Zaciągnął się głęboko, zamykając oczy i pozwalając, by dym rozniósł wszystkie szkodliwe substancje po jego płucach, oszukując mózg rzekomym relaksem." - ortodoksyjnie patrząc, "jego" można zutylizować bez szkody.

    "Zastanowił się nad tym przez chwilę. Pozwalał się oszukiwać, a nawet oszukiwał sam siebie, po to, by przez krótki czas poczuć się minimalnie lepiej." - tu mamy aż 3x się. O ile trzecie się jeszcze o, to pierwsze obok drugiego - średnio.

    Może, jeśli chcemy wyjebać pierwsze: Chwilę nad tym pomyślał, podumał.
    Jeśli chcemuy wywalić drugie: Czasem oszukiwał sam siebie, po to...
    Ja bym jednak wyjebał pierwsze, ale se obadaj.

    "— O co ci chodzi? Najadłeś się? Najadłeś. Wyspałeś się? Wyspałeś. Ciepło masz? Masz. Nikt cię nie zabił, siedzisz sobie cały i zdrowy, rumiany i bez większych zmartwień." - zajebiste, rozradowałem się.

    I ładne też "trzysta koni cie zrelaksuje". Bardzo spoczi.


    "Wsiedli, chłopak przekręcił kluczyk, lekko dodał gazu, koła zakręciły się po oszronionej, twardej ziemi, kierując wóz wprost w stronę otwierającej się powoli bramy. Karl zapiął pas. Samochód wyjechał na ulicę, Max uśmiechnął się pod nosem, napawając tą chwilą. W pokoju na ostatnim piętrze wraz z oddalającym się rykiem silnika, Cassie pogrążała się we śnie." - no dobra. Niby wycinek duży, ale "się" aż cztery sztuki. Większość zasadne i nie razi,ale obadaj ten sam zapi po usunieciu pierwszego się.


    Bardzo ładny opis z cudem. Chyba dlatego, że widzi mi sie jako "definiowalny" pod konkretną postać. Nadaje jej jakiegoś osobliwego sznytu. Ludzie są różni nie dlatego, że jeden delikwent ma podłużną głowę, a drugi, weteran kazirodztwa, osiem paluchów. Ludzie są różni przez detal, przez różnorodne zapatrywanie się na różne, z pozoru pierdołowate, sprawy. To ją definiuje, więc widzi mi siejako część niestandarowego, ale wysublimowanego opisu.
    Spoko łatka.

    Dalszy jej opis rónież super. Ładnie wyszłaś poza ramy. Pozwolisz, że keidyś użyję dla kontrastru podobnego zabiegu.


    Jestem samochodowym laikiem (poniekąd) więc mi tam w opisie nic nie zgrzyta. Rzecz gustu. Fajnie wyciszyłaś tę część. Wszystko na modłe, jaka cisza, taka burza. Cisza bardzo ok.
    Czekam dalej, Łita.
    Pozdroxix.
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Hej, hej, dziena za wszystkie rady, zalałam tekst falą "się", cóż... :D Pomyśle potem jak pozmieniać, chwilowo nie jestem w stanie ogarnąć jednego sensownego zdania. Refleksyjne, owszem, wyciszone, owszem, miałam taką wizje tej części, więc ochoczo zrealizowałam.
    Muszę się przyznać, że "rumiany" ukradzione z Twego języka... Ups... ;)
    Używaj zabiegów jakie Ci się ino widzą (ja tu użyłam jakiegoś zabiegu? nieświadomie)
    Powiem Ci szczerze - pisze mi się jak po grudzie ostatnio, nawet jak mam wenę, to nie jest to, co potrafiło się dziać we łepetynie mej. Nie wiem co jest, ale cokolwiek stanowi bariere, zostanie zrównane z ziemio, oooo! :D
    Dzięki Can, pozdrówka :)
  • Canulas 10 miesięcy temu
    Ritha, racja mi też się pisze ciężej trochę.
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Canulas i co bedzie? Pora umirać.
  • Canulas 10 miesięcy temu
    Ritha, najwyższa.


    Może to jak w kosmicznym meczu, zajebali nam coś. Czeba obserwować Marg i Maroka.
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Myślę, że to Fel, zajumała i zwiała!
  • Canulas 10 miesięcy temu
    Ritha , Fel miała swój flow.
  • Ritha 10 miesięcy temu
    No w sumie tak :)
  • pasja 10 miesięcy temu
    Dzień dobry
    Ta część porusza czytelnika do refleksji, rozmyślania nad życiem. Co jest dobre, a co złe.
    Wybór?
    Zależy od czego?
    Trzeba być dzielnym, ale żeby być trzeba mieć wybór. Trzeba móc wybrać tchórzostwo. Są ludzie co nie mają wyboru.
    Karl i Max dwa bieguny. Który z nich działa automatycznie?
    W walce wszystkie chwyty są dozwolone. Tylko, czy aby na pewno
    Pewne sytuacje zmieniają człowieka nieodwracalnie... I właśnie to wybory jakie wybrali Karl i Max

    Czuła jego zapach. Pachniał wodą, mrozem, zimą, iglastym lasem, wełnianym szalikiem, drewnianym trzonkiem łopaty do odgarniania śniegu, ciepłą herbatą, dzieciństwem, życiem... pojawienie się w środkowej części kobiety wygląda tajemniczo.

    Dlatego ta część jest jak tryptyk. Ma trzy obrazy, jeden stały w środku i dwa ruchome po bokach. Kiedy je zamkniesz, pozostawiasz czytelnika w zawieszeniu.
    Co Max znowu kombinuje? Miał sprawę, a jedzie przed siebie.
    Pozdrawiam i miłego dzionka
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Dzień dobry :)
    Owszem, pasjo, część bardziej refleksyjna, i ja i Max potrzebujemy czasu, żeby zebrać myśli ;)
    "pojawienie się w środkowej części kobiety wygląda tajemniczo" - prawidłowo ;)
    Część jak tryptyk - ładne określenie, bardzo ładne :)

    Pozdrawiam i również miłego życzę :)
  • Elorence 10 miesięcy temu
    Jestem!
    Ten rozdział jest przegenialny. Aż miałam ochotę przytulić Maxa, bo z pomiędzy wierszy wręcz wypływa jego smutek i brak zrozumienia sytuacji. Nie pogodził się z faktem, że Cassie go nie pamięta. Nie pogodził się z niczym.
    Mam nadzieję, że przez to wszystko Max nie wpadnie w żadne dodatkowe kłopoty. Chyba pierwszy raz zgadzam się z Karlem. Niby wszystko pięknie ładnie: napoili, nakarmili, dali dach nad głową i jakieś cudaśne gadżety, ale istnieje drugie dno. Dno, które raczej nie będzie słodkie i milusie.
    Chryste: słodkie, milusie, cudaśne... Musiałam się mocno uderzyć w tę lampę (tak, będąc dzisiaj na uczelni walnęłam głową w lampę) i pewnie stąd te dziwaczne słowa :D

    A co do nienaturalności dialogów... Ja nie wiem, jakim językiem niektórzy posługują się na co dzień i jakie tworzą dialogi, ale jestem wręcz pewna, że może 0,00000000000000000000000001% ludzi posługuje się normalną, piękną polszczyzną bez bluzgów, ozdobników itd.
    Jak dla mnie, tekst wystarczająco realistyczny, abym zaciskała pięści ze złości, że u Cassie nic się nie zmieniło od ostatniej części i dalej nic nie pamięta :(

    Ritha! Trzymam kciuki za wenę! Niech przybędzie i to szybciutko!

    Chryste. Szybciutko.
    Facepalm.

    No dobra, do kolejnego! :D
    Pozdro, Ritha! ;*
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Ach, Elo, pyszczycho mi się uśmiecha, widząc, że grasujesz. I widzisz, jak Cię nie ma, włóczysz się tu i tam i narażona żeś jest tym samym na szeger niebezpieczeństw (!), typu lampa ;]
    No nie pamięta Cassie nic a nic, kompletnie, no nie wiem nie wiem co to bedzie ;p xD
    Pozdrawiam ciepło :)
  • Ozar 10 miesięcy temu
    Jestem. Mała uwaga. Napisałaś " rozkaz, patriotyzm, misja, to tylko pieczęć. - generalnie młodzi żołnierze strzelają głównie ze strachu, chcą odpędzić strach, a potem dopiero zabić. Napisałaś "Pewne sytuacje zmieniają człowieka nieodwracalnie" - dokładnie tak jest na froncie, człowiek bardzo szybko dochodzi do prostego wniosku, że albo zabije kogoś, albo ten ktoś zabije jego - prosty wybór oznaczający życie, lub śmierć. Z czasem granica zanika i zostaje tylko instynkt samozachowawczy. Kolejny ciekawy odcinek z Maxem. Lecę dalej bo mam zaległości !!!
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Hej, hej, miałam tu bardzo przemyślane przemyslenia, taa, dokadnie tak, (a propo tych żolnierzy) ino jestem trochę półprzytomna juz o tej porze i się nie rozpiszę, generalnie nie sposób się z Tobą nie zgodzić :)
    "Z czasem granica zanika i zostaje tylko instynkt samozachowawczy" - o to to
    Dzięki Ozar :)
  • KarolaKorman 10 miesięcy temu
    Max jednak przyjął propozycję S, zależy mu na Cassie i nie wyobraża sobie, by teraz się poddać po takiej podróży, bo dziewczyna ma amnezję. Działa. I dobrze, ale czy uda mu się dostarczyć odpowiednią zamienniczkę? Kto to wie? Ty już pewnie masz jakiś plan, ja muszę nadrobić zaległości, by się przekonać.
    5 wstawione, pozdrawiam :)
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Hej Karolcia, fajnie, że nadrabiasz. Ciekawa jestem Twojej reakcji na moje, ekhm, pomysły ;D
    Dziękuję i pozdrawiam :)
  • KarolaKorman 10 miesięcy temu
    Ritha, nadrobię :) Daj mi tylko trochę czasu. Wszystkie spostrzeżenia napiszę w komentarzu. Sama jestem ciekawa, co Ty tam nawymyślałaś :)
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Spokojnie Karolcia, otwarte calodobowo, nie usuwam, bydzie czekac ;))
  • Szudracz 9 miesięcy temu
    Namiastka odprężenia, ale pewnie nie na długo. Dobre spostrzeżenia o życiu. Determinacja u Maxa nie mija, cudnie. :)
  • Ritha 9 miesięcy temu
    Namiastka odprężenia oj zdecydowanie nie na długo... ;) Dzięki Szu :)
  • Agnieszka Gu 9 miesięcy temu
    Witam,
    Pierwszy akapit ciekawy choć może rodzić niepokojące skojarzenie porównanie doznań wewnętrznych żołnierzy i seryjnych morderców. Rozumiem jednak, na na potrzeby tego opowiadania musiałaś dokonać pewnych skrótów myślowych...

    Biorąc pod uwagę, że relaks to stan ducha (niekoniecznie ciała) – pomimo całej tej wdychanej trucizny — zaciąganie dymem papierosowym może relaksować ;)

    No oki, obaczymy co dalej się podzieje... ;)
  • Ritha 9 miesięcy temu
    Witaj Aga! Miło Cię widzieć :))
  • Adam T 9 miesięcy temu
    Dzień-bobry i tu (bobry w związku z nowym powitaniem miłośników bobrów):
    „...Max nacisnął parter” – dałbym parter w cudzys, co innego, gdyby Max był tytanen czy coś, i cisnąłby wszystkie piętra razem z parterem. Wtedy tak, wtedy bez cudzysa.

    Tutaj, to się po prostu samo czyta. Nawet, kiedy Max śpiewa, jest fajnie. Jest też tajemniczy wtręt o kimś płci pięknej w lesie, hmmm... A może to czyjaś retrospekcja? Ale raczej nie, raczej to się dzieje równolegle.
    Max łapie chwile psycho-detoksu, jego radosną gębę aź dosłownie widać w tym tekście, chociaż w sumie nawet nie bardzo wiem, jak wygląda. Pewnie gdzieś było, ale nie pamiętam.
    Przyjemnie było poczytać. Bardzo przyjemnie.
    Pozdrawiam ;))
  • Ritha 9 miesięcy temu
    Dzięki Adamie za wspaniałe, obszerne komentarze, odniosę się wkrótce, bom chwilowo w biegu :)
  • Ritha 9 miesięcy temu
    Parter w cudzys dam, czasem skróty myślowe zalewają moje teksty, ehh.
    Kto w lesie to działanie równoległe ;)

    "Max łapie chwile psycho-detoksu, jego radosną gębę aź dosłownie widać w tym tekście, chociaż w sumie nawet nie bardzo wiem, jak wygląda" - ooo, o tym mowie, nikt nie wie jak wygląda Max, bo Ritha postaci lopisać nie umie (tudzież olewa te kwestię). Zwróce na to uwagę, dzieki, żeś mi to przypadkowo uświadomił :D O Maxie było jedynie, ze ma granatowe oczy xD (w 1 cz.) i chyba tyle :D

    Dziękuję za dzisiejszy maraton, pozdrawiam :))
  • Maurycy Lesniewski 8 miesięcy temu
    Witalski :)
    „Na podobnej zasadzie pierwsza kradzież rodzi złodzieja, a jedna zdrada ułatwia kolejne.
    Pewne sytuacje zmieniają człowieka nieodwracalnie.” hej, toz to skrót jednego z Twoich połów, co tytułu nie pamietam, ale czytałem :)) świetna myśl!

    Coś mi się wydaje, że Maxsiu wywinie jakiś numer, jeśli nie to nie będę go normalnie lubił:) Ale na pewno wywinie...:)
  • Ritha 8 miesięcy temu
    Haj! Mauryc, odpisze Ci ciut pozniej bom w biegu :)
  • Maurycy Lesniewski 8 miesięcy temu
    Ritha nie gadam z Tobą za Cassie! :)

    Spoko :)
  • Ritha 8 miesięcy temu
    Maurycy Lesniewski hahaha...czyly doszedles juz tam. Pieknie, najgorsze za Tobą ;p
  • Maurycy Lesniewski 8 miesięcy temu
    Ritha bo nie jestem pewien :)
  • Adelajda 2 tygodnie temu
    Czyli Alice zmartwychwstała, jeśli dobrze zrozumiałam. Tak czytam i sobie myślę, że trochę Ci zazdroszczę, że potrafisz fabułę pociągnąć tak daleko, bo ja jak coś próbuję dłużej to przybiera to bardzo zdeformowany kształt.
    Okej, idę zrobić kawy i czytam dalej.
  • Ritha 2 tygodnie temu
    Kurde, ciężko fabułę ciągnąć. Miałam spore blokady po drodze. Ale jakoś, powolutku do przodu pchałam.
    Dziękuję i tutaj za wizytę :)
  • pkropka tydzień temu
    Chciałam skomentować dopiero na koniec, żeby Cię nie zaspamować, ale potrzebuję zakładkę :)
    Gdybym zobaczyła CMYKa na półce w sklepie, kupiłabym bez mrugnięcia okiem. Fabułę ciągniesz świetnie, podziwiam, że trzyma się po tylu częściach.
    Bawi mnie, jak poradziłaś sobie z Cassie. Wyszła blado, to zniknęła i teraz jest jak nowa, prosto z linii produkcyjnej. Do tego sam fakt, że Max tak za nią gnał, sprawił, że stała się ciekawsza. Nawet ją polubiłam ;)
    Maxa nadal uwielbiam, ale Serge... Mam nadzieję, że będzie go więcej. Chłop wydaje się być porządny. <3
  • Ritha 6 dni temu
    Jeeej, jak Ty mła dziś rozpieszczasz :)
    Ta fabuła, widzisz, gdy teraz czytacie Cmyka i ja po czasie sobie go przypominam, widzę dużo momentów, które mogłyby być lepiej napisanie, gdzieniegdzie rozszerzyłabym wątki, gdzieniegdzie jeszcze coś inaczej itd. Ale może to normalne - takie krytyczne oko na własną twórczość. To jest cholernie miłe czytać, że się podoba.

    "Cassie. Wyszła blado, to zniknęła i teraz jest jak nowa, prosto z linii produkcyjnej" - hahaha. Taa, dokładnie :D Glanc nówka, nieśmigana :)
    Serge Ci się spodobał? No proszę :)
    Max to wiadomo, bożyszcze :D
    Dziękuje i tu! :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania