Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Cyrk

W cyrku co nocą zjechał do Bergen.

Wcześniej, nie było jak.

Prym wiódł karzełek, słoń pięcionogi.

I z twarzą ludzką ptak.

 

Pierwszy był mały, bo jak inaczej.

Drugiego feler prosty.

Trzeci miał pióra, wokół tej twarzy.

A na niej samej krosty.

 

Była też w cyrku stara kobieta.

O głosie czystym, jak łza.

Umiała krzykiem zbijać lusterka.

I zwrócić z pędu lwa.

 

Siłacz był słaby, ale trenował,

bo cyrk bez siły – dno

Żongler butelki próbował podrzucać.

Wszędzie leżało szkło.

 

Trzech mimów tutaj miało swój namiot.

Mieszkali wspólnie w nim.

Na migi nocą pokazywali,

kto dziś współżyje z kim.

 

Był także karciarz. I tancereczka,

mająca nogi z żelaza.

A w klatce, Pono. Prawdziwy potwór.

Co twarz mu zżerała zaraza.

 

Olbrzym giął sztaby, zrywał łańcuchy.

Czego nie umiał siłacz.

A mały chłopiec głowę podkładał,

gdy paszczę otwierał grzywacz.

 

Nożownik wódką zalewał smutek.

Grubas łzy topił w cieście.

Tak być nie może! – krzyknął dyrektor.

Chodźcie się wszyscy zabierzcie.

 

Idźcie po Dianę. I po Malcolma.

Po drodze weźcie psa.

Klauna nie bierzcie, bo to spotkanie

inny charakter ma.

 

Nie trzeba żartów ani wygłupów.

Żyjemy razem od lat.

Musicie wiedzieć, me dziwolągi,

że już nas nie chce świat.

 

Wszystko już dawno było widziane.

A złote miasta to mit.

Nikt na arenę nie rzuca srebra,

bo już nas nie chce nikt.

 

Nie chce nikt ciebie – wskazał na karła.

I ciebie nie chcą też.

Czas więc odzyskać nieco uznania.

Podam wam przeto treść.

 

Chodźcie i przyjdźcie. Podejdźcie bliżej.

Niech każdy pojmie, w czym rzecz.

A ty tam z końca – ja wszystko widzę.

Przestań połykać miecz.

 

Więc posłuchajcie, moi synkowie.

I córki moje też.

Następny występ mamy już jutro.

A oto jego treść.

 

Jutro wieczorem, gdy wszyscy siądą.

A przyjdą, bo darmo będzie.

Ja usadowię się na mównicy.

Karzeł z potworem w rzędzie.

 

Julcia po prawej, nieco od brzegu.

Siłacz zaś przejmie rząd dwa.

A ty mój ptaku o ludzkiej twarzy,

do taktu weźmiesz psa.

 

Kiedy dam sygnał – a nim klaśnięcie.

Nożownik rozpocznie rzeź.

A ty maleńka, krzycz z całej siły.

Niech grozę przyniesie treść.

 

I tak wyjawiał im zagadnienia,

mówiąc, kto, kiedy, co

I tylko stara cygańska wiedźma

w kuli widziała zło.

 

W czystej postaci. Z dymu zrodzone

O sadzo-podobnej barwie.

Dymy rozwiała, dłonią w pierścieniach,

czując, że skończy marnie.

 

Że może trzeba pakować tobół.

Ukraść osiołka i w świat.

A wtedy właśnie jej drobną szyję

otoczył trzaśnięty bat.

 

To sam dyrektor zdradę wyniuchał.

Treser u boku stał.

A gdy ją dusił, ciągnąc po ziemi

nawet i potwór się śmiał.

 

To wykonane – rzucił dyrektor,

gdy jęzor jej wylazł i spuchł.

Oczy kąpały się w krwawym maśle.

Nie brakowało much.

 

Teraz zaśnijcie – rozkazał wszystkim.

Jutro nasz sądny dzień.

Skoro pogardą płacą za spektakl

wszystkich wytniemy w pień.

 

I oni poszli. I odpoczęli,

leżąc po czterech lub dwóch.

A nad cyganką, co przyszłość znała,

płakał jej własny duch.

 

Nazajutrz ludzi całe tabuny.

Namiot, aż pęka w szwach.

Wszyscy na miejsca. Można zaczynać.

Czas zmoczyć trochę piach.

 

Ludzie ucztują. Dzieci się cieszą.

Starsza kobieta klaszcze.

Dyrektor tylko podkręca wąsa.

A lew nie siedzi już w klatce.

 

I macha ręką. Ludzie nie milkną.

Lecz to nie do nich ten znak.

Wyjście z namiotu jest obstawione.

Nie przejdziesz stwora ot tak.

 

Ptak wypuszczony. Oczy im drapie.

Oni uradowani.

W ciągłej radości, błogiej niewiedzy,

przez słonia są tratowani.

 

Żongler nie musi butelek łapać.

A tylko ciskać w dal.

Karzeł armatę kieruje w ludzi.

Dyrektor krzyczy – pal!

 

Siłacz dziś nie jest za bardzo słaby.

W ręku żelazny kij.

Patrzy na szefa, ten podpowiada:

Nie czekaj, tylko go wbij!

 

Ludzie w panice, nie rozumiejąc,

nawzajem tratują się.

A tych, co wyjścia najbliżej stoją,

potwór jak nici rwie.

 

Kobieta krzyczy – ludzie zatyczek

ze sobą na spektakl nie brali.

Tym, co są dalej, aż szumi we łbach.

Ci bliżej, calutcy biali.

 

Lew daje popis, odgryza głowy.

Julcia też swoje ma.

Malcolm im mieczem przetrąca karki.

Diana wypuszcza psa.

 

Mimy na migi, taka ich praca,

skręcają widzom karki.

A kobrom, które jadem kąsają,

sterują dźwięki fujarki.

 

Nożownik dzisiaj jak nawiedzony.

Widać, że kocha fach.

Rzeźnickie noże trafiają w serca.

A krew zalewa piach.

 

I tak to idzie przez dobry kwadrans.

Potem nastaje cisza.

A matematyk, co kiedyś zgłupiał,

ścięte kończyny zlicza.

 

Dyrektor ręką kiwa na swoich,

stłaczając ich w małym kręgu.

Oni struchleli, wyroku czekają,

bo wszystkich ma w swym zasięgu.

 

A więc im płaci, to wyrównanie

lub też ogłasza upadłość.

Tutaj łeb nożem oberżnie cudnie.

Tu kontrakt da za zajadłość.

 

Kiedy już kwita pomiędzy nimi.

I wszystko jest zapłacone.

On pokazuje ręką paskudną,

w którą to pójdą stronę.

 

Potem odchodzą, tak jak tu byli.

W krwi ukąpani cali.

Trupy niech będą przestrogą innym,

by dobrze ich traktowali.

 

Kiedy więc kiedyś do was przyjadą,

pojąć winniście, w czym rzecz.

I niech utonie w srebrze pół sali

albo dosięgnie was miecz.

 

To o tym mieczu – tylko przenośna.

Chodzi o paszczę lwa.

O nożownika, karła i słonia.

O odór z zębisk psa.

 

I to już tyle. Tyle ode mnie.

Dla siebie więcej mam.

Szczodrość jest w cenie. Ratuje życie.

Szczodrości życzę wam.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 12

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • pasja dwa lata temu
    No taki cyrk, jakie małpy. Tak mówią i chyba coś w tym jest.5 :-)
  • KarolaKorman dwa lata temu
    ,,A nad cyganką, co przyszłość znała,
    płakał jej własny duch.''

    Niestety tutaj mogę być szczodra tylko w słowach, ale nie będę żałowała pochwał :) Cytowany wers mnie urzekł :) Wyobraziłam sobie starca, który opowiada tę historię i zgromadzonych wokół niego z uchylonymi w zachwycie i przerażeniu ustami. Kawał dobrej roboty. Pozdrawiam :)
  • Canulas dwa lata temu
    Dzięki bardzo.
  • Rick Grimes dwa lata temu
    rzeź dokonana przez cyrkowców... podpisuję się pod tym, co napisała Karola - "kawał dobrej roboty"! zostawiam 5
  • Niemampojecia96 dwa lata temu
    O, o tym mowilam. Piekna makabreska. O silaczu zabawnie. Lubie takie krwawe burleski.
  • Canulas dwa lata temu
    Akurat to jest zdeka ułomniaste, a na pewno miejscami. Takie, bez szału
  • Little Brunette dwa lata temu
    Interpunkcja miejscami kuleje, ale pomysł świetny. 5.
  • Canulas dwa lata temu
    Interpunkcja. Taak. Zgadza się. Kuleje i nie chce przestać niestety.
    Pozdrawiam.
  • Little Brunette dwa lata temu
    Wszystko jest kwestią ćwiczeń, uwierz.
    Polecam Ci, abyś na głos czytał tekst, wychwytując rytm i sens. Wtedy łatwiej jest postawić znak interpunkcyjny w dobrym miejscu, wszak każdy z nich wymaga innej długości przerwy pomiędzy zdaniami/wersami, innego tonu etc.
  • Canulas dwa lata temu
    Niewątpliwie masz rację. Cyrk jest chyba najsłabszym stworkiem (na pewno pod kątem poprawności), co tu zamieściłem. Leży sobie i gnije połatany najprostszymi z rymów :)
  • Little Brunette dwa lata temu
    Oh, przeciwnie, wcale nie jest zły! Wystarczy tylko "stjuningować" pod kątem interpunkcji i będzie bomba.
  • Canulas dwa lata temu
    Albo z niej zresygnowac, bo chyba w tego typu tworkach nie musi być stosowana.
    Chyba, że mnie się znowu cuś roi.
  • Ritha ponad rok temu
    Wartych przytoczenia zwrotek było więcej, ale zdecydowałam się na tą, co by nie kopiować pół tekstu do komcia:
    "Że może trzeba pakować tobół.
    Ukraść osiołka i w świat.
    A wtedy właśnie jej drobną szyję
    otoczył trzaśnięty bat."
    Czemu ta - pakowanie tobołka, osiołek i w świat mnie urzekło, a w drugiej części element zaskoczenie przez "trzaśnięcie batem". Matko Kochana, zdaje się, że Ty byś mógł tak rymować i opowieść wierszykową snuć w nieskończoność. A ja się pocę jak rymuje, aż grunt paruje wokół mnie.

    Interpunkcyjnie jestem totalnym debilem pod względem wierszy, ale myślę, że w tej zwrotce:
    "Trzech mimów tutaj miało swój namiot.
    Mieszkali wspólnie w nim.
    Na migi nocą pokazywali,
    kto dziś współżyje z kim" - brakuje kropki po ostatnim wersie, bo w innych zwrotkach takowe kropki są.
    I tu też:
    "Olbrzym giął sztaby, zrywał łańcuchy.
    Czego nie umiał siłacz.
    A mały chłopiec głowę podkładał,
    gdy paszczę otwierał grzywacz"

    Kurde, nie wiem, ale tak analitycznie podchodząc, to taka wizję kropek mam :D

    Poza tym pięć gwiazd, które chciałam z czymś zrymować ale jestem ciemną masą w tej materii i teraz to widzę jeszcze wyraźniej niż zwykle :D Bardzo fajny wierszyk :)
  • Canulas ponad rok temu
    Oczywiście, wszystko będzie poprawione.
    Ja, jeśli jużmiałbym wybrać jakąś zwrotkę, wybrałbym tą, którą wskazała Karola.
    Dziękuję
  • Margerita rok temu
    pięć . Wiersz mi się podoba, a opis ptaka z ludzką twarzą jest rewelacyjny. Co za niezdara z tej żonglerki.
  • Canulas rok temu
    Dzięki, Marg. Ale Ty dopierniczasz
  • Mia123a 6 dni temu
    Hehe.No i to ja rozumiem. Śmieszne, lekkie i przyjemne. Długie, cholera to chyba jeden z najdłuższych wierszy, jakie ostatnio przeczytałam. Nie, no. Chciałam powiedzieć, że podoba mi się czwarta zwrotka, ale sunę dalej i dalej a zachwyt nie mija. Bardzo na tak, panie Can. Więcej takich, poproszę :)
  • Canulas 5 dni temu
    O proszę, tu już częstochowszczyzna, ale miło, że coś sie uwidziało.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania