czas kruszy rany

czas kruszy rany

wzmacnia miejsca

leczy bojaźń

nie słucha

dotknięty nieczułym żelazem

 

noszę pieczęć

wygrawerowane piętno

miejscami chwałę

częściej spojrzenie

nienawiścią pochłonięte

 

płaczę od rana do wieczora

zbieram łzy w bukłaku

i tych nie starcza

jak sięgnąć wzrokiem

śpią już spokojnie

 

uspokoję westchnienia

czerpiąc z istnienia siłę

zobaczę pokolenia

zastygłe w czarnej lawie

krusząc nadzieję

 

© Artbook

Średnia ocena: 4.9  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • AlaOlaUla ponad tydzień temu
    Co może kryć się za nieczułym żelazem?
    Łańcuch niewolnika?
    Za mały kaganiec wrzynający się w pyszczek?
    Tępy nóż, który rani, lecz nie zabija.

    Czy tak sobie wmawiał Prometeusz?
    Promiss...

    Pięczęć. DNA... Ludzi chwalebnych i haniebnych.

    To nie jest optymistyczny obraz.
    Jednak daje pewną obietnicę.
    Chociaż niektórzy powiedzą:
    "obiecanki, cacanki, a głupiemu radość"...

    Trzeba trwać. Nawet wówczas, gdy sępy cyklicznie będą wyżerać nam wątrąbę.
  • Artbook ponad tydzień temu
    Dziękuje!
    Cenny komentarz....
  • JamCi ponad tydzień temu
    Jak niewolnik albo gladiator w Pompejach...
    Czasem lawa ukojeniem. Celem, kresem i nadzieją.
  • Artbook tydzień temu
    Trafny kierunek...
    Zawarłem tutaj kilka ważnych akcentów.
    Rozczytałaś jedne z nich ;-)
    Pozdrawiam!
  • Piotrek P. 1988 ponad tydzień temu
    Ten tekst pomaga otwierać drzwi do świata wyobraźni, 5, pozdrawiam :-)
  • Artbook tydzień temu
    Bardzo mnie cieszy twoje spostrzeżenie dotyczące wyobraźni.
    Dziękuje i pozdrawiam Piter ;-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania