Czasem się tak śni...

Witkowa była ubrana już w koszulę nocną. Usiadła na łóżku, które stało pod otwartym oknem. W dzień rozciągał się z niego widok na dolinę i znajdujący się po jej drugiej stronie kościół w Rużu. Ruże to mała wieś w ówczesnym województwie warszawskim, w powiecie rypińskim.

Kobieta sięgnęła ręką, by zgasić lampę naftową. Nim to zrobiła zza okna dobiegły ją głośne jęki. Pierwszy raz słyszała tak głośne wycie. Było ono podobne do wycia wilków, lecz nie było ono gładkie, tylko brzmiało, jakby ktoś mając chrapliwy głos naśladował te zwierzęta.

- Jezus, Maria!- wykrzyknęła przerażona.

Zamknęła okno, zasłoniła zasłony i szybko wzięła różaniec do ręki. Zaczęła się modlić. Gdy skończyła pierwszą dziesiątkę różańca jęki ustały. Po skończeniu modlitwy kobieta poszła spać.

Następny dzień to była niedziela. Z racji tego kobieta wstała o szóstej rano, aby pójść do kościoła na siódmą. Ubrała się w niezbyt eleganckie ubranie, założyła gumofilce i wyszła na podwórze. Skierowała się do obórki, w której żyła jedna krowa i kilka kur. Wypuściła kury i podeszła do krowy.

- Nu, Mućka, zara cię wydoję, jeno musze znaliźć ten taboret, bo żem go dzieś przetraciła. Ooo! Je!

Kobieta usiadła i wydoiła krowę. Mleko we wiadrze zaniosła do domu i postawiła w kuchni. Usiadła jeszcze na chwile przy stole. Oparła się o ścianę i przypomniały się jej wczorajsze jęki. Długo jednak nie rozmyślała, ponieważ dzwony kościelne zawołały ją na mszę.

Witkowa przebrała się i wyszła z domu. Doszła do głównej drogi i skierowała się w kierunku kościoła.

- Dziń dobry, Witkowo- krzyknął jej sąsiad, Kazik Zawitkowski.

- Dobry, dobry, Kaziu.

- A wy, Witkowo, to pewnie do kościoła idziecie?

- Ano pewno, że i do kościoła, toć niedziela dziś je. Jak Pan Bóg przykazał tak trza dzień święty święcić.

- Ano racja. My to z Kasieńką pójdziem na sumę, jak przystało przy chrzcie.

- A czyj to chrzest byndzie?

- Ano czyj. Wnuka mojego. Kazimierz się zwał tyż będzie.

- Uuu. Jeno niech bierze przykład z dziadka. Wyrośnie nam na gospodarza, jak przystało.

- Ano.

Przy kościele Witkowa i Zawitkowski rozeszli się. Kobieta udała się świątyni, zaś on poszedł do Pawła Sobótki, swojego szwagra. W kościele prawo znajdowała się kropielnica. Zamoczyła w niej rękę, przyklęknęła i przeżegnała się. Usiadła w ławce i czekała na początek mszy.

Po czytaniach mszalnych przyszedł czas na ewangelię. Na ambonę wszedł młody, około trzydziestopięcioletni proboszcz. Jego zielony ornat wyszywany złotą nitką lśnił w świetle porannego słońca wpadającego do kościoła przez okna.

- […] Jezus przyszedł z uczniami swoimi do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem : „Odszedł od zmysłów”.

Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: „Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”.

Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: «Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nie, nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże i wtedy dom jego ograbi.

Zaprawdę powiadam wam: wszystkie grzechy bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego». Mówili bowiem: „Ma ducha nieczystego”. […] Et sacerdos addit submisje:

- Per evangelia dicta, deleantur nosta delicja- odpowiedzieli wierni.

- Bracia i siostry. Wczoraj pisząc to kazanie uświadomiłem sobie, że nie ma pewności co do tego, że Jezus jest Zbawicielem. Przecież wielu ówczesnych mądrych ludzi się go bało. Wyrzucał duchy z ludzi i robił to w taki sposób, w jaki mógł robić to tylko ktoś kto jest pod władzą szatana. W ewangelii tłumaczy on, że nie jest pod władzą szatana, tylko wyrzuca złe duchy mocą boską. Ale pomyślmy. Czy Bóg byłby taki łaskawy dla tych, którzy go skrzywdzili i pomagał im pozbyć się złego ducha? Jezus mówi w ewangelii: ,, Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać.’’ To dlaczego Bóg chce żeby ludzie się nawracali, a Jezus nieudolnie próbuje to robić i odstrasza tylko ludzi od wiary? Bracia i siostry. Pomyślcie, czy Jezus, zwykły śmiertelnik mógł robić to, co może tylko Bóg? Każdy chyba odpowie, że nie. Ówcześni uczeni mogą mieć więc rację, że Jezus jest opętany i wyrzuca duchy nieczyste, aby pokazać jaką moc ma szatan. Bądźmy więc uważni mówiąc o Jezusie jako Synu Boga. Amen.

Po mszy ludzie wychodząc z kościoła zaczęli mówić jedni do drugich.

- Witkowo, co też ten nasz ksiądz dobrodziej opowiada za bzdury?- prawiła Kołodziejska.

- Pani kochana, wisz pani, tyż żeby ksiundz gadał takie rzeczy, to ja nie wiem- odparła Witkowa.

Na drugi dzień Witkowa poszła do sklepu znajdującego się w budynku skupu mleka.

- Jezus, Maria!- rzekła Karwaszewska stojąca w kolejce.- Witkowo, wji pani co ja żem w nocy przeżyła?

- Ni- odparła zaciekawiona Witkowa.

- Już żem miała iść spać z Józwem, jak żeśma nagle usłyszeli jakieś wycie bez okno. Takie jak wilki, jeno takim zachrypiałym głosem. Jezu. A wji pani skund to było słychać?

- Wiem- rzekła Witkowa.- Ze struny kościoła.

- A skund pani to wji?

- Pani, ja w sobotę się już kładłam i to samo żem słyszała.

- I ja wczorej tam jeszcze żem z Józwem widzieli że na plebanii to jakieś błyski byli. Jak to wyło, to było tak koło dziesiuntej.

- Tak samo koło dziesiuntej to w sobote wyło.

- Witkowo, cóś tu się z naszym księdzem dobrodziejem stało. Wczorej te jego kazanie tyż takie było bluźniercze- wtrąciła się Kołodziejska.

Z każdym dniem odgłosy coraz bardziej nasilały się. Przyszedł 15 sierpnia, święto Matki Boskiej Zielnej. Na mszy ksiądz dokonał poświęcenia kwiatów. Po mszy Witkowa została chwilę w kościele aby się pomodlić. Ksiądz wychodząc z zakrystii podszedł do ołtarza i strącił z niego obrus, kwiaty i świece. Wazon z kwiatami upadając na podłogę narobił wiele hałasu. Ksiądz zaczął kopać ołtarz.

Przerażona Witkowa przeżegnała się i wybiegła przed kościół.

- Ludzie, ludzie! Szybko, księdza dobrodzieja opętało! Szybko, szybko!- krzyczała.

- Idziem chłopy, zobaczyć co się dzieje!- rzekli mężczyźni stojący przed kościołem i pobiegli do niego.

W kościele podbiegli oni do księdza, chcąc go schwytać, lecz to nie udało im się. Ksiądz zaczął uciekać w stronę głównego wejścia. Szybko wszedł po schodach na chór, mężczyźni ruszyli za nim. Nie zdążyli go jednach schwytać. Był już oparty plecami o barierkę. Uśmiechając się szyderczo rzekł:

- I co? Kto wygrał? Ja czy wasz Jezus?

Po tym zrobił fikołka w tył i spadł na posadzkę.

* * *

- Mamo, nie zgadniesz co mi się dziś śniło, rzekł Paweł do swej matki.

- No co?

- Śniło mi się, że w Rużu przed wojną był opętany ksiądz i śniło mi się, ze mówił o tej ewangelii kazanie, co u nas w niedziele o niej proboszcz miał. I ten ksiądz mówił że Jezus był opętany.

- Czasem się tak śni, może tak było w tym Rużu, takie dejavu to jest, ja tak miałam coś mi się kiedyś śniło, a potem mi ktoś opowiadał, że tak naprawdę było.

* * *

- Przepraszam, nie wie pani od czego takie brązowe plamy na tych ścianach są?

- Tu przed wojną był opętany ksiądz, skoczył z chóru i się zabił, i krew się jego po ścianach rozprysła.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • refluks pół roku temu
    Widok się rozlegał.
    no nie wiem.
  • KarolaKorman pół roku temu
    ,,podszedł do ołtarza i strącił z niebo obrus, kwiaty i świece. '' - z niego
    a ten widok, to raczej się rozciągał
    Przeczytałam z zainteresowaniem i podobało mi się, ale do samego końca nie miałam pewności, czy aby nie za prosto się to wszystko rozwiązało. Można było dodać ciut zagadki. Chwilę potrzymać czytelnika w niepewności.
    Ode mnie mocne 4 :)
    Pozdrawiam :)
  • oldakowski2013 pół roku temu
    ..."pod otwartym oknem. W dzień rozlegał się z niego widok"... - Rozlegał? Rozciągał się widok, rozpościerał, itd...
    ..."Witkowa weszła do budynku" ... - skoro w poprzednim zdaniu była świątynia i akcja rozgrywa się w kościele, nie powinniśmy pisać budynku, raczej weszła do kościoła.
    ..."pod kościołem"... - przed kościołem...
  • Polonista pół roku temu
    Już poprawiam.
  • puszczyk pół roku temu
    Polonista? :)))
  • Polonista pół roku temu
    To tak prześmiewco heh

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania