"Dalsze życie..." Dzień 370.

Tyle dni minęło właśnie od czasu kiedy można dokończyć tą opowieść. Minął czarny pusty, mroczny rok. Czemu teraz historia zostaje dokończona? Jak wygląda dalsze życie?

 

Siedzę przed telewizorem, który o dziwo nie jest włączony, w ręku mam kieliszek czerwonego słodkiego wina, w drugiej zaś album, jest późny wieczór, tuż po kolacji. Ukochana córka została właśnie utulona do snu. Ma dopiero roczek, imię jej Liwia, jest mi wszystkim. Ale kiedy wychodzę z jej pokoju moje życie jest niczym stary film, czarno białe bez żadnego dźwięku. Nie cieszy mnie nic. Czemu życie jest takie okrutne? Pracuję jak robot, który nie widzi w niczym przyszłości, żyję jak powietrze, które jest dla wielu nie widoczne, żyję jak wrak samochodu, który jest nikomu nie potrzebny. Gdzie jest moja miłość? Jest Liwia, która jest sensem życia, jest przyszłością dla której żyję. Ale czemu życie zostawiło mnie z osieroconą córką? Gdzie są wakacje nad morzem, gdzie przygody, gdzie wspólne kolacje i picie wina? Czemu tak bez słowa moja miłość zostawiła mnie? Żadnego przytulenia na do widzenia, bez żadnego słowa typu „Czekam na Ciebie, do zobaczenia”? Chcę tego przytulenia które było kiedyś, chcę znowu leżeć na łóżku i nie robić nic, chcę znowu wypić piwo na ławce w parku gdzie się spotkaliśmy. Chcę robić zdjęcia, które teraz przeglądam w albumie i płaczę z tęsknoty na sam widok. Przechylam kieliszek słodkiego wina, które mnie uspokaja jednocześnie smakując jak gorzka prawda życia wypełniając moje oczy słonymi młodymi łzami. Przełykam dni, które niestety nie wrócą, zostaną tylko wspomnienia, zostaje mi czarne życie które jest puste od tej pierwsze miłości. Oglądam ten album ze zdjęciami co wieczór, widzę nas tulących i uśmiechających się do siebie, widzę młodych ludzi cieszących się życiem, tym samym życiem które wciąż było przed nami. Co takiego zadecydowało, że musiało się skończyć? Czym na to zasłużyliśmy? Czy może ta potrzeba wyjawienia prawdy ludziom co jest dalej sprawiła, że Arek musiał umrzeć? Dlaczego jestem teraz sama? Mam na imię Paulina, mam 25 lat i mam córkę Liwię. Arek nie zdążył dokończyć Wam w swoim dzienniku co jest na tamtym świecie. Prawdopodobnie nikt nie powinien tego wiedzieć. Czyżby dlatego ta opisywana postać zabrała Arka z tego świata aby nie mógł przekazać tego co jest nieznane? Nie chcę wiedzieć jak tam jest, wierzę jednak, że czeka tam na mnie i przywita mnie z bukietem czerwonych róż. Opowiem mu wtedy, że po śmierci został ojcem, opowiem mu całe swoje życie, puste życie, pełne tęsknoty i pozbawione kolorów, opowiem wtedy jak po jego śmierci wychowałam sama naszą córkę, jak wypowiedziała pierwsze słowo „mama” i jak stawiała swoje pierwsze kroki. Opowiem mu o tych okropnych samotnych wieczorach z lampką wina w ręku, opowiem jak bardzo nie smakowała mi kolacja robiąc sama bez śmiesznych sytuacji podczas gotowania.

Opowiem mu wtedy jak wyglądało moje dalsze życie…

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania