Czy instagram może mieć wartość edukacyjną?

Internet został zdominowny przez takie strony jak facebook, youtube, tik tok czy instagram, to teraz siedzi w głowach nastolatków (oczywiście nie generalizując, bo i starsi lubią w tym uczestniczyć) i skrzętnie zajmuje im czas. Nic dziwnego, żyjemy w dobie elektronicznych nowinek, smartfony to atrybut dzisiejszego człowieka. Niestety, nie zawsze wymienione wyżej portale kojarzą się nam z czymś wartościowym. Dlaczego? To pytanie ma prostą odpowiedź, jeżeli zerkniemy i zagłębimy się w niecodzienny świat społecznościowych aplikacji, dostrzeżemy specyfikę, jaka je wypełnia.

Dla osób starszych może to wykraczać poza jakikolwiek sens: dzielenie się życiem prywatnym, pełne wulgaryzmów filmy, czasem żenujące nagrania z tik toka. Dla osób, które dorastały wraz z rozwojem technologii jest to normalne, chociaż często zakrawa o głupotę, a w przypadku młodszych – niejednokrotnie definiuje jego tożsamość czy przynależność do grupy. Jasne, że znajdą się dzieciaki, co odrzucą udział i chęć bycia w takim świecie, a pojawią się starsi, dla których bycie na tik toku czy instagramie stanie się świetną rozrywką, bo wszystko jest dla ludzi. Niemniej, czy każda rzecz wrzucana na takie strony jest na jednym i tym samym poziomie? Czy każdy, kto korzysta z instagrama, bo na nim głównie chcę się skupić, powinien się tego wstydzić, a najlepiej wyrzec? Nie, nie demonizujmy nowości, one wcale nie muszą być bezwartościowe.

Zaczynając ode mnie, to termin „nastolatek” już mnie nie obejmuje. Ponadto, kiedy zakładałam instagram, też nie byłam w tej grupie wiekowej. Niemniej, nic nie stało na przeszkodzie, aby dołączyć do tego świata. Co prawda, sama kiedyś byłam na nie i to w dodatku trzy razy, ale w końcu doszłam do porozumienia ze samą sobą i stwierdziłam – tak, ja też mam się czym ze światem podzielić! Warto zauważyć, że instagram, to nie tylko świat influencerów, beauty guru, idealnych, przerysowanych żyć czy rzeszy dzieciaków, wrzucających zdjęcia obciążone „śmiesznymi” filtrami. Instagram ma swoje dobre i zdecydowanie mocne strony.

Wychodząc od tytułu tego rozważania – czy instagram może mieć wartość edukacyjną? Ależ owszem! I to naprawdę przekazywaną przez odpowiednich ludzi, w odpowiedni sposób – przez uczniów dla uczniów. Pod hasztagiem „studygram” znajdziemy multum wartościowych profilów ludzi, którzy uczą się zarówno, w szkołach podstawowych, liceach, technikach, jak i na studiach, szkołach policealnych lub są już absolwentami i dzielą się swoją wiedzą praktyczną. Takie konta nie tylko przekazują wiedzę, czasem w bardziej przystępny i zwięzły sposób niż ma to miejsce w szkole, ale również motywują ludzi do nauki, pokazując, że może być ona przyjemna! Użytkownicy instagrama to nie tylko osoby, które pasjonują się nauką, ale również w ich hobby możemy znaleźć, tworzenie pięknych, czytelnych, kolorowych notatek – uczą jak je tworzyć, żeby miały sens, a nie były kalką podręcznika, zwracają uwagę na konkretne informacje. Gdyby za moich czasów, kiedy sama robiłam notatki do matury, istniał instagram i takie profile, zapewne zaoszczędziłabym połowę czasu, a moje notatki nie byłyby przeładowane nadprogramowymi treściami.

Dodatkowo, ogromnym atutem profilów studygramicznych, jest bezinteresowna chęć pomocy innym. Wielokrotnie znajdziemy posty na temat danego kierunku studiów, uczelni wymagań, wyprawek dla pierwszoroczniaków, charakterystyki konkretnych przedmiotów, plusów i minusów, a także powstaje wiele cennych informacji dla maturzystów odnośnie tego, jak uczyć się do matury czy jak pisać pod klucz, żeby dostać się np. na ten upragniony lekarski. To są niezwykle ważne informacje dla ludzi, którzy decydują się na ten strategiczny krok w życiu, jakim jest wybór kierunku.

Podsumowując, mimo niezbyt dobrej renomy, uchodzenia za miejsce bezwartościowe, gdzie ludzie chwalą się tzw. fejkowym życiem, instagram jest pomocny. Sama obserwuje wiele kont osób studiujących weterynarię, czerpię z nich garściami informacje dotyczące chorób psów, na co zwracać uwagę, jak opiekować się, karmić. Obserwuję również, bo podziwiam tych ludzi ich pasję i to w jaki sposób dzielą się z nią z innymi. Tak, instagram ma wartość nie tylko edukacyjną.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Szpilka tydzień temu
    A mnie się fejs-zbuk nie podoba, zawitałam tam na krótko i od razu zauważyłam, że nie chodzi o wzajemny rozwój w dziedzinie literatury, tylko promocję siebie. Dosłownie, niemal każdy jest zainteresowany tylko sobą. Poza tym obnażanie się w Sieci wiąże się z dużym niebezpieczeństwem, jakiś czas temu pewna belferka opublikowała pieprzny limeryk, profil niezamknięty, przeczytali uczniowie i zadyma w realu. To tylko lżejszy przykład 😉

    Leea, przeczytałam z zainteresowaniem 👌😉
  • LeeaThorelli tydzień temu
    Nie oceniam fb, bo nie korzystam już, miałam wyłącznie dla grupy z uczelni, gdzie wrzucane były różne informacje. Skupiłam się na insta, bo tylko z tego korzystam, a wielokrotnie słyszę, że to "be". To obraża wielu wartościowych ludzi, którzy są tam dla pasji, a nie tylko świecianie tyłkiem. :)
    Dzięki za komentarz i odwiedziny. :)
  • Pan Buczybór tydzień temu
    No, negatywna reputacja takich rzeczy wynika głównie z uogólnienia. Rzeczy złe, głupie przyciągają uwagę, ludzie szukają sensacji i też powodu, by forsować swoje przekonania dalej. Fejsbuk, Tik Tok, Instagram to zło okropne - jest to i prawdą i kłamstwem, a zależy to od tego, czy ktoś chce tam znaleźć coś wartościowego czy tylko zwracać uwagę na negatywne aspekty, które są bardziej widoczne, a może po prostu bardziej krzykliwe i łatwiejsze do przyjęcia. Ja osobiście korzystam tylko z Fejsa i to od czasu do czasu, ale poza Tik Tokiem (nie, nie wierzę, że jest tam coś sensownego :) jakoś mocno mnie nie rajcuje ani nie obchodzi podkreślanie jakie to złe są te współczesne narzędzia uspołeczniania internetowego młodzieży i nie tylko.
    Ogólnie fajny artykuł i też zaznaczenie pewnego punktu widzenia. Jeszcze raz - jak ktoś chce, to zawsze znajdzie wartościowy kontent w morzu mainstreamowej, taniej głupoty.
    Pozdro
  • LeeaThorelli tydzień temu
    To prawda, ja przez długi czas miałam podobne zdanie o instagramie. Po co to? Tylko tyłkiem i cyckami tam świecą, nie ma to wartości - z takiego założenia wychodziłam. Bo patrzy się na rzeczy powierzchniowo. Fakt faktem, zanim powstały studygramy, bookstagramy, insta wybił się głównie zdjęciami życia przesadnie idealnych ludzi. Ale w końcu weszłam, zobaczyłam i przekonałam się, że sama mogę z niego czerpać wiele. O tik toku także się nie wypowiem, co prawda, wiem co to jest, filmiki widziałam jedynie na youtubie. Nie rozumiem ich sensu, celu, ale widocznie kogoś to bawi, więc jak ma swoją grupę odbiorców, to niech sobie tam istnieje.
    Dziękuję za wizytę i komentarz. :)
  • Targówek tydzień temu
    Szkoda tylko, że treści wartościowe w social mediach (np. na Youtube kanał Reżyser Życia czy Na Gałęzi) to niewielki ułamek. Zdecydowana większość to debilizm , który kształtuje osobowość dzisiejszej młodzieży. W ten sposób rodzą się dzieci Minecrafta, dresiarze czy puste lale z tik toka. Według nich sztuka czy w ogóle kultura jak filmy niebędące Szybkimi i Wściekłymi, książki oraz malarstwo jest... nudne. Podobnie jak dorośli, którzy w rzeczywistości przewyższają ich inteligencją i doświadczeniem. Ale nie znają się na internetowych trendach, więc są przedpotopowi. I preferują social media, pornografię czy gry. Na profilu przeciętnego nastolatka na FB znajdziemy zazwyczaj selfie z wziętymi z d*py cytatami, jakieś kretyńskie posty typu *Loffciam krasz <3*, często też filmy czy zdjęcia jak palą e-papierosy, no i w zalajkowanych przeważnie youtuberzy. Mówiłem już, że obawiam się co będzie, jak oni przejmą pałeczkę po poprzednim pokoleniu. Ludzie o mentalności człowieka po lobotomii, szczególnie nie znający historii, są bardzo podatni na propagandę czy manipulacje. Na to wpadli już Sowieci podczas II Wojny Światowej, eliminując polską inteligencję. Także zgodzę się z autorką, że na tych portalach są również pozytywne treści, lecz większość młodych woli obejrzeć kolejny odcinek Kruszwila.
  • LeeaThorelli tydzień temu
    Faktycznie, czasem ciężko jest znaleźć coś wartościowego. Ostatnio w modzie było mówienie na takich przedpotopowych ludzi "boomer". Można mówić "kiedyś to było", ale z drugiej strony, każde pokolenie czymś się charakteryzuje. To dojrzewa w ciężkich czasach pełnych technologii, jakie będzie kolejne? Kto wie.
    Dziękuję za komentarz i odwiedziny. :)
  • bogumil1 tydzień temu
    Tak, tak zupełnie jak na opowi. Nieco wartościowych rzeczy w chaosie nihilizmu.
  • LeeaThorelli tydzień temu
    Wszędzie można doszukiwać się pozytywnych rzeczy.
    Dziękuję za odwiedziny i komentarz. :)
  • Antoni Grycuk tydzień temu
    Leea,
    wszystko może mieć mlusy i pitusy. Przepraszam za porównanie, ale nawet kał ma pozytywne zastosowanie (nie tylko jako nawóz), a mianowicie w koproterapii.
    Oczywiście, że Instagram ma wartość edukacyjną, tak samo youtube czy fb.
    Osobiście Instagrama nie mam, mam FB i youtube i szczególnie często korzystam z drugiego przy okazji szukania instrukcji obsługi urządzeń technicznych.
    Niemniej te wszystkie portale to głównie autoreklama i rozrywka. Osobiście niezwykle mnie wkr...ia, jak jakiś fejsbukowiec dodaje mnie do ulubionych, a dodanych ma już setki stron. Albo jeszcze gorzej, taki klika lubię bez czytania, oby tylko zdobyć (metodą rewanżu) fanów dla siebie. Szczególnym brakiem skrupułów charakteryzują się politycy, ale nie tylko. (Miałem nawet sytuację, że wyśmiałem pewnego polityka w komentarzu, a on i tak za kilka dni "przyszedł", abym polubił jego stronę.)
    Był czas, że zawiesiłem konto na fb, ale jest on, poza rozrywką, źródłem informacji o znajomych, ale i o świecie.

    Pozdrawiam
  • LeeaThorelli tydzień temu
    Niekoniecznie, nie każdy kał. Kał musi pochodzić od osoby, której flora bakteryjna ma odpowiedni skład. Byle jaki kał, od osoby o słabym składzie, nie ma żadnego zastosowania w koproterapii. :)
    Ja tu właściwie nie rozpatruję plusów i minusów danych portali, tylko czy instagram, którego pierwotnym celem było i jest wrzucanie swoich zdjęć i dzielenie się prywatnością, może mieć, wbrew wyobrażeniom, wartość edukacyjną, z której bez obaw można czerpać wiedzę. To taka dywagacja pedagogiczna, chociaż pedagogiem nie jestem. Bo uczestnicząc w tym światku, czytając różne profile, np. nie związane z moją profesją, widzę jak dobrze przyswajam wiadomości, jest to po prostu czytelne, a fakt, że prowadzą to ludzie a nie nauczyciele, sprawia, że wiedza jest przekazywana tak, jakby chciał uczeń, a nie scenariusz lekcji.
    Dziękuję za odwiedziny i komentarz. :)
  • LeeaThorelli tydzień temu
    Że ludzie to wiadomo, chodziło mi o osoby, które same się uczą i wiedzą, jak same chciałyby tę wiedzę otrzymywać, więc w taki sposób ją przekazują*

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania