Poprzednie częściTW #02 — Córa mięsa — część I  

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Córa mięsa — część II

Kontynuacja TW #02

Postać: Potwór z Lasu

Zdarzenie: Wyprawa w Bieszczady

Gatunek: Horror (Slash/ Village/ Gore)

 

*

Zadzwonił w środę wieczorem, zawracając Chiarę znad krawędzi snu.

W mieszkaniu poza krwistą czerwienią Netflixu oznajmiającą, że za siedemnaście, szesnaście, piętnaście sekund rozpocznie się kolejny odcinek Breaking Bad, było kompletnie ciemno. Miarowe pomrukiwanie i częściowy paraliż nóg oznaczały, że łaciaty kłębol Pana Puszka zaległ na jej kolanach i należy poruszać się ostrożnie, by bóstwa broń Boże nie zbudzić. Resztki odmładzającego balsamu ciągle lśniły na skórze, kiedy pośród pilota, a książki Cobena, której jakoś nie potrafiła zmęczyć, odnalazła wibrujący telefon.

— Właśnie odsłuchałem — storpedował jej półprzytomne "halo". — Muszę przyznać, bardzo ciekawy artysta.

Uniosła się na łokciach, sięgając lampki. Zakloszowane światło oblało część łóżka pomarańczowym blaskiem. Pan Puszek uniósł łeb, filetując ją nienawistnym spojrzeniem żółtych ślepi.

— To bardzo... miło — bąknęła, skupiając wzrok na stoliku. Cyfrowy zegar oznajmiał, że jutro przepoczwarzyło się w dzisiaj dokładnie czterdzieści siedem minut temu.

Odparł, że "miło" chyba nie jest odpowiednim słowem dla treści, które odsłuchał. Rozbudzona nagle skojarzyła, że pewnie chce się wycofać. Dyszący głos. Telefon przed pierwszą w nocy. Przecież tak się właśnie dogadali.

Sięgnęła po orbitówki, których od kilku tygodni używała jako alternatywy dla rzuconych dzień po pogrzebie papierosów. Pan Puszek, sycząc kocią wiąchę, zdefiladował z łóżka.

— Chcesz się wycofać? — zapytała wprost. Wstać trzeba piąta trzydzieści. Każda minuta cenna.

Skontrował pytanie własnym. Niechciane obrazy wypełniły luki po odchodzącym śnie. Pierwszy raz od złożenia brata w czerń cmentarnej ziemi żałowała, że nie ma przy sobie papierosów.

— Dlaczego nie powiedziałaś? — ponowił. — Cholera, byłaś u mnie przez ponad osiem godzin. Przecież ta sprawa... — Urwał myśl, a ona nie była w stanie zacząć własnej. Przez chwilę linię opanowały jedynie ich oddechy, po podłodze z dumą wędrował kot, a na ekranie dużego telewizora Walter White uczył Jassy'ego Pinkmana tajników gotowania mety na pustyni. W końcu kobieta ponowiła, pytając Glubińskiego jeszcze raz o to, czy chce się wycofać.

— Przeciwnie — odparł bezwzględnie brzmiącym głosem. — Mogę zapauzować wszystkie projekty, Chiara. Tylko wpierw spytaj o urlop, a jeśli dadzą – weź cały od poniedziałku! Daj mi czym prędzej znać. Będę czekał.

Urlopu miała dziewiętnaście dni. Wzięła wszystko.

I tak się rozpoczyna "Córa Mięsa".

 

*

Do Ustrzyk Dolnych przyjechali w czwartek trochę po szóstej rano. Sprawne wi-fi spowodowało, że poza spaniem główną atrakcją podróży były smartfony, przez co zapał Eryka, pomysłodawcy tej czterodniowej wycieczki, nie miał ujścia. Chłopak najlepiej dogadywał się z o pięć lat młodszą, zaledwie osiemnastoletnią Emilią. Ta dzielnie słuchała, lecz jakoś przed drugą padła, moszcząc się wygodnie na jego nalanym barku. Karolina, jedyna osoba z zespołu, jeszcze przed północą mocno pokłóciła się z Arturem i oboje utonęli w telefonach. Eryk uważał chłopaka Karoli za prawdziwego dupka i już kilkukrotnie w myślach obiecywał mu solidny łomot. Hostessa jednak, bo taki pseudonim nosiła jego kumpela, wydawała się w tym bucu rozkochana. Wysoki brunet z sylwetki mógł faktycznie się podobać, jednak wystarczyło pobyć z nim choćby kwadrans, by zrozumieć, że z charakteru szambo. Niestety jako brat Emilii, a chłopak Karoliny rościł sobie do wycieczki prawa.

Odebrali bagaże, rozprostowali kości i ruszyli do jednego z podstawionych busów. Nim z kolei 84-ką, wzdłuż Strwiążu, aż do agroturystyki "Pod Sosnami". Wysiedli tuż przed ósmą i w strugach lejącego od godziny deszczu pognali do pensjonatu.

 

*

— Sprawdził ktoś, ile to chujostwo będzie jeszcze padać? — rzucił z pretensją Artur, wygaszając szluga o parapet. Jako posiadacz całkiem dobrego drona średniej klasy był pogodą żywo zainteresowany. Eryk przygryzł wargę, widząc, jak wytresowana Karolina od razu chwyta telefon.

— Dzisiaj powinno być ładnie — oznajmiła niepewnie, czym go jeszcze bardziej rozwścieczyła. Spojrzał na nią spode łba, przeleciał pobieżnie po wyciągającej graty młodszej siostrze i skupił wzrok na Eryku.

— Kiedy chcesz tam jechać, młody?

Dwudziestosiedmiolatek, wielki pan informatyk potrafiący wyciągać oszałamiające osiem koła miesięcznie uważał się za absolutny autorytet i nie żałował pogardy wobec świata. Jako jedyny palił. Jako jedyny miał również prawo jazdy.

— W sobotę.

— Ale ty wiesz — Artur odpalił kolejnego papierosa — że poza paszportami, poza ważnym OC i tymi wszystkimi papierami, trzeba jeszcze posiadać zieloną kartę? Inaczej nas nie puszczą przez granicę. Rozumiesz to młody, nie?

Rozmawiali już o tym wcześniej kilkukrotnie, ustalając, że zieloną kartę wyrobią bezpośrednio na granicy. Normalnie mieliby ją za darmo, ale czas odgrywał znaczącą rolę. Ze wstępnych orientacji wynikało, że wykupienie wyniesie około siedemdziesięciu złotych, ale internet mógł nieco przekłamywać rzeczywistość. Artur był jednak ignorantem w sprawach, które nie dotyczyły bezpośrednio jego.

— Ale nie pękaj, młody — rzucił, biorąc zażenowanie Eryka za niegramotność. — Nic się nie łam. Możemy je wyrobić na granicy. — Wyjął z kieszeni najnowszy model iPhone. — Sprawdziłem w tym.

— Kamień z serca.

 

*

Było już po piętnastej, gdy Chiara nieopatrznie odezwała się do profesora, per pan. Od razu poczuła na sobie zogniskowany wzrok. Przygryzła wargę. Trzeci dzień z rzędu, cztery do sześciu godzin, a czasami jeszcze zapominała. Zawsze to wyłapywał, gdyż sam podobnych problemów nie przejawiał. Karcił ją wtedy wzrokiem i oczekiwał korekty. Tak jak teraz.

— Czy TY — poprawiła z uśmiechem, którego w tej szarości prawdopodobnie nawet nie dostrzegał — naprawdę uważasz, że te wszystkie elementy są konieczne? Te, bo ja wiem... wstawki?

Początek marca, pokój tonął w półmroku. Tylko dzięki laptopowej poświacie wiedziała, że uniósł głowę.

— Te wszystkie co? Precyzuj pojęcia, Chiara.

Zawahała się. On czekał. Znała już to czekanie. Wiedziała, że nie ruszą dalej, jeśli nie doprecyzuje myśli.

— Noo, wstawki — ponowiła. — Duperele. Znaczy, to nie tak, że jest źle. Tylko te wszystkie kłótnie, wymiany myśli. Nie wiemy przecież, czy tak dokładnie było.

— A co wiemy? — odparł. — Jakie mamy konkrety?

W pierwszej chwili chciała odrzec, że żadnych, ale od błędu uchroniły ją otwierane drzwi. Merida wyświergotała zalotne: czy będę jeszcze potrzebna?", a gdy profesor machnął niedbale ręką, rudowłosa głowa w moment wyparowała. Kiedy wygasł po sekretarce stukot kroków, Glubiński ponowił pytanie, dolewając im obojgu whisky. Pracowali wspólnie trzeci dzień i zawsze wychodziła podchmielona.

— Ciała — wypaliła z prawdopodobnie zbyt dużym entuzjazmem. — Mamy cztery ciała i dwoje zaginionych.

Starszy mężczyzna przytaknął, proponując toast za owocną współpracę. Z lekkimi oporami uniosła wysoką szklankę. Stuknęli się szkłem, pilnując, żeby półmrok nie zakłamał oczom odległości. Upiła maleńki łyczek, słysząc jednocześnie solidne siorbanie profesora. Sądziła, że na dzisiaj koniec, ale poprosił o kontynuację.

— Noo, pewności nie mam, ale znając Artura, jeśli tylko się rozpogodziło, wyszedł z dronem na dwór.

Alkohol spuszczał cumy z kurtuazyjnych zachowań, ale i na trzeźwo profesor bywał dobitnie szczerą osobą. Ciszę przeszył jego głośny, dość prostacki śmiech.

— Coś nie tak?

Usłyszała odkręcaną butelkę. Następnie pytanie o dolewkę. Odpowiedziała, że jeszcze sporo ma, starając się radykalnym tonem wytyczyć jasne granice.

— Jak chcesz — odpadł ciągle profesjonalnym, lecz jednocześnie bardzo zimnym tonem. — Może na dziś rzeczywiście wystarczy.

— Tak sądzę. Już prawie czwarta. Muszę jeszcze kupić kotu jedzenie.

Cisza.

— Jutro mam być o ósmej? — spróbowała miłym tonem oczywistego pytania załagodzić nieco ewidentne dąsy. Przez dłuższą chwilę wyglądało, że nic z tego, ale kiedy wstała, wyciągając do pożegnania dłoń, usłyszała zaskakującą odpowiedź.

— Jutro nie. Zobaczymy się dopiero w poniedziałek. Daj mi skrótowo opis tego, co według ciebie się stało, ja to opiszę po swojemu i wyślę ci w weekend na maila. Historia ruszy z kopyta, jeśli nie będziemy klęczeć nad każdym zdaniem.

— Znaczy teraz?

— Tak! Teraz. Same ogólniki. W sensie, słowa-hasła. Powiedz, jak to widzisz, a ja poukładam po swojemu.

Usiadła.

 

*

Notatka z przekroczenia granicznego.

W sobotę 21 września 2019 roku, o godzinie 9:47 rano 16-letnia Łada Niva w stalowobłotnym kolorze o numerach rejestracyjnych RSA 2337 została odprawiona na Polsko-Ukraińskim przejściu granicznym Krościanko-Smolnica. Wszystkie cztery podróżujące wynajętym samochodem osoby legitymowały się polskimi dowodami tożsamości, jak i ważnymi paszportami. Natomiast zieloną kartę wjazdu nabyto już na miejscu, płacąc gotówką. Młodzi ludzie zapytani o cel podróży, zgodnie określili go mianem przygranicznej turystyki i tak zostało zanotowane w papierach. Cała czwórka wjechała na terytorium Ukrainy o godzinie 10:11, deklarując powrót na późne godziny popołudniowe tego samego dnia. Powrotu jednak nie odnotowano.

Średnia ocena: 4.4  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Napięcie rośnie, padam, bo już po grubo północy, więc jutro wrócę (a właściwie dzisiaj). Zapowiada się kawał porządnie rozpisanej historii. Styl świetny..
  • Canulas 3 miesiące temu
    Na pięcie to wiesz można się odwrócić. Taa później, później.
  • Buczykp 3 miesiące temu
    Mambo dobre, ty to masz łeb. Ja też lubię breaking bad ,mój gościu. To chyba dałeś na jakiś konkurs. No może wygrasz.
  • Canulas 3 miesiące temu
    To jest zapis wydarzeń z przeszłości. Przegrałem i zmarłem. Dziena.
  • Freya 3 miesiące temu
    Eee, wpadłem tak – nie wiem co wcześniej było, jednak symptomatyczne wygląda jakoś niestylowo. Jeśli przetrwam do rana to będzie oznaczało, że przeczytam... Pzdr
  • Canulas 3 miesiące temu
    Rano już niebawem. Też czekam.
  • Freya 3 miesiące temu
    Eee, tam pomiędzy innymi sprawami, to jestem obłożony książkami, ale spróbuję... :)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Chujową surowość tekstu wyjaśnię jakoś niebawem. "Niestylowo" to łagodny punch.
  • Freya 3 miesiące temu
    Chyba nie za bardzo się zrozumieliśmy, przeczytałem obydwie części wtenczas, ale nie pasowało mi do tego i zastanawiałem się co kombinujesz, ale potem pomyślałem, że dobrze właśnie tak :) pozdro
  • Canulas 3 miesiące temu
    Freya, może. Ja ogólnie jakoś przydymiony jestem ostatnio.
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Dzień dobry słońce!
    Chciałoby się rzec ale pogoda raczej średnia. Ciemno, zimno a wiatr głowę urywa. Dzielnie trzymam się na przystanku i czytam. Ale że chujowy telefon nie współgra z warunkami atmosferycznymi a łeb goly bez, czapki to chyba dokończę, później. Dla pewności przeczytam dwa razy bo cuś ostatnio, źle interpretuje.
    Taki chwilowy przestój, chyba mnie dopadł.
    Do później ;)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Spokojnie, wróć silniejsza. Dzięki za odwiedziny.
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Canu, zdecydowanie po nocach nie powinnam wchodzić. Świadomie nie rzucasz tutaj poślednim streszczeniem historii a kluczysz, wrzucając czytelnika w tekst bez przygotowania, więc zdecydowanie należy mieć część postrzegającą umysłu świeżą, wypoczętą, aby delektowac się treścią i narracją.
    Wróciłam do rozdziału wstępnego, warto było, wręcz należało to poczynić w moim wypadku. Jam już niemłoda, więc pamięć nie ta, co drzewiej bywała:)
    Zastanawiam się, jak rozłożą się proporcje między wątkiem wspólnego pisania Chiary i profesora a
    historią z tytułową córą mięsa. Ghostwriter (bo tak teraz widzę profesorka) ma luz, doświadczenie, i jest bardzo inteligentny, lubi kobiety.
    Szczerze mówiąc absolutnie by mnie zadowolił rozległy pokaz wspólpracy pisarskiej głównych bohaterów, bo sensacyjnych historii jest w bród, a tych o meandrach powstawania tego typu książki niewiele. W sumie znam jedną. Zekranizowaną.

    Czytać trzeba uważnie, bo aż sześciu bohaterów to nie przelewki (plus sekretarka). Mnie trudno zapanować nad dialogiem pary, charakterystyką, a tutaj, jak dla mnie kosmos warsztatowy. Nie tylko ghostwriter i dziewczyna, ale przedstawienie postaci na wycieczce, no wiadomo że na tym etapie pobieżne, ale jakże potrzebne tym (na razie jeszcze) bohaterom drugoplanowym.
    Podsumowując – mega dużo subtelnie upchniętych informacji w opublikowanych częściach dwóch, plus klimacik taki ulubiony. Coś się rodzi, coś wątek sugeruje... a chęć na poznanie ciągu dalszego rośnie.
    Mam nadzieję, że pan niecierpliwy wróci do współpracy z Chiarą od poniedziałku.
    Chociaż, no w końcu, jakie ona doświadczenie w tej branży, a i widać że standardowo relacjonuje dostępne materiały.
    Dawaj trzecią rzeczywistość:)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ok, czas się jakoś odnieść i w ogóle:
    Najpierw tak:
    Jak wiesz, spoko moich opek spadło. Teraz je pobieżnie odkurzam i upycham powrotnie na swoje miejsca. Ktoś tu czy tam poświęcił szczyptę czasu, zostawił ocenę, komentarz, trochę mnie gryzła dilejtowa chujowość, więc odkurzam i wrzucam.
    Zmierzam do tego, że: mialem taki cykl, "500 mil do domu" się nazywał. Tak rówżnież było sporo bohaterów i jakoś nad nimi zapanowałem. Lubię tamtą serię, choć pierwsze 5, może 6 odcinków jest zbyt przesycone dialogami. Tutaj póki co, po pierwsze, średnio się odnajduję, po drugie, całkiem szczerze, uważam tę część za najchujowszy tekst jaki napisałem od przynajmniej roku.
    To moja ocena, choć bardzo cieszę się z Twojej.
    Zrobiłem sobie taki mini challenge. Chciałem oscylować wokół czwartej ściany i skoro Chiara dogadała się z profesorem, że będą się widywać w poniedziałki, ja również chciałem w poniedziałki publikować.
    Tylko, że w międzyczasie wpadła mi do łba inna historia. Inna sceneria, inni bohaterowie, inny świat. Tak więc - trzeba to przyznać - średnio tutaj można podłapać serducha. Się starałem wybronić żarciochem, czy zamydlić czytelnicze oko jakimś tam opisem. Uważam jednak, co uważam.
    Tak więc trzecia część wpadnie dopiero, jak ogarnę tamten tekst, bo inaczej to wszystko o chuj potłuc.
    Szanuję ludzi, którzy czytają to, co piszę i dlatego właśnie powstaje ten komentarz. W zasadzie do tej części mam takie nastawienie, że powinienem ją od razu zdjąć, ale z kolei kilka dni temu zacząłem teksty przywracać, więc nie chcę też się zapętlić w jakiejść spiralnej żonglerce.
    Tak więc puentując, bardzo, bardzo dziękuję. Przyda mi się podwójnie opinia krzepiąca, bo to pierwszy tekst od dawna, którego nie jestem ani trochę pewny.
    Pozdrox.
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Zauważyłam, czekam na finał, bo mam zamiar wrócić. I fajnie, że upychasz z powrotem na półkę, dla mnie absolutnie górną.

    To jest inny tekst, nie noirowy, nie hamerykański, ale powieść z naszego podwórka, ambitna. Wymagająca. Oczywiście, że stać Cię od dawna na taką obyczajówkę (jeśli trafnie przewiduję fabułę) z horrorem.
    Widzi mi się lepiej od Pocztówek (choć ich część druga, gdzie była szansa na zmianę losu Ivy, czyli zrobienia pstryczka czytelnikowi - tej dorównuje).
    W poniedziałki zawsze? Ja nie mogę... taki bat chcesz brać na swoje barki? Podziwiam.
    Zatem spokojnie, realizuj się w dwóch pomysłach fabularnych.
    Stać Cię na to, wygo:)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Wygo chyba od - wygońta chama za bramę, to się zgodzę. Taaa, wrzuciłem se taki rytm, ale piorytet ma treść, a że uruchomiły mi eiś równeiż poza opowijskie aktywności, raczej się to rozciągnie.
    Dzięki za zaufanie czy cuś. Canulardo bywa prześmiewczy często z zakłopotania.
    Pozdrox
  • Adelajda 3 miesiące temu
    Ja to bym powiedziała, że jedna z tych "cichych części" żeby fabuła wędrowała własnym tempem. Myślę, że trzeba się wstrzymać z jakimikolwiek wyrokami i poczekać na rozwinięcie. Ja lubię od czasu do czasu przeczytać coś bardziej luzackiego. Fakt spuściłeś trochę z tonu pięknych zdań, klimat również gdzieś mi umyka, ale na to chyba jeszcze przyjdzie czas.
    Jest tu również jakaś naturalność, która mi się osobiście podoba.
    Pozdrawiam.
  • Canulas 3 miesiące temu
    DelajdoAd, ja się nie krzyżuję bo sam tekst jest słaby, niechby i się obronił, może patrzę krzywo. Chodzi o poczucie mega kasztańtwa, wybierania łatwiznę, skrótów. O nie czucie. Wpadłem we własne sidła, ale jest git.
    Dziękuję bardzo ;)
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Witaj ponownie. Mogę coś powiedzieć? Czy się wstrzymać, bo nie będzie miło.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Zawsze mów.
  • Mia123a 3 miesiące temu
    Wiesz, czytam tak Ciebie i nie rozumiem. Mówisz, że nie jesteś pewien. Ze jest słabe. Ale przecież napisałeś to. Po coś. Musiałeś mieć na to pomysł i potrzebę realizacji tego. Przecież, nie zawsze wszystko musi być jakieś cholernie, trudne i wyszukane.
    Gdybym miała taki talent jak ty, nie przejmowałbym się jednym tekstem. Chodzi mi o to, że nikt nie jest doskonały. Wiadomo że czasami napisze się coś gorzej. Chociaż w twoim przypadku, uważam że ten tekst jest udany. Jest naturalny, codzienny ale ma coś w sobie. A teraz trudno o dobrą tego typu historię. Bo teraz jak nie ma smoka to mówią że jest nudno. A czasami warto napisać coś po prostu. Zwykłego. Dla normalnych ludzi. Dla przeciętnego śmiertelnika.I sztuką jest aby takie proste coś, było czymś więcej niż pusta lista zakupów. Ale to tylko tylko moje zdanie. Pewno znowu coś pokreciłam i powinnam siedzieć cicho.. Ale wybacz. Musiałam.
    Ale, Oczywiście jeśli tego nie czujesz, to usuń to. Nie można podpisać się pod czymś czego się, nie jest pewny.
    O ludzie, co ze mną jest nie tak. Sorry.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Nie. Nic nie usuwam. Bez dram. Nie jest to dno całkowite. Po prostu uczciwie staram się postawić sprawę. Nie chodzi mi o sam tekst, co o noedomiar włożonej pracy i gdybym dostał wpierdol, na pewno bym się nie obraził. No ale nic. Nie ma co się prężyć.
    Dzieki śliczne, Mia
  • Mia123a 3 miesiące temu
    No to git :)
  • pkropka 3 miesiące temu
    Chyba Cię zaskoczę, ale mnie ta część podobała się bardziej od pierwszej. Bardzo ładnie rozpisałeś wstęp, poczułam ten ciemny pokój i zdziwienie telefonem o późnej porze. Bardzo klimatycznie było.
    Opis postaci też spoko, niewymuszony, a dużo się dowiadujemy.
    Pomysł z poniedziałkami mega. Szkoda, że następny opuszczasz, ale mam nadzieję, że tylko następny.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Nie wiem czy odpuszczam. Muszę po drodze napisać inny tekst, zeby uwolnić od niego dzban. Nie wiem czy zejdzie mi pięć dni czy dziesięć.
    Coż.
    Może to jest tak, że problem dotyczy mnie, a nie tekstu :)
    Haha, kurde, dzięki.
  • kalaallisut 3 miesiące temu
    Trochę pokręcone, piłeczka pingpongowa w ruchu, od jednego do kolejnego. Napisane oczywiście dobrze:) zaciekawiasz... ale wiesz co wolę;)
  • Canulas 3 miesiące temu
    No tak, tak, ale no... Nie może być ciągle noiro-strumień
  • nimfetka 3 miesiące temu
    Chcialabym sie wzbic na poziom, w ktorym bede rozpoznawala, kiedy piszesz zle, a kiedy idzie ci dobrze. Bo narazie to tylko czytam twoje wywody i podswiadomie probuje sobie podkolorowac "slabosc" tego tekstu. Nie spinaj doopki, normalny tekst. I wiem, ze mamy oddzielne punkty widzenia, no ale to ja jestem tutaj odbiorca, wiec to mi przysluguja przywileje.

    I tak, akcja jest miarodajnie sadzona. Postacie nie sa bezosobowosciowe. Mieszasz fikcje fikcji literackiej z fikcja literacka. Jeszcze brakuje, aby profesor zapukal dwa razy w drewno i zwrocil sie do czytelnika w stylu Francisowo Underwoodowym, ze jest juz pewien co do wyrzucenia Chiary pod pedzace metro.
    Nie bedzie tak dlugo i przekozacko jak u Wrotycza, no ale zebys wiedzial, ze sledze tych curuw i podoba sie duzo rzeczy. Pelny zrownowazonych, fancy zdan, takich jak: "W pierwszej chwili chciała odrzec, że żadnych, ale od błędu uchroniły ją otwierane drzwi. Merida wyświergotała zalotne: czy będę jeszcze potrzebna?", a gdy profesor machnął niedbale ręką, rudowłosa głowa w moment wyparowała. Kiedy wygasł po sekretarce stukot kroków, Glubiński ponowił pytanie, dolewając im obojgu whisky. Pracowali wspólnie trzeci dzień i zawsze wychodziła podchmielona." Jasne, ze nie jest to poziom Twoich noirow, no ale malo co jest na poziomie Twoich noirow. Tez nie wypruwaj sobie zyl, zeby miec wszystko dokrecone, bo to co bedzie prawdziwie cudne straci swoja wyjatkowowsc, nie.
    No tak se pobiadolilam komunaly, pobiadolilam. Dobra, rob tam swoje, a ja ide sie zanurzyc w wrzacej wodzie Via Egnati.
    Papas.
  • nimfetka 3 miesiące temu
    Zignoruj moja gramatyke, przysypiam.
  • Canulas 3 miesiące temu
    nimfetka, haha, przysypianie jest clue :) Nie no, dzięki. Już dość dram. Se pogadalim wcześniej. Taak, jako czytaczka masz wieksze prawa. Nie ma o co walczyć.
    Dzięki za - jak zwykle - ciekawy zestaw przemyśleń. Kiedyś Twój łeb będą badać. W sensie... może
  • MKamilM 3 miesiące temu
    zaciekawiło mnie.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Dzięki za wizytex
  • Ritha 3 miesiące temu
    Okej. Jestem, Canulardo. Zobaczymy, co żeś tu nakombinował :)
    No proszę, pierwsze zdanie już mi się podoba.
    Kurde, dalej też zacnie. Bardzo fajny klimat, można się wczuć w bohaterkę.

    „Cyfrowy zegar oznajmiał, że jutro przepoczwarzyło się w dzisiaj dokładnie czterdzieści siedem minut temu” – świetne

    „Urwał myśl, a ona nie była w stanie zacząć własnej. Przez chwilę linię opanowały jedynie ich oddechy, po podłodze z dumą wędrował kot, a na ekranie dużego telewizora Walter White uczył Jassy'ego Pinkmana tajników gotowania mety na pustyni” – to również

    „Urlopu miała dziewiętnaście dni. Wzięła wszystko.
    I tak się rozpoczyna "Córa Mięsa".” - coś tu kombinujesz.
    Dalej ekipa na wycieczce w Bieszczadach, po pierwsze bardzo bliskie mi klimaty górskie, po drugie przypomina mi się Poza sezonem (czy Potomstwo?) już nie pamiętam, tam gdzie była paczka na wypadzie i okupacja chałupy, chyba Poza sezonem

    Merida wyświergotała zalotne: czy będę jeszcze potrzebna?" – cudzysłów się zamyka, ale się nie otworzył

    „Kiedy wygasł po sekretarce stukot kroków” – cudne

    „Alkohol spuszczał cumy z kurtuazyjnych zachowań” – i to

    Kurde, końcówka intrygująca. Ty coś tutej kombinujesz. Nie wiem jeszcze co, ale już Cię na tyle znam, by wyczuwać kombinatorstwo ;) Nie wiem czemu spazmy samokrytyki nastąpiły pod tym tekstem. Czy masz lepsze – no raczej. Czy miałeś gorsze – miałeś. Jest git, intrygująco wręcz.

    Gwiazdów komplet :)
    Pozdrowienia :)
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ej no, potem odpisze, bo... kurde z jednym to 200%
  • Ritha 3 miesiące temu
    Nie mów do mła szyfrem :D
    oks, spoko koko
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ritha, już tłumaczę. Chodzi mi o to, że podczas pisania i chwilę przed, trzymałem na kolanach swych kostropatych - Off Season.
    Chciałem obadać, pochwycic klimat, czy coś, tak więc zasadne masz skojarzenia.
    Błędy, a jakże, są, poprawię, jak tylko spłynę na melinkę.
    Dzięki za wizytex i życzliwość.

    "Spazmy samokrytyki" :))}
  • Ritha 3 miesiące temu
    Can, tera odczytalam dopiero. No proszzz jak trafiłam :)))
    Życzliwosc? Eee, nie, po prostu pisze jak jest, jakby byl gniot, napisalam sory, Can, tym razem gniot. A to - cos ma!
    Pozdrox raz jeszcze :)
  • pasja 3 miesiące temu
    Witam
    Tekst mocno pokrojony, ale trzyma klimat i mrok przyszłości która mocno związana jest z przeszłością. Można zapytać... co dalej? bo naprawdę trzymasz w napięciu, ale w takiej ciszy.
    Mocno przedstawione zarysy poszczególnych bohaterów i ich cele. Jednak stworzony chaos kombinacji wyrzuca nas z prostej drogi i zbacza na boczne tory.
    Początek zaczyna się rozbudzeniem Chiary i początkiem czegoś jak Córa mięsa. Potem już nowoczesne Bieszczady i plany na jutro. Znowu powrót do pisania w złocistych strugach płynu i spotkanie dopiero w poniedziałek... dlaczego? a potem przeskok na graniczne przejście i ucieczka w nieznane ( na razie )
    Złe przygotowanie do całej podróży... zielona karta? A może to specjalnie? Bo w końcu nie powrócili. Czeka ich niezły pościg.
    Ubezpieczenie graniczne trochę różni się od wydanej u nas karty. Działa tak samo jak OC. Jest to jednak ubezpieczenie krótkoterminowe, tylko na 15 lub 30 dni. Jeśli jednak wybieramy się za te granice gdzie potrzebne jest takie ubezpieczenie, to zdecydowanie lepiej wyrobić wcześniej Zieloną Kartę. Za roztargnienie i zapominanie o Karcie trzeba bowiem niestety zazwyczaj słono płacić.


    Krościanko-Smolnica...Krościenko-Smolnica.

    Pozdrawiam
  • Canulas 3 miesiące temu
    Helloł Pasja i dzięki za wizytę.
    Zaraz literówki ogarnę.
    Nie ukrywam, że liczę tu na Twoją korektę. Wiem, że tereny masz obcykane.
    Dziękuję pięknie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania