Poprzednie częściDawne życie (limeryk)  

Dawne życie II (limeryk)

(wstawiałem go już pół roku temu. Teraz spojrzałem, zmieniłem puentę i w tej, odnowionej postaci, jeszcze raz pokazuję)

 

W Grudziądzu ułanów w krąg wszyscy chwalili;

szynkarze, rymarze i szewcy z nich żyli.

Cne damy czy lekkie panie

także miały używanie.

Po wojnie, bez koni, tradycję schrzanili.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • riggs 30.10.2017
    Dosadniej
  • Zdzisław B. 30.10.2017
    Jest, Riggs, jest. "Konie" mają dwojakie znaczenie ;)
  • Hekate 30.10.2017
    Jak o Grudziądzu to śmiało o wiele dosadniej. W szczególności w końcówce. Miasto chełpi się piękną tradycją ułańską, nikt nie wspomina o idącymi w parze burdelami. Pozdrawiam z Grudziądza :-)
  • Zdzisław B. 30.10.2017
    Witam tuziemkę :)
    O niby braku dosadności już odpowiedziałem Riggsowi. Po drugie - wolę zostawiać wiele do domysłu czytelnikowi.
    Na głównej ulicy - Placu 23 Stycznia przed wojną było podobno aż 27 restauracji. Przybytków rozkoszy też nie brakowało.
    O ostatnim burdelu, istniejącym jeszcze dwa lata po wojnie, wspomnę w jednej z kolejnych książek. Jeden z dużo starszych kolegów skorzystał z niego jako gimnazjalista. Traf chciał, że na kogoś się tam natknął... ale to na razie zostanie tajemnicą ;)
  • Hekate 30.10.2017
    Genialna historia:-)
  • Zdzisław B. 31.10.2017
    Hekate Jedyne, co ujawnię - "ostatnia twierdza", która padła pod zdecydowanym szturmem wprowadzanej moralności socjalistycznej, była na ulicy Rybackiej. Czy nie powinna być uwieczniona pamiątkową tablicą na murze domu? ;)
    PS. Tylko nie wiem, który to dom, a ten kolega już dawno nie żyje. Może starsi mieszkańcy ulicy pamiętają ;)
  • Maurycy Lesniewski 30.10.2017
    Bardzo fajny tekścik, przez tę swoją „mglistość” zmusza do zastanowienia. Nie znałem Grudziądza od tej strony, ale tu wszystkiego sie o nim dowiaduję, nawet i wiecej, bo wyobraźnia nakręciła sobie kilka filmów :)
    Jest taki film „Brunet wieczorową porą”, ja powiem tak, 5 wieczorową porą :) Pozdro
  • Zdzisław B. 30.10.2017
    Jak każde miasto, Grudziądz to nie tylko szerokie ulice... ale ma wiele wspaniałych tradycji. Międzywojenny to było miasto zapchane wojskiem i takimiż centralnymi szkołami wojskowymi. Służyło w nim i dowodziło wielu później znanych oficerów, że wymienię: por. Żwirko, major "Hubal", gen.Grot-Rowecki, gen,Bór-Komorowski.
    Ok, poczekam do wieczora ;)
  • Maurycy Lesniewski 30.10.2017
    Zdzisław B. Hubala oglądam za każdym razem jak puszczają w TV, czym do nerwowości doprowadzam moją panią :) Tego, że z Grudziądzkiej szkoły on wyszedł, to tego nie wiedziałem. To bardzo cenna informacja.
  • Zdzisław B. 30.10.2017
    Był słuchaczem Centralnej Szkoły Jazdy (późniejszego słynnego Centrum Wyszkolenia Kawalerii - wszyscy oficerowie i podoficerowie pułków kawalerii II RP ją kończyli), a później służył dwa lata w 18 Pułku Ułanów Pomorskich - słynnym z szarży pod Krojantami 1 września `39.
    Film, jak dla mnie, jest bardzo dobry. Chyba już zawsze Hubal będzie się kojarzył z rolą Filipskiego.
    Pzdr. :)
  • Zaciekawiony 30.10.2017
    Lubię limeryki.
  • Maurycy Lesniewski 30.10.2017
    zwłaszcza dobre, moje 5
  • Zdzisław B. 30.10.2017
    Ja też lubię. Nawet czasem tworzyć limeryki :)
  • Zaciekawiony 30.10.2017
    Zdzisław B.
    Jak się załapie formę to można ich psztykać na setki, gorzej jest na przykład z sonetami. Sonet napisałem może jeden (drugi nie do końca trzymał metrum) ale limeryków wiele.
  • Zdzisław B. 30.10.2017
    Fakt, można, jak to określiłeś, "prztykać" limerykami na kopy. Jednak nie wszystkie limeryki są równie dobre. U mnie z nimi jest podobnie. Jak przy budowie domu - niby tak samo zbudowane, a jednak w jednych lepiej się mieszka, w innych gorzej.
    Sonetów na razie nie ruszałem. Dużo więcej czasu zajmuje mi od kilku lat beletrystyka.
  • Zaciekawiony 31.10.2017
    Zdzisław B.
    Bo to są tak na prawdę dwa poziomy trudności - pierwszy to posługiwanie się językiem i formą, drugi to umiejętność budowania historii lub pomysłowość (bywa że źle napisana opowieść zawiera bardzo ciekawe pomysły i przez to mimo wszystko jest interesująca). Gdy opanuje się trudność właściwego zbudowania i zrymowania limeryku czy innego utworu formalnego, dociera się do większego problemu - jak napisać utwór który jest dobry, ciekawy czy w jakiś sposób wyróżniający się. No i to nie jest łatwe. Limeryków można napisać dziesiątki, ale tylko kilka będzie dobrych. Jeśli ktoś nabierze wprawy w jakimś typie prozy, może być podobnie, duża część Agathy Christie to solidna ale jednak rzemieślnicza robota oparta o pewne wyćwiczone schematy, światowa fantasy tak strasznie popadła w gardziel Uroborosa wtórnych pomysłów, że też trudno się w tym gatunku wybić.
  • Zdzisław B. 31.10.2017
    Oczywiście, to prawda.
    Każdy, który dłużej pisze, wyrabia pewną manierę, ja też. To jest ten warsztat pisarski. W prozie wypraktykowałem swój styl i tego się trzymam. Dobry czy zły jest mój warsztat - to już recenzenci i czytelnicy oceniają. Staram się go poprawiać i doskonalić.
    Pzdr.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania