czerwiec

O rok więcej. Maki w polu

stoją chwiejne w tłumie zbóż.

Kontury ptasich skrzydeł

i chmury popielate

okryły cieniem pola.

 

Dalej

 

horyzont czarnym mianownikiem

rozdzielił ziemię i niebo.

Przestrzeń rozbrzmiewa burzą

wszystko przykryte pod płytami

ciężkich chmur.

 

Nad równiną rozłożystą

w rozlanym rubinie krwi

słońce osuwa się

jak martwe ciało -

w cichym szumie

wzrastających kłosów

dopełnia się ofiara

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • KarolaKorman 2 miesiące temu
    Po upalnym dniu nocna burza potrafi sprawić wiele radości, lubię patrzeć na błyskawice :)
  • Jo-anka 2 miesiące temu
    Ach...

Napisz komentarz