Poprzednie częściCzarownica cz.2  

Czarownica cz.3

W tym świetle, wstawała wysoka wieża. Była szpiczasta i okrągła na wysokości dachu zamku, w której mieszkał.

 

Czarnoksiężnik, który nie lubił się bawić. Pozasłaniał okna drewnianymi okiennicami. Zaryglował drzwi wielką belką, która była wysuwana z bardzo grubych ścian. Ryglowała drzwi od środka, przechodząc w drugi taki sam otwór, po drugiej stronie.

 

Teraz będzie mieć spokój. Kot siedział na kanapie. Głośne uderzenia metalową kołatką w ciężkie drewniane drzwi. Rozległo się po holu. Obrazy, które wisiały na ścianach w tym momencie zbladły. Świeże kwiaty w wazonie zadygotały niespokojnie.

 

Wazon przesunął się delikatnie po stoliku. Kot nastroszył sierść, prężąc grzbiet i prostując nogi, zasyczał i parsknął.

 

-Kto tam?

 

Głos poważnego mężczyzny, rozszedł się po holu odbijając się od ścian.

 

Nikt nie odpowiedział. Podszedł i je uchylił. Spojrzał na ducha i zanim zdążył coś powiedzieć.

 

Czarodziej wyrzucił z ust takie słowa.

 

-Odejdź ja nie lubię tego święta!

 

Czarownica podbiegła do niego i wykrzyknęła.

 

-Zaczekaj!

 

Zdziwił się, bo ją znał.

 

Zamknął drzwi i rygiel schował z powrotem w ścianę.

 

-Wejdźcie.

 

-Chcieliśmy prosić tylko o cukierki, nie chcieliśmy przeszkadzać.

 

Zakłopotana takim przywitaniem czarownica, pogłaskała szczura.

 

-Dla was zrobię wyjątek. Znamy się czarownico i wiem, że nie przyszłaś tu bez powodu.

 

-Wyczaruję deszcz słodyczy.

 

Duch, aż podskoczył z radości. Magia i słodycze, co za klimat. Nie spodziewał się tak ciekawego zdobywania łakoci.

 

-Czarownica pomogła Ci kiedy byłeś smutny więc i ja mogę coś w tej sprawie zrobić.

 

-Wiem o wszystkimi od kruka, był i widział tą sytuację z drzewami.

 

Weszli do środka. Kot spojrzał na szczura, a on nie czekając na rozwój sytuacji zeskoczył z czarownicy na ziemię i podszedł do niego. Pomachał do kocura wąsami. Przywitanie przerwały słowa maga.

 

-Przywołuję cie, tu i teraz, kolorowo chmuro słodyczy. Daj nam ich tyle, ile duch sobie zażyczy i udźwignie w swoim wiaderku.

 

Posypały się garściami z kolorowej chmury, cukierki, landrynki czekoladki i żelki.

 

Wszystkie były zapakowane w różne papierki.

 

-Już wystarczy, zaraz je pozbieram.

 

Powiedział chłopiec.

 

Jak się bawisz duchu?

 

Zapytał ogoniasty.

 

Mam nogę w gipsie i siedzie pod prześcieradłem, na łóżku. To jest najwspanialsze Halloween jakie miałem.

 

Masz obiecanego żelka przyjacielu.

 

-A ty wiaderko pełne cukierków.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Perzigon69 3 miesiące temu
    Przeczytałam całość. I dobrze, nie żałuję. Krótkie, ale... coś w sobie ma :)
  • Szudracz 3 miesiące temu
    Dziękuję Ci bardzo, bo nie mogłam się doczekać Twojej opinii:)
  • kasjopeja 2 miesiące temu
    To było ciekawe.
  • Szudracz 2 miesiące temu
    Ta cześć była dla mnie małym wyzwaniem. Dziękuję i pozdrawiam!

Napisz komentarz